14.07.2010 Wycieczka na Radziejową

Wreszcie nadeszły upragnione wakacje, a wraz z nimi, po niespokojnym okresie związanym z ulewami i powodziami, nadzieja na słoneczne i cieplejsze dni.
14 lipca 2010 r. pojechaliśmy dwunastoosobową grupą w Beskid Sądecki, gdzie czekał na nas kolejny szczyt, zaliczany do Korony Polskich Beskidów – Radziejowa (1262 m n.p.m.).
Wędrówkę rozpoczęliśmy w Rytrze, dużej letniskowej miejscowości położonej nad Popradem, skąd kierując się znakowanym na czerwono Głównym Szlakiem Beskidzkim, wyruszyliśmy w Pasmo Radziejowej. Im wyżej wychodziliśmy, tym piękniejsza panorama rozpościerała się przed nami. Bez trudu zlokalizowaliśmy ruiny ryterskiego zamku, które z oddali wyglądały wprost bajecznie. Mały zameczek na zielonym kopcu, a w tle ogromny i groźnie wyglądający las. Jeśli dodamy do tego, jak chce tradycja, jego dawnych średniowiecznych właścicieli – niemieckich rycerzy, to wyobraźnia podsunie nam przeróżne obrazy… Dzień był dość upalny, lecz to nie przeszkadzało nam zbytnio, gdyż szlak wiódł głównie lasem, w którym panował przyjemny chłód. Dużo emocji dostarczyła nam beznoga jaszczurka, przypominająca wyglądem węża. Większość z nas widziała tego gada jedynie na zdjęciach. W rzeczywistości jest ładniejszy, a nazwa padalec zupełnie do niego nie pasuje. Po dłuższym odpoczynku na Niemcowej, miejsca obfitującego w borówki, wyruszyliśmy dalej, aby po mniej więcej godzinie wejść na szczyt o nazwie Wielki Rogacz (1182 m n.p.m.). To tutaj kończy się niebieski szlak, który swój początek ma w Tarnowie. Zatrzymaliśmy się w tym miejscu na dłużej, aby utrwalić na zdjęciach rozciągające się przed nami Pieniny, a przede wszystkim Trzy Korony i Wysoką, które już zdobyliśmy. Na Przełęczy Żłobki czekało nas jeszcze strome podejście na najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Zdobyliśmy go z dużym wysiłkiem. Wierzchołek Radziejowej jest całkowicie zalesiony, jednak po wyjściu na wieżę widokową, można rozkoszować się wspaniałymi panoramami. Można, ale dopiero po remoncie drewnianej konstrukcji, która niedawno została poważnie uszkodzona, prawdopodobnie przez piorun. Pogratulowaliśmy sobie zatem wyjścia na Radziejową, nasz trzeci szczyt z Korony Polskich Beskidów, wykonaliśmy kilka pamiątkowych zdjęć i wróciliśmy na Przełęcz Żłobki, gdzie wybraliśmy drogę rowerową. Po blisko dwugodzinnej wędrówce, podczas której przyglądaliśmy się osuwiskom i sfotografowaliśmy drugiego padalca, dotarliśmy do Roztoki Ryterskiej. Tu znajdowała się meta naszej długiej pieszej wycieczki. Zmęczeni, ale również pełni wrażeń, jakich doświadczyliśmy, wsiedliśmy do naszego busika, który zawiózł nas do Tarnowa.

Beata Wideł


14.07.2010 - Wycieczka na Radziejową w Beskidzie Sądeckim - (fot. Beata Wideł)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama