Regulamin Odznaki PTT „Szlak Tarnów – Wielki Rogacz”

Regulamin Odznaki PTT „Szlak Tarnów – Wielki Rogacz”

Filtr
  • Kwietniowy numer "Co słychać"

    Kwietniowy numer „Co słychać?” o objętości 8 stron otwiera artykuł Jana Nogasia o pierwszej turystce tatrzańskiej, jaką była Beata Łaska.
    Wśród wieści z życia ZG PTT znajdziemy tym razem tylko relację z kolejnego posiedzenia Prezydium, natomiast najwięcej jest relacji z życia oddziałów. Przeczytamy o nowych władzach Oddziału PTT w Jaworznie, wycieczce Koła PTT "Sabałowy Klan" z Opola w Tatry oraz wieczorze autorskim Antoniny Sebesty z Oddziału PTT w Krakowie.
    Dużo dzieje się u młodych adeptów turystyki górskiej. W Bielsku-Białej założone zostało nowe Szkolne Koło PTT "Pionowy Świat", z kolei niedawno utworzone przy oddziale krakowskim SK PTT "Sobieski Sunrise Team" odbyło pierwszą górską wycieczkę na Wielką Rycerzową. W ostatnim czasie odbyły się także VII Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach „Bieszczady” w Tarnowie, ekologiczna akcja sadzenia drzew przez młodzież Szkolnych Kół Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego Oddziału w Chrzanowie oraz VI Powiatowy Rajd na Orientację Szkolnych Kół Krajoznawczych PTT w Chrzanowie. O tym wszystkim przeczytacie w kwietniowym numerze.
    Numer uzupełniają informacja o najdłuższym kolejowym tunelu pod Alpami oraz tradycyjna zachęta do przekazania 1% podatku na rzecz PTT.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz kwietniowy numer "Co słychać"-> 0,70 MB)

  • Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Członków Oddziału PTT w Tarnowie

     Koleżanki i Koledzy

    Członkowie Oddziału PTT w Tarnowie

    W związku ze zbliżającym się X Zjazdem Delegatów PTT, który odbędzie się w dniach 11-12 czerwca 2016 r., Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie zwołuje na dzień 4 maja 2016 r. (środa)

     Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie

    Członków Oddziału PTT w Tarnowie

    Zgromadzenie odbędzie się w sali na terenie klasztoru XX.Filipinów w Tarnowie przy ul.Piłsudskiego 9. Początek obrad o godz.17.30 w pierwszym terminie. W przypadku nieobecności co najmniej ½ liczby Członków zrzeszonych w naszym Oddziale, Zgromadzenie odbędzie się w drugim terminie o godz.17.45, a uchwały będą ważne bez względu na liczbę Członków Oddziału obecnych na Zgromadzeniu.

  • VII Ponadgimnzjalny Konkurs Wiedzy o Górach „Bieszczady”

    W ostatnim dniu marca 2016 r. w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie odbyła się  siódma edycja Konkursu Wiedzy o Górach przeznaczonego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Tradycyjnie zorganizował ją nasz Oddział wraz ze Społecznym Gimnazjum Matematyczno – Przyrodniczym STO w Tarnowie. Patronat nad imprezą objęli:  Jacek Krupa - Marszałek Województwa Małopolskiego, Roman Łucarz - starosta Powiatu Tarnowskiego oraz Józef Haduch - Prezes ZG PTT. Do konkursowych zmagań przystąpiło czternaście trzyosobowych zespołów reprezentujących szkoły ponadgimnazjalne oraz szkolne koła turystyczne z Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Przybyła również (jak zwykle) drużyna z Liceum Ogólnokształcącego z Sandomierza. Po raz pierwszy w historii naszego konkursu wśród uczestników przeważały zdecydowanie przedstawicielki płci pięknej. W bieżącym roku tematyka konkursowa obejmowała Bieszczady. Składające się z przewodników beskidzkich jury przygotowało dla uczestników pisemny test. Wśród zawartych w nim czterdziestu pytań, nie brakowało zagadnień z topografii, historii, fauny, flory, ochrony przyrody czy hydrologii Bieszczadów. Na czele konkursowego jury stała Teresa Dumańska. Pomagali jej ponadto: Renata Gruca - Nowak, Bernadeta Kwaśna, Artur Marć i Janusz Foszcz. Konkurs zaszczyciła swoją obecnością również Kinga Buras – prezes naszego Oddziału. Na rozwiązanie testu przewidziano 60 minut. Utracone w czasie intensywnego myślenia kalorie uczestnicy mogli uzupełnić konsumując przygotowane dla każdego wafelki oraz soki owocowe.

  • 15.04.2015 Prelekcja "Patrząc na Mount Everest"

    Patrząc na Mount Everest...

    Nie ma chyba miłośnika gór, który nie chciałby choć raz w życiu pojechać w Himalaje. A do tego jeszcze zobaczyć najwyższy szczyt świata...
    Magii Everestu uległ także Wiesiek Cich, członek Klubu Górskiego ZET działającego przy tarnowskim Zakładzie Energetycznym. Swoje marzenie zrealizował w ubiegłym roku na przełomie października i listopada. W środę 15 kwietnia podzielił się z nami swoimi wrażeniami, prezentując przy tym oczywiście także zdjęcia z wyprawy.
    W Himalaje Wiesiek udał się wraz z przyjacielem. Ich podróż wiodła przez Katmandu do Lukli. Mieliśmy okazję zobaczyć emocjonujący filmik prezentujący lądowanie samolotu na lotnisku w Lukli, nie bez powodów uważanym za jedno z najniebezpieczniejszych na świecie. Po dotarciu do Lukli wyruszyli szlakiem do Namche Bazaar. Ich droga wiodła przez sosnowe lasy i wiszące nad górskimi rzekami mosty linowe. Po drodze mogli zobaczyć słynny lodowiec Khumbu. Ale oczywiście najbardziej spektakularne widoki podziwiali na horyzoncie, zwłaszcza po sforsowaniu przełęczy Cho. Makalu, Lhotse i Nuptse... Te nazwy przyprawiają o szybsze bicie serca każdego, komu góry nie są obojętne. Na wysokości zadania stanęła także aura, zapewniając świetną widoczność.


    15.04.2015 - Prelekcja "Patrząc na Mount Everest"- (fot. Artur Marć)

    Jedynym zgrzytem były tylko tłumy turystów przemierzające ten najpopularniejszy bodajże szlak trekkingowy w Himalajach. Wśród nich Wiesiek z przyjacielem spotkali oczywiście także Polaków. Himalajska przygoda osiągnęła swoją kulminację, gdy mogli wreszcie spojrzeć na Czomolungmę.
    W środowe popołudnie nie było w „naszej” sali u xx. Filipinów nikogo, kto nie chciałby się wtedy przenieść do bazy pod Everestem, napić się zielonej herbaty i poczuć satysfakcję ze spełnienia górskiego marzenia...
    Ale Nepal to nie tylko góry. Dzięki Wieśkowi mogliśmy zobaczyć hinduistyczne świątynie, życie nepalskiej ulicy i kwitnący wszędzie „small business” w azjatyckim wydaniu. Poznanie fascynującej kultury tego kraju wymaga z pewnością więcej czasu niż tylko kilka dni „zaoszczędzone” na trekkingu. Choć żyjemy w globalnej wiosce, to jednak różnice kulturowe między narodami europejskimi i azjatyckimi są wciąż bardzo duże.
    Wiesiek przekazał nam także sporo informacji praktycznych związanych z trekkingiem w rejonie Mount Everestu. Wprawdzie kilku członków naszego Oddziału ma już w swoim „górskim c.v.” wpisaną przygodę w Himalajach, ale nie dotyczyło to rejonów odwiedzonych przez Wieśka Cicha.
    Nasz kolega okazał się świetnym gawędziarzem. Biorąc pod uwagę jego zapał w realizacji górskich planów możemy się zapewne spodziewać jeszcze wielu ciekawych pokazów slajdów i nie mniej interesujących opowieści...

    Artur Marć


    15.04.2015 - Prelekcja "Patrząc na Mount Everest"- (fot. Artur Marć)

  • 29.03.2015 Wycieczka z Czchowa do Rajbrotu

    Palmy na zakończenie czyli o tym, że aura czasem bywa łaskawa...

    Zakończenie naszej pierwszej tegorocznej wieloetapowej imprezy zaplanowaliśmy na Niedzielę Palmową. Powód był oczywisty. Otóż zielono znakowany szlak biorący swój początek w Tarnowie kończy się w Rajbrocie na Pogórzu Wiśnickim. Rzut oka na mapę wystarczy zaś by dostrzec, iż jest to wieś położona w bliskim sąsiedztwie Lipnicy Murowanej, miejscowości słynącej w całej Polsce z konkursu Palm Wielkanocnych. Mogliśmy oczywiście tydzień przed Wielkanocą udać się bezpośrednio do Lipnicy Murowanej. Ale ten Oddział PTT nie byłby „tym Oddziałem” gdybyśmy ograniczyli się jedynie do podziwiania palm rekordowej długości, tudzież nabywania na kiermaszu pisanek i tradycyjnych wędlin. Zatem przed częścią nazwijmy to folklorystyczno-zakupową odbyć się musiała część piesza. A jej początek wyznaczony został tam, gdzie 8 dni wcześniej dobiegł końca II Etap, czyli w Czchowie.
    To niezwykle urokliwe miasteczko położone w dolinie Dunajca ma wiele do zaoferowania. Oprócz charakterystycznej Baszty, położonej przy szosie wiodącej do Nowego Sącza, można tu zwiedzić także kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny oraz poznać rynek z zabytkowymi podcieniami. W zabudowie Czchowa dominuje zwłaszcza gotycki kościół, wybudowany z białego wapienia, stąd też dawniej miejscowość ta nosiła także nazwę Biały Kościół.


    29.03.2015 - III Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Nam jednak Czchów kojarzy się przede wszystkim z Ekstremalną Drogą Krzyżową. To właśnie w kościele na Kozieńcu rok temu zakończyliśmy naszą pierwszą Ekstremalną Drogą Krzyżową. A w tym roku zameldowaliśmy się w Czchowie dzień po ukończeniu EDK z finiszem na Jamnej. Zapewne wielu uczestników EDK niedzielę spędziło na regeneracji sił po tym sporym wysiłku, który dodatkowo spotęgowany był przez padający deszcz i dokuczliwe zimno. Jednak członkowie tarnowskiego PTT nie zwykli spędzać wolnego dnia w pozycji horyzontalnej na kanapie. I tak, w niedzielny poranek wyruszyliśmy z Czchowa w stronę Kozieńca dzieląc się wrażeniami z EDK z tymi, którzy nie zdecydowali się na podjęcie tego wyzwania.
    Na pierwszym podejściu zostawiamy w dole mgły zalegające w dolinie Dunajca. Aura okazała się dla nas łaskawa. Wprawdzie od kilku dni nad naszym krajem zalegał niż, przykrywający grubą warstwą deszczowych chmur także i nasz region, ale na Niedzielę Palmową otworzyło się swoiste „okno pogodowe”. A może to sam Stwórca postanowił wynagrodzić nam nocny wysiłek?
    Jakikolwiek byłby tego powód lazur nieba napełniał nasze serca radością. W tych okolicznościach nawet pierwsze trzy kilometry po asfalcie nie mogły popsuć naszego samopoczucia. Tuż przed kościołem na Kozieńcu skręciliśmy w prawo by już leśną ścieżką łagodnie wspinać się na zbocza Machulca, „przyozdobionego” masztem przekaźnika. Obawy przed błotem póki co okazują się płonne.


    29.03.2015 - III Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Pogórzański las w pierwszych promieniach niedzielnego słońca wygląda wspaniale. I tylko samotny leśny grób powoduje, że na chwilę milkną wesołe rozmowy...
    Po minięciu pierwszej dzisiejszej kulminacji okazuje się, iż nie mamy co liczyć na to, że w Lipnicy Murowanej zaprezentujemy się w czystym obuwiu. Droga którą poprowadzony jest tutaj zielony szlak służy także jako droga do zrywki drewna. A to oznacza głębokie koleiny wypełnione błotem. Obchodząc trochę bokiem, trochę przez las zmierzamy w stronę przełęczy oddzielającej Iwkową od Tymowej.
    Nie wszyscy jednak zwracają uwagę na oznaczenie szlaku. Basia i Jagoda pochłonięte rozmową zaczynają schodzić nieco za bardzo w stronę Iwkowej. Krótka telefoniczna konsultacja i Wiesiek rusza z misją poszukiwawczą. Tuż przy drodze czekamy na koleżanki. To także pora i miejsce do uzupełnienia kalorii.
    Po zwarciu szyków i skompletowaniu stanu osobowego ruszamy z przełączki w stronę rezerwatu „Bukowiec”. Strome podejście, wiodące zakosami w górę przypomina nam, że jesteśmy na pograniczu Beskidu Wyspowego. Ale przecież taki wysiłek lubimy najbardziej.
    Nasza zwarta kolumna znów się nieco rozprasza. Przystajemy przed skrętem w kierunku pustelni świętego Urbana, na południowych stokach Bukowca.


    29.03.2015 - III Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Zbyszek postanawia osobiście sprawdzić czy woda z tamtejszego źródła ma właściwości lecznicze. Trudno wydać jednoznaczny osąd, biorąc pod uwagę, że nasz kolega na szczęście na nic się nie uskarża. Sądząc jednak z tempa zbyszkowego marszu z całą pewnością ta woda dodaje energii. Czyżby oprócz tlenu i wodoru w źródle przy pustelni św. Urbana znajdowały się także inne pierwiastki?
    Mniej więcej kwadrans przed południem osiągamy dzisiejszą kulminację. Jest nią wierzchołek Piekarskiej Góry. Nic nie wiadomo by była ona związana z postacią Piekarskiego unieśmiertelnionego w powiedzeniu „pleść jak Piekarski na mękach”. My wprawdzie też czasem pleciemy, ale nie dziś. Wszak okoliczność, tzn. Niedziela Palmowa zobowiązuje. No i pleciemy raczej pod wpływem czynników endogennych, w przeciwieństwie do imć Piekarskiego, który plótł pod wpływem czynników - nazwijmy to - egzogennych.
    Z całą pewnością zaś Piekarska Góra upamiętnia powstańców styczniowych 1863 roku. Krzyż i pamiątkowa tablica przywołują pamięć o bohaterach z przeszłości.
    Osiągnięcie najwyższego punktu na trasie dzisiejszej wędrówki jest oczywiście sygnałem do zdjęcia z flagą oddziałową. Do Rajbrotu już niedaleko. Zanim jednak osiągniemy kres naszej dzisiejszej wędrówki, mijamy najpierw skrzyżowanie z czarnym szlakiem, a później jeszcze czeka na nas podejście pod Dominiczną Górę.


    29.03.2015 - III Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Wyjście na łąki ponad Rajbrotem jest dla nas swego rodzaju „górską premią”. Na wczesnowiosennej łące, pod błękitnym niebem podziwiamy pasmo Łopuszy i Kamionną. Będziemy tam za kilka miesięcy na „lipcowych pstrągach”, które w tym roku po kilku edycjach w Beskidzie Niskim zaplanowaliśmy w Beskidzie Wyspowym. Ale to przyszłość. A dziś w piękne niedzielne południe kończymy naszą pogórzańską peregrynację zielonym szlakiem.
    W Rajbrocie czeka na nas niezawodny Pan Andrzej z busem. Zajmujemy miejsca i jedziemy na drugą z dzisiejszych atrakcji, czyli konkurs Palm Wielkanocnych w Lipnicy Murowanej. Jak się okazuje konkurs ów jest chyba tylko dodatkiem do kiermaszu towarów wszelakich. Są oczywiście wielkanocne artefakty w postaci jaj, jajeczek, baranków, kurek, itp. Zwolennicy wrażeń smakowych mogą używać do woli na straganach obwieszonych produktami masarskimi. Uwagę niewątpliwie zwracał mieszkaniec Czarnego Lądu oferujący suweniry made in China. No cóż, signum temporis. Przepychanie się wśród dzikich tłumów nie należy do przyjemności. Po godzinie z ulgą wracamy do busa i obieramy kierunek na Tarnów.
    Nasze pierwsze wieloetapowe przejście w tym roku zostaje zakończone. A zatem... Grybów czeka. I nie chodzi tu tylko o grybowski pilsweiser.

    Artur Marć


    29.03.2015 - III Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Artur Marć)

  • "Co słychać?" - Nr 3 (291) / 2015

    Marcowy numer o objętości 12 stron otwiera artykuł Janusza Foszcza o wyprawie Oddziału PTT do Kenii i Tanzanii.
    Wśród wieści z życia ZG PTT znajdziemy relację z Prezydium, informację o przedpłatach na 23. tom "Pamiętnika PTT" oraz znaczku pocztowym z kolejną postacią związaną z Zakopanem - Witkacym.
    Wieści z życia Oddziałów zdominowały informacje o nowych władzach Oddziałów PTT w Ostrowcu Świętokrzyskim i Tarnowie oraz Kole PTT w Oświęcimiu. Znajdziemy tu też relację z IV Powiatowego Rajdu na Orientację w Chrzanowie, wyjazdu Koła PTT "Sabałowy Klan" w Tatry oraz II Gminnego Konkursu Wiedzy o Tatrach w Kozach. Zainteresowanych wolontariatem na rzecz górskich parków narodowych z pewnością zaciekawi wzmianka o współpracy pomiędzy Babiogórskim Parkiem Narodowym, a Oddziałem PTT w Bielsku-Białej.
    Bohaterką kolejnego wywiadu Kingi Buras, przeprowadzonego jeszcze pod koniec poprzedniej kadencji jest Grażyna Jedlikowska, prezes Oddziału PTT w Ostrowcu Świętokrzyskim. Przy tej okazji publikujemy również regulamin Ostrowieckiej Odznaki Turystyczno-Krajoznawczej ustanowionej m.in. przez ostrowiecki Oddział PTT.
    Numer uzupełniają życzenia wielkanocne od naszego kapelana oraz prezesa PTT, fragment wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmajera pt. "W Tatrach" oraz tradycyjny apel o 1% podatku.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 0,90 MB)

    Redakcja "Co słychać?"

  • 27/28.03.2015 Tarnowska Ekstremalna Droga Krzyżowa

    Tarnowska Ekstremalna Droga Krzyżowa.

    Podobnie jak rok temu, również i w tegorocznej edycji tarnowskiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej wzięła udział liczna grupa członków naszego Oddziału.
    Oprócz znanej już trasy z Tarnowa do Kościoła na Kozieńcu, organizatorzy przygotowali nową trasę wiodącą z Kościoła xx. Misjonarzy na Jamną. Na tę trasę wyruszyli: Barbara Kasperek, Karolina Widlak, Halina Magiera, Janusz Foszcz, Andrzej Górski, Dariusz Polak, Przemysław Klesiewicz, Piotr Biś, Artur Marć, ks. Robert Piechnik COr, Piotr Fido, ks. Paweł Cyz COr, ks. Rafał Zieliński COr, Marcin Zaród i Piotr Kwiek. Trasę na Kozieniec wybrał Janusz „Galon” Foszcz wraz z przyjaciółmi oraz Rafał Kędzior, zaś Małgorzata Ciach zdecydowała się na przejście trasy z Krakowa do Czernej.
    Uczestnicy wszystkich tras zmagali się z deszczem i przenikliwym wiatrem. Nikt jednak nie żałował swojej decyzji. Nocna wędrówka jest okazją nie tylko do modlitwy i rozmyślań o swoim życiu. To także okazja do sprawdzenia siebie i przezwyciężenia własnych słabości.
    Wędrując po Pogórzach myśleliśmy o naszych rodzinach i przyjaciołach. Wspierając się wzajemnie na długiej i wymagającej trasie ofiarowaliśmy swój trud w różnych intencjach. Każdy z nas z tej Drogi powrócił lepszy i bogatszy nie tylko o doświadczenie kolejnej wędrówki.
    Niewątpliwie za rok znów spotkamy się na trasie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

    Artur Marć


    27/28.03.2015 - Tarnowska Ekstremalna Droga Krzyżowa- (fot. Artur Marć)

  • "Co słychać?" - Nr 4 (280) / 2014

    Z kilkudniowym opóźnieniem oddajemy do Waszych rąk kwietniowy, 12-stronicowy numer "Co słychać?" z przygotowaną przez naszego kapelana ks. Józefa Drabika - wielkopostną refleksją o Krzyżu oraz świątecznymi życzeniami od Prezesa PTT Józefa Haducha.
    Tradycyjnie najobszerniejszy jest dział poświęcony działaniom PTT.
    "Z życia ZG PTT" przynosi nam relacje z III Posiedzenia Prezydium ZG, stanowisko PTT w sprawie projektu rozbudowy ośrodka narciarskiego w Beskidzie Małym oraz informację o nowym dyrektorze TPN.
    "Z życia Oddziałów" tym razem zajmuje prawie sześć stron, a znajdziemy w nim informacje o nowych władzach oddziałów PTT w Bielsku-Białej i Krakowie oraz dawno niesłyszane wieści od kolegów z Ostrzeszowa. Dużą część zajmują sprawy związane z ochroną przyrody - Norbert Owczarek relacjonuje rozpoczęcie akcji "Sprzątamy Beskidy z PTT 2014" organizowaną przez kolegów z O/Bielsko-Biała, Dorota Pośpiech przybliża nam ideę sprzątania szlaków na Roztoczu, a Remigiusz Lichota streszcza akcję sadzenia lasu, w której wzięły udział Szkolne Koła PTT z Chrzanowa. Wśród innych wydarzeń oddziałowych godne odnotowania są wyróżnienia dla członków Oddziału PTT "Beskid" z Nowego Sącza za zasługi na rzecz sądeckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Przeczytamy tu także o XXIX Zimowym Wejściu na Babią Górą zorganizowanym przez Oddział PTT w Sosnowcu oraz XXVI Rajdzie Pamięci Narodowej w Dęblinie, a także o pozaturystycznych sukcesach członków PTT - ukończeniu XV Półmaratonu Żywieckiego przez dziewięcioro członków Sekcji Biegowej istniejącej przy nowosądeckim PTT oraz akordeonowych wyczynach Antka Kwiatkowskiego z Oddziału PTT w Radomiu.
    Nowością w numerze jest pierwszy z cyklu wywiadów, w których przedstawimy sylwetki prezesów oddziałów PTT z całej Polski. Jako pierwszego Kinga Buras "przesłuchała" Wojciecha Szarotę - prezesa Oddziału PTT "Beskid" w Nowym Sączu.
    Numer uzupełnia relacja Barbary Morawskiej-Nowak ze spotkania Fundacji Papieskie Szlaki u kardynała Dziwisza, stanowisko PTT w sprawie organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Małopolsce w roku 2022 oraz wspomnienie o ks. Kazimierzu Krakowczyku - pasterzu spod Turbacza.
    Na kilka dni przed końcem kwietnia przypominamy ponadto, że 1% podatku można przekazać na działalność statutową PTT.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 1,04 MB)

    Szymon Baron

  • 18.04.2014 Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę

    "Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy".

    18 kwietnia 2014 roku uczestniczyliśmy w jubileuszowej XV Drodze Krzyżowej PTT na Mogielicę zorganizowanej przez Mielecki Klub Górski "Carpatia" - Oddział Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. W Wielki Piątek ponad 230 osób wzięło udział w wędrówce na szczyt Beskidu Wyspowego, którą rozpoczęła krótka modlitwa wraz z komunią świętą w parafialnym kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jurkowie koło Limanowej. W kościele zgromadzili się członkowie Towarzystwa z Mielca, Tarnowa, Bielska Białej, Nowego Sącza, Łodzi, Krakowa, mieszkańcy Jurkowa i goście. Drewniany krzyż, który jest symbolem chrześcijaństwa, męki i śmierci Chrystusa, został położony na barki pierwszej osoby, która zdecydowała się ponieść ten trud.


    18.04.2014 - XV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    W ciszy i zadumie wędrowaliśmy błotnistą i kamienistą drogą. Swoista atmosfera Drogi Krzyżowej, gdzie milczenie przerywane było rozważaniami księdza Marka Wojaka, który przygotował i skierował do nas swe słowa. Ksiądz Marek zwrócił uwagę na wędrowanie górskie, które powinno być przykładem braterstwa i miłości chrześcijańskiej. Podczas wypraw górskich spotykamy wędrowców, którzy potrzebują naszej pomocy, nawet łyk wody, który ofiarujemy spragnionym, uśmiech czy zwykłe cześć, dzień dobry lub Szczęść Boże, to wyraz naszej chrześcijańskiej postawy. Usłyszeliśmy przykład, gdzie strudzony wędrowiec opadł z sił, ale ktoś widząc go z oddali, podszedł i zabrał do schroniska stawiając kubek herbaty i z uśmiechem na twarzy dodając "ty stawiasz następnym razem". Ważne jest, by każdy z nas podczas górskiej wspinaczki zwrócił uwagę również na piękno otaczających nas szczytów i przyrody. Przemierzanie szlaków, to nie tylko rozmowy z towarzyszami, ale również chwile wyciszenia i medytacji, ten szczególny czas, został nam darowany by w pełni wykorzystać na spotkanie i rozmowę z Bogiem.


    18.04.2014 - XV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Wspaniałe i bliskie nam rozważania zaczynały i kończyły pieśni, które intonował Karol Jędrzejek, członek naszego tarnowskiego Oddziału. Ksiądz Sławek w oddaleniu spowiadał tych, którzy zechcieli pojednać się z Bogiem i wyznać swoje grzechy. Wiosenna aura, która zwiastuje odrodzenie życia, wyłoniła spod śniegu wielobarwne kwiaty. W gałęziach drzew radośnie śpiewały ptaki, które zagłuszał od czasu do czasu szum przelatującego samolotu. W tej ciszy było słychać oddech zmęczonych pątników, którzy wytrwale pięli się za krzyżem w górę. Na ostatnim etapie na swoich barkach, krzyż dźwigał Janusz Foszcz, który narzucił tempo i tak już szybkiego marszu. Dotarłwszy do celu, czyli XIV stacji Drogi Krzyżowej na szczycie Mogielicy, prowadzący ksiądz ostatni raz skierował do nas swoje przemyślenia. Mówił o wędrówce, która podobna jest do rodzącej kobiety, gdy urodzi nie pamięta bólu, który jej towarzyszył przy porodzie. Podobnie jest z górską wędrówką, gdy stoimy na szczycie, odchodzi w niepamięć ból i trud wspinaczki. Kolejny raz przekroczyliśmy granicę swoich słabości. Na koniec XV Drogi Krzyżowej PTT na Mogielicę ksiądz Marek udzielił nam błogosławieństwa i wraz z Karolem udali się w drogę powrotną. Jurek Krakowski Prezes "Carpatii" przedstawił nam krótką historię Drogi Krzyżowej w tym miejscu.


    18.04.2014 - XV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Artur Marć)

    Piętnaście lat temu uczestniczyło w niej osiemnaście osób, z biegiem czasu do drzew przybito krzyżyki z numeracją stacji, a później anonimowe małżeństwo z Nowego Sącza zafundowało dzisiejsze stacje Drogi Krzyżowej. Jurek wręczył róże najstarszemu uczestnikowi. 89-letni pan, który swoją kondycją dorównywał niejednemu o wiele młodszemu towarzyszowi, zachwycił nas nie tylko tężyzną fizyczną, ale i pogodą ducha. Trzy róże powędrowały do najmłodszych wędrowców, w tym dwie do córeczek Szymona Barona Prezesa z Bielska Białej, który przybył wraz z żoną i członkami Oddziału. Po tak uroczystej chwili udaliśmy się wszyscy na polanę, na której mogliśmy odpocząć po trudach wędrówki, porozmawiać ze sobą i pożywić się postnymi kanapkami, niektórzy cały dzień nie spożyli żadnej potrawy, by w ten sposób upamiętnić dzień Wielkiego Piątku. Oddział tarnowski uświetnił ten czas, przyjęciem w grono członków naszego Towarzystwa Basi Kukuś, wieloletniej sympatyczki, która w tym roku zdecydowała się do nas dołączyć. Po przejściu przez szpaler kijków, Janusz Foszcz wręczył Basi legitymację. Cieszymy się, że tak wspaniała osoba zaszczyci nasze szeregi.


    18.04.2014 - XV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Krzysztof Strzelecki)

    W otoczeniu Krzyża wszyscy zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia z flagami naszych Oddziałów. Zdjęcia uwieczniają spotkanie przyjaciół z całej Polski w ten wyjątkowy dzień, gdyż wszyscy jesteśmy jednym Towarzystwem. Droga powrotna odbyła się już w radosnej atmosferze, przepełnionej gwarnymi rozmowami. Kilka osób z naszej wyprawy postanowiło zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem i wyjść na Łopień, by szlakiem dojść do Tymbarku. Pozostali czas ich wędrówki spędzili na łonie przyrody, odpoczywając na polanie prowadząc ożywione dyskusje. Schodzący z Mogielicy zatrzymywali się na krótkie rozmowy i pożegnawszy się ruszali w dalszą drogę powrotną. Młodzież ze Szkolnego Koła PTT Nr 1 w Tarnowie wraz z nauczycielką Beatą wybrała dłuższą trasę do Jurkowa, gdzie oczekiwał na nich bus. Kolejno byliśmy zabierani z umówionych miejsc przez niezawodnego i zawsze w humorze pana kierowcę i właściciela w jednej osobie. Powróciliśmy do swoich domów i świątecznej krzątaniny. Rozważania księdza Marka zostaną w naszych sercach, tak bliskie nam ludziom gór. XV Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę, to był czas modlitwy i spotkania oraz wędrowania…

    Kinga Buras


    18.04.2014 - XV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • 16.04.2014 "Świtaki" - Prelekcja Michała Sośnickiego

    "Świtaki czyli zimowe i letnie wyjścia na wschód słońca w górach"...

    W cyklu naszych comiesięcznych prelekcji i spotkań z ciekawymi, związanymi z górami lub podróżami ludźmi mieliśmy okazję gościć w oddziałowej salce znanego fotografa Michała Sośnickiego. Nasz prelegent to rodowity krakowianin, od kilku lat mieszkający jednak w Zawoi czyli u stóp Królowej Beskidów. Dla człowieka zakochanego w górach (a takim bez wątpienia jest Michał) takie miejsce do życia wydaje się być po prostu wymarzone. Dodatkową pasją Michała jest fotografia. I dobrze, bo niepowtarzalne chwile jest w stanie utrwalić i podzielić się nimi z innymi pasjonatami gór. Michał jest też pomysłodawcą i twórcą "Świtaków". W ten sposób zostały nazwane zimowe oraz letnie wyjścia na wschód słońca w górach. Właśnie "Świtaki" były głównym tematem naszego spotkania. Prelekcję rozpoczął krótki film przedstawiający ich historię i teraźniejszość. Potem głos zabrał Michał, a my przenieśliśmy się w czasie do stycznia 2005 roku, kiedy zorganizowany został pierwszy "Świtak". Wzięło w nim udział pięć osób. W zadymce śnieżnej, brnąc w głębokim (do pasa) śniegu śmiałkowie wspięli się na szczyt Babiej Góry. Oczywiście w tych warunkach o oglądaniu wschodzącego słońca nie mogło być mowy. Kolejne "Świtaki" to nie tylko wyjścia na Królową Beskidów. Wśród zdobytych szczytów pojawiły się Pilsko, Kopa Kondracka, Wielki Krywań, Wysoki Wierch, Wielka Racza, Jaworzyna Kokuszczańska i Trzy Korony.


    16.04.2014 - "Świtaki" - Prelekcja Michała Sośnickiego - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Zmieniały się również pory roku i warunki pogodowe. Zwiększała się systematycznie liczba uczestników. W styczniu bieżącego roku zorganizowano XV - jubileuszowy "Świtak". Oczywiście na Babiej Górze. Historia lubi się powtarzać, a Królowa, jak każda kobieta bywa kapryśna, więc przyjęła swoich poddanych spowita w gęste chmury i dmuchając w nich przenikliwym wiatrem. A jeszcze kilkanaście godzin wcześniej podczas zachodu słońca (Zmierzchak???) obdarzała swoich gości niesamowitym widokami z magicznym "morzem mgieł" na czele. Takie chwile bez wątpienia zrekompensują każdy wysiłek włożony w zdobycie szczytu. Opowieść Michała powoli zbliżała się do końca. Zanim pożegnaliśmy naszego prelegenta otrzymaliśmy jeszcze od niego małą niespodziankę. Stanowiły ją filmiki poświęcone dwóm wystawom fotograficznym Michała. Pierwsza z nich nosiła tytuł "Szlak Architektury Drewnianej" druga "Krajobraz światłem malowany". Tą ostatnią będzie można już w maju obejrzeć w siedzibie Gorczańskiego Parku Narodowego w Porębie Wielkiej.
    Sympatyczne i bardzo interesujące spotkanie zdaniem wielu uczestników zakończyło się zbyt szybko. Ponieważ jednak fotograficzne zbiory Michała są imponujące i z każdym tygodniem (z wiadomych powodów) ulegają powiększeniu, już dziś możemy powiedzieć, że było to dopiero pierwsze z serii naszych wspólnych spotkań.

    Janusz Foszcz


    16.04.2014 - "Świtaki" - Prelekcja Michała Sośnickiego - (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • 12.04.2014 Hala Krupowa w Beskidzie Żywieckim

    Sidzina Wielka Polana - Góra Polica: Dzień pierwszy...

    Około 9:40, spotykamy się na polnym parkingu w Sidzinie Wielkiej Polanie. Po drodze na trasie z Nowego Sącza, zdarzył się śmiertelny wypadek samochodowy: dwa ciała, dwie karetki… straż, pogotowie, śmigłowiec. Policja zatrzymuje ruch drogowy. Czas jednak nie zatrzymał się, z tego powodu Kaśka i Przemek pojawiają się spóźnieni...
    Ruszyliśmy. Pogoda w porządku, oczy Rafała wyrażały zmęczenie. Omówiliśmy temat nieobecności usprawiedliwionych i nieusprawiedliwionych uczestników. Wilgotne powietrze wypełniła komenda: Nie maszerujesz - giniesz! Ruszyliśmy... :)
    Nim jeszcze dotarliśmy do Kaplicy MB Opiekunki Turystów na Okrąglicy, omówiliśmy temat pracowników aparatu władzy socjalistycznej w naszym kraju, albowiem okolica obfituje w PRL-owskie dacze mocarzów epoki. Wspominaliśmy, co każde z nas pamięta, co słyszeliśmy, a co przeczytali. Za rękę z Obiektywizmem porozmawialiśmy o tamtej epoce. Epokę zaś obecną - z nią walczymy na co dzień - tak... szybko oddaliśmy swoją uwagę niecodziennym pejzażom szlaku do schroniska na Hali Krupowej.
    - Nie tędy! To tutaj, w lewo! - usłyszeliśmy za sobą wołanie Szymona - tu jest ścieżka do Kaplicy, dawniej mało kto o niej wiedział. Niebawem naszym oczom ukazała się Kaplica na Okrąglicy. Ładna, mając na względzie to, na co się nieraz można nadziać w górach, to bardzo ładny obiekt. Bardzo bliskim przykładem tego: na co można się nadziać, jest stojący tuż obok nadajnik satelitarny i buda z marszczonej blachy tudzież, ogrodzone drutem z blachy. Patrzyliśmy na to, aż padły odpowiednie komentarze, po czym Jurek wrócił do opowiadania.
    Szymon z ogromnym entuzjazmem przysłuchiwał się słowom Jurka. Wodził wzrokiem za jego ręką, gdy ten wskazywał obiekty zamocowane we wnętrzu kaplicy.
    "Wszystko zaczęło się od księdza kanonika Józefa Długopolskiego (ur. 1906 - zm. 1983) - proboszcza z Sidziny w latach 1966-1971. Ks. Długopolski był właścicielem bacówki na Hali Krupowej, poniżej czerwonego szlaku, w której okresowo mieszkał. Bacówka pełniła wtedy również rolę schronu, a także kaplicy dla pasterzy i turystów. W 1968 r. "nieznani sprawcy" spalili bacówkę. W niedalekiej Bystrej Podhalańskiej istniała murowana, dworska kaplica pod wezwaniem Św. Marcina, wybudowana za czasów, kiedy właścicielem dworu był Bolesław Wilkoszewski. Z czasem została ona powiększona przez dobudowanie drewnianej nawy, zmieniono wystrój kaplicy i pewne elementy wykute w szarym piaskowcu przez miejscowego rzeźbiarza Jana Stokłosę (ur. 1900 - zm. 1963) zostały z niej usunięte. Później wykorzystano je na budowę kapliczki w przysiółku Stasinka i w miejscowej kaplicy cmentarnej. Kilka kamiennych płyt, elementów ołtarza, z inicjatywy ks. J. Długopolskiego zostało ukrytych w lesie na skraju polany pod Halą Krupową. Były to czasy, w których ówczesne władze komunistyczne były wrogo nastawione do wszelkich poczynań związanych z kultem religijnym".
    Jest mgła, powietrze jest czyste, temperatura: alternatywna. Las pachnie, są rozmowy, okolicznościowe zdjęcia - flaga w górę Szymon :) Idziemy dalej…

    Tego samego dnia: później...

    Marsz był lekki, nikt nie narzekał na nic, cieszyliśmy się wszystkim co nas otacza, lecz w schronisku postanowiliśmy się rozdzielić. Szymon podczas marszu został „ranny” w nogę. Jurek zdecydował, że wróci razem z nim do auta. Szymon nie był zdecydowany, długo się zastanawiał, ostatecznie jednak rozstaliśmy się. Z mapą i wskazówkami Jurka, w czwórkę - Asiu! Prowadź - i ruszyliśmy dalej.
    Szybko okazuje się, że idziemy bez szlaku, przyczyną tego była rosnąca ilość połamanych drzew. Na niektórych z nich były gdzieś pewnie oznaczenia, nie szukaliśmy ich, w tym momencie to mija się z celem. Mgła przerzedza się powoli. Coraz bardziej połamany las, nawet te solidne drzewa. Część z nich leżało z wydartymi korzeniami, krajobraz odpowiedni na "Picnic Fantasy Last minute Fest". Przedzieraliśmy się zatem przez złowieszczy Hektar Zniszczenia, jak fantastyczni turyści na grzbietach ryczących jeleni...
    Prawdopodobnie sprawcami zniszczenia były noworoczne burze, zgodną opinią wielu świadków: mocno wtedy wiało. Na samej Policy podobnie. Przewrócony drogowskaz już nie wskazywał, nieopodal stał krzyż. To Pomnik Ofiar Katastrofy’69.
    „Samolot rejsowy LOT-u (lot 165) wystartował z lotniska Okęcie o 15:20. Planowany czas lotu do Krakowa wynosił 55 minut. Z nieznanych przyczyn samolot zboczył z kursu i rozbił się w górach, w gęsto zalesionym terenie, kilkadziesiąt kilometrów od lotniska w Balicach. Wśród ofiar znajdowali się m.in. polski językoznawca Zenon Klemensiewicz (jego imieniem nazwano rezerwat przyrody na Policy), były minister lasów Stanisław Tkaczow, czternastoletni syn ministra komunikacji Piotra Lewińskiego - Stanisław, duchowny Kościoła Polskokatolickiego Antoni Naumczyk z rodziną, a także pilot szybowcowy i pilot PLL LOT Zbigniew Rawicz, który leciał w roli pasażera. Ofiary katastrofy upamiętnia stojący w pobliżu szczytu Policy metalowy krzyż. Na krzyżu umieszczono dodatkową tabliczkę wykonaną z resztek poszycia samolotu z informacją o oddziale partyzanckim działającym w tym rejonie.”

    Na Wielką Polanę wracaliśmy przez Przełęcz Zubrzycką...

    Hala Krupowa: kilka godzin wcześniej...

    - Szymek, nie wiem, czy to dobry pomysł iść tam z taką nogą.
    - Tato to nic takiego, pójdę. Nawet jeśli będziemy musieli wracać, to i tak chcę tam teraz iść…

    "Polica (1369 m) - szczyt w Paśmie Policy, położonym po północno-wschodniej stronie przełęczy Krowiarki. Według opracowanej przez Jerzego Kondrackiego regionalizacji fizycznogeograficznej Polski pasmo to wchodzi w skład Pasma Babiogórskiego w Beskidzie Żywieckim. Dawniej szczyt nosił nazwę Police. Słowo police jest pochodzenia wołoskiego i oznaczało półkę, na której w bacówce trzymano sery".

    Przemysław Słomka


    12.04.2014 - Wycieczka na Halę Krupową w Beskidzie Żywieckim - (fot. Jerzy Zieliński)

  • 11/12.04.2014 Ekstremalna Droga Krzyżowa

    Ekstremalna Droga Krzyżowa...

    Idea Ekstremalnej Drogi Krzyżowej narodziła się kilka lat temu jako nieco inna niż zazwyczaj forma przeżywania Męki Pańskiej. Pomysłodawcą EDK jest ks. Jacek Stryczek znany z wielu akcji, takich jak np. "Szlachetna Paczka", które łączą w sobie element przygotowania duchowego do Świąt z poszukiwaniem nowych form ewangelizacji.
    Trudno ukryć, że w naszym ptt-owskim gronie taka forma uczestnictwa w Pasji znalazła dość szybko sporą grupę zwolenników. Wprawdzie od początków naszego Oddziału uczestniczymy także w organizowanej przez Mielecką "Carpatię" Drodze Krzyżowej PTT na Mogielicę, ale przecież nikt z nas nie narzeka na nadmiar takich wrażeń.
    Trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej mają różną długość, ale nasza decyzja mogła być tylko jedna - idziemy najdłuższą.


    11/12.04.2014 - "Ekstremalna Droga Krzyżowa"- (fot. Artur Marć)

    Był w tym oczywiście także element, nazwijmy go sportowym, o czym mówił nawet sam przedstawiciel organizatora na Mszy Św. poprzedzającej wyruszenie w trasę. 48 kilometrów dzielące tarnowski Kościół xx. Misjonarzy od Kościoła na Kozieńcu w Czchowie pokonaliśmy nocą 11/12.04.2014 r.
    Wędrówka nocą przez podtarnowskie drogi i bezdroża przerywana była odczytywaniem rozważań, które zapewnili nam organizatorzy. Zaopatrzeni byliśmy w szczegółowy opis trasy, jak również niektórzy z nas mieli urządzenia GPS z wgraną trasą przejścia. Zapewne niektórzy obawiali się całonocnego marszu. Jak się okazało były to próżne obawy. Wzajemnie się wspierając, korzystając ze sprzyjającej aury, po dziesięciu i pół godzinach marszu, przed kościołem na Kozieńcu odczytaliśmy rozważania czternastej stacji Drogi Krzyżowej. A potem, mimo towarzyszącej nam zadumy były gratulacje, uśmiechy i pamiątkowe zdjęcia.
    Warto dodać, że nasza grupa jako pierwsza pokonała najdłuższą trasę. Wracając do Tarnowa zdecydowaliśmy już, że za rok także spotkamy się na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej.

    Artur Marć


    11/12.04.2014 - "Ekstremalna Droga Krzyżowa"- (fot. Artur Marć)

  • Koszulki na Jubileusz 90-lecia PTT w Tarnowie

    Zarząd Oddziału informuje, iż z okazji obchodów 90-lecia PTT w Tarnowie przygotowane zostaną koszulki bawełniane z okolicznościowym nadrukiem. Wzór takiej koszulki prezentowany jest poniżej.


    Cena koszulki wynosić będzie 25 złotych. Zamówienia i wpłaty na koszulki zbiera Skarbnik Oddziału kol. Artur Marć (tel. 504-223-592; e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.) w terminie do 24 kwietnia 2014 r.

  • VI Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach - "Beskid Śląski i Beskid Mały"

    29 maja 2014 r. (czwartek) o godz. 10.00 w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie, przy ul. Nowy Świat 30 odbędzie się VI Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach poświęcony w tej edycji konkursu Beskidowi Śląskiemu oraz Beskidowi Małemu.


    Patronat Honorowy:

    Prezydent Miasta Tarnowa
    Prezes Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego


    Organizatorzy:

    Społeczne Gimnazjum Matematyczno – Przyrodnicze STO w Tarnowie
    Oddział PTT im. ks. Bogusława Królikowskiego COr w Tarnowie

    Cel konkursu:
    Popularyzacja i rozpowszechnianie wiedzy o górach Polski


    Szczegółowy zakres tematyczny:

    Ogólna wiedza z geografii, historii, topografii, geologii i hydrologii Beskidu Śląskiego oraz Beskidu Małego, fauna i flora, szlaki turystyczne i schroniska oraz formy ochrony przyrody na w/w terenie.

    Regulamin Konkursu znajduje się na zamieszczonym >>>plakacie<<<

    >>>Karta Zgłoszenia<<<

  • 06.04.2014 Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach

    Jak to w niedzielę z krokusami było... by Iwona

    Pomysł kolejnej górskiej wycieczki powstał spontanicznie na środowym spotkaniu naszego Oddziału. Kobiety zapisane na wyjazd szybko zdecydowały, że pojedziemy w Gorce poszukać krokusów. W czwartek sprawdziłam pogodę na weekend i gdy zobaczyłam zapowiedzi słońca i temperaturę w granicach 15 ̊C pomyślałam, że to będzie udany wypad tym bardziej, że dawno nie byłam w górach. Wyjazd zaplanowaliśmy własnymi autami. Nadeszła niedziela, kilka dźwięków budzika i jestem na nogach. Spoglądam przez okno i co widzę? Deszcz… A miało być tak pięknie… . Pojawił się moment zawahania, spoglądam na telefon - żadnego sms’a odwołującego wyjazd, więc jedziemy. Punktualnie o 7 rano wsiadam do samochodu Adama i wyruszamy. W miarę jak oddalaliśmy się od Tarnowa pogoda wcale się nie poprawiała, ale przecież i w taką pogodę nie raz wędrowaliśmy po szlakach. Mimo tego miałam przeczucie, że znajdziemy polanę zalaną promieniami słońca mieniącą się odcieniami fioletu. Czy moje przeczucie było trafne? O tym za chwilę…


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Dojechaliśmy do Ochotnicy Górnej, gdzie przed kościołem naprzeciwko Straży Pożarnej zaczyna się żółto znakowany szlak. Nasi kierowcy opracowali wyjazd perfekcyjnie, stąd też logistyka była dopięta na ostatni guzik. Jedno z aut odwieźli w miejsce skąd będziemy schodzić ze szlaku po to, żebyśmy nie musieli dreptać asfaltem kilka kilometrów za czym nikt z nas nie przepada. Ruszyliśmy na szlak wśród zabudowań. Pogoda wcale się nie poprawiała wręcz przeciwnie pogorszyła się na tyle, że zaczęło ostro padać. Ubrani w peleryny i płaszcze przeciwdeszczowe pomaszerowaliśmy w kierunku Gorczańskiej Chaty kiedyś zwanej Hawiarską Kolibą. Po kilku minutach deszcz przestał padać i tak już było do końca wycieczki. Szliśmy mokrymi polanami, może lekko zawiedzeni, że chyba jednak nie będzie nam dane zobaczyć krokusów. Chwila ta nie trwała jednak zbyt długo, tuż przed skrzyżowaniem szlaków żółtego z zielonym napotkaliśmy te wymarzone, pokryte jeszcze kroplami deszczu krokusy.


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Choć nie było słońca zrobiliśmy sobie krótką sesję zdjęciową. Ruszyliśmy w lewo na Przysłop, a Berni podążyła w kierunku przeciwnym czyli na Gorc. Wyglądające coraz częściej zza chmur słońce tak nas zdopingowało do dalszej drogi, że nawet nie wiedząc kiedy minęliśmy Przysłop i dotarliśmy do Przysłopa Górnego, a nawet troszkę dalej. Kilka zdjęć i ruszyliśmy w kierunku Gorca. Po drodze spotkaliśmy wracającą i nieco zmarzniętą Berni. Nie trzeba jej było jednak namawiać, aby po raz drugi dzisiejszego dnia zdobyła szczyt. Tak więc jako jedyna z nas dwukrotnie "szczytowała" na Gorcu. W drodze na szczyt zatrzymaliśmy się chwilę przy grobie żołnierza AK Władysława Pisarskiego ps. Piwonia. Po kilku minutach całą grupą stanęliśmy na wierzchołku Gorca (1228 m n.p.m.) i jak zauważył Adam był to najwyższy szczyt zdobyty w tym roku podczas oddziałowych wyjazdów. W promieniach słońca na polance urządziliśmy sobie dłuższą przerwę na drugie śniadanie i wspomnienia z poprzednich wyjazdów.


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Gdzieś między kanapką, a paluszkami odżywała we mnie nadzieja na zobaczenie krokusów w pełnym słońcu. Przyszła pora, aby ruszyć w dół, bo przed nami pozostawało jeszcze (według znaków) dwie godziny zejścia. Docieramy na Hale Podgorcowe, gdzie naszym oczom ukazuje się polana zasłana dwukolorowym dywanem utkanym z krokusów i przebiśniegów. Hura !!! Przeczucie jednak mnie nie myliło! Schodząc podziwialiśmy w oddali pasmo Lubania. Im bliżej byliśmy końca naszej wędrówki, tym nasze buty stawały się coraz cięższe od błota. Po dotarciu do zabudowań Ochotnicy Dolnej szlak zaprowadził nas wprost do Potoku Gorcowego, w którym umyliśmy zabłocone obuwie. Dalej asfaltem doszliśmy na parking przy sklepie Centrum, na którym stał samochód Przemka. Droga powrotna do Tarnowa minęła szybko. W ten sposób ten nie najlepiej zapowiadający się dzień zakończył się wyśmienicie, a może nawet pysznie. Zrealizowaliśmy w całości założone plany - weszliśmy na szczyt i zobaczyliśmy wymarzone, gorczańskie krokusy.

    Iwona Leśniowska-Sułek


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • 06.04.2014 Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach

    Jak to w niedzielę z krokusami było... by Przemek

    Na środowym spotkaniu oddziałowym padło hasło: zróbcie coś w weekend, bo Janusz nie da rady - postanowił tym razem się modlić… Rozumiemy… Wielkanoc… Rekolekcje… Zatem wybraliśmy się bez "Wodza". Tematem przewodnim wycieczki (bo tak nasze oddziałowe "laski" zadecydowały) miały być krokusy. Tylko gdzie na te krokusy? Turbacz odpuszczamy, bo już niedługo będziemy gościć tam na naszym jubileuszu pozostałe Oddziały PTT. Liczymy jednak na to, że Gorce pokażą nam krokusy nie tylko w okolicach Turbacza na Hali Długiej… Ryzykujemy. Postanawiamy zrobić traskę z Ochotnicy Górnej przez Przysłop na Gorc. Zejść mamy zielonym szlakiem do Ochotnicy Dolnej. To tylko nasze plany… Rano w Tarnowie, mimo ulewnego deszczu, wszyscy uczestnicy dziwią się, czemu nie odwołuję wyjazdu.


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    No, ale wystarczy popatrzeć na historię naszych wypraw - pogoda nie ma żadnego znaczenia. Skoro mamy jeździć w każdy weekend - to jeździmy. Zdziwiłem się nawet, że nikt nie protestował (no może jedna pani, ale mój urok osobisty zrobił swoje). No i udało się…
    Dwa samochody, dziewięć osób i wystartowaliśmy. Rozstawiamy auta w Ochotnicy Dolnej i Górnej i startujemy. Początkowo widzę niewyraźne miny (po co on nas tu wziął... lepiej było odwołać wyjazd… przynajmniej "Dzień Dobry TVN" można by było zobaczyć zamiast moknąć. No, ale nikt nie ma odwagi mi tego wytknąć, udają że wszystko jest OK, zakładają peleryny i ruszamy. Dobrze, że na starcie jest Gorczańska Chata.


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Adam Tucki)

    Tu przybijamy pieczątki (choć niektórym nie podoba się ściąganie butów). Na moje szczęście zaczyna świecić słońce. Od razu zupełnie inne miny. Aż przyjemnie iść dalej. Atmosfera nie jest już taka wilgotna, a jak jest, to już nie od pogody, tylko od naszych rozmów damsko-męskich. Z naszej wytyczonej trasy odchodzimy w lewo na Przysłop by zrealizować plan… Zapędzamy się jednak tak, że niewiele nam brakło do Bulandowej Kapliczki. Zatem wracamy. Kierunek - Gorc. I nagle upragnione krokusy. Dziewczęta zafascynowane. Aparaty i telefony idą w ruch. Wszyscy uwieczniają ostatnie "fioletowe panoramki". Dziewczęta z telefonów (w ramach pocieszenia) wysyłają krokusiki Januszowi, który umartwia się na rekolekcjach z ks. Kilerem. Wreszcie dochodzimy na Gorc…


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Adam Tucki)

    Jemy śniadanko-obiadek, delektujemy się zieleninką Asi, a Panie nie wiedzą co robić… czy założyć okulary słoneczne i smarować się kremami, czy może lepiej się opalać. No, ale słoneczko igra z nami i chwilowo znika. Postanawiamy się poderwać. Robimy kilka fotek, by uwiecznić naszą obecność na Gorcu, potem schodzimy w dół. Słoneczko znowu wychodzi, więc schodzenie jest całkiem przyjemnie. Mimo, iż czasami mamy błoto, to schodzimy dość szybko. Na szczęście już w Ochotnicy jest łagodne zejście do potoku, gdzie wszyscy myją buty, by nie pobrudzić aut, którymi przyjechaliśmy. My Kierowcy cieszymy się bardzo z takiej postawy. Takich uczestników pewnie weźmiemy jeszcze wiele razy ze sobą. Krokusy zaliczone, uczestnicy zadowoleni - oby tak dalej…

    Przemysław Klesiewicz


    06.04.2014 - Wycieczka na Przysłop i Gorc w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • 29.03.2014 Wycieczka na Maślaną Górę w Beskidzie Niskim

    Przez Maślaną Górę do Gorlic.

    W trakcie pokonywania w lutym trasy z Bobowej przez Szalową do Gorlic towarzyszył nam od południowego-zachodu, równoległy do kierunku przemarszu, wyraźnie zaznaczający się zalesiony grzbiet Maślanej Góry, zwieńczony przekaźnikiem. Pojawił się wtedy pomysł, aby w przyszłości odwiedzić tamtą okolicę, rozpoczynając wycieczkę w Stróżach i przez Maślaną Górę, Szymbark oraz Przełęcz Żdżar dotrzeć od południa do Gorlic. Zachęceni korzystną prognozą pogody, zamiar zrealizowaliśmy w ostatnią sobotę marca.
    Po opuszczeniu pociągu na stacji w Stróżach rozpoczęliśmy wędrówkę zielonym szlakiem. Jego początkowy odcinek prowadzi asfaltową szosą do miejscowości Wyskitna. Na wąskiej drodze panował wyjątkowo duży ruch, nieproporcjonalny do jej znaczenia. W miarę nabierania wysokości otworzyły się widoki na leżące w dole Stróże oraz pobliskie wzniesienia. Asfalt skończył się na granicy lasu i dalsze podejście prowadziło już "normalnym" szlakiem.


    29.03.2014 - Wycieczka na Maślaną Górę w Beskidzie Niskim - (fot. Adam Tucki)

    Wędrówka grzbietem Maślanej Góry przywołuje skojarzenia z pobytem w zachodniej, a nie południowo-wschodniej części Polski. W ciągu niespełna godziny mieliśmy okazję odwiedzić zarówno Zieloną Górę jak i Jelenią Górę. Nazwy co prawda te same, ale w tym przypadku dotyczą nie miast, ale wzniesień położonych po przeciwnych stronach kulminacji Maślanej Góry. Szczyt, podobnie jak większa część pasma Maślanej Góry jest zalesiony i nie daje szerszych możliwości widokowych. Piękny widok musi zapewne rozpościerać się z przekaźnika, znajdującego się na szczycie. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, teren jest jednak ogrodzony, a dodatkową ochronę sprawują ujadające psy. Poprowadzony grzbietem pasma zielony szlak jest miejscami słabo wyznakowany i dzięki temu dotarliśmy na szczyt nieco okrężną drogą.


    29.03.2014 - Wycieczka na Maślaną Górę w Beskidzie Niskim - (fot. Dariusz Polak)

    Po odpoczynku w pobliżu przekaźnika, przez rezerwat na zboczach Jeleniej Góry zeszliśmy do Szymbarku. Znajduje się tutaj zabytkowy renesansowy dwór obronny Gładyszów, mały skansen budownictwa ludowego oraz drewniany kościół z XVIII wieku. Warto powrócić do Szymbarku i poświęcić czas na zwiedzenie tych ciekawych obiektów. Podchodząc wśród rozproszonej zabudowy Szymbarku dotarliśmy do drogi, prowadzącej przez Bielankę do wsi Łosie. Po napotkaniu żółtych znaków czekało nas podejście na Przełęcz Żdżar. Z przełęczy można iść na Magurę Małastowską, my jednak zgodnie z zamierzeniami wybraliśmy zejście żółtym szlakiem w kierunku Gorlic. Na zboczach Bartniej Góry miało miejsce niespodziewane zdarzenie - przez stokową drogę kilkadziesiąt metrów przed nami nagle przebiegło stado jeleni.


    29.03.2014 - Wycieczka na Maślaną Górę w Beskidzie Niskim - (fot. Dariusz Polak)

    W okolicach Wierzchowiny las się przerzedził i w całej okazałości odsłonił się widok na pobliskie grzbiety Beskidu Niskiego. Jeszcze kilkanaście minut marszu i przez południowe przedmieścia weszliśmy do Gorlic. Na jednym ze skrzyżowań, dzięki uprzejmości kierowcy, mogliśmy wskoczyć do kursowego Voyagera, który akurat jechał do Grybowa. Przerwę w oczekiwaniu na pociąg do Tarnowa przeznaczyliśmy na małą przekąskę w restauracji na grybowskim rynku. Tym samym składem kolejowym, który rano przywiózł nas do Stróż, wróciliśmy do Tarnowa. Warto dodać, że 26-kilometrowy wypad ze Stróż do Gorlic był już 14 (!) oddziałową wycieczką, zorganizowaną w jubileuszowym 2014 roku.

    Wiesław Izworski


    29.03.2014 - Wycieczka na Maślaną Górę w Beskidzie Niskim - (fot. Adam Tucki)

  • 22.03.2014 "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap III

    120% górskiej normy czyli z Tarnowa na Wielki Rogacz - Etap III...

    W czasach dawno (i słusznie) minionych, przedstawiciele ludu pracującego miast i wsi, w krajach leżących po wschodniej części "żelaznej kurtyny", chętnie podejmowali współzawodnictwo w pracy, starając się uzyskać "zaszczytny" tytuł przodownika pracy. Nadawano go tym wszystkim, którzy w ciągu ośmiogodzinnego dnia roboczego czyli dniówki, znacznie przekraczali przewidzianą do wykonania normę. Do rywalizacji stawali więc górnicy, hutnicy, murarze, stoczniowcy, ślusarze i spawacze, a także przedstawiciele wielu innych profesji. Piotr Ożański - murarz z Nowej Huty (na jego losach oparty jest scenariusz "Człowieka z marmuru" i postać Mateusza Birkuta) układał więc tysiące cegieł, górnik Wincenty Pstrowski wyrąbywał na przodku kolejne tony węgla, a stoczniowiec Stanisław Sołdek przekraczał przewidziane normy przy budowie statków. Te zapomniane już (zwłaszcza przez młodsze pokolenia) postacie przyszły mi do głowy, kiedy zabrałem się za sporządzanie relacji z naszej ostatniej wycieczki. Pomyślałem sobie, że po raz kolejny staliśmy się (zupełnie nieświadomie) przodownikami pracy polegającej na pokonywaniu dziesiątek kilometrów w terenie mniej lub bardziej górzystym. W czasie sobotniej dniówki wykonaliśmy kolejny kawał dobrej (ale czy potrzebnej komuś?) roboty. Ale po kolei…
    Tym razem pogoda zachowała się tak, jak powinna zachowywać się zawsze. W ciągu tygodnia pochmurne, chłodne i deszczowe dnie. I tak do czwartku. Piątek - jak przystało na pierwszy dzień kalendarzowej wiosny - piękny, słoneczny i ciepły. I takie same prognozy na sobotę. Idealne warunki aby powrócić do naszego tegorocznego projektu, polegającego na wspólnym przejściu szlaku niebieskiego prowadzącego z Tarnowa na Wielki Rogacz.


    22.03.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap III - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Do tej pory w ciągu dwóch styczniowych etapów dotarliśmy do Falkowej. Co prawda trzeci etap prowadzący z tej miejscowości do leżącej już w Beskidzie Wyspowym Tabaszowej, zamierzaliśmy przejść również w styczniu, ale nagły gwałtowny atak zimy spowodował, że powędrowaliśmy wtedy z Gromnika do Tarnowa. Teraz, już bez jakichkolwiek problemów wyruszyliśmy busem do Falkowej. Zegarki wskazywały 7:30, kiedy rozpoczęliśmy marsz w stronę Bukowca. Błękitne niebo i rześkie powietrze potwierdzały przewidywania meteorologów. Szybko uzyskaliśmy właściwe tempo marszu i błyskawicznie "połknęliśmy" pierwsze kilometry. Minąwszy odchodzące w prawo odbicie w stronę kościółka w Bukowcu skierowaliśmy się ku Żebraczce. Ciepło wytwarzane przez znajdujące się w pełnym ruchu mięśnie i rosnąca z każdą chwilą temperatura powietrza sprawiły, że pierwszą, krótką przerwę poświęciliśmy na "zredukowanie" długości spodni oraz spakowanie do plecaków zbędnych polarów i bluz. Radość ze sprawnego pokonywania trasy potęgował wspaniały widok zaśnieżonego łańcucha Tatr. Po niespełna dwóch godzinach wędrówki naszym oczom ukazał się najpierw nowy, a potem stary (drewniany z XVI wieku) kościół w Przydonicy. Tym samym czekało nas zejście czyli pierwsza poważna utrata wysokości. Po osiągnięciu drogi biegnącej przez Przydonicę prawie natychmiast rozpoczęliśmy kolejne podejście. Wkrótce do niebieskich znaków dołączyły czerwone, prowadzące z Bartkowej do Nowego Sącza. Za chwilę ujrzeliśmy w dole niebieską taflę Jeziora Rożnowskiego i położoną na nim wyspę Grodzisko, którą większość z nas kojarzy jako Małpią Wyspę. Andrzej rozmarzył się, wspominając czasy, kiedy wpław pokonywał odległość dzielącą wyspę od Gródka nad Dunajcem.


    22.03.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap III - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Nie chcąc tracić zbyt szybko takiego widoku (szlak znowu prowadził w dół) zdecydowaliśmy, że na znajdującej się obok łące zorganizujemy sobie przerwę śniadaniową. Wiosenny piknik turystyczny mógł przywołać u nieuważnego obserwatora wspomnienie "Śniadania na trawie" - obrazu znanego francuskiego malarza Edouarda Maneta. W przeciwieństwie do oryginału było nas jednak znacznie więcej, a panie mimo mocno już świecącego słońca zakrywały swoje ciała dość szczelnie markową "outdoorową" odzieżą. Przypominająca majówkę marcówka musiała się kiedyś skończyć. Posileni własnymi kanapkami, korzenną nalewką Przemka i czekoladowymi cukierkami Bożeny ruszyliśmy dalej. Po zejściu do Bartkowej znowu czekało nas podchodzenie. Na drzewach pojawił się akcent ukraiński, gdyż do naszego szlaku dołączyły tym razem znaki żółte, układając się w narodowe barwy naszych wschodnich sąsiadów. Przez chwilę Przemek zastanawiał się nawet czy nie ruszyć prosto do… domu. Szlak żółty prowadzący z Bartkowej do Tarnowa (lub odwrotnie) prowadzi bowiem przez Pleśną, od której dzieliło nas w tym momencie jedynie 10 godzin marszu. Zgodnie postanowiliśmy jednak, że nie zmieniamy ustalonego wcześniej planu. W ten sposób zamiast w okolice Jamnej dotarliśmy do Rożnowa. Minęliśmy niewielki sklepik, obiecując sobie, że przy następnym zatrzymamy się na chwilę, by móc uzupełnić kończące się powoli zapasy płynów. Jak się wkrótce miało okazać, był to spory błąd logistyczny.


    22.03.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap III - (fot. Janusz Foszcz)

    Po kilku minutach doszliśmy do drewnianego, pochodzącego z XVII wieku kościółka p.w. św. Wojciecha, a chwilę później stanęliśmy przed kładką przerzuconą przez Dunajec kończąc tym samym wędrówkę po Pogórzu Rożnowskim.
    Po drugiej stronie rzeki powitał nas już bowiem Beskid Wyspowy. Powitał najlepiej jak mógł czyli kolejnym podejściem. Byliśmy na to dobrze przygotowani mentalnie więc dziarsko ruszyliśmy naprzód. Z pierwszej kulminacji dostrzegliśmy w oddali kościół w Tropiu oraz Zamek Tropsztyn. Na niewielkiej łączce z widokiem na płynącą w dole Łososinę zorganizowaliśmy kolejną przerwę. Rezerwy płynów dramatycznie malały i stało się jasne, że do Tabaszowej sytuacja ta nie ulegnie zmianie. Od czego ma się jednak przyjaciół. Najbardziej potrzebujący mogli liczyć na pomoc tych, którzy w poprzednim wcieleniu musieli być… wielbłądami. Po przerwie czekało nas wejście na dwa wierzchołki Ostrej Góry. Szlak prowadził teraz pięknym bukowym lasem, po ścieżce zasypanej grubą warstwą zeszłorocznych liści. Spomiędzy drzew prześwitywała tafla jeziora. Po minięciu Ostrej Góry doszliśmy do pierwszych zabudowań Tabaszowej. W centrum, na parkingu obok kolejnego drewnianego (p.w. św. Mikołaja) kościółka oczekiwał już nasz bus. My jednak bardziej zainteresowani byliśmy sklepem. Jak wkrótce się okazało, był on 300 metrów dalej.


    22.03.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap III - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Zaspokoiwszy pragnienie podjęliśmy kolejną tego dnia decyzję. Otóż stwierdziliśmy, że jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie (kilkanaście minut po czternastej), aby wracać już do Tarnowa. Do pokonanych do tej pory 30 km postanowiliśmy dorzucić jeszcze sześć i dojść do Przełęczy św. Justa. W ten sposób znacząco poprawilibyśmy logistykę kolejnego etapu. W związku z tym pożegnaliśmy pana Andrzeja - naszego kierowcę i skierowaliśmy się w stronę Znamirowic. Szlak prowadził asfaltem, ale w zamian oferował praktycznie bez przerwy widoki na Jezioro Rożnowskie. Pomimo kilku godzin marszu i przebytej już sporej odległości, sprawnie pokonaliśmy ostatnie podejście. O 15:30 stanęliśmy na przełęczy i mogliśmy zameldować wykonanie zadania. Michał poinformował wszystkich o technicznych szczegółach wędrówki. W czasie ośmiu godzin (łącznie z przerwami) przebyliśmy 36 km i pokonaliśmy w sumie ponad 900 metrów podejścia, wykonując ponad 40 tysięcy kroków. Dzięki wydłużeniu trasy pokonaliśmy 120 % zakładanej normy. Czy tym samym staliśmy się "przodownikami górskiej pracy"? Nie wiemy. I w zasadzie nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Jedno jest za to pewne. Ten sposób wspólnego spędzania wolnego czasu należy do naszych ulubionych. A, że przy okazji możemy poczuć przez chwilę powiew (nieodległej i niekoniecznie pięknej) historii i przybliżyć ją młodszym czytelnikom, to już inna sprawa…

    Janusz Foszcz


    22.03.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap III - (fot. Janusz Foszcz)

  • 28.05.2013 V Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach „Beskid Żywiecki”

    28.05.2013 V Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach „Beskid Żywiecki”

    We wtorek 28 maja 2013 roku w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie odbyła się piąta edycja Gimnazjalnego Międzyszkolnego Konkursu Wiedzy o Górach. Od samego początku konkurs organizowany jest przez nasz Oddział wspólnie ze Społecznym Gimnazjum Matematyczno – Przyrodniczym STO w Tarnowie. Honorowy patronat nad imprezą objęli: Ryszard Ścigała – Prezydent Miasta Tarnowa oraz Szymon Baron – Prezes Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. W bieżącym roku tematyka konkursu obejmowała Beskid Żywiecki, dlatego uzyskaliśmy oficjalne wsparcie Babiogórskiego Parku Narodowego. Chęć zmierzenia się z rywalami zgłosiło siedem zespołów reprezentujących gimnazja (z Tarnowa i powiatu tarnowskiego) lub działające w nich szkolne koła turystyczne.



    28.05.2013 - V Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach „Beskid Żywiecki” - (fot. Artur Marć)

    Uczestnicy konkursu musieli zmierzyć się z trudnym, złożonym z trzydziestu pięciu pytań testem. Jego autorami był pięcioosobowy zespół przewodników beskidzkich, pełniący jednocześnie rolę jury. Na jego czele stała Teresa Dumańska. W czasie sześćdziesięciu minut należało wykazać się wiedzą dotyczącą topografii, hydrologii, etnografii i historii Beskidu Żywieckiego. W teście nie zabrakło też pytań związanych z  ochroną środowiska i bezpieczeństwem w górach. Zużyte podczas pracy umysłowej kalorie można było uzupełnić posilając się drożdżówką i sokiem owocowym. Po upływie regulaminowego czasu zawodnicy opuścili salę a do pracy przystąpiło jury. Kilkadziesiąt minut później poznaliśmy wyniki. Zwycięzcą okazał się Aleksander Kipiela – reprezentujący Koło Turystyczne Perć z Tarnowa. Na podium znaleźli się również: Maksymilian Truchan i Irena Kinzerska, członkowie Szkolnego Koła PTT Nr 1 im. Jana Pawła II w Tarnowie. Czwarte miejsce zdobył Michał Cichy – uczeń SGMP STO z Tarnowa, zaś piąte przypadło Julii Czerniak z drużyny KT „Perć”. Wzorem ubiegłych lat jury postanowiło wyróżnić dodatkowo dwóch uczestników, którzy nieznacznie ustąpili laureatom. W kategorii drużynowej, na najwyższym stopniu podium stanęła (po raz kolejny) ekipa SK PTT Nr 1 w Tarnowie. Tuż za nią znalazł się zespół reprezentujący KT „Perć”. Trzecie miejsce przypadło drużynie współorganizatora czyli SGMP STO z Tarnowa.

    Laureaci otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz nagrody rzeczowe związane z turystyką górską. Zostały one ufundowane przez Urząd Miasta Tarnowa, Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, firmę HiMountain, wydawnictwa Rewasz i WiT oraz redakcję Magazynu Turystyki Górskiej „npm”. Dodatkowo wszyscy uczestnicy otrzymali upominki i materiały edukacyjne przekazane przez Babiogórski Park Narodowy, HiMountain, Gminę Zawoja oraz Starostwo Powiatowe w Żywcu.

    Janusz Foszcz


    28.05.2013 -V Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach „Beskid Żywiecki” - (fot. Artur Marć)

  • 17.04.2013 Spotkanie z Kasią i Karolem Jędrzejek

    17.04.2013 – Spotkanie z Kasią i Karolem Jędrzejek

    „Stopem na Kazbek”

    W słoneczne i ciepłe, prawdziwie wiosenne popołudnie mogliśmy w czasie środowego spotkania oddziałowego przejechać się autostopem do Gruzji i z powrotem. A dodatkowo znaleźć się na wierzchołku Kazbeka (5047 m n.p.m.) – jednego z najwyższych kaukaskich szczytów. A wszystko to w towarzystwie Kasi i Karola Jędrzejków.  Sympatyczni, pochodzący z Laskowej i będący rodzeństwem (stąd zbieżność nazwisk) prelegenci przybyli do nas z … Krakowa, gdzie obecnie mieszkają. Karol zresztą wiele razy uczestniczył w naszych oddziałowych wyjazdach w góry co w efekcie skutkowało (przed kilkunastoma dniami) oficjalnym wstąpieniem do naszego Oddziału. Sporej grupie osób związanych z PTT człowiek nazywany „Synem Szefa” znany jest również z wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej na Mogielicę, w czasie której  jest od kilku lat osobą odpowiedzialną za „oprawę muzyczną”.


    17.04.2013 - Spotkanie z Kasią i Karolem Jędrzejek - (fot. Przemek Klesiewicz)

    Pod koniec sierpnia 2011 roku Kasia wraz z Karolem postanowili zdobyć leżący na terenie Gruzji Kazbek. Do podnóża tej góry dotarli w dość nietypowy sposób bo autostopem, zaczynając swoją podróż w Nowym Sączu. Dzięki temu wyprawa mogła zostać śmiało zaliczona do skrajnie niskobudżetowych. W zamian za to ilość przeżytych w trakcie jazdy przygód mogłaby być wspaniałym materiałem na całkiem pokaźną książkę lub trzymający w napięciu film. Siedem krajów (Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Gruzja), kilka tysięcy kilometrów i kilka dni. Ciężarówki, auta osobowe i busy. I ludzie różnych narodowości. Przyjaźni i pomocni. Gościnni tak jak gościnny bywa dla nieznajomych przybyszów Wschód. A potem kolejne dni w górach Kaukazu. Z Kazbegi przez Gergeti do dawnej stacji meteo, pełniącej dzisiaj funkcję schroniska. Cierpliwe oczekiwanie na okienko pogodowe. Oczekiwanie wypełnione krótkimi wycieczkami aklimatyzacyjnymi oraz (a może przede wszystkim) zacieśnianiem przyjaźni polsko-gruzińsko-ukraińsko-czeskiej. Wreszcie atak szczytowy. Wspaniała pogoda, wspaniałe widoki i radość zdobywców. Jeszcze tylko postój w Tibilisi i „powtórka z rozrywki” czyli „Jedziemy autostopem”. Tym razem do domu.

    Ponad półtorej godziny minęło błyskawicznie, w prawdziwie rodzinnej (co za zbieg okoliczności J) atmosferze. Tylko dziw bierze, że do naszego miasta, leżącego nieopodal Krakowa, Kasia i Karol przybyli jednak pociągiem.  Widać podróżowanie autostopem zostawiają sobie na bardziej poważne (trochę dalsze) eskapady.

    Janusz Foszcz


    17.04.2013 - Spotkanie z Kasią i Karolem Jędrzejek - (fot. Przemek Klesiewicz)

  • V Gimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - Beskid Żywiecki

    28.05.2013 r. (wtorek) o godz. 10.00 w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie, przy ul. Nowy Świat 30 odbędzie się V Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach poświęcony w tej edycji konkursu Beskidowi Żywieckiemu.

    Patronat Honorowy:

    Ryszard Ścigała - Prezydent Miasta Tarnowa
    Szymon Baron - Prezes Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego

    Organizatorzy:
    Społeczne Gimnazjum Matematyczno – Przyrodnicze STO w Tarnowie
    Oddział PTT im. ks. Bogusława Królikowskiego COr w Tarnowie

    Cel konkursu:
    Popularyzacja i rozpowszechnianie wiedzy o górach Polski

    Szczegółowy zakres tematyczny:

    Ogólna wiedza z geografii, historii, topografii, geologii i hydrologii Beskidu Żywieckiego, fauna i flora Beskidu Żywieckiego, szlaki turystyczne i schroniska w Beskidzie Żywieckim oraz formy ochrony przyrody w Beskidzie Żywieckim


    Regulamin Konkursu znajduje się na zamieszczonym >>>plakacie<<<                                       >>>Karta Zgłoszenia<<<

  • XXV Walny Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy PTTK "Ziemi Tarnowskiej" w Tarnowie

    XXV Walny Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy PTTK "Ziemi Tarnowskiej" w Tarnowie.

    6 kwietnia odbył się XXV Walny Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy PTTK "Ziemi Tarnowskiej" w Tarnowie. W charakterze gościa w tym wydarzeniu uczestniczył Prezes Zarządu naszego oddziału Marek Trojan.

    Wybranemu na kolejną kadencję Prezesowi PTTK, Panu Andrzejowi Łabno - pełniącemu tą funkcję nieprzerwanie do 1989 roku - oraz wszystkim pozostałym Członkom nowego Zarządu gratulujemy i życzymy powodzenia.




  • 29.03.2013 - XIV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa na Mogielicę

    29.03.2013 - XIV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa na Mogielicę

    „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23-24)

    Wielki Piątek Członkowie i Sympatycy PTT z Tarnowa rozpoczęli wczesnym rankiem, gromadząc się przy 26-osobowym busie. Trasa do Jurkowa, miejscowości w Beskidzie Wyspowym, nie należała do najłatwiejszych, padający śnieg i śliska nawierzchnia drogi, znacznie utrudniła jazdę naszemu kierowcy. Szczęśliwie dotarliśmy do celu naszej podróży. Przy zabytkowym drewnianym kościele p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy spotkaliśmy oczekujących na rozpoczęcie Drogi Krzyżowej gości, min.Członków PTT z Mielca, którzy organizowali wyprawę, z Łodzi, Krakowa i parafii, z której wyruszyliśmy po krótkiej modlitwie i Komunii świętej. Duży drewniany krzyż prowadził nas duchową wędrówką wśród ciszy górskiego szlaku. Ułatwiając niosącym krzyż i uczestnikom wędrowanie w głębokim śniegu, szlak przecierał Prezes MKG Carpatia Jerzy Krakowski, wraz z pomocnikami. Przy każdej stacji Drogi Krzyżowej zatrzymywaliśmy się na modlitwę , rozważania przygotowane przez Pana Krzysztofa Kabata z Nowego Targu i postne pieśni, które prowadził Karol Jędrzejek. Ksiądz Marek Wojak, który został zaproszony na naszą wyprawę, w oddaleniu od grupy, spowiadał uczestników, a przy ostatniej stacji udzielił nam błogosławieństwa.


    29.03.2013 - XIV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa na Mogielicę - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Brodząc w śniegu, miejscami po kolana, w ciszy i zadumie, wśród gór, wspinaliśmy się, często pokonując swoje słabości. Jak mawiał ksiądz Jan Twardowski „naszą ludzką siłą jest świadomość naszej słabości”. Wśród naszych Członków nie zabrakło Cyrenejczyków, którzy pomagali nieść plecaki i dzielili się swoimi postnymi kanapkami. Na szczycie Mogielicy wpisaliśmy się na listę uczestników wyprawy, w której udział wzięło 163 osoby. Tak liczna frekwencja w tym szczególnym dniu dla chrześcijan, jest dowodem, że łączą nas również wartości duchowe. Na szczycie Mogielicy zakończyła się nasza Droga Krzyżowa. Mogliśmy skonsumować zmrożone kanapki a ku mojemu zdumieniu Janusz Foszcz z plecaka, pełnego skarbów, wyciągnął dwie legitymacje Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Utworzyły się pospiesznie dwa rzędy złożone z Członków naszego tarnowskiego Oddziału, nad którymi zawisły bijące kije i tu chwila dla autorki – ja wraz z Oktawią Targosz ze Szkolnego Koła PTT nr. 1 im.Jana Pawła II prowadzonego przez Beatę Wideł, musiałyśmy przejść na drugą stronę, by otrzymać upragnioną legitymację od byłego Prezesa PTT. Warte poświęcenie dla oskarowej chwili. Mogliśmy schodzić a raczej znając nasze tempo zbiegać, a nawet zjeżdżać miejscami po lodzie już w dół. Pożegnawszy się z przyjaciółmi z innych Oddziałów i dziękując organizatorom wyruszyliśmy szlakiem do busa, który zmieniał swoje współrzędne po każdym naszym telefonie. Mogielica oddalała się z każdym naszym krokiem. Z parkingu dostrzegliśmy „Kopę” z wieżą widokową i ośnieżony las, w którym tylko ja zobaczyłam przebiegającą kunę i czekam na kolegów z innych Oddziałów, którzy potwierdzą moje słowa. Według legendy las kryje wiele tajemnic, powiadają, że zbójnicy ukryli tam zrabowane pieniądze i dobra kościelne.  Zmarznięci wróciliśmy do swoich domów, a cześć z nas wybrała się na wieczorne obrzędy w parafialnych kościołach. Na zakończenie Drogi Krzyżowej w Koloseum Papież Franciszek powiedział: „…Kontynuujmy zatem tę Drogę Krzyżową w życiu każdego dnia. Wspólnie podążajmy drogą krzyża, podążajmy niosąc w sercu to Słowo miłości i przebaczenia. Idźmy, oczekując Zmartwychwstania Jezusa!” Tego nam wszystkim życzę.

    Kinga Buras


    29.03.2013 - XIV Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa na Mogielicę - (fot. Artur Marć)


  • 21-22.04.2012 - Wycieczka na Baranie w Beskidzie Niskim

    Czterdzieści lat minęło, czyli Beskid Niski na słodko...

    Pomysł wyjazdu w Beskid Niski zrodził się tuż po naszej poprzedniej eskapadzie w to najrozleglejsze pasmo Beskidów. Góry te ugościły nas w pamiętny listopadowy weekend 2011 roku wspaniałą pogodą i lazurowym iście włoskim niebem. Tym razem wybór padł na nieco bardziej na wschód położone rejony: Przełęcz Dukielską, Baranie i okolice Krempnej – serce Magurskiego Parku Narodowego.
    W kwietniowy sobotni poranek gromadzimy się w kilku punktach Tarnowa, skąd podejmuje nas bus naszego, ”Oddziałowego przewoźnika”. Zrazu planowana trasa przez Gorlice ulega zmianie i do celu, czyli na Przełęcz Dukielską zmierzamy przez Jasło. Senna atmosfera ożywia się gdy wjeżdżamy w Dolinę Wisłoki, nad którą rozpościera się dobrze znany Liwocz. Wisłoka będzie nam towarzyszyła przez większą część wyjazdu. Droga wśród beskidzkich wzgórz mija szybko i kilka minut przed dziesiątą jesteśmy już na Przełęczy Dukielskiej, najniżej położonej przełęczy w głównym grzbiecie Karpat. Tutaj rozstajemy się z busem, pora wyruszyć na szlak.
    Z Przełęczy na Baranie szlak prowadzi łagodnymi, typowymi dla Beskidu Niskiego wzgórzami. Nawiązujemy znajomość z błotem z którego słynie ta część Beskidów. Wygląd naszych butów potwierdza, że jest to sława zasłużona. Wędrując opustoszałym szlakiem granicznym trudno uwierzyć, że tereny te podczas obu wojen światowych były areną krwawych zmagań. Dość nieoczekiwanie przypominamy sobie o tym, gdy Piotrek znajduje tuż przy szlaku przerdzewiały hełm. Sporo podobnych pamiątek kryją zapewne beskidzkie lasy.


    21.04.2012 - Wycieczka na Baranie w Beskidzie Niskim - (fot. Barbara Kądziołka)

    Wierzchołek Baraniego, na który docieramy po trzynastej jest najwyższym punktem który osiągniemy w trakcie tego wyjazdu. Tak więc jest to najlepsze miejsce na niezrozumiałe dla postronnych obrzędy związane z wręczeniem zielonej książeczki ze znakiem PTT. Dziś pod kijkami przepędzeni zostają Asia oraz Adam. Najpierw przejście z nisko schylonym grzbietem, a potem dumny marsz pod szpalerem kijków i już można zapisać w oddziałowej kronice dwie pierwsze osoby którym legitymacje wręczył nowy Prezes. Po tej miłej chwili przychodzi czas na dreszczyk emocji, czyli wejście na wieżę widokową na Baranim. Nie sprawia ona zbyt solidnego wrażenia, ale na szczęście głośno formułowane przez niektórych obawy nie potwierdzają się. Możemy wreszcie po kilku godzinach leśnej wędrówki nasycić się widokami.
    Pora teraz na kolejny stały punkt naszych wycieczek, czyli fotki z flagami. Niestety natura przestaje być dla nas łaskawa i ciemne chmury z których zaczyna padać deszcz przeganiają nas z Baraniego w kierunku Przełęczy Mazgalica. Znów zagłębiamy się w karpacką buczynę.


    21.04.2012 - Odprawianie neopogańskich obrzędów PTT - (fot. Zbigniew Bigaś)

    Na Mazgalicy zmieniamy kierunek marszu i schodzimy do Huty Polańskiej, maleńkiej miejscowości znanej z nietypowego jak na Beskid Niski, murowanego Kościoła pw. Św. Jana z Dukli i Św. Huberta. Nie omieszkujemy oczywiście uwiecznić go na naszych fotografiach. Kilkaset metrów dalej, przy schronisku Hajstra czeka już nasz bus, którym zmierzamy do Krempnej.
    Opodal skrzyżowania w Krempnej oglądamy zamkniętą na głucho Restaurację ,”Leśną”. Słynny ,”Bar w Beskidzie” nie wita wędrowców ,”lanym chmielem”, a ,”dym z extra-mocnych” dawno się rozwiał. Beskid Wolnej Grupy Bukowina i Wojtka Bellona bezpowrotnie odszedł w przeszłość...
    Nasz bus zatrzymuje się przy Ośrodku Edukacyjnym Magurskiego Parku Narodowego. Dzięki uprzejmości pracowników MPN zostajemy wpuszczeni do nieczynnego o tej porze roku Ośrodka. Multimedialna ekspozycja flory i fauny Magurskiego PN robi duże wrażenie. Dawno już na naszej wycieczce nie było tak edukacyjnie. Dziękujemy za oprowadzenie i busem udajemy się do Ośrodka pod Jodłą, położonego w pięknym miejscu nad zalewem w Krempnej. Tam właśnie mamy zarezerwowane noclegi.
    Po posiłku w ,”Karczmie Beskidzkiej” przychodzi czas na świętowanie. Czterdzieści lat minęło... inżynierowi Bisiowi. Przygotowujemy na imprezę salę świetlicy udostępnioną nam przez szefa Ośrodka pod Jodłą. Dostojny jubilat zajmuje honorowe miejsce przy stole. Nie bez problemów zapalamy świeczki na urodzinowym torcie. O ile harcerze zapalają ognisko jedną zapałką, o tyle nam trzeba na kilka świeczek pół paczki zapałek. Ale nie odpuszczamy, bo cóż to za tort urodzinowy bez świeczek i wkrótce już gromkie ”Sto lat” odbija się echem od beskidzkich wzgórz. Marek składa życzenia w imieniu całego Oddziału, Piotrek jednym dmuchnięciem niweczy efekt naszych zabaw z zapałkami i część oficjalna imprezy zostaje zakończona. Świętujemy cały wieczór, a potem już w pokoju toczymy nocne Polaków rozmowy.


    21.04.2012 - Czterdzieści lat minęło... Piotrek... "Sto lat..." - (fot. Artur Marć)

    Niedzielny poranek w Krempnej wita nas chmurami. Jak się później okaże nie było powodów do niepokoju. Beskid nie zawiódł swoich miłośników i przez resztę dnia gościł nas piękną pogodą. Dzień zaczynamy mszą w miejscowym Kościele pw. Św. Maksymiliana Kolbe, opodal którego znajduje się piękna, łemkowska cerkiew pw. śś. Kosmy i Damiana. Dostajemy klucze do cerkwi i przez kilkanaście minut podziwiamy ikonostas, którego symbolikę objaśnia nam Janusz.
    Wracamy do Ośrodka pod Jodłą na śniadanie. Tradycja w PTT to rzecz święta, więc nasz pierwszy dzisiejszy posiłek to oczywiście jajecznica. Czas biegnie nieubłaganie, więc szybko zapełniamy z powrotem plecaki i busem podjeżdżamy do skrzyżowania w Krempnej. Przed wyjazdem z tej urokliwej miejscowości zwiedzamy jeszcze pięknie położony na wzgórzu Łokieć cmentarz poległych w I Wojnie Światowej. To dzieło słowackiego architekta Dusana Jurkovicia, najbardziej znanego twórcy wojennych cmentarzy w Beskidzie Niskim. Cmentarz na Łokciu różni się od innych projektów Jurkovicia – zamiast drewnianych gontyn, takich jak na Rotundzie, które oglądaliśmy w listopadzie ubiegłego roku dominują w nim kamienne kolumny zwieńczone kręgiem imitującym liście dębu. Zapada w pamięć inskrypcja na pomniku:

    "W pamięci, miłości i błogosławieństwie pokoju żyje nasza śmierć
    Walczyliśmy pierś w pierś, zmartwychwstaniemy ramię w ramię"

    Po chwili zadumy wracamy do busa. Malowniczymi serpentynami dojeżdżamy do Kątów. W tej miejscowości zaczynamy pieszą część dzisiejszego programu wycieczki.
    Pół godziny później docieramy pod Krzyż Milenijny na Grzywackiej Górze. Pogoda dopisuje, są widoki, jest radość. Zrzucamy plecaki, czas na odpoczynek. Po wczorajszym studiowaniu drzewostanu przy szlaku dziś wreszcie sycimy oczy pełną panoramą. Na zachodzie horyzont zamyka pasmo Magury Wątkowskiej, na wschodzie dominuje charakterystyczna sylwetka Cergowej. Uwagę przykuwa samotna góra na północny zachód od wierzchołka Grzywackiej. Wespół w zespół dochodzimy do wniosku, że to musi być Liwocz, pięknie prezentujący się nad blokami i kominami Jasła. Ot, taki mix górsko-industrialny. Sekcja przewodnicka, czyli Janusz i Boguś identyfikuje przy pomocy mapy poszczególne miejsca widoczne na południe od nas. Oglądamy Kamień i Przełęcz Hałbowską kryjącą mogiły zamordowanych w 1942 r. Żydów, Kolanin nad Świątkową i Zamkową, gdzie między bukami są pozostałości średniowiecznego grodziska.


    22.04.2012 - Janusz oprowadza po Cmentarzu Nr 6 na Łokciu - (fot. Michał Skaza)

    W tych pięknych okolicznościach beskidzkiej przyrody chwila nieco się wydłuża. Przestaje nam się spieszyć, chętnie spędzilibyśmy na Grzywackiej Górze resztę dnia. Jasne już jest, że nasza dzisiejsza trasa zostaje zredukowana do ”wariantu krótszego” z metą w Chyrowej. Krótki odpoczynek i uzupełniamy stracone kalorie. Kieliszek destylatu smakuje wybornie. Jeszcze tylko kilka zdjęć z Krzyżem Milenijnym oraz Beskidem Niskim w tle i obieramy azymut na wschód. Miedzą, polem i karpackim borem przemierzamy Główny Szlak Beskidzki. Docieramy na Łysą Górę, a potem wędrujemy zboczami Polany i Halki. Szlak jest mało uczęszczany, miejscami zatarasowany wiatrołomami. Buczyna karpacka z której słynie Beskid Niski przeplata się tu z brzozami z których wiele jest złamanych. Zastanawiające...
    Towarzyszy nam piękny beskidzki krajobraz – Cergowa przed nami, na południe od nas dolina Wisłoki w rejonie Myscowej i pasmo graniczne. Po dwóch godzinach marszu docieramy do słynnej Doliny Śmierci. Trudno uwierzyć, że kilkadziesiąt lat temu ten sielski, beskidzki zakątek przypominał piekło na ziemi.
    Obrzeżami łąki schodzimy w dół do drogi i po następnych kilku minutach meldujemy się przy busie, oczekującym na nas na parkingu przy stoku narciarskim. Jak się okazuje nie tylko my wyznaczyliśmy sobie metę w Chyrowej, autobus oczekuje także na wycieczkę z rzeszowskiego PTTK. Po chwili ściskam się „na niedźwiedzia” z Marianem z Przemyśla, kolegą poznanym na ubiegłorocznym wyjeździe w góry Słowacji. Krótka rozmowa bo czas nagli i zajmujemy miejsce w busie.
    Chyrowa żegna nas słonecznym popołudniem, a my planujemy już kolejny wyjazd w sercu bliski Beskid Niski.

    Artur Marć


    22.04.2012 - Pamiątkowe zdjęcie na Grzywackiej Górze - (fot. Artur Marć)

  • Zapraszamy na spływ rzeką Nidą

                      .                .                                               .        .      . .                          .                             .                          .                         . 


    Szczegóły dotyczące wyjazdu znajdują się w odpowiednim temacie na naszym
    >>Forum TMG<<
    tam również przyjmujemy zgłoszenia.

  • 06.04.2012 - XIII Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę

    Ten wyjazd zawsze jest inny niż wycieczki, których wiele odbywamy każdego roku. Góry, które nas łączą, tym razem schodzą na dalszy plan. Są szczególnym tłem dla rozważania Męki Pańskiej, zaś wędrówka na szczyt Mogielicy jest sposobem Jej przeżywania.
    Do Jurkowa docieramy busem kilka minut po dziewiątej rano. Tym razem pogoda nie jest dla nas łaskawa. Pada deszcz, a szczyty Beskidu Wyspowego spowite są mgłą. Wspominamy ubiegłoroczny wyjazd, któremu towarzyszyła wspaniała, słoneczna pogoda. Po krótkiej modlitwie w Kościele w Jurkowie wyruszamy wraz z przyjaciółmi z innych Oddziałów PTT niebieskim szlakiem na Mogielicę. Tekst pięknych rozważań jak zawsze napisał Krzysztof Kabat z Nowego Targu, zaś modlitwę wzbogacił śpiew naszego kolegi Karola Jędrzejka. Nad całością czuwali ksiądz Marek Wojak i Jerzy Piotr Krakowski z mieleckiej "Carpatii".


    06.04.2012 - XIII Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Zbigniew Smajdor O/Nowy Sącz)

    Pomysł zorganizowania Drogi Krzyżowej na Mogielicę narodził się kilkanaście lat temu w środowisku naszych górskich przyjaciół w Mielcu. Ta idea jest doskonałym połączeniem górskiej pasji i przeżywania Męki Pańskiej. Wszak góry zajmują szczególne miejsce w naszym życiu, ale też są nierozerwalnie związane z chrześcijaństwem. To właśnie góra jest archetypem miejsca kultu – na górze Synaj Mojżesz otrzymał od Boga tablice z Dekalogiem, na górze Jezus wygłosił Kazanie Ośmiu Błogosławieństw, wreszcie na Golgocie dokonała się Męka Pańska i Bóg zawarł z ludźmi Nowe Przymierze.
    O tym związku gór i wiary myślimy wielokrotnie przemierzając szlaki, gdy na myśl przychodzą nam słowa z Księgi Mądrości:

    "Z wielkości i piękna stworzeń
    Poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę"


    06.04.2012 - XIII Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Artur Marć)

    Wędrujemy w stronę wierzchołka Mogielicy modląc się przy kolejnych stacjach Drogi Krzyżowej. Każdy z nas niesie ze sobą swoją własną intencję, myślimy jak zawsze o naszych rodzinach i przyjaciołach. Zapadają w pamięci słowa ks. Marka o tym, że brak choćby jednej osoby, która miała być na tej Drodze Krzyżowej jest dużą stratą.
    W skupieniu i wyciszeniu zmierzamy na Mogielicę. Na podejściu przed Polaną Wyżnikówki dobiega mnie głośne westchnienie: „o, matko!”. Odwracam głowę, myśląc że ktoś tak bardzo przeżywa Pasję. Jak się okazuje to moja siostrzenica Ola daje w ten sposób znać, że dla niektórych ta wędrówka wiąże się ze sporym wysiłkiem, nie zaś tylko z przeżyciem duchowym…


    06.04.2012 - XIII Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Artur Marć)

    Tuż po trzynastej osiągamy wierzchołek Mogielicy. Wysłuchujemy po raz ostatni tego dnia rozważań Krzysztofa Kabata, ks. Marek błogosławi wszystkim i żegna uczestników tej niecodziennej wędrówki. Droga Krzyżowa dobiega końca. Jak i w poprzednich latach przez chwilę odpoczywamy na polanie pod szczytem opodal Krzyża Papieskiego. Rok temu z tego miejsca podziwialiśmy wspaniałe widoki Gorców i Beskidu Wyspowego. Dziś los nie był dla nas tak łaskawy, ale wynagrodził nam trud wędrowania niecodziennym zjawiskiem. Przed nami roztacza się morze chmur, z których gdzieniegdzie wyłaniają się pojedyncze szczyty. Pora sięgnąć po aparaty. Oczywiście nie zapominamy o nowej, świeckiej, PTT-owskiej tradycji czyli o grupowych fotkach z flagami Oddziałów. Jeszcze tylko chwila na postny posiłek i pora ruszać w kierunku Chyszówek.
    W Księdze Koheleta jest piękny fragment o czasie:

    "Wszystko ma swój czas
    I jest wyznaczona godzina
    Na wszystkie sprawy pod niebem:
    Jest czas rodzenia i czas umierania
    czas płaczu i czas śmiechu,
    czas milczenia i czas mówienia".

    Dla nas przychodzi czas zejścia w doliny i powrotu do domu. Kończy się czas postu, zaczyna się czas Świąt Wielkiej Nocy.

    Artur Marć


    06.04.2012 - XIII Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Artur Marć)

  • 21-22.04.2012 - Wycieczka w Beskid Niski

                      .                .                                               .        .      . .                          .                             .                          .                         . 


    Szczegóły dotyczące wyjazdu znajdują się w odpowiednim temacie na naszym
    >>Forum TMG<<
    tam również przyjmujemy zgłoszenia.

  • 14-15.04.2012 - Wycieczka w Góry Świętokrzyskie

                      .                .                                               .        .      . .                          .                             .                          .                         . 


    Szczegóły dotyczące wyjazdu znajdują się w odpowiednim temacie na naszym
    >>Forum TMG<<
    tam również przyjmujemy zgłoszenia.

  • 22.04.2011 XII Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę

    Od czterech lat uczestniczymy w Wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego na Mogielicę. Jej pomysłodawcą i głównym organizatorem jest Jurek Krakowski z mieleckiego Oddziału PTT. W tym roku Wielki Piątek wypadał bardzo późno (dopiero 22 kwietnia) i do tego terminu wspaniale dostosowała się pogoda. Przed kościołem w Jurkowie zgromadziła się spora rzesza uczestników (później okaże się, że ich liczba nieznacznie przekroczyła 300 osób). Wśród nich i nasza ponad czterdziestoosobowa grupa złożona zarówno z weteranów jak i debiutantów. Potwierdzają się pogłoski, że z powodu odniesionej w górach kontuzji, tym razem zabraknie wśród nas osoby dotychczas prowadzącej rozważania czyli Krzysztofa Kabata z Nowego Targu. Na szczęście dotarły jego refleksje. Będą je odczytywali ksiądz Marek Wojak oraz Jurek Krakowski.


    22.04.2011 - XII Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę - (fot. Jerzy Zieliński)

    Po krótkim nabożeństwie w kościele, wyruszamy na Drogę Krzyżową. Jej stacje rozmieszczone są wzdłuż niebieskiego szlaku na Mogielicę. Od tego roku oznaczone są one wspaniałymi małymi kapliczkami. W skupieniu i ciszy, idąc za Krzyżem, zdobywamy wysokość. W tym dniu panoramy schodzą na dalszy plan. To nie jest zwykła górska wycieczka, których każdego roku odbywamy kilkadziesiąt. Modlimy się wspólnie...


    22.04.2011 - Prowadzący: ks. Marek Wojak, Jurek Krakowski i Karol... "Syn Szefa" ;-)
    (fot. Jerzy Zieliński)

    O wielkopostną oprawę muzyczną dba Karol (dla wtajemniczonych Syn Szefa). Po trzech godzinach docieramy na szczyt. Ksiądz Marek udziela wszystkim błogosławieństwa. Po zakończeniu tradycyjnie przenosimy się na podszczytową polanę w okolice papieskiego Krzyża. Krótki odpoczynek połączony z postnym posiłkiem i podziwianiem gorczańskich panoram. W oddali majaczą Tatry. Po chwili nasza tarnowska ekipa dzieli się na dwie części. Młodzież z naszego Szkolnego Koła PTT Nr 1 schodzi na Przełęcz Chyszówki, reszta  jak zwykle wędruje przez Krzystonów do Półrzeczek. Pogoda w dalszym ciągu jest wspaniała, więc droga powrotna do Tarnowa mija szybko. Kolejny wielkopiątkowy wyjazd przechodzi do historii.

    Janusz Foszcz


    22.04.2011 - Legitymacje nowym członkom Szkolnego Koła PTT Nr 1 wręczyli
    przedstawiciele ZG PTT: Joanna Dryla-Bogucka oraz prezes Towarzystwa Szymon Baron
    (fot. Jerzy Zieliński)

  • 16-17.04.2011 "Palmy w Worku"

    Kolejny weekend w górach. Mimo beznadziejnego (pogodowo) tygodnia, prognozy na jego końcówkę są więcej niż obiecujące. Wszak to przecież połowa kwietnia i nasz sezon trwa już „na dobre” od ponad trzech miesięcy. Tym razem realizujemy projekt „Palmy w Worku”. Co za dziwna nazwa? Rozszyfrujmy ją więc. Palmy - ponieważ do górskiej akcji ruszamy w wigilię Niedzieli Palmowej. No, a Worek? Po dwóch latach postanawiamy wrócić na południowo-zachodnie rubieże Beskidu Żywieckiego, zwane popularnie „Workiem Raczańskim”. I wszystko już jasne. Przy okazji mamy nadzieję, że w czasie ostatniego pobytu w tych okolicach wyczerpaliśmy już limit spadającej na nas wody, ale z pewnością pozostały nam jeszcze rezerwy w degustacji lanego żywieckiego portera w schronisku na Przegibku. Dlatego w pogodny, sobotni poranek (gdzieś kilka minut po szóstej) wyruszamy w stronę Myślenic. Po drodze zabieramy Bogusia (w Wojniczu) i Bożenkę (w Brzesku). Tutaj też organizujemy pierwszy postój dla… miłośników stacji benzynowych. Kolejne kilometry powiększają stan licznika. Zbliżamy się powoli do końca podróży, gdy nagle spada na nas nieoczekiwana przymusowa przerwa. Łapiemy kapcia. Na szczęście znajdujemy się już w głównym mieście regionu, słynącym od 1856 roku z produktów cieszących nie tylko arcyksięcia Habsburga. Dziwnym zrządzeniem losu zakład wulkanizatora mieści się naprzeciw Zajazdu „Maxim”. Tak więc u Maxima, ale nie w Gdyni, a w Żywcu, przyjdzie nam spędzić kolejne kilkadziesiąt minut. A, że słoneczko już grzeje to i w gardłach szybko zasycha. Więc pod parasole…


    16.04.2011 - Przed Schroniskiem na Wielkiej Raczy - (fot. Jerzy Zieliński)

    Dalej jedziemy już bez kłopotów. Pogoda piękna. Tylko góry jakieś takie całkiem białe. Kiedy u nas codziennie padał deszcz, tutaj musiało nieźle sypać. Mijamy Węgierską Górkę, Milówkę, Rajczę i wreszcie tuż przed głównym (radiowym) hejnałem z Kościoła Mariackiego w Krakowie dojeżdżamy na parking w Rycerce-Kolonii. Wokół resztki mokrego śniegu. Nie tracąc czasu ruszamy żółtym szlakiem w stronę Wielkiej Raczy. Grupa rozciąga się. Śniegu coraz więcej, ale wszystko spływa. Po niecałej godzinie meldujemy się przy schronisku. Zostawiamy plecaki i idziemy na szczyt. Robimy panoramę i schodzimy do schroniska. Chwila odpoczynku i ruszamy dalej. Tym razem szlakiem czerwonym w stronę Przegibka. Cały czas w śnieżnej brei. Po kilku godzinach marszu, niektórzy odczuwają w butach „lekką” wilgoć. Przed siedemnastą czołówka „łapie kontakt” ze schroniskiem na Przegibku. Buty trafiają w okolice grzejnika, a my w okolice jadalni. Nie na darmo „Przegibek” dzierży miano schroniska nr 1 w Polsce (wg rankingu miesięcznika „npm.”). Degustujemy, degustujemy, degustujemy i potwierdzamy wybór redakcji. Jest gitara, jest radość ale w końcu trzeba iść spać.


    16.04.2011 - Niespodziewanie, muzycznie na szczycie Wielkiej Raczy - (by Jerzy Zieliński)

    Na taką niedzielną pobudkę wszyscy zawsze czekają. Za oknem błękitne niebo. Śnieg lekko zmrożony. Chce się już wyjść. I dlatego, jeszcze przed śniadaniem, razem z Bogusiem i Wieśkiem idę na Bendoszkę. Kilkanaście minut siedzimy w słońcu pod Jubileuszowym Krzyżem Ziemi Żywieckiej. Jest bezwietrznie i ciepło, ale pora na jajecznicę (na kiełbasie) zbliża się nieubłaganie. Wracamy do schroniska na śniadanie. Jeszcze tylko ostatni „ciemny” i pora ruszać w stronę Rycerzowej. Nocny przymrozek zrobił swoje. Idziemy po „twardym”. I tak jest, aż do szczytu. Z Wielkiej Rycerzowej zbiegamy już zapadając się w śniegu. Przerwa w bacówce i kierujemy się w stronę Mładej Hory. Bacy w Chyzie znowu nie ma, więc podążamy dalej. Teraz jest już upalnie. W pełnym słońcu osiągamy dolinę Rycerki. Bus już czeka. Opuszczamy Worek. Krótki postój w Rajczy pozwala uzupełnić kalorie. Opona znowu daje znać o sobie, pozbywając się skutecznie w okolicach Suchej Beskidzkiej całego zapasu powietrza. Pracuje jednak na szczęście w parze z bliźniaczką i dzięki temu możemy jechać dalej, chociaż wolniej niż zwykle. A palmy? Jadą z nami cały czas, ale poświęcimy je dopiero w Tarnowie. Hosanna.

    Janusz Foszcz


    17.04.2011 - Przed Schroniskiem na Przegibku - (fot. Janusz Foszcz)

  • 10-11.04.2010 Wielorodzinny Kwiecień w Pieninach

    To moja pierwsza relacja, więc proszę o wyrozumiałość. Tydzień po Wielkanocy odbyła się szczególna wycieczka. Po raz pierwszy zorganizowano wielorodzinny wyjazd w góry. Mogły wziąć w nim udział dzieci (mniejsze i większe) oraz młodzież. Z Tarnowa pojechaliśmy w sobotni poranek busem do Sromowców Niżnych. Po zakwaterowaniu się w schronisku wyruszyliśmy żółtym szlakiem przez Wąwóz Szopczański na Przełęcz Szopka. Nie obawialiśmy się zaginięcia, gdyż towarzyszyła nam spora grupa przewodników i doświadczonych turystów. Zresztą my też sporo chodzimy po górach. Na przełęczy chwilkę odpoczęliśmy, a następnie powędrowaliśmy niebieskim szlakiem na Trzy Korony. Większość z nas była już na tym szczycie kilka razy, więc wiedzieliśmy, że czekają tam na nas wspaniałe widoki. Tym bardziej, że pogoda dopisywała. Podziwialiśmy rozległą panoramę, żałując, że nie widać Tatr i Babiej Góry. Na platformę widokową dotarli wszyscy uczestnicy wycieczki. Najmłodszym zdobywcą został Szymuś, który ma dopiero 2,5 roku. To wyjście było jednak szczególne również dla innych młodych uczestników, gdyż właśnie na Trzech Koronach cztery takie osoby dostały legitymacje PTT. W tym gronie znaleźli się: Kasia, Piotrek, Kaperek i ja. Musieliśmy tak jak wszyscy nowi członkowie przejść „chrzest kijkowy”. Było sporo śmiechu i oczywiście stosowna sesja fotograficzna. Potem udaliśmy się na Górę Zamkową. Tutaj poznaliśmy historię Pienińskiego Zamku, Tatarów i Św. Kingi. Do schroniska wróciliśmy zielonym szlakiem. Ponieważ było jeszcze wcześnie postanowiliśmy udać się na Słowację i odwiedzić Czerwony Klasztor. Granicę państwa przekroczyliśmy na kładce przerzuconej nad Dunajcem. Po drodze byliśmy też w Pawilonie PPN. Wieczorem w schronisku zjedliśmy obiadokolację, a później graliśmy w pokoju w różne gry. Atmosfera była jednak smutna w związku z tragicznymi wydarzeniami w Smoleńsku. W niedzielę (podobno tradycyjnie) powitał nas deszcz. Po mszy i śniadaniu pojechaliśmy do Niedzicy i zwiedziliśmy zamek. Deszcz padał coraz mocniej. Wracając do Tarnowa, w samo południe zatrzymaliśmy się w Tylmanowej, by dwoma minutami ciszy oddać hołd wszystkim ofiarom sobotniej katastrofy. Do naszego miasta dotarliśmy przed czternastą. Mam nadzieję, że wyjazd wszystkim się podobał. A ja jeszcze dziękuję tacie za pomoc w redagowaniu tekstu.

    Aleksandra Foszcz


    10.04.2010 - Chrzest Kijkowy pod Trzema Koronami - (fot. Anna Fido)

  • 02.04.2010 XI Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę

    Już po raz jedenasty odbyła się Droga Krzyżowa na Mogielicę. Organizowana jak zwykle przez Jurka Krakowskiego i mielecki Oddział PTT. My uczestniczymy w niej od trzech lat. I z roku na rok jest nas coraz więcej podobnie zresztą jak i pozostałych uczestników. W tym roku na szczyt dotarło 242 osoby. To szczególny dzień dla ludzi wierzących i dobrze jest poświęcić jego część na refleksję i modlitwę. A jeżeli możemy to jeszcze robić razem w ulubionej naszej scenerii, to tym piękniej. Góry są przecież mistycznym miejscem, tak bardzo powiązanym ze Stwórcą... Drogę Krzyżową poprowadził (podobnie jak w latach ubiegłych) Krzysztof Kabat z Nowego Targu. Uczestniczył w niej również ksiądz Marek Wojak z Kamienicy, który na szczycie udzielił wszystkim błogosławieństwa. 
    Po zakończeniu tradycyjnie posililiśmy się na szczytowej polanie Mogielicy, patrząc na Gorce, a potem jak zwykle powędrowaliśmy do Półrzeczek. Tym razem jednak nie musieliśmy iść asfaltem do Jurkowa, gdyż mieliśmy bezpośrednie połączenie z Tarnowem w postaci busika niezawodnego pana Janusza.

    Janusz  Foszcz


    02.04.2010 - XI Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa Mogielica 2010 - (fot. Jerzy Zieliński)

    {rokbox title=|Poświąteczny spacer na Liwocz| title=|27.12.2009 - fot. Jerzy Zieliński|}images/stories/Teksty/liwocz01.jpg{/rokbox}
  • 10.04.2009 X Droga Krzyżowa PTT na Mogielicę

    Tak, tak, Droga Krzyżowa już za nami. To szczególny dzień i szczególne wydarzenie. Już 10-ty raz zorganizowane przez naszych przyjaciół z Mielca. My uczestniczyliśmy w nim dopiero po raz drugi - dla niektórych był to debiut, jednak z roku na rok jest nas (przedstawicieli Tarnowa) coraz więcej. W tegorocznej Drodze Krzyżowej uczestniczyły wg obliczeń Jurka Krakowskiego 203 osoby - wszystkie doszły i jest to rekordowa liczba (w pierwszej Drodze Krzyżowej wzięło udział 18 osób). Pogoda nam dopisała, więc tradycyjnie (jak i w zeszłym roku) po zakończeniu uroczystości poszliśmy do Jurkowa nieco okrężną drogą czyli przez Krzystonów, Polanę Wały i Półrzeczki. Myślę, że za rok nasze grono znów się powiększy. I jeszcze kilka "danych statystycznych" dzięki uprzejmości  organizatora - Jurka Krakowskiego.
    - Najliczniej reprezentowane były miasta: Nowy Sącz, Nowy Targ, Mielec i Tarnów, a ponadto byli reprezentanci takich miast jak: Zakopane, Radomyśl Wielki, Łódź, Zgierz, Warszawa, Rabka Zdrój, Grybów, Bielsko-Biała, Limanowa, Myślenice i Krościenko n/D.
    - Reprezentowane były również takie miejscowości jak: Padew Narodowa, Chorzelów, Złotniki, Czarny Dunajec, Ciche, Dział, Pieniążkowice, Marcinkowice, Dobra, Jurków, Chyszówki, Skrzydlna, Pyzówka, Gronków, Bór, Kluszkowce, Mordarki i Brzeźna. (Dane te pochodzą z listy uczestników na którą wpisało się 167 osób więc bardzo możliwe, że byli również mieszkańcy innych miejscowości nie wymienionych powyżej)
    - Najmłodszym uczestnikiem był Franiu Twaróg z Limanowej urodzony w 2005 roku.
    Janusz Foszcz


    10.04.2009 - Tarnowianie na Mogielicy z Prezesem PTT Włodzimierzem Janusikiem
    (fot. Barbara Gniadek)

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama