Regulamin Odznaki PTT „Szlak Tarnów – Wielki Rogacz”

Filtr
  • Marcowy numer "Co słychać"

    Marcowy numer "Co słychać?" o objętości 12 stron otwierają życzenia wielkanocne od prezesa PTT oraz zachęta do wzięcia udziału w XVII Wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej.
    Wśród wieści z życia ZG PTT znajdziemy relację z posiedzenia Prezydium i omówienie 24. tomu "Pamiętnika PTT" wraz z zachętą do dokonywania przedpłat.
    Wieści z życia Oddziałów zdominowały informacje związane z działalnością kół. Szymon Baron informuje o nowych władzach Koła PTT w Kozach oraz powołaniu przy bielskim oddziale Szkolnego Koła PTT przy Szkole Podstawowej nr 2 im. Stanisława Staszica w Kozach, natomiast Zarząd Koła PTT w Oświęcimiu informuje o nowej siedzibie koła.
    W dalszej części numeru znajdziemy relację Józefa Haducha z jubileuszu 40-lecia Muzeum Karola Szymanowskiego w Zakopanem oraz informację o 80-leciu kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Przeczytamy także o pierwszym zimowym wejściu na Nanga Parbat, w którym niestety zabrakło naszych rodaków (J.Haduch), ochronie przyrody w Polsce (J.Mikołajczyk, J.Haduch) oraz dziejach polskiego Spisza z informacją o wystawie Tatrzańskiej Galerii (J. Skłodowski).
    Z zamieszonych zaproszeń dowiemy się o wieczorze autorskim Antoniny Sebesty (O/Kraków), organizowanej już po raz piąty akcji "Sprzątamy Beskidy z PTT" (O/Bielsko-Biała), I Biegu i Rajdzie Kurierów Sądeckich (O/Nowy Sącz) oraz VI Powiatowym Rajdzie na Orientację (O/Chrzanów).
    Numer uzupełniają informacja o akcji "Czyste Tatry 2016" oraz tradycyjna zachęta do przekazania 1% podatku na rzecz PTT.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz marcowy numer "Co słychać"-> 3,04 MB)

  • Przedpłaty na 24. tom „Pamiętnika PTT”

    Na przełomie maja i czerwca br. drukowany będzie kolejny, już 24. tom „Pamiętnika PTT”, by jego uroczysta premiera przypadła na X Zjazd Delegatów PTT. W tej chwili kończą się prace redakcyjne nad naszym rocznikiem, którego tematem przewodnim będą w tym roku Bałkany.
    Wprowadzenie w temat Bałkanów przygotował Stjepan Jurasović, a o geologii całego półwyspu pisze prof. Jerzy Lefeld. Nie zabraknie też informacji turystycznych, które w swoich artykułach uwzględnili Szymon Baron („Korona Bałkanów”), Wojciech Szarota („Mniej znane góry Bałkanów”) oraz Kinga i Piotr Kucharscy („Bułgarskie impresje”).
    W rozdziale „Człowiek i góry” będziemy mieli okazję przeczytać trzecią część wspomnień Jerzego Sawickiego, znane przedwojennego taternika i członka honorowego PTT oraz poświęcone Wołochom, ludowi pasterskiemu przybyłemu z Bałkanów opracowanie Barbary Rosiek pt. „Tradycje pasterskie w Beskidach”.
    Z „Dziedzictwa”, dzięki Wojciechowi Gąsienicy-Byrcynowi dowiemy się o śpiewkach podhalańskich, w których pojawia się polowactwo, natomiast Janusz M. Ślusarczyk przybliży źródła poznania Żywiecczyzny.

  • 25.03.2015 VI Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach

    VI Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - Beskid Sądecki.

    W środę 25 marca 2015 roku w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie odbyła się szósta edycja Konkursu Wiedzy o Górach przeznaczonego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Podobnie, jak w ubiegłych latach zorganizował ją nasz Oddział wraz ze Społecznym Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym STO w Tarnowie. Patronat nad imprezą objęli: Marek Sowa - Marszałek Województwa Małopolskiego, Roman Łucarz - starosta Powiatu Tarnowskiego oraz Józef Haduch - Prezes ZG PTT. Do konkursowych zmagań przystąpiło tym razem dziesięć trzyosobowych zespołów reprezentujących szkoły ponadgimnazjalne oraz szkolne koła turystyczne z Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Przybyła również drużyna z Liceum Ogólnokształcącego z Sandomierza.


    25.03.2015 - VI Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - (fot. Jerzy Zieliński)

    Tematem tegorocznych zmagań był Beskid Sądecki. Jury konkursu składające się z przewodników beskidzkich przygotowało dla uczestników liczący czterdzieści dwa pytania test. Nie brakowało w nim zagadnień z topografii, historii, fauny, flory, ochrony przyrody czy hydrologii. Na czele jurorów stała Teresa Dumańska. Pomagali jej ponadto: Bogusław Furtek, Artur Marć, Rafał Magiera, Jerzy Zieliński i Janusz Foszcz. Na rozwiązanie testu przewidziano 60 minut. Utracone w czasie intensywnego myślenia kalorie uczestnicy mogli uzupełnić konsumując przygotowane dla każdego wafelki oraz soki owocowe.
    Następnie do pracy przystąpiło jury. Po poprawieniu wszystkich testów okazało się, że podobnie jak w poprzednich edycjach najlepsi uczestnicy wykazali się doskonałą znajomością zagadnień związanych z tematem konkursu. Laureatów dzieliły znowu różnice jednopunktowe.


    25.03.2015 - VI Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - (fot. Artur Marć)

    Zwycięzcą okazała się Ewelina Kapusta reprezentująca SKKT PTTK „Trawers” działające przy tarnowskim I LO. Ewelina wyprzedziła Maksymiliana Truchana oraz Daniela Buczka z SK PTT Nr 1 im. Jana Pawła II w Tarnowie. Tuż za podium uplasował się Aleksander Kipiela z ekipy I LO w Tarnowie. Piąte miejsce przypadło w udziale Grzegorzowi Podwice z Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Tuchowie zaś szóste Patrycji Synowiec z tej samej drużyny. Na siódmym miejscu znaleźli się ex aequo Grzegorz Musiał z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Ignacego Jana Paderewskiego w Ciężkowicach oraz Michał Ślusarczyk z SK PTT Nr 1. W klasyfikacji drużynowej podium było bardzo podobne do ubiegłorocznego. Dwa pierwsze miejsca nie uległy zmianie. Zwycięstwo wywalczyła ekipa SK PTT Nr 1 z Tarnowa, wyprzedzając zespół z LO w Tuchowie. Trzecie miejsce zajęła tym razem drużyna ZSOiZ w Ciężkowicach.


    25.03.2015 - VI Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - (fot. Artur Marć)

    O jedno oczko w porównaniu do ubiegłego roku spadła reprezentacja I LO z Tarnowa zdobywając czwarte miejsce. Laureaci (zarówno w kategorii indywidualnej, jak i drużynowej) otrzymali pamiątkowe puchary, dyplomy, przewodniki, mapy i książki, a także nagrody rzeczowe związane z turystyką górską. Zostały one ufundowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, Starostwa Powiatowe w Tarnowie oraz Nowym Sączu, a także wydawnictwa Bezdroża i Compass. Redakcja Magazynu Turystyki Górskiej „npm” ufundowała dla zdobywczyni pierwszego miejsca, roczną prenumeratę czasopisma. Wszyscy uczestnicy otrzymali też drobne upominki przygotowane przez Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego oraz Miasta: Nowy Sącz, Krynica i Muszyna. Kolejna edycja konkursu za rok. Jej tematem będą Bieszczady.

    Janusz Foszcz


    25.03.2015 - VI Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - (fot. Jerzy Zieliński)

  • 21.03.2015 Wycieczka z Gromnika do Czchowa

    Od Białej do Dunajca czyli flaga na statku...

    Początek i kres drugiego etapu przejścia zielonego szlaku Tarnów-Rajbrot wyznaczyły dwie rzeki przecinające Pogórza z południa na północ. Pierwsza z nich to Biała oddzielająca Pogórze Ciężkowickie na wschodzie od Pogórza Rożnowskiego na zachodzie. Druga zaś to jedna z najpiękniejszych polskich rzek, płynąca od Karpat, przez Pogórza i wpadająca do Wisły na północ od Tarnowa. Ten krótki, nieco hydrologiczny wstęp jest niezbędny, gdyż bodaj pierwszy raz na naszych górskich, albo pogórzańskich peregrynacjach punktem odniesienia były rzeki, nie zaś szczyty czy doliny.
    Drugi etap przejścia szlaku Tarnów-Rajbrot zaczęliśmy tam, gdzie również zaczął się pierwszy etap. To nie pomyłka, z przyczyn logistycznych obydwa etapy swój początek miały w podtarnowskim Gromniku. Dotarliśmy tam pociągiem, przy czym w lutym był to nowoczesny Acatus, zaś w marcu wysłużony EN57. Niestety na Pendolino na Pogórzach będziemy musieli jeszcze nieco poczekać.
    Ale niezbyt nowoczesny tabor kolejowy nie mógł nam zakłócić radości z pięknego słonecznego poranka. Wprawdzie zaczęliśmy go maszerując chodnikiem wzdłuż ruchliwej drogi Tarnów-Grybów, ale im wyżej tym było już tylko lepiej.


    21.03.2015 - II Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Artur Marć)

    Czyli jak zwykle. Ten „asfaltowy prolog” był bowiem zapowiedzią udanego dnia na Pogórzu Rożnowskim. Zostawiając za plecami Gromnik kierujemy się w stronę dobrze widocznego przekaźnika w przysiółku o jakże swojsko brzmiącej nazwie Góry. Taką „swojszczyznę” lubimy najbardziej. Zaś rozważania na jej temat lubimy prowadzić w plenerze. I nawet bez odpowiednich zapisów statutowych potrafimy to docenić.
    A jest co doceniać. Powyżej Gromnika „otwiera się” pogórzańska panorama. Na północy mamy rozległy masyw Wału, który przedreptaliśmy równo miesiąc temu. Na wschodzie pięknie prezentują się wzniesienia Pasma Brzanki, również dobrze przez nas znane. Przy kapliczce zwieramy nasze dość szczupłe szyki. Na oddziałowym wyjeździe debiutuje dziś Szczepan z Ryglic.
    W Polichtach za budynkiem szkoły skręcamy w prawo. Przed nami Sucha Góra. Nie jesteśmy wprawdzie na Pogórzu Dynowskim, ale mimowolnie wracamy wspomnieniami do inauguracji sezonu 2015. Nasza dzisiejsza Sucha Góra to z całą pewnością jedno z ciekawszych miejsc na Pogórzu Rożnowskim. Obok pomnika upamiętniającego partyzantów z AK, jest tu także Ośrodek Edukacji Ekologicznej oraz Źródło Geologów. To ostatnie położone jest w głębokim parowie. Przy źródle czujemy charakterystyczny zapach siarki. Czyżby na wędrowców czaiły się tu moce piekielne?


    21.03.2015 - II Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Artur Marć)

    Na szczęście nasze obawy okazują się płonne. Położona opodal drewniana szopa zamiast bramy piekieł kryje we wnętrzu... wannę. Zamiast zatem jechać daleko „do wód” wystarczy udać się do Polichtów i już można korzystać z uroków tego pogórzańskiego mikrouzdrowiska. Chętnych jednak ostrzegamy, że przybytek ów nie wygląda zbyt zachęcająco.
    My oczywiście nie zamierzamy oddawać się wypoczynkowi. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Pierwszy nasz dzisiejszy cel został osiągnięty, zatem czas ruszać ku następnemu. A owym celem są coraz bliższe wzniesienia Styru Południowego i Północnego. Zanim jednak je osiągniemy po raz kolejny możemy nacieszyć oczy pogórzańską panoramą. Spod wierzchołka Styru Południowego wspaniale prezentują się położone na południe wzniesienia, wśród których kryje się dobrze znana Jamna. Wybiegamy myślami w przyszłość. Za tydzień po jamneńskich lasach pomaszerujemy nocą w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Ale to jeszcze przyszłość. Zaś teraz cieszymy się piękną pogodą i nie mniej pięknymi okolicznościami przyrody. Naszą radość podziela dwójka sympatycznych turystów. Jak się okazuje znają nas, a raczej naszą stronę internetową. Po krótkiej wymianie zdań ruszamy dalej.


    21.03.2015 - II Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Adam Tucki)

    Na polanie pod Styrem Południowym pora wreszcie wyciągnąć „flażkę” z plecaka i ustawić się do zdjęcia. Wszak bez tej fotki wycieczka nie mogłaby być uznana za „oficjalną imprezę oddziałową”.
    Dopełniwszy formalności organizacyjnych ruszamy dalej. Przez Rezerwat „Styr” docieramy do szosy Zakliczyn-Grodek nad Dunajcem. Na moście na Paleśniance obserwujemy niszczycielską moc natury. Otóż jeden z budynków został w połowie porwany przez wartki nurt rzeki. Na nic zdały się betonowe zabezpieczenia. Po raz kolejny natura pokazała człowiekowi, że w starciu z nią musi przegrać...
    Po przekroczeniu szosy czeka nas... Mogiła. Spokojnie, nie chodzi (jeszcze) o to co nieuchronne w życiu każdego z nas. Pora zmierzyć się z dzisiejszą kulminacją, która nosi tą dość przygnębiającą nazwę. Wbrew jednak nazwie nasze humory są wcale dobre. I to pomimo tego, iż zdobycie Mogiły trzeba okupić pewnym wysiłkiem. Niedawno odnowiony partyzancki szpitalik pod wierzchołkiem Mogiły jest dobrym miejscem do uzupełnienia kalorii. Zwykła kanapka wczesnym sobotnim popołudniem na polanie nabiera zupełnie innego smaku. Na leśnej drodze mijamy kolejnych turystów. To znak, że nie tylko my doceniamy uroki Pogórzy.
    Po raz kolejny zbiegamy w dół, by znów rozpocząć podejście na wzniesienia. Tym razem z Rudy Kameralnej maszerujemy na... Suchą Górę.


    21.03.2015 - II Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Artur Marć)

    Bynajmniej nie błądzimy i nie zawróciliśmy w kierunku Gromnika. To kolejna już dziś Sucha Góra. I kolejna na Pogórzach. Od innych „Suchych Gór” odróżnia ją to, że z jej zboczy widać sporo... wody. Pod nami bowiem rozciąga się tafla Jeziora Czchowskiego. A to oznacza, że dzisiejszy, drugi etap przejścia szlaku Tarnów-Rajbrot zmierza do finiszu. W dole widzimy już Dunajec. Zmierzamy do jego brzegów przez Piaski-Drużków. Mijamy po lewej charakterystyczną dolinkę gdzie niegdyś druhowie z ZHP rozbijali namioty harcerskiego obozu. Ech, sporo wody w Dunajcu upłynęło, gdy w tym miejscu również i ja byłem na obozie...
    Ostatnim akcentem dzisiejszej górskiej wycieczki jest akcent wodny, a raczej rzeczny. Od Czchowa oddziela nas bowiem nurt Dunajca. Pokonanie go wpław byłoby zbyt dużym wyzwaniem, zatem skorzystamy z jednego z nielicznych już promów.
    To niewątpliwie dość atrakcyjny punkt dzisiejszego programu. Pamiętając o dzisiejszej dacie - pierwszy dzień wiosny - przypominamy sobie o zwyczaju topienia marzanny. Niestety nie wzięliśmy ze sobą słomianej kukły. Ale naszą przeprawę trzeba przecież upamiętnić. Zatem z oddziałową flagą, po raz drugi ustawiamy się do zdjęcia. Historyczna chwila. Po raz pierwszy flaga PTT Tarnów łopoce na statku.
    Po zdobyciu dziś dwóch Suchych Gór Dunajec zostaje sforsowany suchą stopą. Jeszcze tylko spojrzenie na basztę w Czchowie i busem ruszamy do Brzeska. Drugi etap za nami. Do Rajbrotu coraz bliżej...

    Artur Marć


    21.03.2015 - II Etap przejścia szlaku "Tarnów-Rajbrot"- (fot. Artur Marć)

  • 18.03.2015 Prelekcja "Hakuna Matata..."

    Hakuna Matata czyli znowu w Afryce...

    18 marca 2015 r. w tarnowskim Oddziale PTT odbyła się prelekcja zatytułowana „Hakuna Matata czyli znowu w Afryce”. W fascynującą podróż na afrykański ląd zabrali licznie przybyłych Janusz, Karol, Rafał i ks. Robert. Pierwsze slajdy ukazały uczestnikom prelekcji smutny obraz tamtejszej rzeczywistości. Slumsy, ulicznych sprzedawców, którzy chcąc zarobić na utrzymanie rodziny, sprzedają różne wyroby, niekoniecznie nadające się do użytku czy spożycia. Wśród najuboższych, mieszkańców ogromnego slumsu w Nairobi (stolicy Kenii) pracują od wielu lat misjonarze ze zgromadzenia Kombonianów. Serdecznie powitali oni naszych podróżników na lotnisku i zapewnili dalszy transport. Zanim jednak nasi koledzy wyruszyli w góry, czyli tam, gdzie wyruszają najchętniej, spędzili nieoczekiwanie ponad trzy godziny na odwiedzaniu kolejnych sklepów wielobranżowych. W nich bezskutecznie usiłowali zakupić butle gazowe pasujące do posiadanych palników. Bez butli wędrówka po afrykańskich górskich bezdrożach nie byłaby możliwa. Wreszcie poszukiwania zakończyły się sukcesem, ale początek pobytu w Afryce nie był całkiem fortunny i zachodziła obawa, że tak będzie do końca. Przecież niedzielna Msza Święta, w której tuż przed wyjazdem wzięli udział członkowie wyprawy rozpoczęła się - jak wspomniał Rafał - pieśnią „nasze plany i nadzieje coś niweczy raz po raz…”. Na szczęście limit pecha został szybko wyczerpany i jeszcze tego samego dnia uczestnicy afrykańskiej eskapady znaleźli się na obszarze Mount Kenya National Park.


    18.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Zanim słońce schowało się za horyzont chłopaki dotarli już na wysokość ok. 3600 m n.p.m., gdzie rozbili namiot i rozpalili małe ognisko. Następnego dnia ruszyli w stronę Shiptons camp. Chłodzeni rześkim, górskim wiatrem uznali, że równikowe słońce afrykańskie nie opala zbyt mocno i nie jest konieczna pielęgnacja skóry kremem przeciwsłonecznym. Skutki zobaczyliśmy szybko. Na kolejnych slajdach naszym oczom ukazały się cztery dziwnie czerwone twarze. Kolejne zdjęcia to malownicza przyroda Parku oraz niepowtarzalne widoki. Zwłaszcza te ze szczytu Point Lenana (4985 m n.p.m.) - jednego z trzech wierzchołków Mt. Kenii. Niby równik, a na kolejnych zdjęciach oglądamy lodowce. Co prawda z roku na rok zmniejszają swoją wielkość, ale wciąż stanowią niebywałą atrakcję w tej części świata. Błękitne niebo, które towarzyszyło uczestnikom od początku wyprawy, przeobraziło się w kilka godzin w ciemną chmurę, z której zaczął padać śnieg. Mogliśmy zaobserwować radykalną zmianę pogody. Janusz wskazywał na zdjęciach ścieżki, którymi w śnieżnej zadymce szedł Karol, a które świadczyły o jego odwadze i te, którymi szli pozostali, nie dokładając dodatkowych kilometrów. Prezentacja zawierała też zdjęcia miast, które nasi podróżnicy zwiedzili. Wśród nich między innymi położone na równiku Nanyuki, stołeczne Nairobi czy położoną w Tanzanii Arushę. Janusz opowiadał o poznanych Afrykańczykach, o ich przygodach, mentalności i kulturze. Kolejne slajdy przeniosły nas do sąsiadującej z Kenią Tanzanii. Najpierw zobaczyliśmy obszary Arusha National Park, na terenie którego wznosi się wspaniały szczyt Mount Meru (4566 m n.p.m.). Był on kolejnym górskim celem wyprawy.


    18.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Przy bramie wejściowej majestatycznie stał słoń. Na szczęście była to tylko naturalnych rozmiarów rzeźba. Turystom wędrującym na szczyt obowiązkowo musi towarzyszyć uzbrojony strażnik, którego zadaniem jest ochrona wędrowców przed dzikimi zwierzętami. Ów strażnik posiadał broń i wiedzę na temat czyhających zagrożeń. Strażnik okazał się młodym Tanzańczykiem zaś broń prawie muzealnym eksponatem. Nasi koledzy rozpoznali, że to liczący 106 lat niemiecki mauser. Z pewnością używany był w czasie I wojny światowej, gdy Tanzania nazywała się jeszcze Niemiecką Afryką Wschodnią. W czasie wędrówki oprócz strażnika towarzyszyła chłopakom sympatyczna para z Czech. Dzięki temu wieczory mijały na utrwalaniu przyjaźni polsko-czesko-tanzańskiej. Atak szczytowy na główny wierzchołek Meru rozpoczął się o 2:30 w nocy. Dzięki temu mogliśmy obejrzeć niesamowity spektakl, jakim jest zawsze wschód słońca oglądany w górach. Dla takich widoków warto znosić trudy wspinaczki i niewyspania. Wschodzące gdzieś nad Kilimandżaro słońce, grube warstwy chmur zalegające poniżej wierzchołka, oświetlone postrzępione skały. Te widoki pozostaną na długo w naszej pamięci. Podobnie jak kolejne, gdy u podnóża góry jej zdobywcy zetknęli się z dzikimi mieszkańcami Parku czyli bawołami, guźcami i zebrami. Następne dni nasi koledzy spędzili na stepie masajskim. Na tej gościnnej ziemi, oczekiwał już przyjaciel naszego Oddziału PTT, tarnowianin ks. Arek Nowak. Od wielu lat pracuje w Tanzanii jako misjonarz. Jest też autorem poczytnego bloga. Ksiądz Arek zabrał naszych podróżników na kilkudniową wycieczkę po rozległej sawannie.


    018.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    W ten sposób przedstawiciele Oddziału dotarli do położonych z dala od cywilizacji masajskich wiosek, poznali się z tubylcami i dobrze poznali panujące wśród nich zwyczaje. Niecodzienne przeżycia sprawiły, że przybyli na prezentację goście dzięki opowieściom Janusza mogli w sposób zabawny poznać jak inna jest mentalność i sposób życia w dalekiej Afryce. Ciekawym epizodem było spotkanie polskiej rodziny (rodzice i dwójka dzieci w wieku szkolnym) z Torunia, która od 2014 roku podróżuje dookoła świata. Nasi koledzy poznali również pana Edwarda - najstarszego Polaka mieszkającego w Arushy od czasów II wojny światowej. Ma tutaj swój dom, a wokół niego piękny ogród, gdzie oprócz typowych roślin tropikalnych (kawa, bananowce, strelicje) nie brakuje też truskawek czy pomidorów. Wnętrze domu wypełniają kolekcje książek i liczne polonica świadczące dobitnie o pochodzeniu gospodarza. Ostatni slajd oprócz krajobrazu sawanny zawierał słowa „asante sana” - co w języku suahili znaczy „dziękuję bardzo”. My też dziękujemy Januszowi, Karolowi, Rafałowi i ks. Robertowi za wspaniałą podróż, którą dzięki ich opowieściom mogliśmy odbyć w marcowe popołudnie.
    Na zakończenie prezentacji, ks. Robert wyświetlił jeszcze kilka filmów nakręconych podczas afrykańskiej eskapady. A potem zainteresowani mogli porozmawiać z uczestnikami wyprawy oraz obejrzeć przywiezione przez nich z Czarnego Lądu pamiątki. Wśród nich były m.in.: masajska włócznia, pałka wykonana z hebanu, sandały zrobione z używanych opon samochodowych, naczynie na wodę, pieniądze, ozdoby, biżuteria, a także tkaniny, które są typowym odzieniem masajskich mężczyzn…

    Kinga Buras


    18.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • "Co słychać?" - Nr 2 (290) / 2015

    Lutowy numer "Co słychać?" o objętości 12 stron zdominowany został przez Rok Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Znajdziemy w nim relację z inauguracji obchodów w Ludźmierzu oraz informacje prasowe o wprowadzonych z okazji 150. rocznicy urodzin Kazimierza Przerwy-Tetmajera monetach kolekcjonerskich, znaczku i kopercie okolicznościowej. Tę cześć uzupełnia informacja o związanym z krakowskim Oddziałem PTT zespole "Zielony Szlak", którego występ uświetnił właśnie ludźmierskie obchody.
    Wśród pozostałych wieści z życia ZG PTT i oddziałów znajdziemy zachętę Komisji ds. ochrony przyrody i zabytków do wzięcia udziału w tegorocznych akcjach sprzątania gór - wiosennej "Sprzątamy Beskidy z PTT" organizowanej już po raz czwarty przez kolegów z O/Bielsko-Biała oraz lipcowej "Czyste Tatry", relację z II Zimowego Spotkania Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich oraz podsumowanie IX Amatorskich Mistrzostw Mielca w Narciarstwie Zjazdowym. Jest również okazja przeczytać o najnowszej książce Bartłomieja Grzegorza Sali z O/Kraków, który przybliża nam sylwetki karpackich zbójników oraz związane z nimi legendy i notkę o kolejnym akordeonowym sukcesie Antoniego Kwiatkowskiego z Oddziału w Radomiu.
    Dawno nie było na naszych łamach niezwiązanych z PTT wieści z gór. I tak dowiadujemy się, że Danis Urubko otrzymał polski paszport, odeszła wybitna etnograf Urszula Janicka-Krzywda, a w Zawoi otwarto Centrum Górskie Korona Ziemi. Mamy także informację o Roku Witkiewiczów oraz nowiny z olchowieckiej chyzy Tadeusza Kiełbasińskiego.
    Numer uzupełnia tradycyjny apel o przekazanie 1% podatku na rzecz Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, do czego w tym miejscu serdecznie zachęcamy.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 1,35 MB)

    Szymon Baron

  • 04.03.2015 Walne Zgromadzenie Członków Oddziału

    Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze w Tarnowie.

    W dniu 4 marca 2015 r. odbyło się Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze Członków Oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Tarnowie. Zgromadzenie rozpoczęło obrady w drugim terminie i zostało poprowadzone przez wybranego przewodniczącego Piotra Bisia. Funkcję sekretarza pełniła Karolina Widlak. W skład Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej zostały wybrane trzy osoby: Beata Wideł - przewodnicząca, Małgorzata Ciach i Marek Trojan. Zostały przedstawione sprawozdania ustępujących władz. Prezes Marek Trojan zaprezentował sprawozdanie z działalności Zarządu, Barbara Kasperek z pracy Komisji Rewizyjnej, a Beata Wideł Sądu Koleżeńskiego w kadencji 2012-2015. Zgromadzenie udzieliło absolutorium ustępującemu Zarządowi Oddziału. W dalszej części wiceprezes Janusz Foszcz przedstawił plany związane z działalnością i przyszłością Oddziału w Tarnowie oraz zwrócił uwagę na możliwość przekazania 1% na rzecz tarnowskiego PTT. Według porządku obrad w punkcie 10 było wybranie nowego Prezesa, Zarządu, Komisji Rewizyjnej oraz Sądu Koleżeńskiego. Do funkcji Prezesa zgłoszono Kingę Buras, która w wyniku głosowania jednogłośnie została wybrana Prezesem tarnowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. W skład Zarządu wybrano osoby: wiceprezesi - Janusz Foszcz i Jerzy Zieliński, sekretarz - Wiesław Izworski, skarbnik - Artur Marć, pozostali Członkowie Zarządu - Karolina Widlak, Piotr Biś, Przemysław Klesiewicz i ks. Robert Piechnik COr. W skład Komisji Rewizyjnej zostali wybrani: Barbara Kasperek, Iwona Leśniowska-Sułek i Andrzej Piątek, a do Sądu Koleżeńskiego powołano osoby: Leszek Foszcz, Bolesław Stecz i Stanisław Tomaszek. Dziękuję wszystkim za przybycie.

    Kinga Buras


    04.03.2015 - Nowy Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie - (fot. Stanisław Tomaszek)

  • "Co słychać?" - Nr 3 (279) / 2014

    Marcowy numer "Co słychać?" o objętości ośmiu stron, który się właśnie ukazał, otwiera zaproszenie do udziału w XXIX Ogólnopolskim Spotkaniu Oddziałów PTT, które połączone będzie z obchodami 90-lecie Oddziału PTT w Tarnowie i odbędzie się w dniach 10-11 maja 2014 r. w schronisku PTTK na Turbaczu.
    Kolejne strony zawierają tradycyjnie wieści z życia Zarządu Głównego i Oddziałów. Dowiemy się zatem o marcowym posiedzeniu Prezydium ZG PTT, nowych wydawnictwach, których autorami są członkowie naszego Towarzystwa oraz nowej odznace krajoznawczo-turystycznej PTT "Wielka Korona Beskidów" (publikujemy również jej regulamin). Komisja ds. ochrony przyrody i zabytków zachęca wszystkich członków i sympatyków PTT do brania udziału w akcjach sprzątania gór, a w części poświęconej działalności Oddziałów znajdziemy notkę o I Gminnym Konkursie Wiedzy o Tatrach zorganizowanym przez Koło PTT w Kozach oraz zaproszenie do udziału w II Powiatowym Rajdzie na Orientację przygotowanym przez Oddział PTT w Chrzanowie.
    Numer uzupełniają relacje z wydarzeń dwóch oddziałów, które rzadko gościmy na łamach "Co słychać?". Krzysztof Karbowski relacjonuje nam XXXV Rajd Przyjaciół Dęblina zorganizowany przez Oddział Dębliński PTT oraz przybliża sylwetkę Wojciecha Leśki - żołnierza AK, z kolei Natalia Feliczak przybliża nam ideę Dni Taternika organizowanych od wielu lat przez koleżanki i kolegów z Oddziału PTT w Poznaniu.
    Numer uzupełnia krótkie wspomnienie ś.p. Mariana Tadeusza Bieleckiego z O/Bielsko-Biała, członka honorowego PTT, który początkiem marca odszedł od nas na zawsze oraz tradycyjna zachęta do przekazania 1% podatku na rzecz Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, do czego i w tym miejscu gorąco zachęcamy.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 0,75 MB)

    Szymon Baron

  • 20.03.2014 V Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach

    V Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - Pogórze Ciężkowickie, Rożnowskie i Wiśnickie.

    W czwartek 20 marca 2014 roku w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie odbyła się piąta edycja Konkursu Wiedzy o Górach przeznaczonego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Podobnie, jak w ubiegłych latach zorganizował ją nasz Oddział wraz ze Społecznym Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym STO w Tarnowie. Patronat nad imprezą objęli: Marek Sowa - Marszałek Województwa Małopolskiego, Roman Łucarz - Starosta Powiatu Tarnowskiego oraz Józef Haduch - Prezes ZG PTT. Do konkursowych zmagań przystąpiło tym razem dwanaście trzyosobowych zespołów reprezentujących szkoły ponadgimnazjalne oraz szkolne koła turystyczne z Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Tematem tegorocznego konkursu były Pogórza: Ciężkowickie, Rożnowskie i Wiśnickie. Pamiętając bowiem dobrze przysłowie o „chwaleniu cudzego” postanowiliśmy przybliżyć młodzieży licealnej, te nieco zapomniane i niezbyt często odwiedzane przez górskich turystów tereny. Leżące jednak w bezpośredniej bliskości Tarnowa. I posiadające swój niewątpliwy urok oraz wiele różnorakich atrakcji. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Nikogo nie dziwił zatem udział w konkursie ekip ze szkół leżących na obszarze objętym tematyką konkursową. Jury konkursu składające się z przewodników beskidzkich przygotowało dla uczestników liczący czterdzieści pytań test. Nie brakowało w nim pytań z topografii, historii, fauny, flory, ochrony przyrody czy hydrologii.


    20.03.2014 - V Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - (fot. Artur Marć)

    Na czele jurorów stała Teresa Dumańska. Pomagali jej ponadto: Bogusław Furtek, Artur Marć, Jerzy Zieliński i Janusz Foszcz. Na rozwiązanie testu przewidziano 60 minut. Utracone w czasie intensywnego myślenia kalorie uczestnicy mogli uzupełnić konsumując przygotowane dla każdego drożdżówki oraz soki owocowe.
    Następnie do pracy przystąpiło jury. Po poprawieniu wszystkich testów okazało się, że podobnie jak w poprzednich edycjach najlepsi uczestnicy wykazali się doskonałą znajomością zagadnień związanych z tematem konkursu. Laureatów dzieliły różnice jednopunktowe. Taka sytuacja wydarzyła się już w naszym konkursie dwukrotnie. Po raz pierwszy jednak całe podium przypadło w udziale dziewczynom. Na jego najwyższym stopniu stanęła Oktawia Targosz reprezentująca nasze Szkolne Koło PTT Nr 1 im. Jana Pawła II z Tarnowa. Oktawia wyprzedziła Iwonę Ryndak z ekipy Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Tuchowie oraz Ilonę Raczniak z drużyny tarnowskiego I LO. Tuż za podium uplasował się najlepszy przedstawiciel brzydszej płci. Okazał się nim Łukasz Wolski - reprezentant Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. I. J. Paderewskiego w Ciężkowicach. Piąte miejsce przypadło w udziale Agnieszce Pikusa z SK PTT Nr 1. Na kolejnych lokatach uplasowali się: Paweł Grabczyński (III LO w Tarnowie) oraz ex aequo Michał Bujak (LO im. M. Kopernika z Tuchowa) i Szymon Burnus (ZSOiZ w Ciężkowicach). Pierwszą dziesiątkę uzupełnili (z identycznym wynikiem) Ewelina Kapusta (I LO w Tarnowie) i Aleksander Kipiela (III LO w Tarnowie).


    20.03.2014 - V Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - (fot. Jerzy Zieliński)

    W klasyfikacji drużynowej podium było bardzo podobne do ubiegłorocznego. Dwa pierwsze miejsca nie uległy zmianie. Zwycięstwo wywalczyła ekipa SK PTT Nr 1 z Tarnowa, wyprzedzając zespół z LO w Tuchowie. Trzecie miejsce zajęła tym razem drużyna I LO z Tarnowa. O jedno oczko w porównaniu do ubiegłego roku spadła reprezentacja III LO z Tarnowa zdobywając czwarte miejsce.
    Laureaci (zarówno w kategorii indywidualnej, jak i drużynowej) otrzymali pamiątkowe puchary, dyplomy, przewodniki, mapy i książki, a także cenne nagrody rzeczowe związane z turystyką górską. Zostały one ufundowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, Starostwo Powiatowe w Tarnowie, Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, a także wydawnictwa Bezdroża i Compass. Redakcja Magazynu Turystyki Górskiej „npm” ufundowała dla zdobywczyni pierwszego miejsca, roczną prenumeratę czasopisma. Wszyscy uczestnicy otrzymali też drobne upominki przygotowane przez Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego, Miasta: Ciężkowice i Zakliczyn oraz Stowarzyszenie „Na śliwkowym szlaku”. Kolejna edycja konkursu za rok…

    Janusz Foszcz


    20.03.2014 - V Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - (fot. Jerzy Zieliński)

  • 19.03.2014 "Magia Norwegii" - prelekcja Kingi Buras

    W krainie fiordów, trolli i życzliwych ludzi.

    Prezentacje poświęcone ciekawym miejscom, położonym w różnych częściach świata weszły już na stałe do kalendarza naszych oddziałowych spotkań. Tym razem dzięki Kindze mogliśmy przenieść się na północne krańce Półwyspu Skandynawskiego - do Norwegii. Prezentacja zatytułowana została "Magia Norwegii" i tytuł okazał się w pełni adekwatny do zawartości. Pierwszy akcent, wprowadzający w norweski klimat, pojawił się przy wejściu do sali. Był to biały lampion z zapalonymi świecami. Jak się wkrótce okazało, element ten jest charakterystyczny dla norweskiej obyczajowości, umieszcza się go przed drzwiami prowadzącymi do domów, sklepów, lokali. Takie swoiste zaproszenie do wejścia dla innych, życzliwych osób. Wewnątrz sali można też było dostrzec inne symbole Norwegii - model okrętu Wikingów, renifera, norweską flagę.
    Prezentacja została pomyślana jako zaproszenie do odbycia podróży, stąd motyw samolotu przewijający się na początku i na końcu imprezy. W magiczny nastrój wprowadził krótki film o zorzy polarnej. To zjawisko o bogatej symbolice od wieków pobudzało wyobraźnię. Wierzono między innymi, że pojawienie się zorzy poprzedza nadchodzącą bitwę lub też, że oświetla ona drogę duszom zmarłych zmierzającym do nieba. Chociaż dzisiaj nauka precyzyjnie wyjaśnia sposób powstawania zorzy polarnej, nadal wywołuje ona wiele skojarzeń. Następnie Kinga przedstawiła najważniejsze informacje o Norwegii, wiążące się z położeniem geograficznym, wielkością kraju, zaludnieniem, ustrojem politycznym.


    19.03.2014 - "Magia Norwegii" - prelekcja Kingi Buras - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Można było zobaczyć norweskie stroje narodowe bunad, zmieniające się z uwagi na miejsce zamieszkania. Film o Samach, z ich muzyką, językiem joik i własnym parlamentem w Karasjok, pokazał zróżnicowanie etniczne norweskiego społeczeństwa. Poznaliśmy zwyczaje, związane z obchodzonym 17 maja najważniejszym świętem państwowym - Dniem Konstytucji, które szczególnie dla młodzieży jest okazją do wspaniałej i beztroskiej zabawy. Przedstawiona została również idea typowej dla Norwegów pomocy sąsiedzkiej (dugnad). Mieszkańcy tego rozległego kraju, żyjący od wieków w niewielkich mikrospołecznościach, są uczciwi, bardzo skromni i życzliwi dla innych. Wyobraźnia Norwegów wytworzyła też ciekawe postacie dziwnych stworzeń. Są nimi małe, złośliwe trolle żyjące w górach bądź nad fiordami, posiadające wiele ludzkich cech charakteru. Trzeba je dobrze traktować, bo w przeciwnym przypadku można oczekiwać ich złośliwej reakcji. Figurki trolli to popularne pamiątki z Norwegii. W konkursie zorganizowanym przez Kingę na zakończenie prezentacji można było wygrać dwie takie pamiątki, choć pytania sprawiły trochę problemów. Wśród Norwegów popularny jest także skrzat Julennisen, który dobrze traktowany przynosi prezenty w okresie Świąt Bożego Narodzenia i opiekuje się gospodarstwem.
    Z Norwegią kojarzą się Wikingowie, od wieków uprawiający zawód (viking oznacza zawód), polegający na grabieży. Z uwagi na trudne warunki życia, młodsi synowie którzy nie dziedziczyli majątku byli zmuszeni trudnić się tą profesją, rozwijając przy okazji handel. Norwegia to również piękne krajobrazy i góry. Zobaczyliśmy wspaniałe fiordy, zabytki (np. kościoły słupowe Stavkirke), liczne tunele, głęboko wcinające się w ląd, niezwykle kręte i wąskie drogi, na których warunki jazdy często się zmieniają.


    19.03.2014 - "Magia Norwegii" - prelekcja Kingi Buras - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Jeździć nimi należy ostrożnie, a wypadki zdarzają się niestety również Polakom - poruszający przykład stanowi 16-letnia Aleksandra, która zginęła na jednej z takich dróg. Na drogach często widuje się zwierzęta - renifery, owce. W górach nad fiordami Norwegowie mają swoje domy letniskowe (hytte), w których odpoczywają w weekendy. Pięknie wyglądają osiedla i miasteczka nad fiordami, oświetlone w nocy. Światła osad ludzkich pozwalały dawniej rybakom odnaleźć po zmroku drogę do domu. Mieliśmy również okazję zobaczyć, jak wyglądają najwyższe szczyty norweskich gór oraz lodowce. Poznanie gór ułatwiają samoobsługowe schroniska, opierające się na uczciwości nocujących w nich turystów.
    Interesująco prezentują się ważne norweskie miasta. Miasto Bergen to brama do krainy fiordów z charakterystyczną drewnianą zabudową nękaną licznymi pożarami, wybrzeżem Bryggen, domami kupieckimi. Można wejść lub wyjechać na okoliczną górę Fløyen, skąd pięknie prezentuje się panorama miasta. Z kolei stolica kraju - Oslo - to miasto licznych muzeów. Znajduje się tu pałac królewski, słynna skocznia narciarska Holmenkollen oraz siedziba komitetu, przyznającego corocznie Pokojową Nagrodę Nobla. Charakterystycznym budynkiem jest ratusz miejski, przez samych Norwegów uznawany za obiekt o wyjątkowo ponurej architekturze. Norwegowie lubią spędzać czas aktywnie, uprawiając sporty. Przypomina o tym pomnik króla Olafa V, przedstawionego w trakcie biegu na nartach wraz z ulubionym psem. Zapytany, dlaczego biega bez ochrony miał odpowiedzieć, że przecież ochrania go 4,5 mln norweskie społeczeństwo. W ten sposób nasza podróż dobiegła końca. Z pewnością była to znakomicie przygotowana i przedstawiona prezentacja, stanowiąca zachętę do zwiedzenia ciekawego i pięknego kraju, jakim jest Norwegia.

    Wiesław Izworski


    19.03.2014 - "Magia Norwegii" - prelekcja Kingi Buras - (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • 15-16.03.2014 Przedwiośnie w Beskidzie Małym

    Góry mimo wszystko, czyli o tym jak aura bywa (czasem) nieznośna...

    Jedna z naszych wielkich poetek uważała, że życie czasem bywa znośne. Nie sprecyzowała jedynie co uważa za owe "czasem", być może obawiając się konfrontacji z teoriami takich tuzów nauki jak profesor Hawking bądź też wszystkich innych, którzy od najdawniejszych (nomen omen) czasów zmagali się z problemem zdefiniowania czasu.
    Ale ten problem został już dawno rozstrzygnięty w naszej ptt-owskiej rodzinie. Ów czas gdy życie jest bardziej znośne niż zwykle przypada na ogół w weekendy, gdy na co dzień podnoszący PKB mają czas (znów nomen omen) by zrobić to, co jest ich pasją, albo wręcz treścią życia, czyli pojechać w góry.
    Wyjazd ów na ogół poprzedzany jest przeglądaniem internetowych portali pogodowych oraz zaglądaniem w pracy w kubki z pozostałościami kawy by z jej fusów wywróżyć weekendową aurę oraz zaplanować zawartość i ciężar plecaków. Nie inaczej było i tym razem, gdy w tygodniu poprzedzającym wyjazd w Beskid Mały usiłowaliśmy we wszelki możliwy sposób "odczynić uroki" i zmienić przepowiednie pogodynek i "najstarszych górali". A te przepowiednie nie były dla nas pomyślne i wieściły gwałtowne załamanie pogody po kilku dniach w których dominowały lazur nieba i złoty kolor słonecznych promieni.


    15.03.2014 - "Przedwiośnie w Beskidzie Małym"- (fot. Adam Tucki)

    Nie zrażeni wizjami pogodowego armageddonu w sobotni poranek obraliśmy kurs na Wadowice. Dzień mimo wszystko zapowiadał się całkiem obiecująco, ale wraz z przemieszczaniem się na zachód niebo przybierało coraz ciemniejszy kolor. Na stacji benzynowej w Wadowicach, na której dosiedli się Kasia i Przemek, po raz pierwszy tego dnia zawarliśmy bliższą znajomość z deszczem. Rzut oka na pokryte gęstymi chmurami wzniesienia Leskowca i Łamanej Skały nie pozostawiały nam złudzeń, że znajomość ta będzie krótka. Na serpentynach przed Kocierzem Rychwałdzkim zaczęło się gremialne przepakowywanie plecaków i sięganie po schowany na dnie zestaw ubraniowy wykonany z gore-texów, hydro-texów i innych "texów" mających sprawić, że dotrzemy do Chatki na Potrójnej w stanie względnej suchości. Jako, że ilość wolnej przestrzeni w busie pozostawia wiele do życzenia, zamiany spodni i kurtek dokonywaliśmy przed kościołem w Kocierzu Górnym, korzystając z dobrodziejstw zadaszenia. Pamiątkowa fotka na schodach świątyni, pożegnanie z Jurkiem, Terenią i Zbyszkiem, którzy do Chatki postanowili dojść z Przełęczy Kocierskiej i zaczęliśmy testowanie wodoodporności naszych ubrań i plecaków. Na pierwszym podejściu rozgrzaliśmy mięśnie nieco zastane w podróży. Dość szybko osiągnęliśmy równoleżnikowo położony grzbiet, którym niemal dokładnie z zachodu na wschód podążyliśmy ku Łamanej Skale.


    15.03.2014 - "Przedwiośnie w Beskidzie Małym"- (fot. Artur Marć)

    Dla większości z nas Beskid Mały jest ziemią nieznaną lub bardzo słabo znaną. Wędrując ku Madohorze, przecierając twarz i czasem okulary z deszczówki staraliśmy się wyobrazić sobie górskie panoramy Beskidu Małego pozbawione deszczu i mgły. Niestety tego dnia jedyne co mogliśmy zrobić to wysilić swoją wyobraźnię by gdzieś między kroplami deszczu i obłokami mgły dostrzec wzniesienia Beskidu Żywieckiego z jego Królową czyli Babią Górą.
    Wędrówka ta była jedną z niewielu gdy nie zatrzymaliśmy się na tradycyjne "drugie śniadanie na trawie". W tych warunkach, tzn. w deszczu wpadającym do kanapek i kubków z herbatą (i nie tylko) nie znaleźli się chętni na popas.
    Dojście do granicy Rezerwatu "Łamana Skała" oznaczało zmianę kierunku marszu. W podgrupach maszerując skierowaliśmy się na północ w stronę Potrójnej i dwóch chatek: pod Potrójną i na Potrójnej. Ta pierwsza w klimacie dobrze nam znanej Niemcowej jest chatką studencką, gdzie za symboliczną opłatą można posilić się i przenocować, ta druga, nasz dzisiejszy cel, to prywatna - nazwijmy to - bardziej cywilizowana chata.
    Obydwie jak się wkrótce okazało mają swój własny specyficzny nastrój. W Chatce pod Potrójną powitał nas sympatyczny chatar Mariusz, oferujący każdemu kubek gorącej herbaty. Oczywiście nie odmówiliśmy sobie przyjemności rozgrzania się i wysuszenia nie do końca wodoodpornych naszych ubrań.


    15.03.2014 - "Przedwiośnie w Beskidzie Małym"- (fot. Artur Marć)

    Pobyt, choć przebiegający w sympatycznej atmosferze musiał się szybko skończyć, jako że przed nami wciąż była ta "właściwa" chatka. Okazał się nią być nowy budynek drewniany położony opodal przysiółka o osobliwej nazwie Hatale. Przy dobrych warunkach pogodowych rozciąga się stąd fantastyczny widok na Babią Górę, ale my mogliśmy wczesnym wieczorem oglądać jedynie stoki Diablaka, gdyż partie szczytowe otulał ciężki płaszcz chmur. Mimowolnie przypomnieliśmy sobie zakończenie sezonu A.D. 2013. Ech, Królowo, wiemy czego można się spodziewać po takich niepozornie z dołu wyglądających chmurach.
    Dalsza część dnia, po rozlokowaniu i rozwieszeniu ubrań na wszystkich możliwych hakach, gwoździach, poręczach i kołkach, upływa jak zwykle na rozmowach przy stole. Ale przecież ten Oddział PTT nie byłby "tym Oddziałem PTT" gdyby po posiłku ustała wszelka aktywność górska. Na hasło rzucone przez Janusza wstało trzech, którzy "bez względu na porę roku, dnia i stan pogody" nigdy nie mają dość… Gór oczywiście.
    Tak więc pod nogami wydzielonego oddziału Oddziału PTT w sobotę padła jeszcze Jawornica. I to by było już na tyle górskich atrakcji soboty. Tylko śnieżyca która złapała nas w drodze przypominała, że owa dziwna wiosna w marcu tak naprawdę wciąż jest zimą.


    16.03.2014 - "Przedwiośnie w Beskidzie Małym"- (fot. Adam Tucki)

    Niedzielny poranek wita nas śniegiem. Zapewne nic w tym dziwnego, wszak rok temu o tej porze na Mogielicy brnęliśmy w śniegu po kolanach, ale w tym sezonie warstwa śniegu przykrywającą buty to naprawdę rzadkość. Ochłodzenie temperatury powietrza ma swoją dużą zaletę - możemy wreszcie zobaczyć coś więcej niż plecy kolegi lub koleżanki z przodu, tudzież drzewostan przy szlaku. Wędrując na Leskowiec dostrzegamy wzniesienia i doliny Beskidu Małego. Za Łamaną Skałą osiągamy "drugą" Potrójną. No ale skoro są dwie chatki na Potrójnej to i same Potrójne też mogą być dwie.
    Przed Leskowcem na północy ładnie prezentuje się Gancarz, zaś w dolinie Wieprzówki z mgieł wyłania się Andrychów.
    Wizyta w remontowany właśnie Schronisku na Leskowcu pozwala na uzupełnienie kalorii . Stąd już blisko do Rzyk, gdzie czeka na nas niezawodny Pan Andrzej z busem.
    Zbiegamy w dół czarnym szlakiem. I na pożegnanie z Beskidem Małym mistrz Ildefons: "Ile ścieżek przedeptanych, ile deszczów, ile śniegów..."

    Artur Marć


    16.03.2014 - "Przedwiośnie w Beskidzie Małym"- (fot. Artur Marć)

  • 08.03.2014 - Wycieczka Pasmem Brzanki

    Pasmem Brzanki ze Swoszowej do Gromnika.

    Pomysł tej wycieczki powstał podczas sprawdzania możliwości dojazdu kursowymi busami do miejscowości, położonych na południe od Tarnowa. Okazało się, że w soboty o 8:15 z dworca autobusowego w Tarnowie jest połączenie do Swoszowej, skąd blisko już do żółtego szlaku poprowadzonego pasmem Brzanki. Na oddziałowym spotkaniu w środę 5 marca zamiar został ogłoszony, a sobotę spędzamy już w paśmie Brzanki.
    Bus zawozi nas do miejsca, w którym od szosy Szerzyny - Joniny odgałęzia się droga do Swoszowej. To właśnie tutaj w szczerym polu, a nie w centrum Swoszowej, jest końcowy przystanek na trasie. Nam to nie przeszkadza, mamy nawet rozwiązany problem obrania właściwego kierunku marszu. Asfaltem podążamy do grzbietu pasma, aby napotkać żółty szlak. Chcemy nim dojść na Nosalową, a stamtąd niebieskimi znakami zejść do Gromnika. Jest mgła i w związku z tym widoczność pozostawia wiele do życzenia. Wkrótce dochodzimy do wychodni piaskowca po prawej stronie szosy, skąd dochodzą odgłosy niczym z kamieniołomu.


    08.03.2014 - Wycieczka Pasmem Brzanki - (fot. Joanna Łośko)

    To miejscowi pracowicie spędzają czas, odłupując i ładując kamień do dostawczej furgonetki. Zapewne przyda się do budowy ogrodzenia, a może do jakichś innych celów. Tymczasem żółty szlak został osiągnięty, opuszczamy asfalt i wchodzimy w las. Miejscami szlak jest mocno rozjeżdżony przez sprzęt zwożący ścięte drzewa. Poprzez Krzyżową, Wielką Górę i Ostry Kamień dochodzimy do schroniska na Brzance. Tutaj zatrzymujemy się na odpoczynek i przy okazji witamy turystów z Tarnowa. Niestety całkowite zachmurzenie nie chce ustąpić, więc tym razem nie da się podziwiać widoku z wieży obok bacówki. Poniżej Brzanki spotykamy przyjaźnie nastawioną grupę o zainteresowaniach paramilitarnych, w mocno zabłoconych mundurach. Wygląda na to, że na dzisiaj chyba mają już dość ćwiczeń. Poprzez polanę Morgi, mijając przekaźnik, dochodzimy do szosy Lubaszowa - Szerzyny. Po jej przekroczeniu wspinamy się - krótko ale konkretnie - na Nosalową. Pogoda nieco się poprawia i po osiągnięciu wzniesienia można już rozejrzeć się po okolicy. Niebieskim szlakiem schodzimy do Gromnika, oglądając w Golance przy domu oznaczonym nr 15 oryginalną kapliczkę wyrzeźbioną w odwróconym pniu wykopanego drzewa. Pociągiem z Gromnika wracamy do Tarnowa. W ten sposób nasza wycieczka, podczas której pokonaliśmy 25-kilometrowy dystans, dobiegła końca.

    Wiesław Izworski


    08.03.2014 - Wycieczka Pasmem Brzanki - (fot. Andrzej Piątek)

  • 01.03.2014 Wycieczka na Lackową w Beskidzie Niskim

    Dobry początek marca na Lackowej.

    Podczas kiedy inni oczekują kalendarzowej wiosny i z jej nadejściem wiążą pierwsze tegoroczne plany wycieczkowe, dla nas sezon turystyczny jest w pełni. Rozpoczęty 4 stycznia na Chełmie rozwija się w najlepsze. Co tydzień jesteśmy tam, gdzie czujemy się najlepiej, czyli w górach.
    Pierwsza sobota marca to kolejne w tym roku, już trzecie, spotkanie z Beskidem Niskim. Tym razem mamy zmierzyć się z najwyższym szczytem Beskidu Niskiego Lackową, z racji wysokości (997 m.n.p.m.) zwaną też "Policyjną Górą". Dla większości z nas nie jest to pierwszy kontakt z tą górą, ale co jakiś czas warto powrócić w znajome strony. Sprawnie dosiadamy się do busa i traktem grybowskim podążamy na południe. Wypad okazuje się być atrakcyjny, nie dość że w busie komplet, to jeszcze mamy okazję przemierzać szlaki Beskidu Niskiego razem z sympatykami turystyki górskiej aż z Lublina. We Florynce skręt w boczną drogę w lewo i coraz lepiej odczuwamy specyfikę Beskidu Niskiego.


    01.03.2014 - Wycieczka na Lackową w Beskidzie Niskim - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Daremne stają się oczekiwania niektórych uczestników wycieczki na stację benzynową i towarzyszące jej wygody. Tego typu atrakcji nie ma w Beskidzie Niskim zbyt wiele, a już z pewnością nie występują na tej trasie. Przez Brunary, Śnietnicę i Banicę osiągamy Izby. To sprawdzony punkt wypadowy na Lackową.
    Wysiadamy pod wciąż rozbudowującym się ośrodkiem dla miłośników jeździectwa. Kierujemy się drogą ku nieodległej granicy słowackiej. Już tutaj zaczyna się błoto, które z małymi przerwami będzie nam towarzyszyć na całej trasie. Wkrótce docieramy do miejsca, które bywa mylące, bo droga niepostrzeżenie przecina granicę i sprowadza wielu turystów do nieodległej słowackiej wsi Frička, zamiast na Lackową. My skręcamy w lewo, zgodnie z niepozorną strzałką wskazującą właściwy kierunek marszu i napotykamy znaki czerwonego szlaku słowackiego. Wzdłuż słupków granicznych zmierzamy w stronę szczytu Lackowej. W pewnym momencie podejście traci dotychczasowy spokojny charakter. Mamy przed sobą "zachodnią ścianę Lackowej", czyli najbardziej strome podejście na szlaku turystycznym w Beskidzie Niskim. Na krótkim odcinku trzeba pokonać 300 metrów przewyższenia, ale przecież dlatego tutaj właśnie przyjechaliśmy. Rozpoczyna się mozolne podejście.


    01.03.2014 - Wycieczka na Lackową w Beskidzie Niskim - (fot. Artur Marć)

    Zwarta dotąd grupa rozciąga się i każdy swoim tempem pokonuje przewyższenie. Trudy podejścia umilają kwitnące na zboczach przebiśniegi. Jeszcze tylko charakterystyczne wypłaszczenie w górnej części i osiągamy szczyt Lackowej.
    Po odpoczynku i uzupełnieniu kalorii następuje sympatyczna uroczystość. Nasza koleżanka Bożena otrzymuje legitymację PTT. Ruszamy w dalszą drogę, tym razem już po śniegu, który cienką warstwą zalega kulminację i północne zbocza Lackowej. Podczas zejścia spotykamy zaprzyjaźnioną grupę tarnowskich prawników. Po obniżeniu się do Przełęczy Pułaskiego podchodzimy na Ostry Wierch. To podejście nie wymaga już takiego wysiłku, jak poprzednie na Lackową. Nadchodzi czas na zapowiedziany przez Janusza jeszcze w busie "bonus od Prezesa". Jest nim przejście na Cigelkę i powrót tą samą trasą. Po chwili marszu warunki pogodowe zaczynają się szybko zmieniać. Napływają coraz ciemniejsze chmury i wkrótce dopada nas grad. Nie jest to jednak jakaś szczególna przeszkoda i zabezpieczeni gore-texem w różnych formach, kontynuujemy przejście. Pogoda okazuje się mimo wszystko łaskawa, bo opad mija po kilkunastu minutach.


    01.03.2014 - Wycieczka na Lackową w Beskidzie Niskim - (fot. Janusz Foszcz)

    Później zachmurzenie ustępuje i zaczyna nawet świecić słońce. My tymczasem osiągamy Cigelkę. Przez pozbawiony liści las otwierają się fragmentaryczne panoramy. Prześwituje między innymi słowacki Busov, który odwiedziliśmy oddziałowo przed dwoma laty. Wracamy na Ostry Wierch, a z niego żółtym szlakiem przez Białą Skałę dochodzimy do Przełęczy Perehyba.
    Miejscami widać okoliczne doliny i wzniesienia, w tym Jaworzynę Krynicką z białymi trasami zjazdowymi. Z przełęczy schodzimy bez znaków (a właściwie to szlakiem "konnym") przez las w stronę Bielicznej. Ścieżka wyprowadza z lasu i na jego skraju można podziwiać jeden z wielu specyficznych dla Beskidu Niskiego, przesyconych swoistym pięknem widoków. Rozległa łąka zbiega w dolinę z białą bryłą cerkiewki, a bezpośrednio przed oczami rozpościera się potężna stąd Lackowa. Wokół tylko góry. Jak podają źródła, w 1936 roku wieś Bieliczna liczyła 34 domy. Obecnie nie ma już żadnych zabudowań, pozostała jedynie odbudowana z ruin greckokatolicka cerkiew p.w. Św. Michała Archanioła. Zwiedzamy cerkiew i położony w jej otoczeniu stary łemkowski cmentarz. Wzdłuż Białej Tarnowskiej, która tutaj jest niewielkim potokiem, wracamy do Izb. To już koniec dzisiejszej trasy, ale z pewnością będziemy tu wracać.

    Wiesław Izworski


    01.03.2014 - Wycieczka na Lackową w Beskidzie Niskim - (fot. Artur Marć)

  • Składki członkowskie w 2014 r.


    Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie zwraca się z prośbą do Koleżanek i Kolegów, członków naszego Oddziału o uregulowanie składki członkowskiej za 2014 r.

    w formie przelewu na rachunek bankowy Oddziału.

    Składki członkowskie, których wysokość jest symboliczna, są głównym źródłem pokrywania kosztów funkcjonowania naszego Oddziału.

    Prosimy o jak najszybsze wniesienie składek w przewidzianej wysokości:
    - Składka normalna - 30 zł
    - Składka ulgowa - 15 zł (uczniowie, studenci do 26 lat, emeryci i renciści oraz osoby bezrobotne)

    Nr rachunku Oddziału (w tytule prosimy podać "Składka za 2014 rok"):
    97 1240 4748 1111 0010 3033 4200
    Adres Oddziału: 33-100 Tarnów, ul. Piłsudskiego 9.
    Zarząd Oddziału
  • 21-23.02.2014 Spotkanie w Górach Świętokrzyskich

    Trzy dni na gościnnej Ziemi Świętokrzyskiej.

    W naszym Oddziale w góry jeździmy często. Niektórzy mówią nawet, że jeździmy tam non stop. Najczęściej są to krótkie, jednodniowe wypady, rzadziej wyjazdy dwudniowe. Jedynie od czasu do czasu decydujemy się na wspólną "trzydniówkę". Można więc stwierdzić, że tego typu eskapady zarezerwowane są na szczególne okazje. A takim zdarzeniem było bez wątpienia I Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich zorganizowane przez koleżanki i kolegów z Oddziału w Ostrowcu Świętokrzyskim.
    W późne piątkowe popołudnie nasz "oddziałowy" bus opuścił Gród Leliwitów i obrał zupełnie inny niż zazwyczaj kierunek jazdy. Azymut wyznaczała nam Gwiazda Północna. Karpaty zostawały coraz dalej za naszymi plecami. W środku pojazdu też panował jakiś wyjątkowy spokój. Zmęczenie kończącym się pracowitym tygodniem dawało znać o sobie. Jeszcze dwie godziny wcześniej większość z nas wypełniała skrupulatnie swoje zawodowe obowiązki. Z każdą jednak chwilą atmosfera w busie stawała się coraz radośniejsza. Do wszystkich powoli zaczynało docierać, że oto rozpoczynamy kolejny górski weekend. Tym razem mieliśmy spędzić go na terenach rzadko przez nas odwiedzanych, w górach niewysokich, ale wymagających szacunku chociażby ze względu na swój wiek. Przekroczywszy Wisłę opuściliśmy Małopolskę i znaleźliśmy się na Ziemi Świętokrzyskiej. Minęliśmy znany z przygód Koziołka Matołka Pacanów oraz uzdrowiskowe Busko-Zdrój. W Morawicy pożegnaliśmy drogę prowadzącą do Kielc i pomknęliśmy w kierunku Chęcin.


    22.02.2014 - I Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich
    (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Na parking przy znajdującym się w tej miejscowości Szkolnym Schronisku Młodzieżowym wjechaliśmy równocześnie z niewielkim samochodowym konwojem wiozącym przedstawicieli miasta słynącego niegdyś z Wytwórni Filmów Rysunkowych, z której w świat wyruszyli m.in. Bolek i Lolek, Reksio czy Baltazar Gąbka. Jednym słowem razem z nami przybyła do Chęcin ekipa z Bielska-Białej. W przestronnej recepcji rej wodzili organizatorzy czyli członkowie PTT z Ostrowca Świętokrzyskiego. Okazało się, że na miejscu są już koleżanki z łódzkiego Oddziału PTT. Proces zakwaterowania upłynął błyskawicznie i bez najmniejszych zakłóceń. Kilka minut później mała świetlica została szczelnie zapełniona amatorami śpiewu. Turystyczno-górskiego rzecz jasna. Ze względu na ograniczoną ilość miejsca wykorzystaliśmy również pobliskie pokoje. Wspólnym śpiewom i rozmowom nie było końca i zanim się spostrzegliśmy nadeszła sobota, a wraz z nią chęć na ułożenie ciała (choćby na chwilę) w pozycji poziomej.
    Prognozy pogody na pierwszy dzień weekendu nie były zachęcające. Mimo to zaplanowaliśmy jeszcze przed wyjazdem, że udamy się na dłuższą z dwóch zaproponowanych przez ostrowieckich gospodarzy tras. Kiedy po przebudzeniu zerknąłem przez okno nad Chęcinami wisiały niskie chmury. Gdzieś w oddali na wzgórzu majaczyły we mgle ruiny zamku. Czyżby przewidywania meteorologów miały się sprawdzić? Lekko zaniepokojeni zasiedliśmy do śniadania. Kiedy kończyliśmy posiłek, nastroje mieliśmy już zdecydowanie lepsze. Mgła zniknęła i chmury się podniosły. Z optymizmem spakowaliśmy plecaki i podążyli do busa. Nasz pojazd był już dość mocno oblężony, ponieważ podobny (do naszego) wariant wycieczki wybrało jeszcze kilkanaście osób z pozostałych oddziałów.


    22.02.2014 - I Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich - (fot. Szymon Baron)

    Wszystkich udało się jakoś upchnąć w środku, chociaż skojarzenia z tokijskim metrem w godzinach szczytu narzucały się same. Podróż nie była zbyt długa, więc nikt nie narzekał na niewygody. A ponieważ wszystkim dopisywały humory, przebiegała dodatkowo w miłej atmosferze. W ten sposób dotarliśmy do południowo-zachodniej części Kielc. Tutaj rozpoczęła się właściwa wycieczka.
    Całodniowa wędrówka miała nas w finale doprowadzić do… Chęcin. Na początek czekało niewielkie podejście na wzgórze zwane Karczówką. Tutaj, wśród sosnowego lasu znajduje się pochodzący z XVII wieku klasztor bernardyński, od ostatnich stu lat pozostający w rękach pallotynów. W jednej z kaplic klasztornego kościoła zobaczyliśmy barokową figurę św. Barbary - patronki górników. Wykonano ją z bryły galeny czyli rudy ołowiu. Na Karczówce utworzono też rezerwat leśno-krajobrazowy, który oprócz przyrody chroni ślady kultury górniczej związanej z wydobywaniem na tych terenach rud ołowiu. O tym wszystkim opowiedział nam dokładnie Tomek - nasz przewodnik z Ostrowca Świętokrzyskiego. Z Karczówki ruszyliśmy czerwonym szlakiem w stronę szczytu Bruszni. Leży on w Paśmie Kadzielniańskim i nie ma walorów widokowych gdyż jest porośnięty lasem. Na niewielkiej polance stoi krzyż upamiętniający powstańców styczniowych. Po zejściu z wierzchołka szlak poprowadził nas do kieleckiej dzielnicy Białogon. Zobaczyliśmy tutaj drewniany kościół p.w. Przemienienia Pańskiego, wybudowany pod koniec I wojny światowej w stylu… zakopiańskim. W ciągu kilkudziesięciu kolejnych minut przenieśliśmy się w Pasmo Zgórskie gdzie w alpejskim stylu zaatakowaliśmy Patrol będący najwyższym wzniesieniem tego pasma. Następnym przystankiem na trasie wędrówki była Jaskinia Raj. W jej okolicy spotkaliśmy tych, którzy wybrali na sobotę krótszy wariant marszu. Podzieleni na kilka grup zwiedziliśmy jaskinię, która stanowi rezerwat przyrody nieożywionej i jest jednym z najpiękniejszych tego typu obiektów przyrodniczych w Polsce.


    22.02.2014 - I Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich
    (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Wędrując po trasie turystycznej podziwialiśmy wspaniałą szatę naciekową stworzoną w ciągu tysięcy lat przez wodę w skałach wapiennych. Stalagmity, stalaktyty, stalagnaty, draperie, kolumny naciekowe i misy sprawiały niesamowite wrażenie i potwierdzały słuszność nazwy nadanej jaskini przez odkrywców. W kilku miejscach natknęliśmy się na grupy śpiących nietoperzy. To najwięksi obecnie mieszkańcy jaskini. O śladach pozostawionych przez ich poprzedników świadczą już jedynie znaleziska archeologiczne. Wynika z nich, że w ciągu wieków zamieszkiwały tu m.in. mamuty, nosorożce włochate i niedźwiedzie jaskiniowe. Jaskinia była również dwukrotnie domem neandertalczyków. Po pobycie w jaskini wydawało się, że nic szczególnego nas już nie spotka. A jednak. Zanim znaleźliśmy się w Chęcinach na naszej drodze znalazło się jeszcze jedno pasmo górskie - Pasmo Zelejowskie.
    Nikt nie podejrzewał nawet, że przypomina ono swoim wyglądem znaną dobrze wszystkim pienińską Sokolą Perć. Wąska skalista ścieżka zawiodła nas na Zelejową (najwyższy szczyt grzbietu), a Tomek poinformował, że od XIV wieku w okolicy wydobywano marmur, który ze względu na czerwonawe zabarwienie nazywano różanką zelejowską. Zapadający wieczór uniemożliwił nam dotarcie do leżącej w pobliżu Jaskini Piekło. Udało się to natomiast przed południem drugiej grupie wycieczkowiczów. Dzięki temu mieliśmy później relacje z tzw. pierwszych ust. Ruiny zamku w Chęcinach prowadziły nas, niczym gwiazda betlejemska mędrców prosto do miejsca zakwaterowania. Przed siedemnastą zakończyliśmy zajęcia terenowe.
    Po dotarciu do schroniska oddaliśmy się odnowie biologicznej. Kąpiel w strumieniach ciepłej wody spotęgowała głód. Na szczęście prawie natychmiast został on zaspokojony podczas wspólnej obiadokolacji. Po niej gospodarze zaprosili wszystkich na uroczysty wieczór przy uginających się pod jedzeniem stołach.


    22.02.2014 - I Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich
    (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Czego tam nie było. Sałatki, smalczyki, wędliny, marynowane pyszności i wspaniałe ciasta. Ponieważ jednak większość z nas dba o właściwy współczynnik BMI i nie może oddać się wyłącznie konsumpcji, organizatorzy zapewnili możliwość utraty kalorii. Temu celowi służyła muzyka z lat 70-tych i 80-tych oraz spora powierzchnia przeznaczona do tańca. No i zaczęła się "gorączka sobotniej nocy". Nasz Oddział był licznie reprezentowany na parkiecie, a sam John Travolta mógłby się zawstydzić, gdyby zobaczył wyczyny tarnowskiego "Człowieka-Węża". Najwytrwalsi zawodnicy powitali w ten sposób niedzielę.
    O tym, że członkowie PTT są doskonale przygotowani na takie wyzwania dobitnie świadczył niedzielny poranek i wzorowa frekwencja na śniadaniu. Po nim pożegnała nas ekipa z Bielska-Białej, która udała się zdobywać Łysicę. Pozostali uczestnicy wyruszyli na mszę świętą do klasztoru Franciszkanów. Bezchmurne niebo i świecące słońce z pewnością nie przypominały zimy. Bezpośrednio po zakończeniu mszy poznaliśmy w skrócie historię zakonu Franciszkanów oraz zupełnie niezwykłego miejsca jakim okazał się chęciński klasztor. W swej historii bowiem, obok miejsca życia, pracy i modlitwy zakonników obiekt ten był również więzieniem (zarówno carskim, jak i w czasach II Rzeczpospolitej), a także… hotelem z restauracją, drink barem i dyskoteką (to już w czasach PRL-u).
    Dzisiaj chęcińscy franciszkanie przywracają temu miejscu dawną świetność, angażując się dodatkowo w działalność społeczną. Prowadzą bowiem Ośrodek Leczenia Uzależnień od Środków Psychoaktywnych "San Damiano". Naszym przewodnikiem po terenie klasztoru był sam przeor czyli osoba najbardziej kompetentna. Po powrocie do schroniska i wykwaterowaniu przyszła pora na dalsze zwiedzanie Chęcin.


    23.02.2014 - I Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich - (fot. Jerzy Zieliński)

    Najpierw udaliśmy się do renesansowej kamienicy zwanej "Niemczówką", gdzie obecnie mieści się Centrum Informacji Turystycznej. Jeden z pracowników CIT przedstawił nam prezentację poświęconą historii i teraźniejszości miasta. Następnie w towarzystwie kolegów i koleżanek z Łodzi i Ostrowca odbyliśmy krótki spacer po Chęcinach. Nadszedł wreszcie czas pożegnań i podziękowań. Pierwsze Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich dobiegło końca. Ale nasz wyjazd jeszcze się nie skończył. Wracając do domu postanowiliśmy bowiem odwiedzić niedaleki Szydłów.
    To urocze, chociaż niezbyt znane miasteczko słynie z doskonale zachowanego średniowiecznego układu urbanistycznego oraz murów miejskich pochodzących z tej samej epoki. Z tego powodu nazywane jest zresztą polskim Carcassonne. W niedzielne popołudnie Szydłów sprawiał wrażenie miejsca całkowicie wymarłego. W ciągu kilku chwil odbyliśmy podróż w czasie. Średniowieczne zabytki na tle błękitnego nieba sprawiały niesamowite wrażenie. W takiej niecodziennej scenerii przyszło nam świętować kolejną rocznicę ślubu Teresy i Zbyszka. W związku z tym w nieco szampańskich nastrojach wróciliśmy do busa. Weselna radość towarzyszyła nam już do samego Tarnowa. Świętokrzyska "trzydniówka" okazała się bardzo, bardzo sympatycznym wyjazdem. Nie zabrakło w nim ani gór, ani krajoznawstwa, ani dobrej zabawy. Za rok z pewnością wybierzemy się ponownie do przyjaciół z Ostrowca. A na koniec raz jeszcze serdecznie dziękujemy za okazaną nam gościnność…

    Janusz Foszcz


    22.02.2014 - I Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich - (fot. Jerzy Zieliński)

  • "Co słychać?" - Nr 2 (278) / 2014

    Lutowy numer "Co słychać?" o objętości ośmiu stron, który się właśnie ukazał, otwiera artykuł Grażyny Jedlikowskiej o I Zimowym Spotkaniu Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich, które odbyło się w ubiegły weekend.
    Kolejne trzy strony zawierają tradycyjnie wieści z życia Zarządu Głównego i Oddziałów. Dowiemy się zatem o styczniowym posiedzeniu ZG PTT, nowych władzach Oddziału Karpackiego PTT w Łodzi, a także XII zimowym wejściu na Łysicę zorganizowanym przez Oddział PTT w Ostrowcu Świętokrzyskim. Znajdziemy w tej części naszego informatora relację z wernisażu wystawy obrazków Aliny Dawidowicz, mamy Antoniego - prezesa PTT z lat 2001-2007 oraz wspomnienie Mirosława Przychodniego, zmarłego członka Oddziału PTT w Łodzi.
    Numer uzupełniają relacja Niny Mikołajczyk z kolejnego etapu podróży po Stanach Zjednoczonych, tekst Kingi Buras o Maksymilianie Siła-Nowickim oraz apel o przekazanie 1% podatku na rzecz Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, do czego i w tym miejscu gorąco zachęcamy.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 0,86 MB)

    Szymon Baron

  • 22-24.03.2013 - Szkolenie w Słowackich Wysokich Tatrach

    Współpracując, w imieniu Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, z Slovenskym Vysokohorskym Turistickym Spolkom, organizacją słowackich turystów, udało mi się zainteresować członków i sympatyków PTT szkoleniem w Słowackich Tatrach.
    W dniach 22-24.03.2013 r. pod szyldem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, 18 osób z Bielska-Białej, Nowego Sącza, Tarnowa, Mielca, Lublina i okolic, członków i sympatyków PTT, wzięło udział w kursie lawinowym i turystyki zimowej. Kurs organizował i prowadził Preszovski Vysokohorski Klub -Slovensky Vysokohorsky Turisticky Spolok - organizacja słowackich turystów współpracująca z PTT. W ciągu 3 dni instruktorzy Klubu Wysokogórskiego w pięknym, wysokogórskim otoczeniu Zielonego Stawu Kieżmarskiego i w schronisku „Brnczalce” uczyli: wiązania węzłów alpinistycznych na linach, taśmach, repsznurach, używania sprzętu do turystyki zimowej, zakładania stanowisk asekuracyjnych, akcji ratunkowych na lodowcach i autoratownictwa, zjazdów na linie, wspinaczki w śniegu i lodzie z asekuracją, wykopania jamy śnieżnej (można było w niej spędzić noc), oceny zagrożenia lawinowego i akcji na lawinisku (detektory lawinowe, sondy, odkopanie), pierwszej pomocy w wypadkach górskich.
    Skład uczestników był międzynarodowy, pomocny w czasami zawiłym nazewnictwie był udział polskiej instruktorki SVTS, Zosi Bachledy.
    Wspaniała atmosfera, piękna zimowa aura, profesjonalizm i życzliwość Słowaków sprawiły, że większość uczestników chce wziąć udział w letnim kursie, również organizowanym przez PVK-SVTS.

    Jan Nogaś (O/Bielsko-Biała)


    24.03.2013 - Wspólne pamiątkowe zdjęcie uczestników szkolenia -(fot. Jan Nogaś)

  • 20.03.2013 - Spotkanie z Barbarą Kasperek

    "Gorący śnieg i zimne piaski Maroka"

    W ramach comiesięcznych spotkań z ciekawymi ludźmi, podczas środowego spotkania oddziałowego mieliśmy okazję przenieść się do Maroka - kraju leżącego w północno-zachodniej Afryce. Naszym afrykańskim przewodnikiem stała się Basia Kasperek - nasza oddziałowa koleżanka, pasjonatka gór oraz podróży w bliższe i dalsze zakątki globu. Półtoragodzinna (urozmaicona licznymi zdjęciami), pełna ekspresji prelekcja poświęcona była odbytej przed niespełna dwoma laty kilkunastodniowej, marokańskiej wyprawie.
    Razem z Basią "wylądowaliśmy" na lotnisku w Marakeszu i udaliśmy się w podróż do niezwykłych miejsc kraju zaliczanego do tzw. Maghrebu. Wąwozy, wodospady, urokliwe miasteczka, meczety, pustynna karawana połączona ze wschodem słońca na piaszczystych wydmach, kąpiel w Atlantyku, czy wreszcie wspinaczka na leżący w Atlasie Wysokim Jabal Tubkal (4167 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Maroka, to tylko niektóre z atrakcji naszego spotkania. Wyjaśnił się również nieco przewrotny (na pierwszy rzut oka) tytuł prelekcji. Okazało się, że można solidnie zmarznąć na pustyni i dla odmiany solidnie zgrzać się na śnieżnym zboczu. Opowiadaniom towarzyszyła w tle, sącząca się z głośników arabska muzyka. Zabrakło jedynie (z wiadomych względów) atrakcji marokańskiej kuchni. Co nie oznacza wcale, że tematy kulinarne zostały pominięte. Czas upłynął niepostrzeżenie. Nie ulega wątpliwości, że Basia posiada wspaniały dar obserwacji i doskonale potrafi podzielić się swoimi spostrzeżeniami ze słuchaczami. To był naprawdę bardzo przyjemny wieczór. W nieco egzotycznej scenerii i dobrym Towarzystwie.

    Janusz Foszcz


    20.03.2013 - Spotkanie z Barbarą Kasperek - (fot. Artur Marć)

  • "Co Słychać?" - Nr 3 (267) / 2013

    Pierwsza strona marcowego numeru "Co słychać?" przynosi artykuł Barbary Morawskiej-Nowak poświęcony niedawnym wydarzeniom na Broad Peak, na który jako pierwsi w historii weszli zimą Polacy. Niestety, dwóch z nich zostało na górze na zawsze.
    Kolejne strony przynoszą po raz kolejny wieści z życia ZG PTT i Oddziałów. Możemy tu przeczytać o Forum Współpracy na rzecz sieci Natura 2000, powołaniu kolejnego Szkolnego Koła Krajoznawczego przez Oddział PTT w Chrzanowie, a także o odznaczeniach dla przewodników z O/Nowy Sącz, które dostali podczas Małopolskich Obchodów Międzynarodowego Dnia Przewodnika. Należy także wspomnieć o wsparciu akcji "Sprzątamy Beskidy z PTT" patronatem honorowym przez Starostów: Bielskiego i Cieszyńskiego, a także nowych władzach Oddziału PTT w Jaworznie. Godna odnotowania jest także relacja z IV Ponadgimnazjalnego Konkursu Wiedzy o Górach w Tarnowie oraz zaproszenia na I Powiatowy Rajd na Orientację (O/Chrzanów) i akcję "Sprzątamy Beskidy z PTT" (O/Bielsko-Biała).
    Numer uzupełniają relacja Niny Mikołajczyk o Wielkim Kanionie Kolorado oraz kolejna muzyczna opowieść Bartłomieja Sali o Bieszczadach, Gorganach i Huculszczyźnie oraz życzenia wielkanocne od Zarządu Głównego.
    Na koniec, tradycyjnie już apelujemy o przekazanie 1% podatku na rzecz PTT.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 3,27 MB)

  • IV Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach za nami

    IV Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - "Tatry Polskie".

    We wtorek 12 marca 2013 roku w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie odbyła się czwarta edycja Konkursu Wiedzy o Górach, przeznaczonego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Tradycyjnie zorganizował ją nasz Oddział PTT wraz ze Społecznym Gimnazjum Matematyczno – Przyrodniczym STO w Tarnowie. Patronat nad imprezą objęli: Marek Sowa - Marszałek Województwa Małopolskiego, Roman Łucarz - starosta Powiatu Tarnowskiego oraz Szymon Baron - Prezes ZG PTT. Do konkursowych zmagań przystąpiło dziesięć trzyosobowych zespołów reprezentujących szkoły ponadgimnazjalne oraz Szkolne Koła Turystyczne z Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Przybyła również tradycyjnie ekipa z Sandomierza. Tematem tegorocznego konkursu były Tatry Polskie. Uczestnicy zmierzyli się z trudnym, trwającym sześćdziesiąt minut testem obejmującym różnorakie zagadnienia tatrzańskie. Nie brakowało pytań z topografii, historii, fauny, flory, ochrony przyrody czy hydrologii.


    13.03.2013 - IV Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - "Tatry Polskie" - (fot. Artur Marć)

    Pytania przygotował zespół przewodników górskich, który pełnił jednocześnie rolę jury konkursu. Przewodniczył mu Bogusław Furtek, a w skład wchodzili ponadto: Teresa Dumańska, Renata Gruca-Nowak, Artur Marć oraz Janusz Foszcz. Członków jury wspomagał w pracy Paweł Szczepanek reprezentujący Tatrzański Park Narodowy.
    Po poprawieniu wszystkich prac, okazało się, że poziom wiedzy uczestników był mocno zróżnicowany. Laureaci wykazali się jednak, podobnie jak w ubiegłych latach doskonałą znajomością zagadnień związanych z konkursową tematyką. Zwyciężczynią została (prawie bezbłędna) Klaudia Łyda reprezentująca Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Tuchowie. W ten sposób po raz pierwszy w historii naszego konkursu zwycięstwo przypadło dziewczynie. Oprócz Klaudii miejsca na podium zajęli: Mateusz Galus oraz Karolina Smoła – przedstawiciele Szkolnego Koło PTT Nr 1 im. Jana Pawła II z Tarnowa. Czwarte miejsce przypadło w udziale Piotrowi Foszczowi z tarnowskiego III LO, a piąte Marcinowi Plebankowi z SK PTT Nr 1. Jury wyróżniło jeszcze (z uwagi na bardzo dobry wynik): Dariusza Buzowskiego oraz Wiolettę Krydkę z liceum w Tuchowie.


    13.03.2013 - IV Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - "Tatry Polskie" - (fot. Artur Marć)

    W klasyfikacji drużynowej zwycięstwo wywalczyła ekipa SK PTT Nr 1 z Tarnowa, wyprzedzając zespół z LO w Tuchowie oraz drużynę III LO w Tarnowie. Tuż za podium uplasowała się ekipa z ZSOiZ w Ciężkowicach. Zwycięzcy otrzymali pamiątkowe puchary, dyplomy, przewodniki, mapy i książki, a także cenne nagrody rzeczowe związane z turystyką górską. Zostały one ufundowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, Starostwo Powiatowe w Tarnowie, Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, Tatrzański Park Narodowy, a także wydawnictwa Bezdroża i Compass. Redakcja Magazynu Turystyki Górskiej „npm” ufundowała dla zdobywczyni pierwszego miejsca, roczną prenumeratę czasopisma. Wszyscy uczestnicy otrzymali wartościowe upominki przygotowane przez Tatrzański Park Narodowy (m.in. koszulki i odznaki), Gminę Bukowina Tatrzańska, Miasto Zakopane oraz Starostwo Tatrzańskie. Kolejna edycja konkursu za rok.

    Janusz Foszcz


    13.03.2013 - IV Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - "Tatry Polskie" - (fot. Artur Marć)

  • Spotkanie z Barbarą Kasperek

                      .                .                                               .             .      . .                          .                             .                         


  • IV Gimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - Bieszczady

    23 maja 2012 r. (środa) o godz. 10.00 w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie, przy ul. Nowy Świat 30 odbędzie się IV Gimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach poświęcony w tej edycji konkursu Bieszczadom.

    Patronat Honorowy:

    Ryszard Ścigała - Prezydent Miasta Tarnowa
    Szymon Baron - Prezes Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego

    Organizatorzy:

    Społeczne Gimnazjum Matematyczno – Przyrodnicze STO w Tarnowie

    Oddział PTT im. ks. Bogusława Królikowskiego COr w Tarnowie


    Cel konkursu:
    Popularyzacja i rozpowszechnianie wiedzy o górach Polski

    Szczegółowy zakres tematyczny:

    Ogólna wiedza z geografii, historii, topografii, geologii i hydrologii Bieszczadów, fauna i flora Bieszczadów, szlaki turystyczne i schroniska w Bieszczadach oraz formy ochrony przyrody w Bieszczadach.

    Regulamin Konkursu znajduje się na zamieszczonym >>>plakacie<<<

    >>>Karta Zgłoszenia<<<


  • Nowa "odsłona" na Facebooku

    Już od jakiegoś czasu na portalu społecznościowym Facebook funkcjonuje również i strona naszego Oddziału PTT.
    Możecie nas tam znaleźć pod adresem www.facebook.com/ptt.tarnow
    Od kilku dni zmienił się trochę jej wygląd graficzny i mamy nadzieję, że jest teraz bardziej "atrakcyjny dla oka".
    Publikowane na niej są wszystkie informacje dotyczące działalności i życia naszego Oddziału, linki do galerii zdjęć oraz informacje o organizowanych przez nas imprezach i wydarzeniach.

    Gorąco zachęcamy do "polubienia nas" i na tamtym portalu.


  • III Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach za nami

    W dniu 14 marca 2012 w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie odbyła się trzecia już edycja Konkursu Wiedzy o Górach, przeznaczonego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Tradycyjnie zorganizował ją nasz Oddział PTT wraz ze Społecznym Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym STO w Tarnowie. Patronat Honorowy nad imprezą objęli: Marek Sowa - Marszałek Województwa Małopolskiego, Mieczysław Kras - Starosta Powiatu Tarnowskiego oraz Szymon Baron - Prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Do konkursowych zmagań przystąpiło 11 trzyosobowych zespołów reprezentujących szkoły ponadgimnazjalne oraz Szkolne Koła Turystyczne z Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Przybyła również ekipa z Sandomierza. Uczestnicy musieli zmierzyć się z trwającym sześćdziesiąt minut trudnym testem poświęconym tym razem Beskidowi Niskiemu. Nie jest to region górski popularny i dobrze znany. Dodatkowo test był trudny (tak zresztą został oceniony przez pracowników Magurskiego Parku Narodowego).


    14.03.2012 - III Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - "Beskid Niski" - (fot. Jerzy Zieliński)

    Pytania obejmowały bardzo szeroki zakres wiedzy i dotyczyły m.in. topografii, historii, przyrody, hydrologii czy geologii tego pasma. Zostały one przygotowane przez zespół przewodników beskidzkich, który pełnił jednocześnie rolę jury konkursu. Jego przewodniczącą była Teresa Dumańska, a w skład wchodzili ponadto: Renata Gruca-Nowak, Bogusław Furtek, Marek Trojan, Jerzy Zieliński i Janusz Foszcz.
    Po poprawieniu wszystkich prac, okazało się, że poziom wiedzy uczestników był mocno zróżnicowany. Laureaci wykazali się jednak doskonałą znajomością zagadnień związanych z Beskidem Niskim. Zwycięzcą konkursu został (tak samo jak w poprzednich latach) Michał Kania - uczeń III LO im. A. Mickiewicza w Tarnowie. Wyprzedził on Mateusza Galusa i Marcina Plebanka, reprezentujących Szkolne Koło PTT Nr 1 z Tarnowa. Czwarte miejsce przypadło Krzysztofowi Mężykowi z LO im. M. Kopernika w Tuchowie, zaś piąte Monice Łaś z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Ciężkowicach. W klasyfikacji drużynowej zwycięstwo przypadło ekipie z naszego Szkolnego Koła PTT Nr 1 z Tarnowa. Na kolejnych miejscach uplasowały się drużyny z ZSOiZ w Ciężkowicach oraz tuchowskiego liceum.


    14.03.2012 - III Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - "Beskid Niski" - (fot. Jerzy Zieliński)

    Najlepszy zespół reprezentujący tarnowskie szkoły - III LO uplasował się tuż za podium. Zwycięzcy otrzymali pamiątkowe puchary, dyplomy, przewodniki, mapy i książki, a także cenne nagrody rzeczowe związane z turystyką górską. Zostały one ufundowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, Starostwo Powiatowe w Tarnowie, Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, Oddział PTT "Beskid" z Nowego Sącza, a także wydawnictwa Bezdroża i Compass oraz Magazyn Turystyki Górskiej "npm". Ponadto wszyscy uczestnicy wraz z jury otrzymali wartościowe upominki przygotowane przez Magurski Park Narodowy, Gminy Dukla oraz Iwonicz Zdrój. Salę, w której przeprowadzono konkurs udostępnił bezpłatnie tarnowski ODN. Kolejna edycja konkursu za rok.

    Janusz Foszcz


    14.03.2012 - III Ponadgimnazjalny Konkurs Wiedzy o Górach - "Beskid Niski" - (fot. Jerzy Zieliński)

  • Wielkie Sprzątanie Tatr

    Jak już informowaliśmy wcześniej na naszej stronie w ramach obchodzonego w Polskim Towarzystwie Tatrzańskim Roku Ochrony Przyrody, PTT dołączyło do organizowanej przez krakowski Klub Podróżników "Śródziemie" akcji "Wielkie Sprzątanie Tatr", która odbędzie się w ostatni weekend czerwca.
    Dla naszego Towarzystwa zarezerwowane są trasy prowadzące na Halę Gąsienicową (z Kasprowego Wierchu, z Beskidu i Przełęczy Liliowe) oraz do Kuźnic (z Kasprowego Wierchu przez Halę Gąsienicową Doliną Jaworzynki i przez Boczań).

    Z powodów organizacyjnych bardzo prosimy członków i sympatyków naszego Oddziału PTT w Tarnowie chcących się włączyć w akcję o pilne (do 16 marca) zgłoszenie uczestnictwa w akcji. Potrzebne są grupy 2-4 osobowe wraz z podaniem nazwisk i numerów telefonów na adres e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



    Bardzo prosimy o zainteresowanie akcją również znajomych i przyjaciół.


  • 04.03.2012 Wycieczka na Wysoką w Małych Pieninach

    4 marca 2012 roku, niedzielnym porankiem wraz z dwunastoma członkami i trójką sympatyków PTT w Tarnowie wyruszyliśmy do malowniczego zakątka pienińskiego. Tradycyjnie o 7 rano wypatrywaliśmy białego busa z panem Januszem za sterami i pierwszymi śmiałkami zabranymi z przystanków po drodze. Zakotwiczeni na pokładzie ruszyliśmy w stronę przygody.
    Zaczął się dla nas nowy dzień, który wypełniały humorystyczne i barwne historie Basi, rozbawiające nas i nastrajające do dobrej zabawy. Nadszedł czas na pierwszy, a zarazem ostatni przystanek przed wyprawą na stacji benzynowej w Łącku, gdzie rozległ się szelest papieru zawiniętego z kanapkami i zapach świeżo mielonej kawy, którą Zbysiu wniósł ze sobą na pokład, wprawiając nas w jeszcze lepszy nastrój.
    Jaworki. U bram Wąwozu Homole profesjonalne aparaty przewodników uwieczniły nas, miłośników gór i przygód. Po sesji w promieniach słońca i lekkim mrozie, który zlepiał płatki śniegu w jednolitą całość, a nawet w lód wyruszyliśmy na szlak. Lód jest przebiegły w swych zamiarach i zdołał podciąć skutecznie niejednemu z nas nogi, co rozbawiało mnie do czasu, aż sama na własnej skórze przekonałam się o jego ignorancji do stąpających. Prawdą jest, że góry uczą pokory. Dla tych, którzy odkryli tajemnicę i chylą czoła przed majestatem ich piękna i surowości, góry odwdzięczają się wielokroć.
    Odpowiedzialność i troska o każdą osobę i szczegół przewodnika Jurka sprawiła, że mogliśmy swobodnie, bez zbędnego bagażu trosk i niepewności, poruszać się po szlaku. Tam gdzie kończy się cywilizacja i zasięg naszych komórek, możemy liczyć tylko na siebie, dlatego dobrze jest być w gronie przyjaciół. Zostawiając w dole codzienność, przy śmiechu Basi, Asi i celnych ripostach Darka, mogliśmy cieszyć się widokami wapiennych skał wąwozu i płynącym potokiem Kamionka, przez który przerzucono metalowe mostki. Związane z tym miejscem są legendy o ukrytych skarbach. Jednak bez odpowiednich map i sprzętu postanowiliśmy zrezygnować z poszukiwań ukrytych dobrodziejstw.


    04.03.2012 - Wycieczka na Wysoką w Małych Pieninach - (fot. Artur Marć)

    Zaprawione turystki Basia, Asia i Olga znająca sztuki walki, liderowały naszej grupie, szybkim tempem wspinając się na wzniesienia. Przy lekkim powiewie chłodniejszego wiatru, ruszyliśmy żwawiej za dziewczynami w stronę Wysokiej.
    Wysoka (1050 m). Zdobyliśmy najwyższy szczyt całych Pienin, położony na granicy polsko-słowackiej, górę zaliczaną do Korony Gór Polski. Kilkoro śmiałków wybrało trudniejszy szlak i w śniegu po pas dotarli na miejsce, gdzie roztaczał się bajkowy krajobraz. Miałam wrażenie, że na wyciągnięcie ręki są Tatry, a wyciągnąć jej nie miałam odwagi, gdyż za barierką była już tylko przepaść. Trzy Korony brylowały nad Dunajcem, a tuż jakby za nimi z "czapą" śnieżną jak celnie zauważyła Basia - Babia Góra. Jurek z Przemkiem wymieniali kolejno nazwy szczytów i pasm. Konwersacjom nie było końca, w między czasie przegryzając słowa kanapkami i popijając gorącą herbatą z termosu. Od kanapek Basi i Darka trudno było oderwać wzrok, misternie wykonane przez Basię z porcją warzyw i szynki, pobudzały nasze kubki smakowe.
    Nadszedł czas na uroczystość związaną z przyjęciem nowych członków w poczet tarnowskiego PTT. Prężnie utworzyliśmy szpaler z kijków, pod którym obie Basie mogły przy dźwiękach nie wiedzieć czemu Mendelssohna, czołgać się na koniec szpaleru. Popłynęły gratulacje, w blasku fleszy godnie pozowały z nowymi legitymacjami.


    16.04.2011 - Wręczenie legitymacji PTT... Basiom - (by Przemysław Klesiewicz)

    Zapragnęliśmy iść dalej, ale tylko dlatego, że robiło się już chłodniej, a wiatr nie chciał odejść wraz z ustępującą już zimą. Powoli schodziliśmy ze szczytu by dojść do Durbaszki (934 m) i zatrzymać się w schronisku, na kolejną porcję kanapek i zdjęć. Górski Ośrodek Szkolno-Wypoczynkowy „Pod Durbaszką” (850 m) ukazał się naszym oczom tuż przy stoku narciarskim, na którym szusowało dwóch słowackich narciarzy, którzy przywitali nas radosnym okrzykiem - AHOJ! Przy budynku rozciągały się drewniane ławki oczekujące na strudzonych turystów pragnących zaznać kąpieli słonecznych. Czy otwierając drzwi schroniska ktokolwiek zwrócił uwagę na menu? Otóż nie. Pierwszym pytaniem, które usłyszałam było - gdzie jest pieczątka?! Tak, to ona była celem poszukiwań i radością przybyłych. Ze spokojnym sumieniem wykonanego zadania, ruszyliśmy w górę, gdzieniegdzie wpadając po kolana w śnieg. Powoli dawało znać o sobie zmęczenie i kompletnie bez namysłu zadałam pytanie - czy przed nami jeszcze będą trudniejsze podejścia? W odpowiedzi usłyszałam od Jurka błyskotliwą ripostę - że od Wysokiej nie ma trudniejszych podejść. Idziemy szczytami. Tak, to była szczera prawda.
    Niebieski szlak oznaczony na drzewach miał tendencje zanikania, a zamiast tradycyjnych malunków, zawieszone były na drzewach wstążki w tym kolorze, które przy powiewie wiatru wskazywały nam drogę. W oddali ukazała się Szczawnica, gdzie pan Janusz, w oczekiwaniu na pasażerów, swobodnie szusował na jednym ze stoków. Każdą minutę jego spóźnienia aby nas odebrać z umówionego miejsca, tłumaczyliśmy tym, że musiał wykorzystać karnet. Niedaleko nas również zdawało się słyszeć w odstępach kilku minut szum nart. Po stoku szusowali pasjonaci nart, a my, przystanąwszy minutę, dopingowaliśmy ich wzniosłymi okrzykami – Dawaj! Dawaj! Z sympatią dla dwóch desek pożegnaliśmy stok i udaliśmy się w dalszą, wcześniej obraną trasę. O szybsze bicie serca wprawił mnie widok stromego zejścia przez kamienie pokryte lodem i wystające z ziemi konary. I tym razem pomogliśmy sobie bezpiecznie zejść by położyć obie stopy na stabilnej nawierzchni. Z kołatającym jeszcze sercem, usłyszałam zatroskany głos Darka – zejdź z kadru! Zdjęcie robię!


    04.03.2012 - Marsz Mendelssohna na Wysokiej - (by Przemysław Klesiewicz)

    Przy stromych zejściach można było liczyć na pomocną dłoń Artura. Również i on robi świetne zdjęcia, które można podziwiać w galerii na stronie PTT. Dalej już było tylko lepiej, las, lód pod stopami i przepaść. Na nasze szczęście obok oblodzonej ścieżki leżał zmarznięty śnieg, w który wbijaliśmy buty, jak się okazało w późniejszej rozmowie, buty drogie i profesjonalne.
    Szczawnica przywitała nas zamkniętymi drzwiami schroniska, a przecież mieliśmy nadzieję przekąsić tam ciepłą potrawę. Nieubłaganie nadchodziła godzina umówionego odjazdu, dlatego zmierzaliśmy w stronę parkingu. W busie opowieściom, wspomnieniom i planom na kolejne wyprawy nie było końca. Zmęczeni, a jednak szczęśliwi i pełni optymizmu, wracaliśmy przy blasku księżyca w stronę domu.
    Reasumując, była to jedna z tych wypraw, o których wspomina się latami. Długo przed zaśnięciem zastanawiałam się nad moim zadaniem, jak zrelacjonować przygodę, szum wiatru, zapach drzew, jak opowiedzieć o wędrówce z pasjonatami gór. Przeglądając zdjęcia pospiesznie zamieszczone przez Przemka, uznałam, że każdy kto podziela naszą pasję zapragnie wybrać się gdzieś na szlak z nami.
    Papież Jan Paweł II mistyk gór, pokazał jak bliżej w nich jesteśmy Boga i jak doskonałe są dzieła Jego rąk.

    Kinga Buras


    04.03.2012 - Wycieczka na Wysoką w Małych Pieninach - (fot. Jerzy Zieliński)

  • 04.03.2012 "Pienińska magia czwórek"

    Niezbyt korzystne prognozy pogody spowodowały, że lutowa wycieczka w Tatry została odwołana. Wprawdzie grupa śmiałków z naszego Oddziału zaryzykowała i udała się w Tatry, jednak u pozostałych, którzy nie zdecydowali się na wyjazd pojawił się wkrótce niedosyt górskich wrażeń.
    Tym razem prognozy na weekend są korzystne, więc decyzja zapada szybko – naszym celem będzie Wysoka i grań Małych Pienin. Początek wycieczki zawsze taki sam. Pan Janusz zatrzymuje się w kolejnych punktach miasta i bus szybko się zapełnia. Sprawdzamy listę obecności. Jurek konstatuje, że są wśród nas, aż cztery Basie. Ten "czwórkowy motyw" pojawiać się będzie jeszcze wielokrotnie. Jest przecież czwarty marca, zaś w busie jedzie szesnaście osób, czyli cztery razy cztery. A wycieczka odbywa się w czwartym roku istnienia Oddziału, wcześniej Koła PTT w Tarnowie.
    Droga z Tarnowa do Szczawnicy upływa szybko i kilkanaście minut po dziewiątej Pan Janusz przystaje przy Wąwozie Homole. Nasza grupa sprawnie desantuje się z busa. Ostatni przegląd ekwipunku, formujemy kolumnę i już jesteśmy przy wejściu do Homoli. Tu pierwsza z wielu dzisiejszych zbiorowych fotografii.


    04.03.2012 - "Pienińska magia czwórek" - Wycieczka na Wysoką - (fot. Artur Marć)

    Jesteśmy jedynymi turystami w Wąwozie, który zimą prezentuje się oczywiście zupełnie inaczej niż latem czy wiosną. Słońce przygrzewa coraz mocniej i przy Kamiennych Księgach zatrzymujemy się by schować kurtki do plecaków. Wąwóz Homole choć bardzo urokliwy jest dość krotki, więc szybko pojawia się przed nami wierzchołek Wysokiej, najwyższy punkt, który zamierzamy dziś zdobyć.
    Atakujemy szczyt Wysokiej w dwóch grupach. Pierwsza grupa w której jestem z Basią Ciukaj, Olgą i Joasią idzie początkowo na wschód, za szlakami niebieskim i zielonym, by na wysokości wierzchołka opuścić przetartą w śniegu ścieżkę i ruszyć ostro pod górę. To nie był dobry pomysł, zapadamy się w śniegu po pas, ale nie odpuszczamy. Trochę na nogach, trochę na kolanach, kijki pod kątem bardzo ostrym i powoli zdobywamy wysokość. Po raz kolejny w górach mam ochotę zanucić piosenkę Młynarskiego – "Nic, że droga wyboista, Ważne że kierunek słuszny". Drogi wprawdzie tu nie ma, wybojów tym bardziej, ale cała reszta się zgadza. Kilkanaście metrów do góry i korzystając z pomocnej dłoni Darka jestem znów na przetartym szlaku.
    Druga grupa poszła na łatwiznę i na szczyt zmierza granią od zachodu, po przetartej ścieżce. Jeszcze tylko kilka chwil i stajemy na otoczonym barierkami szczycie Wysokiej, cieszącym się sławą jednego z najlepszych punktów widokowych w naszych górach. Tego dnia każdego górskiego malkontenta zachwyciłaby panorama z wierzchołka najwyższego szczytu Pienin. Jak zwykle słychać słowa zachwytu – PKP (tego skrótu nie rozwinę, ale nie chodzi o naszego narodowego przewoźnika kolejowego) oraz nieco bardziej literackie o życiu, które czasem bywa znośne.


    04.03.2012 - "Pienińska magia czwórek" - Wycieczka na Wysoką - (fot. Jerzy Zieliński)

    Po zachwytach identyfikujemy wspólnie poszczególne szczyty i całe pasma górskie. Najbliżej nas jest Beskid Sądecki z Pasmem Radziejowej i nieco dalszym Pasmem Jaworzyny Krynickiej. Na wschodzie widać sporą część Beskidu Niskiego i Góry Czerchowskie. Są też Lewockie Wierchy, górska terra incognita, oraz Magura Spiska z nieodległym Veternym Wierchem. Na zachodzie dominują Pieniny Właściwe z Trzema Koronami, górą, która niewątpliwie dzierży palmę pierwszeństwa w popularności pienińskich szczytów. Wysoka aż tak popularna nie jest, lecz widokowo Trzem Koronom w niczym nie ustępuje. Ale nade wszystko w krajobrazie dominują oczywiście Tatry Wysokie ze słowackimi gigantami – Sławkowskim, Łomnicą i Lodowym.
    Przez chwilę wpatruję się z Jurkiem w odległy wierzchołek, nieco schowany za innymi szczytami. Co to za góra? Wysilamy całą swoją znajomość topografii Karpat. Obaj mamy dziwne wrażenie, że skądś ją znamy. I nagle - olśnienie. Patrzysz drogi Watsonie, ale nie dostrzegasz, chciałoby się powtórzyć za Sherlockiem Holmesem. Przecież to słowacki Busov, zdobyty przez nas kilka miesięcy temu, pewnego pięknego listopadowego weekendu.
    Podziwiając widoki, nie zapominamy o steranych Afryką towarzyszach naszych górskich wędrówek, którzy w rodzinnym gronie regenerują siły i zażywają chwały zdobywców Kilimandżaro.
    Po krótkim odpoczynku i tradycyjnym uczczeniu zdobycia szczytu przychodzi pora na obrzędy związane z wręczeniem legitymacji PTT naszym koleżankom Basi Kądziołce, która już na dobre "wrosła" w nasz Oddział oraz Basi Ciukaj. Przejście pod kijkami, bezcenny uścisk dłoni emerytowanego Prezesa i już można cieszyć się małą zieloną książeczką.
    Teraz oczywiście czas na zdjęcia. I znów działa "magia czwórek". Wyciągamy z plecaków flagi, które są – jakżeby inaczej – cztery. Słychać charakterystyczny dźwięk migawek, zapełniają się karty pamięci i wreszcie, ku pewnej uldze innych turystów, nasza nieco hałaśliwa grupa przestaje okupować wierzchołek Wysokiej. Niech inni też nacieszą się w spokoju widokami.


    04.03.2012 - "Pienińska magia czwórek" - Wycieczka na Wysoką - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Obieramy kierunek na zachód i systematycznie "połykamy" grań Małych Pienin. Niebieskim szlakiem wiodącym granicą polsko-słowacką zmierzamy w stronę Durbaszki. Po kilkunastu minutach opuszczamy las i ponownie możemy cieszyć się widokami we wszystkich kierunkach. Mijając nielicznych turystów i skiturowców docieramy do Durbaszki, gdzie duży drewniany znak kieruje nas w stronę schroniska, a właściwie ośrodka szkolno-wypoczynkowego. Schodząc wzdłuż wyciągu orczykowego zastanawiamy się dlaczego tak duży obiekt, cieszy się raczej skromną, sądząc po ilości gości, popularnością. Po chwili sprawa się wyjaśnia – jest to placówka oświatowa, w której nie można sprzedawać piwa, nie wspominając o mocniejszych trunkach.
    Miłośnicy, a raczej miłośniczki kąpieli słonecznych zostają na zewnątrz ośrodka, reszta korzysta z okazji i posila się w środku. Tylko czegoś jakby brakuje. Po chwili z plecaka… ale wróćmy może do relacji górskiej.
    Krótkie podejście, odzyskujemy straconą wysokość i znów jesteśmy na grani. I znów widok, który nigdy się nie znudzi czyli Tatry na horyzoncie. Łomnica, Durny, Lodowy, Tatry Bielskie jak na dłoni. Przed nami Wysoki Wierch i kolejna okazja do fotek z flagami. Ilość robionych zdjęć wzrasta wprost proporcjonalnie do ilości posiadanych przez Oddział flag.
    Z Wysokiego Wierchu schodzimy w stronę Rabsztyna, ale po chwili musimy zawrócić z powrotem na szlak. Przy tej ilości śniegu turystyka pozaszlakowa to zbyt duże wyzwanie. Wracamy na żółty szlak i dalej, już niebieski szlak wiedzie nas na Szafranówkę, mijając stok narciarski na Palenicy. Komentujemy umiejętności narciarskie kilku miłośników "boazerii" i ponaglani zachodzącym słońcem ruszamy dalej.
    Postanawiamy zmodyfikować nieco trasę wycieczki. Rezygnujemy z zejścia do słowackiej Leśnicy i kierujemy się do schroniska Orlica. Zejście z Szafranówki do schroniska "Orlica" przypomina raczej tor lodowy niż szlak turystyczny. Nie bez problemów, chociaż bez strat własnych, meldujemy się przed tradycyjnie zamkniętym schroniskiem PTTK. Pamiątkowe zdjęcie tego ładnego obiektu i zalodzoną Drogą Pienińską docieramy do Szczawnicy.
    Jeszcze tylko chwila oczekiwania na Pana Janusza i wesołym busem wyruszamy w drogę powrotną do Tarnowa.
    PS. Uważny czytelnik relacji zauważył oczywiście, iż tego dnia zdobyliśmy cztery pienińskie szczyty – Wysoką, Durbaszkę, Wysoki Wierch i Szafranówkę.

    Artur Marć


    04.03.2012 - "Pienińska magia czwórek" - Wycieczka na Wysoką - (fot. Artur Marć)

  • Mamy nowy Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie

    Marek TrojanChoć od poprzednich wyborów upłynęły trzy lata, wielu z nas ma wrażenie jakby to wydarzyło się kilka dni temu. Czas jednak płynie nieubłaganie i stanęliśmy przed dwoma istotnymi zadaniami: rozliczenia się z ustępującym Zarządem oraz wybraniem nowego na kolejną, trzyletnią kadencję.
    I tak w dniu 2 marca 2012 roku odbyło się Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze Członków Oddziału PTT w Tarnowie. W obradach, które rozpoczęły się w drugim terminie o godzinie 17:15, uczestniczyło kilkudziesięciu uprawnionych do oddania głosów członków, a w charakterze obserwatora z ramienia Zarządu Głównego gościliśmy kol. Jerzego Piotra Krakowskiego, Prezesa Oddziału PTT w Mielcu.
    Obrady Walnego Zgromadzenia poprowadził wybrany na przewodniczącego Marek Trojan, a funkcję Sekretarza pełniła Barbara Kasperek. W skład Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej wybrane zostały: Karolina Dumańska – przewodnicząca, Barbara Jagiencarz-Starzec i Teresa Dumańska – członkinie.
    Po wysłuchaniu sprawozdań z prac Zarządu Oddziału, Komisji Rewizyjnej oraz Sądu Koleżeńskiego w kadencji 2009-2012, Zgromadzenie jednogłośnie udzieliło absolutorium ustępującemu Zarządowi.
    Kolejnym etapem były wybory nowych władz w Oddziale. Do pełnienia funkcji Prezesa zgłoszono trzech kandydatów, jednak zadania tego zgodził się podjąć jedynie dotychczasowy Wiceprezes Marek Trojan, który w wyniku głosowania został jednogłośnie wybrany nowym Prezesem Oddziału. Powołano również 8-osobowy Zarząd (w poprzedniej kadencji był on 6-osobowy), który po zakończeniu obrad ukonstytuował się na swoim pierwszym posiedzeniu w składzie: Janusz Foszcz i Jerzy Zieliński – Wiceprezesi, Wiesław Izworski – Sekretarz, Artur Marć – Skarbnik oraz Piotr Biś, Barbara Kądziołka, Przemysław Klesiewicz i ks. Robert Piechnik COr – Członkowie Zarządu.
    W skład Komisji Rewizyjnej weszli: Barbara Kasperek, Andrzej Piątek i Tomasz Sikora, a do Sądu Koleżeńskiego wybrani zostali: Kazimierz Danko, Bogusław Furtek, Bolesław Stecz, Beata Wideł i Marcin Wiśniewski.

    Marek Trojan


    02.03.2012 - Nowy Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie w kadencji 2012-2015
    (na zdjęciu nieobecny jest ks. Robert Piechnik COr)
    (fot. Joanna Biedrońska)

    Pozostaje nam jeszcze podziękować ustępującemu Zarządowi Oddziału za trzy lata wytężonej pracy, a nowemu życzyć wielu pomysłów na dalszy rozwój PTT w Tarnowie, wytrwałości oraz w przyszłości satysfakcji z dobrze wypełnionego zadania, które zostało mu przez nas wszystkich powierzone.

    Redakcja

  • 05-06.03.2011 Zimowe Ekstremalne Ostatki na Połoninach

    Ciekawe, kto za tym wszystkim stoi? To chyba robota określonych, wrogich sił. Cały tydzień błękit i słońce, dodatkowo lekki mróz i biel śniegu. Wymarzone warunki na górską wyprawę. Ale wszyscy ciężko pracują. W końcu nadchodzi upragniony (ostatni karnawałowy) weekend. Więc w Bieszczady.
    Prognozy (przynajmniej te na sobotę) są naprawdę niezłe. Co prawda nadciąga załamanie pogody, ale w okolice połonin dotrze dopiero wieczorem. O piątej rano, mając nad głowami gwiaździste niebo wyruszamy z Tarnowa. Kolejne przystanki i w busie robi się coraz tłoczniej. Gdzieś między Brzostkiem, a Kołaczycami obserwujemy budzący się dzień. Jest coraz jaśniej, na bezchmurnym niebie coraz mocniej świeci słońce. Mijamy Jasło, Krosno i Sanok. Niestety im bliżej Bieszczad się znajdujemy, tym więcej chmur pojawia się na nieboskłonie. W okolicach Cisnej chmury szczelnie spowijają już górskie szczyty. Zaczyna docierać do nas smutna prawda. Tego dnia nie nacieszymy swoich oczu bieszczadzkimi panoramami. Chociaż niektórzy liczą jeszcze na cud. W Ustrzykach Górnych zabieramy Beatę z Marcinem i już w komplecie meldujemy się w Wołosatem. Pogoda oczywiście nie ulega zmianie, podobnie jak nasze plany. Idziemy więc na Przełęcz Bukowską. Tutaj w wiacie Bieszczadzkiego PN robimy sobie przerwę śniadaniową. Kiedy pierwsza część grupy kończy posiłek, nadchodzą pozostali uczestnicy. Dzięki temu mogą spocząć na „nagrzanych” ławeczkach, wokół przykrytego grubą warstwą śniegu stołu.


    05.03.2011 - Na Przełęczy Bukowskiej - (fot. Janusz "Franek" Foszcz)

    Po chwili w stronę Rozsypańca rusza ekipa przecierająca szlak. Z każdym metrem podejścia warunki stają się gorsze. Wszystkie ślady są dokładnie zawiane, a na dodatek widoczność nie przekracza dziesięciu metrów. Postanawiamy, że od tej pory (dla bezpieczeństwa) będziemy się poruszać razem, idąc całą grupą. Dalsze wędrowanie możliwe jest zresztą tylko dlatego, że posiadamy GPS-a. W przeciwnym wypadku trzeba byłoby zrezygnować. Idąc za wskazaniami GiePSika docieramy do Halicza. Momentami zapadamy się w śnieżnych zaspach. Osadzająca się na nas zamarzająca mgła, upodabnia nas do bałwanków. Porywisty wiatr sprawia, że pobyt na szczycie skracamy do niezbędnego minimum. Zresztą, ze słynnej panoramy z Halicza pozostaje w zasięgu naszego wzroku jedynie krzyż i triangul. W tak romantycznych warunkach przechodzi „oddziałową górską inicjację” Bożena. Błyskają flesze, Piotrek kręci kamerą kolejne fragmenty „Bieszczadzkiej Odysei”. A przed nami teraz trawersowanie zboczy Kopy Bukowskiej i Krzemienia. Warunki pozostają bez zmian. Kolejna przerwa wypada nam na Przełęczy Goprowskiej. Jeszcze kilkuminutowe podejście i meldujemy się na przełęczy pod Tarnicą. Utworzona szybko pięcioosobowa grupa szturmowa rusza na najwyższy w polskich Bieszczadach szczyt. W końcu Tarnica też była w naszych sobotnich planach. Reszta postanawia schodzić już do Wołosatego. Dziwnym trafem nikt (nie wiedzieć czemu) nie decyduje się na zejście przez Szeroki Wierch do Ustrzyk Górnych. Kiedy schodzimy do linii lasu, widoczność trochę się poprawia. Niestety ścieżka jest dość mocno oblodzona. Schodzimy ostrożnie i po siedmiu godzinach zamykamy w Wołosatem naszą „sobotnią pętelkę”. W busie powoli rozmarzamy. Ale podróż nie trwa długo. Dojeżdżamy do Przełęczy Wyżniańskiej. W kilku grupkach maszerujemy do Bacówki pod Małą Rawką. A za naszymi plecami ukazuje się nawet na moment Połonina Caryńska. Może to dobry omen na niedzielę?


    05.03.2011 - Przyjęcie Bożenki do PTT na Haliczu - (fot. Janusz "Galon" Foszcz)

    W bacówce rozgrzewamy się na dobre siedząc w bezpośredniej bliskości kominka. W tak komfortowych warunkach świętujemy urodzino-imieniny Beaty. W ich trakcie niespodzianka -światowa premiera filmu „Nepal – bez cenzury” - dzieła stworzonego w Himalajach przez księdza Roberta. Produkcja wywiera wrażenie na widzach, a wśród uczestników nepalskiego wyjazdu wywołuje nawet wzruszenie. Tuż przed północą układamy się w śpiworach. Gospodarze bacówki dbają bardzo o komfort termiczny gości więc niektórzy śpią nawet na nich (śpiworach oczywiście). Wstaje ranek, a za oknem śnieżna zadymka. Po porannej kosmetyce, tradycyjnie już uczestniczymy we Mszy Świętej, a potem schodzimy na śniadanie. Tymczasem na zewnątrz zadymka od czasu do czasu ustaje i przez szyby wpadają do jadalni nawet promienie słońca. Szybko tworzy się więc grupa szturmowa z zamiarem zdobycia Rawek. Kiedy wychodzimy przed bacówkę śnieg znowu zaczyna sypać. Idziemy „na lekko” utrzymując niezłe tempo. Czujemy mocne psychiczne wsparcie od grupy pozostałej w bazie (czyt. Bacówce). Na leśnej ścieżce dziesięć centymetrów świeżego śniegu. Błyskawicznie zdobywamy wysokość i po niespełna czterdziestu minutach meldujemy się na szczycie Małej Rawki. Mocny wiatr obniża poważnie odczuwalną temperaturę. Widoki jednak zdecydowanie lepsze niż wczoraj. Widać doskonale Połoninę Caryńska i Wetlińską. Zdzichu postanawia schodzić przez Dział do Wetliny. Reszta wędruje na Wielką Rawkę. Znów zaczyna się zadymka i mocno ogranicza widoczność. Przedzieramy się przez nawiane zaspy. Na grani Wielkiej Rawki pogoda znowu się poprawia. Pokazuje się nawet słoneczko. Sycimy oczy dostępnymi panoramami. Zwłaszcza na północ i zachód. Tarnica w dalszy ciągu nie chce się nam pokazać i nadal ukrywa się za chmurami. Droga powrotna do bacówki mija szybko. Część osób wykorzystuje w zejściu (zjeździe) jabłuszka. Po serdecznym powitaniu w „bazie” uzupełniamy stracone kalorie, pakujemy się i opuszczamy bacówkę. Bieszczady postanawiają pożegnać nas kolejna zadymką. Droga do parkingu na przełęczy jest całkowicie zawiana. Kiedy dochodzimy do naszego busa otrzymujemy kolejny bonus od natury. W pełnej krasie, pod całkowicie bezchmurnym niebem prezentuje się „na pożegnanie” Połonina Caryńska. Wyjeżdżamy na drogę w kierunku Wetliny. Asfalt przykrywa gruba warstwa ubitego śniegu. Dopiero od Cisnej droga robi się „czarna”. Lokalne zadymki towarzyszą nam jeszcze do Sanoka. Potem zanikają całkowicie podobnie jak ślady zimy. Tylko gdzieniegdzie leży jeszcze jakiś płat śniegu. Przed szóstą docieramy do Tarnowa i „bieszczadzkie ostatki” przechodzą do historii.
    Epilog:
    Oczywiście poniedziałek powitał nas błękitnym neapolitańskim niebem... No i kto za tym wszystkim stoi?

    Janusz Foszcz


    06.03.2011 - Na Wielkiej Rawce - (fot. Janusz "Franek" Foszcz)

  • 13-14.03.2010 Przedwiośnie (?) w Beskidzie Niskim

    To z całą pewnością może być nasza kolejna tradycja – "Poszukiwanie śladów nadchodzącej wiosny w Beskidzie Niskim". W ubiegłym roku na Magurze Małastowskiej połączyliśmy ją z obchodami Dnia Kobiet, w tym świętowaliśmy XX-tą rocznicę "osiemnastki" Piotrusia B. Z poszukiwania wiosny wyszły w obydwu przypadkach nici i właściwie wyjazd (zwłaszcza tegoroczny) powinien nazywać się "Śródzimie w Beskidzie Niskim". Ale po kolei…
    Znowu sobotni, pochmurny i śnieżny poranek. Mimo tego wszyscy uczestnicy jak przystało na nasze oddziałowe hasło: "…bez względu na porę roku, dnia i stan pogody…" stawiają się na zbiórce (oczywiście odpowiednio do warunków wyekwipowani). W dobrych humorach wyruszamy busem w kierunku Tuchowa. W Burzynie (planowo) ekipa powiększa się o trzy kolejne osoby. Przez Ciężkowice, Gorlice, Sękową docieramy do Ropnicy Górnej. Stąd jadąc cały czas za traktorem pełniącym rolę pługu śnieżnego dojeżdżamy do Bartnego. A śnieg prószy cały czas. Pierwsza niespodzianka czeka nas tego dnia już przy sklepie w Bartnem. Okazuje się bowiem, że jest on od kilku miesięcy nieczynny, pomimo towaru zalegającego na półkach. Cóż, to dowód na to, że musimy być już jednak w Beskidzie Niskim. Po znalezieniu miejsca parkingowego dla busa, maszerujemy do Bacówki PTTK. Tutaj kolejne niespodzianki. Zasypane śniegiem schody zapraszają do wejścia. W środku "przytulnie": wygaszony kominek w jadalni i pokoje, w których temperatura z pewnością oscyluje koło 8 stopni. Nam to jednak nie przeszkadza, gdyż w planach mamy teraz kilkugodzinną wycieczkę. Zamawiamy obiadokolację, zostawiamy śpiwory i wyruszamy
    .


    14.03.2010 - Przedwiośnie (?) w Beskidzie Niskim - (fot. Janusz Foszcz)

    Najpierw wędrujemy czerwonym szlakiem do Wołowca. Szlak jest oczywiście nieprzetarty i w pewnym momencie znika nam z oczu. Wykorzystując mapę i umiejętności topograficzne po kilkunastu minutach odnajdujemy go na nowo w Wołowcu. Teraz podążamy do cerkwi i znajdującego się obok, starego łemkowskiego cmentarza. Po kilku minutach odpoczynku ruszamy dalej szlakiem żółtym w stronę Banicy. Zaczynają się intensywne opady śniegu. Idzie się ciężko, ale cały czas do przodu. W pewnym momencie na naszej trasie pojawia się gospodarstwo agroturystyczne „Gościniec”. Korzystamy z zaproszenia do wejścia i już po chwili pijemy kawę i herbatę w towarzystwie miłej gospodyni i jej kotów. W dużej jadalni jest ciepło, pali się kominek i nie mamy wcale ochoty opuszczać tego miejsca. Postanawiamy wrócić tu w przyszłości. Póki co jednak opuszczamy „Gościniec” i zbaczamy ze szlaku by zobaczyć pomnik 7 polskich lotników "Liberatora" zestrzelonych w lipcu 1944 r. (tak wynika z mapy i przewodnika). Na miejscu okazuje się, że to "Halifax". Nie zgadza się też data zestrzelenia (ze stosownej tablicy dowiadujemy się, że było to w sierpniu). Przed nami ostatni etap sobotniej wędrówki. Szlakiem niebieskim docieramy do bacówki. Śnieg pada cały czas (mocniej lub słabiej). W bacówce czeka na nas Karolina i ciepłe grzejniki w pokojach. W czasie obiadokolacji pojawia się również ogień w jadalnianym kominku. Niestety przez nieszczelne okna wpada chłód i dlatego imprezę rocznicową przenosimy do pokoju. Na stołach pojawiają się wszelakie dobra. Szanowny jubilat otrzymuje najpierw czekoladowo-owocową niespodziankę, by chwilkę później otrzymać właściwy prezent… Ciekawskim podpowiem, że jest to jeden z atrybutów Wiesława Michnikowskiego (Jej Ekscelencji) z pamiętnego filmu "Seksmisja". Ponieważ nazajutrz czeka nas kolejna porcja "zabaw w śniegu" jeszcze przed północą wszyscy meldują się w łóżeczkach. Niektórzy na śpiwory nakładają jeszcze bacówkowe kołdry. Zimowe poranki w schroniskach potrafią czasem zaskoczyć, a nie wszyscy mają ochotę na krioterapię.


    14.03.2010 - W Rezerwacie Przyrody "Kornuty" - (fot. Janusz Foszcz)

    Ranek nie budzi nas błękitem lecz szarością. Za oknem wiatr i śnieg. Po śniadaniu, zgodnie z planem kierujemy się w stronę Magury Wątkowskiej. Śniegu dopadało kilkadziesiąt centymetrów i czeka nas żmudne przecieranie. O dziwo, nikt nie narzeka na zimno, raczej co chwila ścieramy pot z czoła. Na Magurze nasze grono oficjalnie powiększa się o kolejną osobę. Tym razem zieloną legitymację "Dobrego Towarzystwa" dumnie dzierży Wiesiek. A przed nami kolejne zaspy i Wątkowa. W końcu docieramy do rezerwatu "Kornuty". Tutaj wita nas ogromna sowa i baraszkująca w śniegu… mysz. To wcale nie fatamorgana, ani zmęczenie, lecz rzeczywistość. Z uwagi na panujące warunki zmieniamy plany i zamiast do Wapiennego, schodzimy do Bartnego wprost do oczekującego nas busika. Zima, która towarzyszyła nam od dwóch dni, nieoczekiwanie kończy się w okolicach Gorlic. Oglądamy resztki śniegu i w końcu jest tak jak być powinno – im dalej od górek, tym mniej białego puchu. W tym sezonie zimowym to jednak dopiero pierwszy taki przypadek (zwykle było na odwrót).
    Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w Tuchowie na mszy w kościele pw. św. Jakuba Apostoła. Gdy ruszamy na ostatni odcinek towarzyszą nam granatowe chmury. Tarnów wita nas ulewą. Czyżby w ten sposób już na dobre żegnała się z nami zima?

    Janusz Foszcz

  • 07-08.03.2009 Dzień Kobiet na Magurze Małastowskiej

    Jeszcze dwadzieścia parę lat temu ten dzień kojarzył się z goździkami i rajstopami. Ale "to senevráti" I dlatego my już w wigilię Święta Pań (zamiast na stosownej akademii) znaleźlismy się w schronisku na Magurze Małastowskiej. Pogoda co prawda nas nie rozpieszczała, ale zawsze mogło być gorzej. W sobotę zatem dotarliśmy do Uścia Gorlickiego, zwiedziliśmy cerkiew św. Paraskewy, a potem żółtym szlakiem w górę. Nie obyło się bez cmentarzy (58,59,60) z I Wojny Światowej. Milutki wieczór w schronisku (atmosfera i ceny niepowtarzalne) i atak zimy, a w związku z nim całkowicie zimowa niedziela. Jest więc radość i po porannej Mszy Św. i tradycyjnej jajecznicy mamy moc i chęci na "mały" spacerek do Siar. Na dole zwiedzamy jeszcze kościół w Sękowej, przechodzimy do Gorlic (jakby było mało dreptania), spotykamy się z busem, wizytujemy bar "Wars" na dworcu w Stróżach i w końcu wsiadamy do pociągu.


    07.03.2009 - Na szczycie Magury Małastowskiej w Beskidzie Niskim - (fot. Kamil Nowak)

    Kolejny piękny weekend dobiega końca. A wszystkim naszym wspaniałym Paniom, które z różnych względów nie mogły wziąć udziału w wyjeździe składamy najlepsze życzenia i zamiast goździka proponujemy kolejne wspólne wyprawy. Buziaczki. 

    No i jeszcze jedno... Łubu dubu, łubu dubu... trzymaj się Jureczku, życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i na szlaki. 3mamy kciuki.
    Janusz Foszcz


    07.03.2009 - Szymuś, najmłodszy członek Oddziału PTT
    (fot. Jerzy Zieliński)

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama