Regulamin Odznaki PTT „Szlak Tarnów – Wielki Rogacz”

Filtr
  • Gorczańska Dyszka, czyli X Mikołajki PTT Tarnów na Turbaczu...

    Dawno, dawno temu w odległej galaktyce 5 wędrowców postanowiło początkiem grudnia wyruszyć na szlak, na końcu którego znalazło się jedno z najpopularniejszych polskich schronisk.  Ad perpetuam rei memoriam wypada wymienić tych, którzy wzięli udział w tej peregrynacji: Bernadeta Kwaśna, Renata Gruca-Nowak, Jerzy Zieliński, Janusz Foszcz i Piotr Biś. Tradycja grudniowych gorczańskich wędrówek  była kontynuowana aż do nastania roku 2016, kiedy to po raz dziesiąty, tym razem jako Oddział PTT wyruszyliśmy na szlak wiodący ku Turbaczowi. A ponieważ jubileusz zobowiązuje byli wśród nas wszyscy uczestnicy pierwszych historycznych Mikołajków na Turbaczu. Lat wprawdzie trochę przybyło, ale entuzjazm i zapał do górskich wędrówek pozostał ten sam.

  • IV Zimowe Spotkanie Oddziałów PTT w Górach Świętokrzyskich

    Witam serdecznie,

    Pragnę zaprosić Koleżanki i Kolegów na kolejne spotkanie w Górach Świętokrzyskich, które przybliży trochę inny obszar tych starych gór, zapozna z historią i z pewnością będzie okazją do podtrzymania nawiązanych kontaktów i przyjaźni.
    Informacje na temat Spotkania można znaleźć tutaj.

    z tatrzańskim pozdrowieniem,

    Grażyna Jedlikowska
    Prezes PTT O/Ostrowiec Św.

  • "Co słychać?" - nr 11 (311) / 2016

    Listopadowy numer „Co słychać?” o objętości 12 stron otwiera relacja Szymona Barona z XXXI Ogólnopolskiego Spotkania Oddziałów PTT, które odbyło się w dniach 18-20 listopada 2016 r. w Jaworkach.
    Wśród wiadomości "z życia ZG PTT" znajdziemy relację z I posiedzenia Prezydium ZG PTT X kadencji oraz zachętę do udziału w zimowym kursie turystyki wysokogórskiej SVTS, organizowanym przez zaprzyjaźniony słowacki SVTS w Tatrach Wysokich.
    Wieści „z życia oddziałów” otwiera natomiast informacja o "Pozdrowieniu" - nowej płycie związanego z krakowskim oddziałem PTT zespołu "Zielony Szlak". Przeczytamy także o wyróżnieniach dla członków naszego Tatrzańskiego z okazji Światowego Dnia Turystyki - zarówno tych wojewódzkich - małopolskich i śląskich, jak i lokalnych - bielskich i sądeckich. Kolejne materiały dotyczą IX Festiwalu Górskiego "Adrenalinium 2016" w Żywcu, którego partnerem już po raz piąty był bielski oddział PTT, nowych władzach warszawskiego oddziału PTT oraz udziale wolontariuszy z PTT w liczeniu zwierzyny Babiogórskiego Parku Narodowego.

  • ,,Z Porto do Santiago de Compostela” – prelekcja Piotra Kwieka i księdza Rafała Zielińskiego COr.

               

     

    Już po raz drugi mogliśmy na naszych comiesięcznych pokazach slajdów przemierzyć najstarszy i najbardziej znany szlak pielgrzymkowy w Europie. Równo rok temu mogliśmy zapoznać się z Północną drogą św. Jakuba, którą z Irun do Composteli przemierzyli nasi trzej oddziałowi peregrinos – Janusz Foszcz, Andrzej Piątek i ksiądz Robert Piechnik. Tym razem, w środę 16 grudnia 2015r. mogliśmy oglądać slajdy z tzw. Portugalskiej Drogi św. Jakuba.

    Przemierzyć Camino zdecydowali się Piotr Kwiek oraz ksiądz Rafał Zieliński w towarzystwie trzech kleryków z zaprzyjaźnionego z naszym Oddziałem Zgromadzenia Księży Filipinów w Tarnowie.

               

     

  • IV Nocny Spacer na Górę Św. Marcina.  

                Naszą drugą w kolejności grudniową imprezą cykliczną jest Nocny Spacer na Górę św. Marcina nad Tarnowem. Pomysłodawczynią tego spaceru jest Kinga, która równo cztery lata temu zaproponowała wycieczkę po najbliższych nam, często niedocenianych okolicach. Pomysł oczywiście ,,złapał” i tydzień po Mikołajkach na Turbaczu wieczorową porą, a właściwie to popołudniowo-wieczorową maszerujemy po Pogórzu Ciężkowickim mając na ogół przed oczami wieżę przekaźnikową w Zawadzie, będąca dla nas swego rodzaju latarnią wyznaczającą kierunek marszu.

                Ale tej soboty, tzn. 12 grudnia 2015r. nasz spacer stanął pod znakiem zapytania. Szyki zdawał się nam mieszać aura, wbrew kalendarzowi zupełnie nie zimowa. Przed południem zamiast zwyczajowych o tej porze roku opadów śniegu z nieba rzęsiście lał się deszcz. A wraz z nim pojawiły się smsy od zaniepokojonych uczestników czy aby będziemy spacerować. Płonne obawy. My przecież z tych którzy pójdą ,,bez względu na porę roku, dnia i stan pogody”. Zwłaszcza, że w okolicach południa aura po raz kolejny pokazała, że dziś będzie ,,po jasnej stronie mocy” i na niebie zaczął dominować błękit i promienie grudniowego słońca.

               

     

  • IX Mikołajki na Turbaczu, czyli operacja specjalna w Gorcach

                W naszym oddziałowym kalendarzu wyjazdowym grudzień jest miesiącem szczególnym. Składa się bowiem wyłącznie z tzw. imprez cyklicznych. Grudniowe wyjazdy inaugurowane są Mikołajkami na Turbaczu, potem następuje druga impreza, czyli Nocny Spacer na Marcinkę, następnie trzecia, czyli Poświąteczny Spacer. Miesiąc zaś kończy oczywiście Zakończenie Górskiego Sezonu, czyli cykliczna impreza numer cztery. Czasem, z powodów nazwijmy to kalendarzowych, grudniowa impreza numer trzy jest połączona z grudniową imprezą numer cztery. Ale póki co, nie wybiegajmy w przyszłość z ta imprezową algebrą...

                Pomysł organizowania cyklicznych imprez narodził się w czasach gdy nikomu jeszcze nie śniły się miesięcznice ani nawet rocznice. Właściwie to Mikołajki na Turbaczu wywodzą się z czasów tzw. przedoddziałowych, gdy grupa zapaleńców wpadła na pomysł by zamiast czekać na św. Mikołaja w mieście, poszukać go w górach, a konkretnie w schronisku na Turbaczu. A ponieważ pomysły na spędzenie weekendu w górach dzielą się na dobre i bardzo dobre, również i ta słuszna inicjatywa ludu górskiego miast i wsi szybko została zaakceptowana i na stałe wpisała się do kalendarza naszych imprez oddziałowych.

     

     

  • "Co słychać?" - nr 12 (300) / 2015

    Grudniowy numer "Co słychać?" o objętości 12 stron otwierają artykuł Janiny Mikołajczyk o otwarciu wystawy "Na Skalnym Podhalu" oraz życzenia świąteczne od prezesa PTT Józefa Haducha i naszego kapelana ks. Józefa Drabika.
    Tradycyjnie nie brakuje i innych akcentów związanych z Rokiem Kazimierza Przerwy-Tetmajera. W numerze znajdziemy relację z okolicznościowej wystawy w Sosnowcu (J.Haduch) oraz wiersz tego wybitnego poety pt. "Melodia mgieł nocnych".
    Wśród wieści z życia ZG PTT znajdziemy tylko podsumowanie XI posiedzenia Prezydium ZG (J.Haduch), natomiast dużo więcej nowinek przynoszą wiadomości z życia Oddziałów. Norbert Owczarek przybliża nam historię "Diablaków" z Dąbrowy Górniczej, które przekształciły się w Szkolnego Koło PTT przy bielskim oddziale PTT, z kolei Justyna Siwik relacjonuje Andrzejki pod Babia zorganizowane przez ten Oddział. W ostatnim czasie odbyły się dwa konkursy wiedzy o górach w Chrzanowie i Myślenicach, które przybliżają nam Remigiusz Lichota i Milena Macko.
    W numerze znajdziemy także relację Barbary Morawskiej-Nowak z konferencji na temat "Bibliografii Tatr i Podtatrza" oraz zachętę do lektury niedawno wydanych: VII tomu "Kresowej Atlantydy", "Karpackiego świata Bojków i Łemków", "Wodospadów polskich Sudetów i Karpat" oraz dwóch książek o tematyce wspinaczkowej - wywiadu-rzeki z Krzysztofem Wielickim oraz "Treningu uzupełniającego dla wspinaczy".
    Numer uzupełnia wspomnienie śp. Marii Russ (S.Maciejewski) oraz zaproszenie na III Zimowe Spotkania PTT w Górach Świętokrzyskich.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 1,56 MB)

     

  • 17.12.2014 Prelekcja "Camino de Santiago 2014"

    Camino del Norte.

    Tym razem nie zobaczyliśmy sięgających nieba szczytów, ani też rozległych górskich połonin. Zamiast tego przed oczami przesuwały się nam średniowieczne opactwa, stare, pełne zabytków miasta, przeplatane nowoczesną architekturą Bilbao i drogowymi estakadami.
    Trzech naszych przyjaciół - Andrzej Piątek, Janusz Foszcz i ks. Robert Piechnik - latem tego roku podjęło wyzwanie z którym niewielu ma odwagę się zmierzyć. Wyzwaniem tym było Camino del Norte, blisko tysiąckilometrowa Północna Droga św. Jakuba, która swój początek ma w Irun, mieście z rzymskimi korzeniami, a kończy się oczywiście w Santiago de Compostela.
    W środowy wieczór w „naszej” sali w klasztorze xx. Filipinów wyruszyliśmy w tą długą trasę razem z trójką oddziałowych peregrinos. Pomaszerowaliśmy wzdłuż wybrzeża Atlantyku zaczynając od tajemniczego Kraju Basków, przez celtycką Kantabrię, górzystą Asturię, aż do... Galicji.


    17.12.2014 - Prelekcja "Camino de Santiago 2014"- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Oczywiście nie chodzi tu o prowincję w C.K. Monarchii, lecz o region w północno-zachodniej Hiszpanii. Mieliśmy okazję zobaczyć zupełnie inną Hiszpanię, bez słonecznych kurortów i wielkomiejskiego zgiełku Madrytu. Zamiast tego widzieliśmy kraj o raczej „angielskim” klimacie, pełen uroczych małych miasteczek i zabytkowych Kościołów. Ale północna Hiszpania ma także zupełnie inne, nowe oblicze. Jego symbolem może być choćby futurystyczne Muzeum Guggenheima w Bilbao.
    Razem z naszymi przyjaciółmi spotykaliśmy na trasie innych pielgrzymów i zobaczyliśmy jak wygląda albergue, czyli schronisko dla pielgrzymów. Spoglądaliśmy na Ocean Atlantycki, towarzyszący Andrzejowi, Januszowi i Robertowi przez większą część wędrówki. I razem z nimi dotarliśmy do kresu, czyli Przylądka Fisterra, za którym jest już tylko bezkres Wielkiej Wody.
    Ale przecież nie samym wędrowaniem pielgrzym żyje... A zatem mogliśmy się też dowiedzieć jak smakuje i ile kosztuje „wino pielgrzymów”, jakie owoce morza warto zjeść i co można kupić na lokalnym targu.


    17.12.2014 - Prelekcja "Camino de Santiago 2014"- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Hiszpania pełna smaków i zapachów zagościła na slajdach, okraszonych dodatkowo barwnymi opowieściami Janusza.
    Jednak oczywiście wymiar duchowy tej wyprawy był najważniejszy. W katedrze św. Jakuba ks. Robert był jednym z celebransów mszy odprawionej przez biskupa Santiago de Compostela. Nasi przyjaciele codziennie pochylali głowy w modlitwie w maleńkich kościołach, gdzie często byli jedynymi uczestnikami mszy św., lub w skupieniu zanosili ku Stwórcy swoje intencje gdy ks. Robert odprawiał mszę na turystycznym ołtarzu obok namiotu.
    Potwierdzeniem tej wspaniałej wędrówki, obok zdjęć Andrzeja, były także paszporty pielgrzymów pieczołowicie przyozdabiane pieczątkami w poszczególnych miejscowościach na trasie Camino oraz muszle, symbol szlaków Jakubowych, które nasi przyjaciele przywieźli z dalekiej Hiszpanii. Niejako na deser dostaliśmy jeszcze porcję zdjęć z Barcelony, miasta Gaudiego, kolorowych fontann i klubu piłkarskiego, który jest przecież czymś więcej niż tylko klubem piłkarskim.
    Ale przecież Camino to także coś więcej niż wędrówka...

    Artur Marć


    17.12.2014 - Prelekcja "Camino de Santiago 2014"- (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • "Co słychać?" - Nr 12 (288) / 2014

    Grudniowy numer "Co słychać?" o objętości 12 stron przynosi dużo wieści z życia Zarządu Głównego PTT i Oddziałów.
    W końcu ukazał się 22. tom "Pamiętnika PTT", którego tematem przewodnim jest Syberia, o czym informuje Szymon Baron. Józef Haduch zaprasza z kolei na najbliższe posiedzenie ZG PTT do Przecławia.
    Na przełomie listopada i grudnia br. odbyły się konkursy wiedzy o górach w Chrzanowie i Myślenicach, o czym piszą Aldona Kozak i Milena Macko. Andrzejki w górach spędziły w tym roku Oddziały PTT z Krakowa (na Przehybie) i Bielska-Białej (pod Babią Górą), co opisują Małgorzata Dindorf i Szymon Baron. Wśród relacji z wycieczek górskich możemy przeczytać o wyjeździe w Tatry Koła PTT "Sabałowy Klan" z Opola autorstwa Stefanii Hyli, ostrowieckim Rajdzie Mikołajkowym pióra Renaty Kowalskiej oraz spotkaniu 150 członków PTT z Oddziałów w Chrzanowie i Nowym Sączu na Babiej Górze, o czym donosi Wojciech Szarota. Wśród nowości wydawniczych warto odnotować promocję książki Antoniny Sebesty w Krakowie oraz zbiór homilii ks. Szczepana Gacka pt. "Słowo Boże dla ludzi gór", o czym informuje Barbara Morawska-Nowak. Dział ten uzupełnia informacja z ostatniej chwili o nowych władzach Koła PTT w Balicach.
    Zainspirowany wywiadem z Michałem Myśliwcem, który ukazał się w poprzednim numerze "Co słychać?", Józef Haduch przybliża książkę Stanisława Pagaczewskiego pt. "Znów idę na południe" oraz osobę Władysława Fronta - malarza z Babiej Góry, którego opisuje jedno z opowiadań Pagaczewskiego. "U stóp Gór Stołowych" to kolejny artykuł nieocenionego Bartłomieja Grzegorza Sali.
    Kolejnym z prezesów Oddziałów, którego na wywiad namówiła Kinga Buras jest Remigiusz Lichota z Chrzanowa.
    Numer uzupełniają świąteczno-noworoczne życzenia prezesa PTT Józefa Haducha i naszego kapelana ks. Jóżefa Drabika oraz apel o przekazanie 1% podatku na rzecz Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Rok 2015 w Polskim Towarzystwie Tatrzańskim obchodzony będzie jako Rok Kazimierza Przerwy-Tetmajera i to właśnie program obchodów zamyka obecny numer "Co słychać?".

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 1,16 MB)

    Szymon Baron

  • 13.12.2014 III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina...

    ...czyli bez ogniska, ale międzynarodowo.

    Grudzień - ostatni miesiąc roku. Krótkie dnie i długie noce. Czas mało komu kojarzący się z turystyczną aktywnością. Na szczęście nie nam. Pomysłów na wspólne wędrowanie mamy tak wiele, że aby je zrealizować potrzebujemy bezwzględnie całego roku. W ten sposób przemierzamy razem setki kilometrów szlaków. A i tak zawsze pozostaje niedosyt. Próbujemy więc wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, aby przynajmniej przez kilka godzin spędzić aktywnie czas. Każdy pomysł jest dobry, każda pora (zarówno dnia, jak i roku) właściwa. Nie ma znaczenia pasmo górskie czy wysokość celu. Tak właśnie, przed dwoma laty, w okresie późnej jesieni, po raz pierwszy postanowiliśmy zorganizować dość nietypowy spacer. Jego celem był grzbiet Góry św. Marcina (384 m n.p.m.). To położone na południe od Tarnowa wzgórze jest najdalej na północ wysuniętym wzniesiem karpackim. Jednocześnie leży częściowo w granicach administracyjnych naszego miasta, w związku z czym jest szczególnie bliskie (patriotyzm lokalny) naszym sercom. Nikt z uczestników nie podejrzewał wtedy nawet, że właśnie narodziła się kolejna oddziałowa tradycja. Tradycja, którą wieńczyło wspólne (organizowane perfekcyjnie przez Kingę) biesiadowanie w Skrzyszowie.


    13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Pozostając wiernymi tradycji, również i w tym roku wyruszyliśmy w stronę popularnej Marcinki. Tym razem w nieco zmienionej formie. Zrezygnowaliśmy z części ogniskowo - kulinarnej i zmieniliśmy trasę, wydłużając ją o kilka kilometrów. Miejscem startu uczyniliśmy Kłokową. Miejski autobus (pierwszy raz w historii Oddziału) linii 225 zawiózł nas do celu. Już w trakcie kilkunastominutowej podróży okazało się, że tegoroczny spacer będzie przedsięwzięciem międzyoddziałowym. A nawet międzynarodowym. Wśród uczestników był bowiem Krzysiek (z mieleckiego Oddziału PTT) a także Natalia - lwowianka, studiująca obecnie w Katowicach. Wysiadając z pojazdu na końcowym przystanku, zderzyliśmy się z wycelowanym w nas… obiektywem. Wbrew pozorom nie ukrywał się za nim samotny paparazzi, polujący na oddziałowe celebrytki. Nieco rozczarowane koleżanki błyskawicznie rozpoznały Przemka, który dotarł tu nieco przed nami ze swojego nieodległego domu. W promieniach zachodzącego słońca ruszyliśmy czerwonym szlakiem w stronę Słonej Góry (403 m n.p.m.). Wkrótce uderzyły w nas powiewy orkanu, któremu meteorolodzy nadali imię Aleksandra.


    13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Powstał gdzieś nad północno-zachodnim Atlantykiem i z całą mocą zaatakował najpierw Wyspy Brytyjskie, a potem Zachodnią Europę. Wbrew zapowiedziom synoptyków do Małopolski dotarł w zdecydowanie (na szczęście) słabszej formie. Szlak, wiodący początkowo asfaltem, wszedł w leśną drogę. Od czasu do czasu napotykaliśmy centymetrową warstewkę śniegu, będącą pozostałością „ataku zimy” sprzed kilku dni. W ciągu godziny dotarliśmy do cmentarza wojennego nr 175 położonego na wierzchołku Słonej Góry. Wkrótce rozpoczęliśmy zejście w stronę Poręby Radlnej. Jak przystało na połowę grudnia, nie obyło się bez „walki z błotem” zalegającym na polnych ścieżkach. W walce pomagało nam nieco światło czołówek, gdyż w międzyczasie zrobiło się już (jak przystało na wieczorny spacer) ciemno. Kolejne podejście czekało nas tuż za Porębą. Wraz z nim znowu „zaatakowało” nas błoto. Można powiedzieć, że to był kluczowy moment wycieczki. „Góra” postanowiła zaciekle bronić dostępu do siebie. My byliśmy jednak zdeterminowani i pełną mocą parliśmy przed siebie. Kiedy dotarliśmy znowu do nitki asfaltu, stało się jasne, że i tym razem zdobędziemy cel.


    13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Czerwone światła przekaźnika prowadziły nas w stronę wierzchołka niczym gwiazda betlejemska Mędrców. Po chwili spotkaliśmy Marcina, który nie mógł uczestniczyć w spacerze od początku, a bardzo chciał chociaż chwilę pomaszerować z nami.
    Tradycyjny postój przy drewnianym kościółku św. Marcina w Zawadzie. Czas na sesję fotograficzną, ciepłą herbatę (z imbirem, sokiem malinowym, wiśniowym) oraz czekoladę. W pryzmach śniegu, pozostałych po odśnieżaniu placu przed kościołem doprowadzamy buty do prawie idealnej czystości. Nie chcemy zbrukać ruin Zamku Tarnowskich do których właśnie się udajemy. Po drodze kolejna niespodzianka. Tym razem Artur i Magda. Przyjechali specjalnie z Dębicy by wspólnie uczestniczyć w kulminacyjnym momencie wieczoru czyli zdobyciu pozostałości zamku. Kolejna sesja zdjęciowa z oświetlonym Tarnowem w tle. Pozostaje jeszcze tylko zejście do… domów. Ale po drodze jest „Podzamcze”. Otwarte i oświetlone zdaje się wprost zapraszać do siebie. Kusi nas, jak syreny Odyseusza. Ulegamy chętnie. Będzie więc i akcent kulinarno - degustacyjny. I toast za zdrowie Kingi też. Trzeci wieczorny spacer na Górę św. Marcina przechodzi w ten sposób do historii…

    Janusz Foszcz


    13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • Ukazał się 22. tom "Pamiętnika PTT"

    Po długim oczekiwaniu, niemal jako prezent pod choinkę, ukazał się 22 tom "Pamiętnika PTT" o objętości 394 stron, który otwiera artykuł Wojciecha Gąsienicy Byrcyna pt. "Wilk w kulturze Podtatrza".
    Wprowadzenie do tematu przewodniego, którym jest Syberia opracował ks. Kazimierz Sowa, a o polskich badaczach gór Syberii pisze Zbigniew Wójcik. Z tekstu Aleksandry Szemioth dowiadujemy się o losach Polaków na Syberii, z kolei J. Bogusław Nowak przybliża nam polskie diaspory i unikalną syberyjską przyrodę.
    Z rozdziału "Człowiek i góry" mamy okazję bliżej poznać osobę Jana Sawickiego - znanego przedwojennego taternika, członka honorowego PTT - w pierwszej części jego wspomnień pt. "Jak poznawałem góry" oraz zapoznać się z ilustrowaną pięknymi zdjęciami Szymona Kamińskiego relacją Dominiki Markiel z podróży nad Bajkał, która stanowiła pierwszy etap ich kilkunastomiesięcznej podróży po Azji.
    Z "Dziedzictwa", dzięki Józefowi Durdenowi, dowiadujemy się jaką organizacją było Polskie Towarzystwo Tatrzańskie w latach 1922-1950, a także dzięki temu autorowi przybliżamy Władysława hrabiego Zamoyskiego, niezwykłego właściciela dóbr zakopiańskich. Z kolei Stefan Maciejewski opowiada nam historię Muzeum Tatrzańskiego.
    W "Ocalić od zapomnienia" Bartłomiej Grzegorz Sala przybliża karpackie szlaki "Żelaznej Brygady", a za sprawą Zbigniewa Jaskierni poznajemy wspomnienia Teodora Siejki z wczesnego dzieciństwa we wsi Grab w Beskidzie Niskim. Tom uzupełniają tradycyjne działy, jak "Rocznice", "Z kroniki żałobnej", "Recenzje" oraz "Kronika PTT", w której każdy członek naszego Towarzystwa będzie mógł poczytać o wydarzeniach, w których brał udział.

  • 06-07.12.2014 VIII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach

    VIII Mikołajki na Turbaczu czyli... jak te lata lecą.

    Ale te lata lecą… Dobrze, że my się nie starzejemy… Zawsze piękni i młodzi… no i pełni zapału. Kolejny rok dobiega końca, kolejne Mikołajki… Taki sentyment…
    To już ósmy raz! Najstarsza regularna impreza oddziałowa. Cieszymy się. Na dodatek złożyło się - właśnie, że dokładnie w święto „Mikołaja” możemy spotkać się na Turbaczu. Chętnych, jak zwykle nie brakuje. No i zatem skoro to taka uroczystość… to nasz oddziałowy driver (pewnie ciut zdziwiony) zamiast tradycyjnego busa, zmuszony jest przepalić autobus. Cieszy to ogromnie, że nasze Towarzystwo tak się rozwija, że aż tyle nas jedzie, frekwencja godna podziwu. Czas dojazdu mija szybko, o dziwo spokojnie…
    no, ale emocje zostawiamy na wieczór.


    06-07.12.2014 - VIII Mikołąjki na Turbaczu - (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Podążamy zatem w kierunku Poręby Wielkiej, by tam rozpocząć to tradycyjne, już VIII „Mikołajkowe” wejście na Turbacz. Dojeżdżamy… czas wystartować, kierunek „zielony”, Tobołczyk, Suhora, Obidowiec… no i jesteśmy. Schronisko na Turbaczu… Szybciutko się meldujemy i znów zwarci i gotowi ruszamy - tradycyjnie - Jaworzyna Kamienicka. Śmigamy do Bulandowej Kapliczki. Gdybyśmy byli ciut młodsi, zapewne Tomasz Chlipała, zwany Bulandą zafundowałby nam oscypki... No, a na pewno oczarowałby nas swoją osobą. To taka nasza tradycja, że zawsze w Mikołajki wieczorkiem tu wędrujemy. Warto więc kilka słów o nim napisać. Mimo, że uznawany za dziwaka całe lata tu bacował.


    06-07.12.2014 - VIII Mikołąjki na Turbaczu - (fot. Janusz "Galon" Foszcz)

    W okolicach był znany… czary, magia, cudowne wyleczenia. A wynikało to chyba z tego, że będąc pasterzem poznawał to, co jest dokoła: przyroda, rośliny, zioła. Dyskutujemy o tym, robimy fotki z „flażką” oddziałową…
    Już wieczór, ciemno, sentymentalnie... no jeszcze ta legenda ze skarbem… Ciut rozmarzeni, zachwyceni urokami, spełnieni - bo cel osiągnięty. W świetle czołówek wracamy do schroniska.
    No i mamy Mikołajki! Oj no działo się… Może nie do białego rana, bo góry czekały… No, ale Nasze Kochane Basie… musiało być Barbórkowo… No jeszcze Kasia i Tomek… Miło było… Nawet mimo, że oddziałowy DJ wywinął się w ostatniej chwili, daliśmy radę. Ciapek zawładnął najpierw gitarą, potem pilotem i imprezka była super.


    06-07.12.2014 - VIII Mikołąjki na Turbaczu - (fot. Iwona Leśniowska-Sułek)

    Wszyscy zadowoleni, tańce, wygłupy. Jadła, napitku… wszystkiego pod dostatkiem… Jakże mogłoby być inaczej. Toć to przecież Mikołajki. Wieczór upłynął nam w cudownych nastrojach, szkoda że tak krótko… No ale… Szybkie spanko i wita nas Niedziela. Czas wstać. Tu ukłon w stronę Roberta. Miło nam, że raz na jakiś czas swoją obecnością zaszyci nas ks. Kiler. Na rozpoczęcie dnia poranna Eucharystia. Dalej śniadanko i zbieramy się. Trzeba powoli wracać. Plan: Czoło Turbacza - Przełęcz Borek - Polana Pustak - Konina. Ale jak zwykle jest niedosyt, więc podbiegamy też na Kudłoń. Zachwyceni widokami powoli schodzimy… pogada cudna, a info z dołu - mgły, mgły, mgły. Mieliśmy farta? Nie sądzę… Mikołajki są zawsze Super!

    Przemysław Klesiewicz


    06-07.12.2014 - VIII Mikołąjki na Turbaczu - (fot. Janusz "Galon" Foszcz)

  • Konkurs na najpiękniejszą ozdobę świąteczną

    .                                                      .                                             .                                     .                   .                  .                             .                               .

  • "Co słychać?" - Nr 11 (287) / 2014

    Listopadowy, nieco spóźniony numer „Co słychać?” o objętości 16 stron otwiera artykuł Józefa Haducha pt. „Śladami I Wojny Światowej w Karpatach” o cmentarzu w Łowczówku i jego powiązaniach z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim.
    11 listopada 2014 r. obchodziliśmy Dzień Niepodległości. Z tej okazji odbyły się „III Górski Marsz Niepodległości” zorganizowany przez Oddział PTT w Tarnowie oraz „Biało-czerwone wędrowanie” Koła PTT w Kozach. O wydarzeniach tych piszą Artur Marć i Monika Baron.
    Przełom października i listopada to także czas jubileuszowych obchodów w kilku Oddziałach PTT. Celina Skowron opisuje obchody 90-lecia Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Bielsku-Białej, które odbyły się 24 października br. Z relacji Aldony Kozak możemy dowiedzieć się o obchodach podwójnego jubileuszu Oddziału PTT w Chrzanowie, z kolei Jerzy Piotr Krakowski przybliża „Bal Wędrowników” zorganizowany z okazji 20-lecia Carpatii, Oddziału PTT w Mielcu. Działy „Z życia ZG PTT” i „Z życia Oddziałów” uzupełniają relacja Barbary Morawskiej-Nowak z VI posiedzenia Prezydium Zarządu Głównego PTT, relacja Teresy Karbowniczek z wędrówki członków Oddziału PTT w Ostrowcu Świętokrzyskim po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, notka Macieja Zaremby o wyróżnieniu „Sądeckimi Laurami Turystyki” sądeckiego Oddziału PTT oraz pożegnanie Piotra Woźniaka z Oddziału Karpackiego PTT w Łodzi. Ciekawostką jest pojawienie się w ostatnim czasie aż czterech książek, których autorami są członkowie PTT, o czym pisze Szymona Baron.
    Numer kończy obszerny, bo aż sześciostronicowy, ciekawy wywiad Kingi Buras z Michałem Myśliwcem, prezes krakowskiego Oddziału PTT, a wśród ilustrujących go zdjęć możemy zobaczyć, jak wygląda serwer Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 1,22 MB)

  • 27.11.2014 III Powiatowy Konkurs Wiedzy o Górach "Gorce"

    III Powiatowy Konkurs Wiedzy o Górach "Gorce" w Chrzanowie.

    III Powiatowy Konkurs Wiedzy o Górach pod hasłem „Gorce” - jak co roku - został zorganizowany przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie Oddział w Chrzanowie wspólnie z Powiatowym Centrum Edukacyjnym w Chrzanowie.
    Patronat honorowy nad konkursem pełnili: Pan Józef Haduch - prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego oraz Starosta Chrzanowski - Pan Adam Potocki, któremu serdecznie dziękujemy także za wsparcie finansowe konkursu. Patronat medialny sprawowali: Tygodnik „Przełom”, „Chrzanowska Telewizja Lokalna” i „Kulturalny Chrzanów”. Nagrody ufundowali: Polskie Towarzystwo Tatrzańskie Oddział w Chrzanowie oraz Powiatowe Centrum Edukacyjne w Chrzanowie. Do zakupu nagród wykorzystano także dotację z Urzędu Miasta w Chrzanowie.
    27 listopada w auli Powiatowego Centrum Edukacyjnego w Chrzanowie do konkursu przystąpili uczniowie z 14 szkół gimnazjalnych, 6 szkół ponadgimnazjalnych, jednej szkoły podstawowej oraz 7 Szkolnych Kół Krajoznawczych PTT - nie tylko powiatu chrzanowskiego, bowiem gościliśmy również uczniów ze Szkolnego Koła PTT Nr 1 im. Jana Pawła II w Tarnowie.
    Uczniowie PCE - Sebastian Staśko oraz Marek Zięba - przywitali gości słowami Leopolda Staffa, który szczególnie umiłował sobie Gorce.
    Dyrektor PCE, Pan Mariusz Wacławek wspólnie z prezesem PTT Oddziału Chrzanów, Remigiuszem Lichotą życzyli uczestnikom powodzenia.


    27.11.2014 - III Powiatowy Konkurs Wiedzy o Górach w Chrzanowie - (fot. Marcin Kornecki)

    Prezes PTT objaśnił zasady oceniania prac konkursowych, a następnie uczestnicy przystąpili do rozwiązywania testu składającego się z 40 pytań, których autorem był przewodnik beskidzki Adam Biel. Siedmioosobowa komisja w składzie: przewodniczący - Adam Biel oraz członkowie: Wiesław Kurowski, Józef Ryś, Marcin Kornecki, Marcin Ryś, Bogumił Ryś oraz Kacper Szkowron przystąpiła do sprawdzania testów. W tym czasie uczestnicy konkursu wraz z opiekunami i zaproszonymi gośćmi obejrzeli prezentację pod tytułem: „Na alpejskim szlaku - Bawaria i Tyrol” przygotowaną przez Pana Zygmunta Jelenia, przewodnika beskidzkiego.
    Aby poczuć turystyczną atmosferę nasi współorganizatorzy zaprosili wszystkich gości do wspólnego śpiewania piosenek umilających wędrówkę nie tylko po gorczańskich wierchach. Taki śpiew był niegdyś stałym elementem górskiego wędrowania, kiedy dzień kończył się w schronisku. Przy okazji konkursu można więc było przypomnieć sobie tradycyjne piosenki turystyczne, a ci, którzy jeszcze ich nie znali, mieli możliwość uczestniczenia w specyficznej lekcji śpiewania. Repertuar przygotowany przez Pana Konrada Szczurka, nauczyciela PCE w Chrzanowie, zaśpiewany wraz z dziewczętami: Katarzyną Podmokły, Gabrielą Hodur i Wiktorią Kosowską, sprawdził się doskonale. Uczestnikom konkursu rozdano śpiewniki i można było zauważyć, że śpiewali oni coraz śmielej. Część artystyczna zakończyła się piosenką na pożegnanie nad ogniskiem - jak to „drzewiej bywało”.
    Nagrody wręczali zwycięzcom: wicestarosta chrzanowski Pani Maria Siuda, dyrektor PCE w Chrzanowie Pan Mariusz Wacławek oraz prezes Zarządu Głównego PTT Pan Józef Haduch.


    27.11.2014 - III Powiatowy Konkurs Wiedzy o Górach w Chrzanowie - (fot. Aldona Kozak)

    Zwycięzcami w kategorii indywidualnej szkół gimnazjalnych zostały:
    1. Katarzyna Norys - Gimnazjum Nr 1 w Libiążu
    2. Patrycja Broda - Szkolne Koło PTT Nr 1 w Tarnowie
    3. Dominika Jajkowska - Szkolne Koło PTT Nr 1 w Tarnowie

    W kategorii indywidualnej szkół ponadgimnazjalnych zwyciężyli:
    1. Karol Maj - II LO w Chrzanowie
    2. Gabriel Kępka - Powiatowe Centrum Edukacyjne w Chrzanowie
    3. Agata Kasperczyk - I LO w Chrzanowie

    W kategorii drużynowej szkół gimnazjalnych w czołówce uplasowały się:
    1. Szkolne Koło PTT Nr 1 w Tarnowie
    2. Zespół Szkół Nr 2 w Chrzanowie
    3. Gimnazjum Nr 3 w Trzebini

    W kategorii drużynowej szkół ponadgimnazjalnych:
    1. II LO w Chrzanowie
    2. Powiatowe Centrum Edukacyjne w Chrzanowie
    3. I LO w Chrzanowie


    27.11.2014 - III Powiatowy Konkurs Wiedzy o Górach w Chrzanowie - (fot. Marcin Ryś)

    Zwycięzcom wręczono puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe - plecaki, śpiwory, kijki, piłki oraz albumy i przewodniki. Wszystkim zaproszonym gościom wręczono upominki ufundowane przez Starostwo Powiatowe w Chrzanowie oraz Polskie Towarzystwo Tatrzańskie Oddział w Chrzanowie.
    Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania konkursu. Dziękujemy Panu Staroście Chrzanowskiemu oraz prezesowi Zarządu Głównego PTT, którzy pełnili Honorowy Patronat nad konkursem. Dziękujemy także współorganizatorowi - Panu dyrektorowi PCE, kierownikowi praktycznej nauki zawodu - Pawłowi Rybie, nauczycielom: Aldonie Bujak, Konradowi Szczurkowi, Oldze Dębskiej, Marii Issakiewicz, Marioli Wójcik oraz uczniom PCE: Sebastianowi Staśce, Markowi Ziębie, Wiktorii Kosowskiej oraz tym, którzy zajęli się przywitaniem i obsługą gości. Dziękujemy także Paniom z obsługi szkoły, które włożyły nieoceniony trud w przygotowanie sal dla gości.
    Za ciekawą prelekcję dziękujemy Panu Zygmuntowi Jeleniowi. Podziękowania składamy również patronom medialnym, którymi byli: „Chrzanowska Telewizja Lokalna”, Tygodnik Ziemi Chrzanowskiej „Przełom” oraz „Kulturalny Chrzanów”. Nade wszystko zaś dziękujemy wszystkim uczestnikom oraz ich opiekunom za trud i czas poświęcony na przygotowanie do konkursu.
    Już dziś zapraszamy do udziału w IV edycji konkursu w następnym roku szkolnym, której tematem będzie Beskid Śląski.

    Aldona Kozak (O/Chrzanów)


    27.11.2014 - III Powiatowy Konkurs Wiedzy o Górach w Chrzanowie - (fot. Aldona Kozak)


    W imieniu Zarządu oraz wszystkich Członków tarnowskiego Oddziału PTT pragniemy naszym młodszym koleżankom: Patrycji Brodzie i Dominice Jajkowskiej oraz ich opiekunce Beacie Wideł ze Szkolnego Koła PTT Nr 1 działającego przy Gimnazjum Nr 4 w Tarnowie złożyć najserdeczniejsze gratulacje i wyrazy uznania za znakomity wynik jaki osiągnęły zarówno indywidualnie jak i drużynowo startując w III Powiatowym Konkursie Wiedzy o Górach organizowanym przez Oddział PTT w Chrzanowie. Jesteśmy z Was bardzo dumni i cieszymy się, że świetne wyniki osiągacie jako Koło nie tylko na naszym "tarnowskim podwórku", ale również reprezentując nasz Oddział na szerszym forum... jeszcze raz serdecznie gratulujemy !!!

    Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie

  • V Ponadgimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach - Pogórze Ciężkowickie, Rożnowskie i Wiśnickie

    20 marca 2014 r. (czwartek) o godz. 10.00 w budynku Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Tarnowie, przy ul. Nowy Świat 30 odbędzie się V Ponadgimnazjalny Międzyszkolny Konkurs Wiedzy o Górach poświęcony w tej edycji konkursu Pogórzu Ciężkowickiemu, Rożnowskiemu oraz Wiśnickiemu


    Patronat Honorowy:

    Marek Sowa - Marszałek Województwa Małopolskiego
    Roman Łucarz - Starosta Tarnowski
    Józef Haduch - Prezes Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego


    Organizatorzy:

    Społeczne Gimnazjum Matematyczno – Przyrodnicze STO w Tarnowie
    Oddział PTT im. ks. Bogusława Królikowskiego COr w Tarnowie

    Cel konkursu:
    Popularyzacja i rozpowszechnianie wiedzy o górach Polski

    Szczegółowy zakres tematyczny:

    Ogólna wiedza z geografii, historii, topografii, geologii i hydrologii Pogórza Ciężkowickiego, Rożnowskiego i  Wiśnickiego, fauna i flora, szlaki turystyczne i schroniska oraz formy ochrony przyrody na w/w terenie.

    Regulamin Konkursu znajduje się na zamieszczonym >>>plakacie<<<

    >>>Karta Zgłoszenia<<<


  • 21.12.2013 Bukowiec i Jamna na Pogórzu Rożnowskim

    Spacer po Pogórzu Rożnowskim czyli góry przed Świętami.

    Grudzień - ostatni miesiąc roku. Najkrótsze dni i najdłuższe noce. Czas, w którym większość ludzi zamyka się w czterech ścianach swoich domów oglądając telewizję, a ulubioną formą ruchu staje się przemierzanie kolejnych kilometrów szlaków w… galeriach handlowych. Góry z całą pewnością nie są w tym okresie miejscami szczególnie popularnymi. Mogłyby nawet narzekać na zupełną samotność gdyby nie pewien rodzaj "uzależnionych koneserów". A do tej grupy na pewno możemy zaliczyć członków naszego oddziału. Grudzień to dla nas taki sam miesiąc do górskich eksploracji, jak pozostałe. Może nawet trochę lepszy?
    Ostatnia sobota adwentu. Święta tuż, tuż. Zajęć domowych nie brakuje, ale wspaniała wyżowa pogoda ciągnie nas w góry niczym magnes opiłki żelaza. Trzeba sposobu, by pogodzić jedno z drugim. Na szczęście mieszkamy u podnóża Karpat. To spora oszczędność czasu. Ustalamy szybko rejon i logistykę przejazdu. Załatwienie siedmiogodzinnej domowej przepustki wydaje się być ostatnią przeszkodą. Dla kilku osób kończy się jednak sukcesem. Ale część z nich okolice Bukowca i Jamnej obejrzy mimo wszystko w galerii na oddziałowej stronie internetowej. Na przeziębienie nie ma mocnych. Zwłaszcza w takim okresie. Podobnie jak na twardy sobotni sen po męczącym tygodniu.


    21.12.2013 - Przedświąteczny spacer po Pogórzu Rożnowskim - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    "Wielka Piątka" spotyka się po siódmej rano na tarnowskim dworcu autobusowym. Wiesiek jest już dobrze rozgrzany, bo nie mogąc doczekać się na miejski autobus, zrobił sobie marszobieg z Mościc. Przybywa w samą porę, bo właśnie na stanowisko czwarte podjeżdża bus do Falkowej. Oprócz nas podróż rozpoczynają jeszcze trzy osoby. Błękitne (jak w ciągu całego tygodnia) niebo zapowiada „ucztę dla oczu”. Powoli (pojazd musi trzymać się rozkładu jazdy) przemieszczamy się w stronę Tuchowa. Znajomy biały sklepik kusi, ale dziś z zakupów nic nie wyjdzie. Musimy jechać dalej. Próby zabrania na pokład Berni też spełzają na niczym. Business is business. Handel przedświąteczny ma swoje prawa. Bus rusza dalej. Biała jak mały strumyczek wije się wzdłuż drogi. Po lewej stronie Pasmo Brzanki. Mijamy Chojnik i Gromnik. Rynek w Ciężkowicach jakiś wyjątkowo senny. Nasz kierowca chyba też, bo w Kąśnej zamiast skręcić w stronę Siekierczyny, kieruje się do Jastrzębiej. Mimo, że to kursowy bus, zachowujemy czujność. Razem z sympatyczną pasażerką z Bruśnika przyjmujemy rolę urządzenia zwanego GPS-em. Jeszcze chwila i wysiadamy w Falkowej.
    Asfaltowa (cóż, to niestety "uroki" Pogórza) droga doprowadza nas do szlaku. Właściwie, to nawet do dwóch. Zielonego i niebieskiego. Tym drugim wędrować będziemy w przyszłym roku w stronę Wielkiego Rogacza. Dziś wybierzemy zielony. Podłoże w dalszym ciągu nie ulega zmianie. Ale jego twardość rekompensują widoki. Rozległe dzięki wspaniałej przejrzystości. Mamy więc powtórkę z topografii. Oraz możliwość wspominania poprzednich wycieczek. Trudno wymieniać wszystkie szczyty i pasma. W tej chwili nasz wzrok przyciąga najbliższa turystyczna przyszłość czyli Postawne i Jaworze (pospacerujemy tam już za sześć dni) oraz Chełm nad Grybowem (tam zainaugurujemy nowy sezon 2014). Przemek wytrwale fotografuje. Pogoda przypomina bardziej koniec marca. Resztki śniegu zauważyć można jedynie w głębokich rowach. Za to Halinka odkrywa… bazie. Boże Narodzenie to czy Wielkanoc?


    21.12.2013 - Przedświąteczny spacer po Pogórzu Rożnowskim - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Przed nami charakterystyczna stara lipa. Jedyne drzewo w okolicy. Na nim kapliczka Matki Bożej. Jeszcze chwila i pojawią się ONE. Tatry! Cieszymy oczy ich widokiem. Wszak jesteśmy z PTT. Niedługo potem żegnamy niebieski szlak i maszerujemy w stronę Bukowca. Widać już drewniany kościół, przeniesiony tutaj w połowie XX wieku z Kamiannej, gdzie pełnił rolę cerkwi. Pod jego dachem znalazła schronienie duża kolonia podkowca małego - jednego z najmniejszych i najbardziej zagrożonych gatunków europejskich nietoperzy. Dzięki latającym ssakom kościół zyskał pieniądze na gruntowny remont. Za kościołem kończy się asfalt i zaczyna szeroka leśna droga. Tuż obok, po lewej stronie rozciąga się rezerwat przyrody "Diable Skały". Wkraczamy na chwilę na jego teren robiąc kilka fotek. Od tej pory wędrujemy lasem. Znaki zielone łączą się z czerwonymi. Idąc nimi doszlibyśmy na szczyt Jamnej. My jednak kierujemy się na rozległą polanę. Widać z niej zabudowania Jamnej, nad którymi dominuje wieża kościoła p.w. Matki Bożej Niezawodnej Nadziei. Naturalną świątynię stanowi łańcuch Tatr widziany w całości na południu. W takich okolicznościach sobotnie „śniadanie na trawie” smakuje wyjątkowo. Słońce grzeje przyjemnie i tylko jego wysokość nad horyzontem wskazuje, że do wiosny jeszcze kawał czasu. Łyk nalewki potęguje uczucie ciepła. Niespiesznie ruszamy w stronę Siekierczyny. Znowu asfalt. Tym razem bitumiczny dywanik rozłożony jest jednak na dość krótkim odcinku. Mija nas wóz z mlekiem. Nie od dziś wiadomo, że "mleko ma najszybszy transport".


    21.12.2013 - Przedświąteczny spacer po Pogórzu Rożnowskim - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Krajobraz zmienił się. W zasięgu wzroku pojawiła się wieża widokowa w Bruśniku. Trzeba będzie się tam wybrać przy okazji. Darek proponuje, żeby jeszcze dziś. Ale domowe przepustki mają dokładnie określony termin powrotu. Zostaje nam więc jeszcze wizyta u "Wieprzka". Kilkanaście minut później w dole ukazuje się drewniany kościół w Jastrzębiej. Łąkami schodzimy do przystanku. Odrobina wiśniówki wieńczy dzieło. Bus przyjeżdża punktualnie i zanim zegarki wskażą czternastą będziemy w domach.
    W zeszłym roku przemierzaliśmy w tym samym terminie (chociaż co prawda w nieco zimowej scenerii) Pasmo Brzanki. Czyżby niepostrzeżenie rodziła się kolejna oddziałowa tradycja? Jeżeli tak, to nie mam nic przeciwko. WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

    Janusz Foszcz


    21.12.2013 - Przedświąteczny spacer po Pogórzu Rożnowskim - (fot. Janusz Foszcz)

  • 20% zniżki dla członków PTT w Bacówce PTTK na Krawcowym Wierchu w Beskidzie Żywieckim

    Informujemy, że dzięki staraniom Alicji i Tomasza Rakoczych z Oddziału PTT w Bielsku-Białej, wszyscy członkowie Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego mogą korzystać ze zniżki 20% na noclegi w Bacówce PTTK na Krawcowym Wierchu.

    Podstawą udzielenia rabatu jest legitymacja PTT ze znaczkiem opłaty składki członkowskiej za dany rok kalendarzowy.
    Życzymy udanych wycieczek w tej rejon Beskidu Żywieckiego!

    Szymon Baron


    Bacówka PTTK na Krawcowym Wierchu w Beskidzie Żywieckim

  • Kurs Zimowy w słowackich Tatrach Wysokich

    W imieniu współpracującego z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim słowackiego SVTS, serdecznie zapraszamy wszystkich członków i sympatyków PTT na Tatrzański Kurs Zimowy, który odbędzie się w terminach do wyboru: 17-19 stycznia 2014 r. i 7-9 marca 2014 r. w okolicy schroniska przy Zielonym Stawie Kieżmarskim w słowackich Tatrach Wysokich. Kurs ten jest przeznaczony zarówno dla początkujących, jak i chcących podnieść swoje umiejętności i będzie prowadzony przez instruktorów słowackich organizacji tatrzańskich, a na jednego instruktora będzie przypadać maksymalnie 5 szkolonych.

    Program:
    Piątek od 19.00 - część praktyczna i teoretyczna
    Sobota 8.00 do 17.00 i 19.00 do 22.00 - część praktyczna i teoretyczna
    Niedziela 8.00 - 12.00 - praktyczna część lawinowa

    Koszt:
    - nocleg w schronisku: 7 EUR za 1 noc (dla korzystających z wyżywienia schroniskowego) lub 10 EUR za noc (dla niekorzystających z wyżywienia schroniskowego) + opłata klimatyczna 1 EUR za 1 noc + ewentualna pościel 2 EUR za pobyt,
    - posiłki: obiadokolacja: 8,50 EUR, śniadanie (zimna płyta): 5,50 EUR
    - kurs : 35 EUR od osoby

    Konieczny własny sprzęt turystyczno-wspinaczkowy.

    Zgłoszenia na oba terminy:
    Jan Nogaś, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., tel.: 502-346-442
    lub bezpośrednio do organizatora, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

    Zachęcamy to wzięcia udziału w kursie, którego cena jest dużo niższa od analogicznych kursów organizowanych w Polsce. Zgłoszenia przyjmowane są do 30 grudnia 2013 r., wpłaty do 5 stycznia 2014 r.

    Jan Nogaś

  • 10.12.2013 Prelekcja "Na bałkańskich wierchach"

    Prelekcja "Na bałkańskich wierchach" w Oddziale PTT w Krakowie.

    10.12.2013 roku w siedzibie Oddziału krakowskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, odbyła się prelekcja Szymona Barona "Na bałkańskich wierchach". Gość specjalny, Prezes Oddziału w Bielsku-Białej oraz do niedawna Prezes ZG PTT, przybył z Bielska wraz z Kasią, Darkiem i Andrzejem. Oddział tarnowski reprezentowali - Kinga Buras, Janusz Foszcz i Jurek Zieliński. Spotkanie trzech oddziałów uwieczniliśmy pamiątkową fotografią. Tematem spotkania była wyprawa trekkingowa, na najwyższe szczyty Bałkanów. Już na samym początku pojawił się akcent tarnowski, otóż Szymon przypomniał uczestnikom prelekcji o swojej poprzedniej wyprawie, w której udział wziął znany członkom naszego Oddziału Rafał Magiera, obecnie stażysta GOPR-u. Na kolejnych zdjęciach poznaliśmy całą ekipę z wyprawy na Bałkany. Dziewięcioosobowy skład, regularnie przewijał się przez kilkadziesiąt zdjęć. Informacja o wyprawie dotarła do pani Grażyny Sikorskiej Ambasador RP w Czarnogórze, która na oficjalniej stronie Ambasady RP zamieściła o niej notatkę. Również redakcja miejscowej gazety "Vijesti" opisała plany eskapady, nieznacznie przekształcając nazwiska uczestników.


    10.12.2013 - Prelekcja Szymona Barona w Oddziale PTT w Krakowie - (fot. Michał Myśliwiec)

    Drugim akcentem tarnowskim, było spotkanie w odległej krainie, człowieka, który poznał brata Artura Marcia. Mawiają, że góra z górą... Szczera prawda. Bez wytchnienia Szymon przewijał kolejne slajdy, na których wędrowali przez siedem godzin, na szczyt Zla Kolata. Podczas zejścia dopadła ich burza, przez którą zostali doszczętnie przemoczeni. Znając podstawy savoir vivre, zaopatrzyli się w miejscowym kiosku, w sporą ilość gazet, by w kolejny dzień ruszyć suchą stopą. Szymon zabrał nas w ciekawe miejsca, podczas swoich barwnych opowieści. Monastyr Visoki Decani, do którego można się udać mijając wojska włoskich jednostek KFOR, zachwycił nas licznymi freskami z epoki bizantyjskiej, ikonostasem i malowidłami, na których podobno znajdują się kosmici. Wracając na ziemię, członkowie wyprawy mogli zaznać gościnności kosowskiej rodziny, zasmakować w regionalnej kuchni i odpocząć. Noclegi w namiotach, busie i na łonie natury, rekompensował krajobraz. Szczególnie z greckiego Olimpu i najwyższego wierzchołka Mitikas. Podczas wędrówki na szczyt, panoramę skutecznie przysłoniły chmury. Była to prawdopodobnie zemsta bogów, którzy dostrzegli niecny czyn Szymona, zalepiającego naklejkę Mieleckiego Klubu Górskiego "Carpatia", pozostawioną przez Jurka Krakowskiego. Krąży legenda, że Prezes Oddziału bielskiego, jej nie zauważył.*
    Z Grecji do Turcji udali się w celach konsumpcji kebaba i zdobycia najwyższego szczytu Mahya Dagi. Górę zdobyli pod osłoną nocy, dokumentując swój wyczyn zdjęciem cieni męskich sylwetek. Szymon zapewnił nas, że cała konspiracja była w obawie przed stacjonującym blisko szczytu wojskiem. Zapewne krążą wśród nich opowieści, o Polakach, którzy zdobyli górę bez latarek i czołówek przy ogólnie dostępnym szlaku. Za dnia wszyscy już uczestnicy zdobyli szczyt wjeżdżając kolejką linową górę Musała w Bułgarii.


    10.12.2013 - Prelekcja Szymona Barona w Oddziale PTT w Krakowie - (fot. Andrzej Słota)

    Od stacji końcowej kolejki, wędrowali kilka godzin na sam szczyt. Po trudach wyprawy, relaksowali się w wodach Mórz. Bonusem prelekcji była kolejna wyprawa, pełna dreszczyku emocji, zorganizowana tydzień po powrocie z Bałkanów na Triglav w Słowenii. Piętnastoosobowa grupa, wyruszyła z polsko-czeskiej granicy trzema samochodami. W jednym z nich w okolicach Wiednia pękł pasek klinowy i tutaj dowiedzieliśmy się o szybkim działaniu Szymona, który w książce telefonicznej komórki wyszukał osoby, które natychmiast ruszyły mu z pomocą. W oczekiwaniu na lawetę i przyjaciela z krakowskiego Oddziału Marcina Kolonko i jego Taty, udali się na drzemkę. Szczęśliwie wszyscy dotarli do celu swojej wyprawy. Zdjęcia ukazały trudny szlak, pełen lin, klamer i stromego podejścia. Szczęśliwie dotarli na szczyt i również z niego zeszli. Na koniec Szymon włączył krótki film autorstwa Grzegorza Gierlasińśkiego, zwanego "Robalem" i poznaliśmy techniki wspinaczki w trudnych warunkach. Zdjęcie, które wywołało ogólny zachwyt, przedstawiało żonę Szymona, która siedziała w samochodzie z plecakiem na kolanach i w kasku na głowie. Spotkania nie zakończył ostatni slajd… Członkowie krakowskiego Oddziału, zatrzymali się z gośćmi, by na chwilę oddać się rozmowom i planom wspólnych górskich wypraw. Dziękujemy za gościnę i zapraszamy do Tarnowa!

    *Oczywiście śpieszę uspokoić... nikt żadnych naklejek "Carpatii" nie zaklejał ;-)

    Kinga Buras


    10.12.2013 - Prelekcja Szymona Barona w Oddziale PTT w Krakowie - (fot. Marcin Kolonko)

  • I Posiedzenie Prezydium ZG PTT IX Kadencji za nami

    7 grudnia 2013 r. odbyło się w Krakowie pierwsze posiedzenie Prezydium Zarządu Głównego PTT IX Kadencji 2013-2016, któremu przewodniczył Prezes Józef Haduch. Omawiano sprawy organizacyjne: funkcjonowanie komisji i opiekunów oddziałów, opracowano projekt harmonogramu pracy na 2014 r., a także sprawy finansowe i wydawnicze. Szczególną uwagę poświęcono planom przeprowadzenia kursu przewodnickiego, współpracy z młodzieżą i przygotowaniom do obchodów roku Kazimierza Przerwy-Tetmajera (2015). Ustalono termin i miejsce spotkania plenarnego Zarządu Głównego na 18 stycznia 2014 r. w Krakowie. Przypomniano również o sprawozdawczości, przede wszystkim o rozliczeniu się oddziałów ze składek członkowskich do 31 XII 2013 r. i o złożeniu sprawozdań do 15 stycznia 2014 r.

    Mariusz Ryńca


    07.12.2013 - Uczestnicy I posiedzenia Prezydium ZG PTT IX kadencji

  • 04.12.2013 "Wokół Manaslu" w barbórkowy wieczór

    Spotkanie z uczestnikami trekkingu "Wokół Manaslu" w Himalajach Nepalu.

    Podobno nic dwa razy się nie zdarza... To chyba nie całkiem prawda, bo naszym przyjaciołom po trzech latach udało się wrócić w Himalaje. Tym razem w nieco inny rejon, ale równie zachwycający.
    Z ponownej wyprawy przywieźli bogaty plon w postaci pięknych slajdów, które mieliśmy okazję zobaczyć w "barbórkową" środę. Basia, Darek, Karol, Janusz, Piotrek i Robert dla tych co "nie mogli ale by chcieli" przygotowali prezentację, dzięki której choć przez kilka chwil mogliśmy się poczuć niemal jak zdobywcy "Dachu świata".
    Himalaje zachwycają. Od pierwszych chwil, po wylądowaniu w nepalskim Kathmandu, przez podróż do Arughat Bazar, trekking do Manaslu Base Camp, aż wreszcie - creme de la creme czyli Przełęcz Larkya La. Nasi przyjaciele poprowadzili nas przez tropikalne lasy, kręte górskie ścieżki i buddyjskie klasztory. Opowiadali nam o spotkaniach z innymi wędrowcami i z mieszkańcami tej krainy. Mogliśmy wejść do środka chaty i zobaczyć jak się przygotowuje stek z jaka i pierożki momo. Mieli szczęście trafić na Dasain, czyli najważniejsze święto wyznawców hinduizmu i spróbować swoich sił w lokalnym tańcu. Próba musiała wypaść dobrze, gdyż gospodarze górskiego hoteliku namalowali na ich czołach tradycyjny znak braterstwa.
    Himalajskie krajobrazy, niebo, wschody i zachody słońca zapewne długo jeszcze będą towarzyszyły we wspomnieniach naszym przyjaciołom. Dzięki nim naszym udziałem stała się część tych wspomnień.

    Artur Marć


    04.12.2013 - Prelekcja "Wokół Manaslu..."- (fot. Przemysław Klesiewicz)

  • "Co słychać?" - Nr 12 (276) / 2013

    Grudniowy, dwunastostronicowy numer "Co słychać?" otwiera exposé nowego prezesa PTT Józefa Haducha oraz przygotowane przez niego życzenia świąteczno-noworoczne.
    W listopadzie odbył się IX Zjazd Delegatów PTT, nic więc dziwnego, że w numerze dominują artykuły okołozjazdowe. Znajdziemy zatem relację ze Zjazdu autorstwa Szymona Barona, przygotowaną przez Jolantę Augustyńską informację o odznaczeniach państwowych i resortowych dla zasłużonych członków PTT oraz przybliżenie sylwetki prezesa Haducha opracowane przez Remigiusza Lichotę. Dział "z życia ZG PTT" uzupełnia krótkie omówienie ostatniego posiedzenia ZG VIII kadencji autorstwa Tomasza Kwiatkowskiego, relacja z odsłonięcia tablicy Macieja Mischke na Wiktorówkach pióra Marcina Kolonko oraz notka o okolicznościowej odznace z okazji 140-lecia TT-PTT.
    Wśród wieści z Oddziałów znajdziemy relację z II Powiatowej Konkursu Wiedzy o Górach w Chrzanowie przygotowaną przez Remigiusza Lichotę oraz relacje z dwóch ciekawych wycieczek: krakowskiej, "programowej" na Policę autorstwa Marcina Kolonko oraz z II Górskiego Marszu Niepodległości Oddziału PTT w Tarnowie opracowaną przez Artura Marcia. Nikodem Frodyma informuje nas o wyróżnieniu Roberta Stanisławskiego, prezesa Koła PTT w Balicach, tytułem "Podoficera Roku 2013 Struktur Centrum Wsparcia Teleinformatycznego Sił Powietrznych".
    Jesienne konferencje poświęcone ochronie przyrody oraz Janowi Gwalbertowi Pawlikowskiemu przybliżają w swych artykułach Barbara Morawska-Nowak i Antonina Sebesta.
    Numer uzupełnia kolejny tekst Bartłomieja G. Sali pt. "Pieszczeni pieszczańskimi zdrojami" oraz próba wyjaśnienia kwestii wizerunku starej odznaki Towarzystwa z rokiem 1873 przygotowana przez Barbarę Morawską-Nowak.

    Życzymy przyjemnej lektury! (pobierz -> 0,67 MB)

    Szymon Baron

  • 30.11-01.12.2013 VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach

    VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach.

    Kilka rzeczy zapamiętam na pewno.
    Pierwsza fotka pod tablicą "Terapia uzależnień" - hmm... jedyne uzależnienie, które nas wszystkich połączyło to górski nałóg widoków, wysokości, tego szczególnego zmęczenia i satysfakcji niezrozumiałej dla "ludzi z nizin". Być może jest gdzieś terapeuta, który podjąłby się leczenia, ale w naszym przypadku byłby to raczej bezowocny wysiłek. No i czy znaleźliby się wśród nas chętni do wyleczenia?
    Schroniskowa jadalnia śpiewająca razem z nami wszystkie znane polskie przeboje z ostatnich kilkudziesięciu lat. Młodsi i starsi, ci którzy w górach "zeszli nogi" i ci którzy dopiero zaczynają rozumieć co znaczy "chroniczny brak wysokości".
    Podłogę w jadalni, która niemal trzęsła się gdy zaprawione w Tatrach, Beskidach, Himalajach i Alpach nogi zaczęły wybijać rytm.
    Te cudne rozmowy w zbiorowych pokojach o wszystkim i o niczym. Rozmowy, które nigdy się nie nudzą, choć toczymy je kolejny już rok.
    I ten wyraz rozczarowania gdy w niedzielne popołudnie wysiadamy z busa i uświadamiamy sobie, że następnym razem na Turbacz zawitamy dopiero za rok.
    Ale zanim ten weekend się skończy, jeszcze się choć trochę sobą nacieszmy...


    30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Tym razem już po raz siódmy. Impreza, która ma swoje korzenie w czasach przedreaktywacyjnych. W tym roku startujemy z przysiółka Koninki i prowadzeni niebieskim szlakiem kierujemy się w stronę schroniska na Turbaczu. Odbijamy w prawo z leśnego duktu i pierwsze podejście. I pierwszy tej zimy śnieg. Jeszcze go niewiele, wszak to koniec listopada. Zima dopiero się zaczyna, a kilka dni wcześniej Gorce upomniały się już o swoją pierwszą ofiarę. Gorce i Beskidy, czasem zwane pogardliwie "kapuścianymi górami" potrafią pokazać swoje okrutne oblicze.
    Puls przyspiesza wraz z kolejnymi zakrętami leśnej serpentyny. Gdzieś między bukami nieśmiało przebijają się wzniesienia Wyspowego. Trochę niedoceniane góry, a przecież też potrafią dać w kość. Ale w Gorce przyjeżdża się raczej dla widoków na południe. Tylko dziś wspinając się coraz wyżej uświadamiamy sobie, że nagrodą za dotarcie do schroniska pod Turbaczem nie będzie panorama Tatr. Mgła nie zejdzie w kotlinę podtatrzańską, byśmy mogli kolejny raz oglądać widok, który nigdy nam się nie znudzi. Przy podejściu na Czoło Turbacza nasza grupa rozciąga się. Wiatr daje się we znaki. Zawczasu schowane do plecaków kurtki zakładamy z powrotem. Na krótkim odcinku, który został do schroniska hipotermia nam nie grozi, ale gorczański wiatr bywa dokuczliwy. Łyk z termosu na rozgrzewkę. Dziwny smak, nietypowe połączenie rozgrzewających płynów. No tak, to termos Karola, nie ma co się spodziewać zwykłej herbaty.


    30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Do schroniska jeszcze tylko kilkanaście minut. Ostatnie metry wzniesienia i naprzeciw nas wybiega pies ubrany w "goprowski kubrak". Schronisko na Turbaczu wita nas przyjemnym ciepłem. Znajoma jadalnia i te same co rok temu zbiorowe pokoje. Chwila na posiłek i pora ruszać do Bulandy. Jeszcze za wcześnie na wypoczynek, wszak to dopiero tuż po południu.
    Oblodzoną Halą Długą zmierzamy w kierunku dobrze znanej kapliczki. Polana Jaworzyna Kamienicka nagradza nas zimową aurą i widokiem na Kudłoń. Śniegu nie brakuje. Grzesiek, Karol i Rafał po białym przeczołgują się po legitymację. Kijkami po grzbiecie, uścisk dłoni i już są pełnoprawnymi członkami Oddziału. Niektórzy uważają, że najlepszego Oddziału PTT w Polsce. No cóż, nie wypada zaprzeczać. Flaga z plecaka i czas na zdjęcia. Tak jak co roku przy Bulandzie. Rutyna? Być może. Ale czy komuś z nas się to znudziło?
    Wracamy przez Kiczorę. Znów schronisko i teraz już na dobre zrzucamy z siebie polary i kurtki. Uwalniamy nogi od ośnieżonych stuptutów i ciężkich butów. Ciepły prysznic i przez chwilę rozsiadamy się na łóżkach. Wakacyjne pamiątki smakują owocami...


    30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Dalsza część wieczoru upływa w jadalni. Na początek życzenia dla Janusza. Dziś są Andrzejki, przyjechaliśmy tu na Mikołajki, świętujemy imieniny Janusza, a wieczór zaczął się od weselnej piosenki dla Młodej Pary. Rzeczywiście, czy jest gdzieś w Polsce drugi taki Oddział?
    Życzenia, tradycyjne "Sto lat" na przemian ze śpiewanymi narzekaniami na długość pocałunku Shazzy i Karoliny. Czytających to zwolenników związków - nazwijmy to - tradycyjnych muszę uspokoić. Shazza to facet, nawet brodę ma. A potem już rozmowy wszystkich ze wszystkimi. W końcu Teresa przysiada się do Rafała i się zaczyna... Spokojnie, to tylko zaczyna się śpiew. Dziś śpiewaków ci u nas dostatek, bo jest jeszcze Jarek (grupa "Pyroskop") i Karol, obecnie nie zrzeszony. Udziela się też Boguś. Repertuar? Jak by to powiedzieć... mieszany. Przyłączają się pozostałe stoliki. Wszak śpiewać każdy może.
    Poranna msza w sali z kominkiem. Wczorajszy nastrój już się ulotnił. Zaczynamy adwent, czas oczekiwania. Każdy w skupieniu zanosi swoją intencję do Stwórcy Gór.


    30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach- (fot. Artur Marć)

    Po mszy niespiesznie schodzimy się w jadalni. Nigdzie jajecznica nie smakuje tak jak na Turbaczu. Na twarzach radość i trochę żal, że już trzeba zbierać się do wyjścia. Plecaki, kije, stuptuty. Zdjęcie przed schroniskiem i ruszamy na Turbacz. Znów jak co roku ten sam ohydny betonowy obelisk. Zaprawdę, jego twórca miał wyjątkowe poczucie gustu i miejsca. Fotka z flagą, wlepka i w dół "czerwonym po białym". Przód kolumny zapędza się za bardzo w stronę Starych Wierchów. Na szczęście ariergarda czuwa i po chwili obok Ołtarza Papieskiego zmierzamy na Czoło Turbacza.
    Znów ostro w dół do skrzyżowania szlaków. Na Polanie Limierze chwila przerwy i czas na zwarcie szyków. Słońce przebija zza drzew. Schodzimy z gór, a tu pogoda jak marzenie. Czyli jak zwykle. Turbaczyk nagradza nas widokami na Beskid Wyspowy i Kudłoń. To już ostanie podejście, teraz tylko w dół do Poręby. Między zabudowaniami "witają" nas psy. Chwila na przystanku i logujemy się do znajomego busa.
    I na koniec w busie: kto wydziobie pierwsze miejsce na następnej mikołajkowej liście?

    Artur Marć


    01.12.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach- (fot. Artur Marć)

  • Walne Zgromadzenie w SK PTT Nr 2 w Tarnowie

                      .                .                                               .        .      . .                          .                             .                         ..   


  • Ukazał się 21. tom "Pamiętnika PTT"

    Informujemy, że ukazał się 21. tom „Pamiętnika PTT” o objętości 464 stron.
    W tym roku „Pamiętnik PTT” otwiera artykuł Wojciecha Gąsienicy-Byrcyna o świstaku tatrzańskim.
    Tematem przewodnim tomu jest 140 lat dobrej tradycji, poświęcone Polskiemu Towarzystwu Tatrzańskiemu od 1873 roku po dzień dzisiejszy. Znajdziemy tu artykuł Zbigniewa Wójcika o początkach i pierwszych latach działalności Towarzystwa Tatrzańskiego oraz tekst Józefa Durdena o tym, jaką organizacją było istniejące pod zaborami Towarzystwo Tatrzańskie. O działalności Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w okresie międzywojennym pisze Janusz Machulik, z kolei ślady pamięci o PTT w latach 1951-1983 przybliża Tadeusz Kiełbasiński. Działalność naszego Towarzystwa od jego reaktywacji w 1988 r. opisuje artykuł Barbary Morawskiej-Nowak.
    Drugi w kolejności dział „Człowiek i Góry” zawiera cztery artykuły konkursowe oraz teksty Artura Marcia o Niżnych Tatrach i Józefa Durdena o kolejnej podróży trekkingowej w Himalaje.
    Z „Dziedzictwa” dowiemy się z kolei o Władysławie Zamoyskim (A.Sebesta) oraz materiałach historycznych dotyczących Tatr i Podhala w publikacjach Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego (J.Ślusarczyk i in.).
    W części „Ocalić od zapomnienia” znajdziemy ciekawy artykuł Jana Komornickiego pt. „Komorniccy wTatrach”, natomiast Zakopane sprzed lat przybliża Antoni Leon Dawidowicz. Sylwetkę Svena Hedina, szwedzkiego podróżnika, geografa i kartografa przybliża Aleksander Kwiatkowski.
    W dziale „Varia” znajduje się kronika TOPR za lata 2011-2012, dwa artykuły o parkach narodowych (Z.Ryn i M.Kozyra) oraz wspomnienie przedwojennej wycieczki Polonii Gdańskiej na Huculszczyznę.
    Tom uzupełniają stałe działy: „Recenzje”, „Rocznice”, „Z kroniki żałobnej” oraz obszerna kronika działalności Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego za rok 2012 z omówieniem czasopism.

    Szymon Baron

  • Msza Święta Miłośników Gór

    000000000000000000 0000000000000000000 00000000000000000 000000000000000 0000000000000000 00000000000000 00000000000


    Zapraszamy na kolejną Mszę Świętą Miłośników Gór
    już w najbliższą niedzielę
    20.01.2013 r. o godz. 17:00

  • Konkurs - Artykuł do Pamiętnika PTT został przedłużony


    Informujemy, że działając na podstawie §5 regulaminu konkursu, przedłużamy termin nadsyłania artykułów konkursowych do 14 grudnia 2012 r. (piątek) włącznie. Gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w nim wszystkich członków Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

    Przypominamy, że Redakcja "Pamiętnika PTT" ogłosiła dla członków PTT konkurs na artykuł o tematyce:


    • "Tatry i ja – jak zakochałem(-am) się w Tatrach, jaką rolę odegrały tradycje rodzinne?"
    • "Dlaczego uznałem(-am) PTT za dobre towarzystwo do uprawiania turystki górskiej?"

    Trzy najlepsze artykuły zostaną opublikowanie w 21 tomie "Pamiętnika PTT", w dziale „Człowiek i góry”. Objętość artykułu to maksymalnie 27 tys. znaków (ok. 10 stron formatu B5). Mile widziane fotografie.

    Regulamin konkursu dostępny jest >> tutaj <<.

    Gorąco zachęcamy do udziału w konkursie!

  • 01-02.12.2012 - VI Mikołajki na Turbaczu

    Jak tarnowski Mikołaj poszedł do szkoły...

    Z wielu różnych rzeczy, przyjemnych i mniej przyjemnych, zbędnych i niezbędnych, które można robić w sobotni poranek wyjazd w góry zawsze zajmował pierwsze miejsce na mojej prywatnej top-liście. A zwłaszcza taki wyjazd...
    Nadszedł bowiem czas by odprowadzić Mikołaja do szkoły. Tak, tak, w tym roku najpopularniejsza impreza oddziałowa świętowała szóste urodziny. Zgodnie zatem z obowiązującym w Polsce prawem sześciolatek musi podjąć naukę w szkole. A tradycja nakazuje odprowadzić malucha do szkoły. Chętnych oczywiście nie brakowało, z zapełnieniem listy na ten wyjazd nigdy nie było problemu.
    Drażniący dźwięk budzika wyrywa mnie z objęć Morfeusza. Szybko dokonuje ablucji, dwa tosty popijam kawą, jedyną prawdziwą urzędniczą fusiarą plujką, łapię wór i zbiegam do mojego drogiego sercu (i nie tylko - zainteresowani koledzy i mechanicy wiedzą w czym rzecz) Fiata. Kluczyk do stacyjki i w drogę. Włączam radio by dowiedzieć się co w wielkim świecie słychać. Pomny słynnej "zakładówki" sprzed dwu lat spodziewam się wiadomości w rodzaju: "Nadzwyczajna mobilizacja Podhalańskiej Grupy GOPR w związku z operacją Mikołajki PTT Tarnów na Turbaczu". Albo takich: "W rejon Gorców policja ściągnęła śmigłowiec z kamerą termowizyjną i psy wyszkolone w poszukiwaniach zaginionych".
    Ale nic z tych rzeczy, nauka nie poszła w gorczański las. Zamiast spędu "znajomych szwagra" tym razem jedzie silna, zwarta i gotowa jak szwadron ułanów grupa weteranów turystycznych szlaków. Nie ma zatem radiowych wersji "Breaking news". A zamiast tego w głośnikach dudni... "Harvester of Sorrow". Jezu, myślę sobie, ten dzień naprawdę nie mógł zacząć się lepiej - wyruszam w góry słuchając solidnej porcji amerykańskiego thrash metalu w wykonaniu Metallici (miłośnicy twórczości nieświętej pamięci Ich Troje mogą pominąć powyższy fragment).
    Jak zwykle na wyjazdach gromadzimy się w kilku punktach miasta, skąd "mikołajkowiczów" sprawnie podejmuje oddziałowy przewoźnik. Ze względu na powszechnie znaną sprawność PKP mamy małe opóźnienie, przez kilkanaście minut czekamy na pociąg z Krakowa, którym jedzie Karol. Jego zawodowe umiejętności będą dziś bardzo potrzebne.


    01.12.2012 - VI Mikołajki na Turbaczu- (fot. Artur Marć)

    Spod dworca, przez Wiejską kierujemy się na Mościce. Ostatnim przystankiem jest Roztoka, gdzie wsiada Boguś. Tym samym bus zostaje zapełniony. Jak przystało na okoliczność grono pedagogiczne jest licznie reprezentowane. Mamy polonistów i anglistów. Jest też historyk. I jako najbardziej kompetentna osoba nauczyciel nauczania początkowego. Sześciolatek jest zatem pod dobrą opieką.
    Tuż przed ósmą wjeżdżamy na owocami słynącą Ziemię Sądecką. Wśród tutejszych owoców palmę pierwszeństwa w popularności dzierży niewątpliwie śliwka, szczególnie w odmianie łąckiej. To owoc o pełnym, mocnym smaku. Daje uczucie przyjemnego ciepła. Zdecydowanie preferowany przez mężczyzn. Kobiety nie zawsze potrafią docenić jego walory, zadowalając się raczej pigwą. Pigwa też posiada wiele zalet, ze względu na wysoki poziom witaminy C dobrze wpływa na zdrowotność, ale jest nieco słodkawo-mdła w smaku. Uzupełnieniem śliwki i pigwy jest orzeźwiająca aronia, również uprawiana na Sądecczyźnie. Po tych owocowych wariacjach w busie przychodzi czas na wariacje muzyczno-literackie. Spontanicznie rozpoczyna się pojedynek freestyle’owców: DJ Sikor z grupą vs. Duet I&I czyli Iwona i Inżynier. Pojedynek jest zawzięty, ale kończy się remisem.
    Na Przełęczy Snozka nasz wzrok wędruje oczywiście na południe. Niestety Tatry pozostają dziś szczelnie okryte chmurami. Brak ruchu powietrza nie daję nadziei na zmianę tego stanu rzeczy. Lustrujemy wzrokiem również Gorce, które z Przełęczy prezentują się w całej swojej krasie. Przyprószone śniegiem wierzchołki i polany zdają się czekać z niecierpliwością na swoich tarnowskich wielbicieli. Jeszcze tylko chwila, przejazd przez Dębno i Łopuszną, skąd na Turbacz startuje Zdzisław i już jesteśmy w Kowańcu. Na Długiej Polanie, obok strażnicy GOPR żegnamy się z busem i rozpoczynamy podejście zielonym szlakiem. Najpierw ostro pod górę, by po kilkudziesięciu minutach przejść w nieco łagodniejsze podejście. Przechodzimy przez Polanę Brożek, na której dzięki uporowi i wytrwałości niezwykłego człowieka, Stefana Mrugały, znajduje się małe sanktuarium Św. Maksymiliana Marii Kolbego.
    Pierwsza przerwa na Sralówkach. To bardzo urokliwa, widokowa polana o nazwie mało przystojnej, która wzbudza zawsze dużo śmiechu. Zwykle na tej Polanie można rozsiąść się wygodnie i patrząc na Tatry uzupełnić nieco kalorii. Ale dziś gorczańskie łąki przykryte są kilkucentymetrową warstwą śniegu, a Tatry dalej kryją swe oblicze za chmurami. Zrzucamy plecaki i zamiast śniadania na trawie mamy śniadanie na śniegu w wariancie stojącym. Suchy prowiant i coś na trawienie. Przerwa nie trwa długo, bowiem do schroniska nie jest daleko.


    01.12.2012 - VI Mikołajki na Turbaczu- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Plecaki wędrują z powrotem na ramiona i znów kontynuujemy marsz w kierunku schroniska na Turbaczu. Droga przez Bukowinę Waksmundzką mija szybko i jeszcze przed południem osiągamy naszą weekendową bazę.
    Pierwsze kroki kierujemy oczywiście do schroniskowej jadalni. Niektórzy potrzebują się schłodzić, a inni wprost przeciwnie, preferują napoje gorące. Wśród zwolenników czegoś cieplejszego dominują miłośnicy grzanego - o zgrozo! - izotonika na bazie chmielu i słodu. Hospody pomyluj, wszak co najmniej od czasów miłościwie panującego Arcypierdoły, na którego portret jak pisał Jarosław Haszek muchy dokonywały defektacji, wiadomo że "vařené" może być tylko wino, nigdy zaś piwo.
    Po przywitaniu się ze schroniskiem zrzucamy plecaki w zarezerwowanych pokojach. Pora jest zdecydowanie zbyt wczesna by myśleć o odpoczynku. Poza tym Mikołajowa tradycja nakazuje odbycie spaceru na Jaworzynę Kamienicką, pod kapliczkę najsłynniejszego gorczańskiego bacy, Bulandy. Wyruszamy tam "na lekko" wczesnym popołudniem. Hala Długa wita nas mgłą. Aura nie sprzyja wędrówce. Na szlaku są tylko najwierniejsi miłośnicy Gorców. Przy lepszej pogodzie cieszylibyśmy się widokami Tatr, Spiszu i Kotliny Nowotarskiej. Niestety dziś możemy tylko przywołać z pamięci wspomnienia z poprzednich wędrówek po Gorcach. Pod Bulandową Kapliczką odbywa się oczywiście sesja foto. Solo, w duecie, grupowo z flagą i bez flagi. Przyklejamy też oddziałową naklejkę. Chwila rozmowy, tęskne spojrzenie w kierunku ukrytych w mgle Kudłonia i Gorca, i pora wracać. Znów Hala Długa i schronisko. Przed wejściem pada propozycja: a może jeszcze Turbacz? Jest blisko, godzina wczesna, zaś my mamy jeszcze sporą "rezerwę mocy". Tak więc najwyższy szczyt Gorców "pada" jeszcze w sobotę, miast zgodnie z planem w niedzielę. By nie wracać tą samą drogą do schroniska schodzimy Głównym Szlakiem Beskidzkim kilkaset metrów w stronę Starych Wierchów. Widoczność w kierunku północnym jest zdecydowanie lepsza niż na południe. Przed nami dobrze znane szczyty Beskidu Wyspowego. Wypadałoby się też pokłonić Królowej Beskidów, ale Babia Góra bierze przykład z Tatr i chowa się za szczelną zasłoną chmur. Po chwili opuszczamy czerwony szlak by leśną drogą dotrzeć do szlaku odchodzącego na Czoło Turbacza, gdzie byliśmy w ubiegłym roku. Co było dalej, nietrudno zgadnąć. Przecież na Czoło jest tak blisko, a czasu mamy spory zapas.
    Spacer na Czoło Turbacza jest już ostatnim górskim akcentem soboty. Pora wracać do schroniska, na wieczór bowiem program przewiduje atrakcje innego rodzaju.


    01.12.2012 - VI Mikołajki na Turbaczu- (fot. Artur Marć)

    Po powrocie rozsiadamy się w jadalni. Tym razem czas na posiłek bardziej obfity i kaloryczny. Po chwili na stołach można zaobserwować "Wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym" (wg Brunona Schulza). Oprócz specjałów kuchni schroniskowej mamy też oczywiście prowiant (nie tylko suchy) przywieziony z domów. Są ciastka i ciasto, kabanosy i oliwki, czekolada i wszystko inne co składa się na gorczańską "kuchnię fusion". Brakuje tylko kultowych jajek na twardo. Pojemniki, pudełka, termosy i kieliszki kursują od prawego do lewego i od lewego do prawego. Wypij kolego. I koleżanko też. Panowie usługują paniom, pełna kultura. Wszak nie bez powodu historia polskiej literatury świeckiej zaczyna się od wiersza "O zachowaniu się przy stole".
    O ile odwiedziny u Bulandy są stałym punktem „dziennego” programu Mikołajek, o tyle żelaznym punktem wieczoru na Turbaczu jest celebrowanie imienin naszych oddziałowych Barbórek. A dziś dochodzą do tego jeszcze zaległe imieniny Janusza. Krótko mówiąc, odbywa się gorczańsko-mikołajkowa kumulacja imprezowa. W imieniu Oddziału życzenia solenizantkom i solenizantowi składają Marek i Piotrek, spontanicznie ujawniają się kandydaci na "tamadów". Wśród zgromadzonych w jadalni furorę robi prezent dla Janusza. Akcenty militarne łączą się w nim z akcentami ptt-owskimi i jeszcze nieco innymi... Janusz oczywiście nie zamierza zachowywać tego prezentu, a raczej jego zawartości tylko dla siebie i po chwili krąży on (tzn. prezent, a nie Janusz) wokół stołu. Świętujemy w najlepsze, dowcipy mieszają się ze wspomnieniami, pamiętamy oczywiście o tych co zostali na nizinach i nie mogą być z nami. Ale i ten ludyczny wieczór musi się przecież skończyć, wszak jutro czeka nas dalszy ciąg gorczańskich atrakcji.
    Z reguły w podobnych relacjach pojawiają się w tym miejscu słowa o "nieprzespanej nocy znojnej". Ale nie tym razem, w tym roku pierwsza grudniowa niedziela jest też początkiem adwentu. Zajmowane przez nas trzy zbiorowe sale w schronisku budzą się do życia około siódmej rano.


    01.12.2012 - VI Mikołajki na Turbaczu- (fot. Przemysław Klesiewicz)

    Dzień zaczynamy Mszą Świętą odprawianą przez ks. Roberta, który oczywiście nawiązuje do początku okresu oczekiwania na Boże Narodzenie. Potem kolejny stały punkt ptt-owskiej niedzieli w górach, czyli jajecznica na śniadanie. W jadalni długo nie zabawiamy, wszak Gorce znów czekają. Szybko zapełniamy plecaki, zawiązujemy buty i pora ruszać. Zwarta ekipa mikołajkowiczów dzieli się na dwie grupy: pierwsza, liczniejsza obiera kurs na Stare Wierchy, by potem przez Obidowiec zejść z powrotem do Kowańca, druga grupa pełni funkcję wysuniętego oddziału zwiadu i postanawia zejść do Kowańca wariantem zdecydowanie krótszym.
    Ponownie na tym wyjeździe meldujemy się na Turbaczu. Tradycyjna przerwa na fotkę i ruszamy w kierunku Starych Wierchów. Szlak prowadzi łagodnie w dół, zatrzymujemy się na chwilę w miejscu katastrofy śmigłowca oraz na Obidowcu. Wkrótce zwartą grupą dochodzimy do schroniska na Starych Wierchach, znacznie bardziej przytulnego i klimatycznego niż Schronisko na Turbaczu. Tu oczywiście następuje przerwa na napoje ciepłe i zimne. Wspomagamy się kofeiną i uzupełniamy niedobory magnezu. Nawiązujemy łączność z wysuniętym oddziałem, który atakuje Kowaniec od czoła. My postanawiamy przegrupować się na flankę i stamtąd, przez Miejski Wierch, zejść do oczekującego już na nas busa. Mobilizujemy się do ostatniego wysiłku tego dnia. Mimo, że temperatura powietrza nie przekracza zera stopni robi się nam coraz cieplej. Małopolskim Szlakiem Papieskim zmierzamy w stronę Kowańca. Las rzednie, pojawiają się coraz większe polany zabudowywane sukcesywnie domami letniskowymi. Jeszcze tylko kilkaset metrów asfaltem i przed busem wymieniamy pozdrowienia z grupą, która schodziła przez Bukowinę Waksmundzką.
    Mikołajki na Turbaczu zostają tym samym zakończone. W zgodnej opinii ciała pedagogicznego (bez skojarzeń) sześciolatek świetnie rokuje na przyszłość. A zatem… zapisy na Mikołajki 2013 czas zacząć.

    Artur Marć


    02.12.2012 - VI Mikołajki na Turbaczu- (fot. Artur Marć)

  • Kursy lawinowe z rabatem dla członków PTT

    W związku z nadciągającą zimą, która już powoli wita w nasze góry, warto zacząć zbroić się nie tylko w kondycję i sprzęt, ale również wiedzę. Jak pokazują statystyki ratownicze lawiny są jednym z największych zagrożeń dla zimowych turystów w górach. Dlatego też serdecznie zapraszamy na szkolenia lawinowe organizowane już trzeci rok z rzędu przez naszych partnerów z Lawiny.com, których poczynania wspierają między innymi Black Diamond i BCA. Oprócz informacji o zagrożeniach zimowych, ich unikaniu czy przeprowadzeniu akcji ratunkowej możecie przetestować tam większość urządzeń ratowniczych dostępnych na rynku oraz poznać psychologiczne aspekty zarządzania grupą w górach.
    Kursy lawinowe odbywają się od grudnia 2012 do kwietnia 2013 na Markowych Szczawinach u stóp Babiej Góry, gdzie panują idealne warunki do ćwiczeń terenowych.

    Szczegółowe informacje na temat kursu i terminów znajdziecie na stronie www.lawiny.com. Tam też znajdziecie informację o zniżkach dla członków PTT.

  • Spotkanie Opłatkowe

    Już po raz czwarty zapraszamy serdecznie wszystkich Członków i Sympatyków PTT
    na nasze wspólne Spotkanie Opłatkowe, które odbędzie się
    6 stycznia 2011 r. (piątek - Święto Trzech Króli) ok. godz. 18:00
    (zaraz po Mszy Świętej odprawianej o godz. 17:00 na którą również zapraszamy)
    na terenie Klasztoru xx. Filipinów w Tarnowie przy ul. Piłsudskiego 9.

    Podobnie jak w latach ubiegłych o "Wigilijny Stół" musimy zadbać sami, ale nie było z tym nigdy problemu.


  • 17.12.2011 Opłatek na Górze Chełm

    Mimo fatalnych prognoz meteorologicznych na sobotę, grupa "śmiałków" z PTT w osobach: Jurek, Paweł, Stasiu i Zbysiu, wyruszyli zrealizować plan wyjścia w "ekstremalnych" warunkach pogodowych na najwyższe "szczyty" Pogórza Strzyżowsko-Dynowskiego - góry Chełm i Bardo. PTT-owcy byli w tym dniu tak wspaniałomyślni, że zabrali ze sobą dwójkę przypadkowych, ale odważnych sympatyków, którzy zapragnęli kibicować swojemu przyjacielowi ze "szlaków" Zbysiowi w pasowaniu na oficjalnego członka PTT. Nim doszło do owej uroczystości wiele po drodze się zdarzyło, dzięki wielkiemu pasjonatowi Pogórza Strzyżowskiego, Pawłowi Plezi. Właśnie tego dnia Paweł był odpowiedzialny za uszczęśliwienie zebranej grupki, a niełatwe miał zadanie gdyż pozornie uczestnicy zdawać by się mogło nic ciekawego nie dostrzegali w miejscu, do którego zostali "porwani" i jeszcze taka dżdżysta pogoda...
    Na początek Paweł zaproponował zwiedzanie kompleksu schronów. Na miejscu w Stępinie przywitał nas przemiły Pan Krzysiu Winiarski, pasjonat-historyk. Opowiedział nam ciekawą historię o powstaniu pomiędzy miejscowościami Stępina i Cieszyna niezwykłej fortyfikacji wybudowanej przez hitlerowców w latach 1940-1941.


    17.12.2011 - Z Krzysztofem Winiarskim przed schronem kolejowym w Stępinie
    (fot. Stanisław Tomaszek)

    Jest to największy zespół schronów kolejowych i zarazem jeden z dwu zachowanych w Polsce. Zajmuje obszar 0,5 km² i składa się z 7 obiektów o konstrukcji żelbetonowej: nadziemny schron kolejowy, tunelowy, unikatowy w skali europejskiej zabytek architektury obronnej (długość: ok. 480 m; szerokość: 8,3 m; wysokość: 12 m, grubość ścian: 2 m, ostrołukowa konstrukcja, brama wjazdowa składająca się z dwuskrzydłowych wrót otwieranych elektrycznie, nad tunelem rozłożona była siatka, na której posadzono drzewa w celu maskującym, w środku w specjalnym wgłębieniu biegł tor otoczony peronami, a pod nimi kilka różnej wielkości pomieszczeń, znajdujących się poniżej, do których było zejście) nadziemny schron - maszynownia niegdyś z urządzeniami energetycznymi i filtracyjnymi (połączony ze schronem kolejowym trzema podziemnymi przejściami) i 2 wartownie, 5 schronówbojowych (jedna z nich wtórnie przekształcona w schron strzelnicowy) i 3 ze stanowiskami karabinów maszynowych.
    W schronie w dniach 27-28 sierpnia 1941 r. miało miejsce spotkanie Adolfa Hitlera z Benito Mussolinim w związku z agresją hitlerowskich Niemiec na ZSRR. W schronie zmieścił się specjalny pociąg führera "Amerika". Prawdopodobnie Hitler gościł tutaj jeszcze w październiku tego samego roku. Bywali tutaj również: Himmler, Keitel i Rommel, a także i inni generałowie i marszałkowie Wermachtu.
    Zasłuchani w historię, zadumani, chętnie jednak na znak Pawła wróciliśmy do naszych współczesnych czasów i zrobiwszy kilka pamiątkowych zdjęć ruszyliśmy dalej. Teraz swoimi magicznymi opowieściami raczył nas Paweł i rozpoczęliśmy "błądzenie" po górze Chełm.
    Góra Chełm znajduje się w paśmie Klonowej Góry, wyraźnie góruje nad północną częścią Pogórza Strzyżowskiego, a spoglądając na nią od Stępiny naprawdę można wypatrzyć charakterystyczny kształt rycerskiego hełmu i prawdopodobnie stąd nazwa tej Góry. Wsłuchani w Pawła i zabłąkani w pięknej przyrodzie, poprzez wierzchołki Barda i Chełmu w towarzystwie przebiegających nieopodal nas saren, dotarliśmy do najważniejszego punktu naszego wypadu czyli Kapliczki, przy której to tarnowski Oddział PTT miał wzbogacić się o dwóch nowych członków w osobach Zbysia i Pawła. Sympatycy zgromadzeni trzymali kciuki, aby pasowanie się udało, a kolega Zbyś miał na tę okazję przygotowany nawet specjalny, odświętny strój "pątniczy" czym wprawił w jeszcze lepszy nastrój zgromadzone koleżeństwo.
    Ja jako sympatyczka PTT i Zbysia na uroczystości byłam, pasowanie widziałam… i w gościnne progi PTT się wpraszałam.


    17.12.2011 - Zbyszek i Paweł "wreszcie" oficjalnie w PTT - (fot. Przemysław Klesiewicz)

    No, ale to jeszcze nie był koniec atrakcji, przed nami były jeszcze kiełbaski w gospodarstwie agroekologicznym Państwa Wójcików. Przemili gospodarze zgotowali nam ucztę. Pani Danusia częstowała swoimi ekologicznymi trunkami i przetworami. Obiecała nawet, że jak przyjedziemy jeszcze raz to uchyli rąbka tajemnicy na niektóre swoje, regionalne produkty. Wszystko było tak wspaniałe, że obiecaliśmy powrócić na wiosnę w gościnne progi.
    Pomimo cały czas utrzymującej się smętnej pogody uczestnicy wypadu wykazywali nadzwyczajną pogodę ducha i ogromne poczucie humoru, co bardzo spodobało się sympatykom, którzy stwierdzili iż w tym gronie znaleźli bratnie dusze i już nie mogą się doczekać spotkania w PTT. Wielkie podziękowania za zaproszenie dla Jurka.


    17.12.2011 - Pani Danusia i jej ekologiczne nalewki - (fot. Barbara Kądziołka)

    Ale przed nami nie koniec atrakcji. Z ciężkim sercem opuszczamy wspaniałe biesiadowanie i udajemy się do Brzeziny, do cudownego, drewnianego kościółka z XV wieku, wiele razy odnawianego, wielostylowego. Tam po prostu trzeba być i kościółek obejrzeć, żadne słowa nie oddadzą jego uroku. Przemoczeni, zmarznięci, właściwie już chcieliśmy do domów, ale Paweł porwał nas jeszcze w jedno miejsce. Miejsce w którym nad całą okolicą góruje pomnik Chrystusa Króla.
    Jest to monument o konstrukcji żelbetowej zbudowany w 1937 roku, jako votum za uratowanie wsi przed klęską gradobicia, która dotknęła okoliczne miejscowości. Figura wraz z postumentem ma ok. 18 m. wysokości i znajduję się w przepięknym miejscu widokowym w miejscowości Mała. I tu, w tym magicznym miejscu już oswojeni, zaprzyjaźnieni podzieliliśmy się świątecznym opłatkiem, składając sobie najlepsze życzenia.
    Dziękuję za mile spędzoną sobotę przemiłym kolegom: Jurkowi, Stasiowi, Pawłowi, Przemkowi i Zbysiowi.
    A wszystkim koleżankom i kolegom z PTT tą drogą przekazuję również najserdeczniejsze życzenia, cudownych Świąt Bożego Narodzenia, rodzinnego ciepła i wielkiej radości, pod żywą choinką zaś dużo prezentów, a w Waszych pięknych duszach, wiele sentymentów i pomysłów na niezwykłe wyprawy w 2012 roku. Świąt dających radość i odpoczynek WAM i WASZYM RODZINOM, oraz nadzieję na Nowy Rok, żeby był jeszcze lepszy niż ten, co właśnie mija. Debiutująca sympatyczka PTT... Basia.

    Barbara Kądziołka


    17.12.2011 - Monument Chrystusa Króla w Małej - (fot. Jerzy Zieliński)

  • 03-04.12.2011 Mikołajki na Turbaczu 2011

    Czas płynie nieubłaganie. Ani się nie obejrzeliśmy, a już dotarliśmy do małego jubileuszu. Nasza najpopularniejsza impreza górska odbyła się właśnie po raz piąty. W zasadzie biorąc pod uwagę jej dynamiczny rozwój należało przypuszczać, że tym razem liczba uczestników przekroczy symboliczną „pięćdziesiątkę”. Jednak po doświadczeniach ubiegłorocznej „zakładówki” powróciliśmy do jedynie słusznej koncepcji –„rodzinnego wyjazdu busikowego”. Na pierwszy efekt takiej decyzji nie musieliśmy długo czekać. Zapełnienie busa odbywało się ze szwajcarską precyzją i zgodnie opracowanym rozkładem. Nasz pojazd, jadący tradycyjnie „ze wschodu na zachód” sprawnie połykał kolejne kilometry i systematycznie powiększał swoją wagę. W ten sposób wszystkie miejsca zostały zajęte, a droga ewakuacyjna (wiodąca środkiem pojazdu) została zabarykadowana plecakami. Próbna ewakuacja przeprowadzona na stacji benzynowej w Łącku odbyła się jednak bardzo sprawnie. Następny przystanek był zarazem przystankiem końcowym. Błyskawicznie opuściliśmy „pokład”, zarzucili plecaki i kilka minut po dziesiątej ruszyli zwartą grupą z Zarębka Średniego w Łopusznej w stronę Gajówki… Mikołaja. Pan Janusz (nasz kierowca) obrał tymczasem azymut na Białkę, aby zainaugurować sezon narciarski na starannie naśnieżonych stokach Kotelnicy.
    Jak na mikołajki przystało wśród uczestników dominował kolor czerwony. W tym roku dodatkowo z niewielką domieszką błękitu, słoneczną „żółcią” Basi oraz wspaniałym seledynem debiutującego (w naszych wyjazdach) księdza Marka. Tylko bieli brakowało zupełnie. Właściwie to pogoda przypominała bardziej początek wiosny. Tylko pojawiający się gdzieniegdzie lód świadczył o panujących w ostatnim okresie nocnych spadkach temperatury. Wkrótce dotarliśmy do wzmiankowanej już „Gajówki Mikołaja”. Nie jest to jednak wysunięty daleko na północ (w stosunku do tureckiej Miry) przyczółek świętego biskupa lecz terenowa stacja edukacyjna Gorczańskiego Parku Narodowego. Oczywiście zamknięta. Bo przecież w grudniową sobotę trudno spodziewać się gości. Tym bardziej niezapowiedzianych.


    03.12.2011 - Mikołajki na Turbaczu 2011 - (fot. Artur Marć)

    Nie zrażeni tym faktem poszliśmy dalej wykorzystując jedną z istniejących w Parku ścieżek dydaktycznych. Po chwili rozpoczęliśmy strome podejście w stronę Polany Jankówki. Błyskawicznie zdobywaliśmy wysokość. Jak zwykle w takich sytuacjach potworzyły się mniejsze grupy, które w różnym tempie, ale z jednakowym uporem parły naprzód. Przy wybudowanym przez GPN szałasie na Jankówkach zorganizowaliśmy dłuższą przerwę. Niebo mocno się zachmurzyło i zaczął lekko mżyć deszczyk. Na południu częściowo zakryte chmurami przebijały się stoki Tatr. Wiejący dość mocno wiatr pozostawiał jednak nadzieję, że sytuacja meteorologiczna ulegnie zmianie. Wszyscy razem ruszyliśmy dalej. W kilka minut znaleźliśmy się na Polanie Zielenica. Jeszcze niewielkie podejście i osiągnęliśmy Kiczorę. Panoramę w dalszym ciągu ograniczały chmury więc po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia, pomknęliśmy w stronę schroniska na Turbaczu. Wkrótce wyszliśmy na Halę Długą. Nasz cel (schronisko) mieliśmy w zasięgu wzroku. O trzynastej stanęliśmy przed schroniskową recepcją. Dwa zarezerwowane (jeszcze we wrześniu) najbardziej pojemne pokoje już na nas czekały. Po godzinnej przerwie na uzupełnienie kalorii nadeszła pora na popołudniowy spacer. W międzyczasie zmieniła się pogoda. Wiatr przewiał chmury i wyszło słońce. Tatry też bardziej się odsłoniły. W radosnym nastroju weszliśmy na szczyt Turbacza. Kiedyś zalesiony, dziś dzięki wiatrołomom będący niezłym punktem widokowym. Patrząc na wzniesienia Beskidu Wyspowego zeszliśmy na Polanę Turbacz. Stamtąd skierowaliśmy się na Czoło Turbacza. Przez dłuższą chwilę cieszyliśmy oczy widokiem skąpanej w słońcu Mogielicy. Potem powoli udaliśmy się z powrotem do schroniska.


    03.12.2011 - Mikołajki na Turbaczu 2011 - (fot. Artur Marć)

    Ciepła woda była już „dostępna” więc kolejno dokonywaliśmy gorczańskich ablucji. Następnie „pochłonęliśmy” żurki, czosnkowe, borowikowe, bigosy, schabowe i inne specjały schroniskowej kuchni. Później na połączonych stołach pojawiły się wyniesione przez nas produkty i rozpoczęliśmy „Barbórkowanie”. Były dwie Basie, ale niestety brakowało Andrzeja. W ostatniej chwili zmogła go grypa. Nie było więc akcentu „andrzejkowego”. Było za to gromkie „Sto lat”, życzenia i prezenty. Jeszcze Piotrek wręczył paniom mikołajkowe lizaki. Na niego zawsze można liczyć w takich chwilach. I tak mijały kolejne godziny. Koniec zwieńczyły zawody. W jakiej konkurencji, niech pozostanie słodką tajemnicą uczestników. Później pozostał nam już tylko sen (podobno czasem z chrapaniem). Ja osobiście nie słyszałem, ale byli tacy, którzy słyszeli, chociaż z uwagi na ciemności panujące w pokoju nie mogli zlokalizować źródła.
    A ciemności wydawały się nie mieć końca. Czyżby jakieś niespodziewane poranne zaćmienie słońca? Powód jest bardziej prozaiczny. Za oknem gęsta mgła. Tatr ani śladu. Za to wieje porządnie. Może zanim wyjdziemy, coś się zmieni. Na razie dochodzi siódma. Po porannej toalecie zbieramy się w sali kominkowej, gdzie tradycyjnie jeden ze stołów zamienia się w ołtarz. Rozpoczyna się Msza Święta. Po raz pierwszy w historii „mikołajek” jest koncelebrowana. Do naszego górskiego kapelana czyli księdza Roberta dołącza ksiądz Marek (w ostatnich latach prowadzący wielkopiątkową Drogę Krzyżową na Mogielicę). Są też dwie intencje. Jedna za zdrowie naszego przyjaciela Karola (na pewno czuł mniejszy ból w sobotę i niedzielę), druga za wszystkich obecnych. Kazanie o górach i ścieżkach (raczej tych prostych niż krętych) wygłasza debiutant. Po Mszy Św. przenosimy się do jadalni. Jesteśmy sami. Nieliczni turyści (którzy wczoraj dotarli na nocleg) widać jeszcze nie zdążyli się obudzić. Tradycyjną jajecznicę w kilku przypadkach zastępuje czosnkowa. Marek i Grzesiek raczą się żurkiem. A za oknem sytuacja nie ulega zmianie. Kolejne porcje wrzątku „lądują” w termosach. Czas opuścić przytulne schronisko. Piętnaście minut po dziewiątej ustawiamy się na schodach do wspólnej fotografii. Zaraz potem ruszamy z wiatrem w mgłę. Na Hali Długiej, Tatry oglądamy wyłącznie oczami wyobraźni. Wchodzimy w las i po chwili wędrujemy już zielonym szlakiem na Jaworzynę Kamienicką. To kolejny wymóg tradycji. Trzeba uczcić pamięć Bulandy – gorczańskiego bacy i czarownika, przez ponad pięćdziesiąt lat wypasającego na polanie pod szczytem swoje owce.


    03.12.2011 - Mikołajki na Turbaczu 2011 - (fot. Artur Marć)

    W ubiegłym roku przecieraliśmy tutaj całkowicie zaśnieżoną ścieżkę, a pod Bulandową Kapliczką brodziliśmy w nawianych zaspach. Teraz o takiej sytuacji możemy jedynie pomarzyć. Co prawda na trawie leżą jakieś żałosne, śnieżne resztki, ale nie zasługują one na miano grudniowego śniegu. Wczoraj widzieliśmy go w większej ilości, ale jedynie z daleka i w wersji wyprodukowanej przez armatki, gdzieś na stokach Białki. Po krótkiej przerwie znowu wchodzimy w las. Po kilkunastu minutach marszu (gdzieś w okolicach Średniaka), wiemy że Stwórca po raz kolejny okazał się łaskawy. A może testował po prostu naszą cierpliwość? Wiatr rozwiał mgłę i z kolejnych polan oglądamy coraz pełniejsze panoramy. Na Przysłopie kilka osób postanawia zejść „żółtym” do Ochotnicy Górnej. Reszta zgodnie z planem wędruje na Gorc. Na jego szczycie wieje okrutnie, ale widoki sprawiają, że „wczorajsze” kanapki smakują znakomicie. Ciepła herbata rozgrzewa zziębniętych. Kolejne tabliczki czekolady uzupełniają stracone po drodze kalorie. Po chwili schodzimy do Ochotnicy Dolnej. Na niebie pokazuje się słońce. Wiatr cichnie. Warunki wspaniałe, a nieodległe Tatry coraz piękniejsze. Szybko wytracamy wysokość. Widać już zabudowania przysiółka Gorcowe. Dochodzimy do asfaltu. W Potoku Gorcowym usuwamy resztki gorczańskiego błota z butów i schodzimy do czekającego już przy stacji benzynowej busa. Grupa z Ochotnicy Górnej zjawia się prawie w tym samym momencie. Zegarki wskazują czternastą trzydzieści. Po niespełna dwóch godzinach meldujemy się w Tarnowie. A za rok z radością będziemy tworzyć szóstą część „Mikołajkowej Odysei”.

    Janusz Foszcz


    04.12.2011 - Mikołajki na Turbaczu 2011 - (fot. Janusz Foszcz)

  • 27.12.2010 IV Poświąteczny Spacer na… Jaworze

    W nieco inne miejsce niż planowaliśmy i w nieco mniejszym gronie niż to przewidywaliśmy odbył się nasz kolejny (czwarty już) poświąteczny spacer. Zmiany wymusiła ekonomia. I w ten sposób zamiast wyprawy w Beskid Wyspowy (konkretnie na Luboń Wielki) wyszedł wyjazd na leżące w Górach Grybowskich Jaworze. Tylko data pozostała niezmienna od lat – 27 grudnia.
    W poniedziałkowy poświąteczny ranek spotkaliśmy się na odnowionym tarnowskim dworcu. Ustawiliśmy się w kolejce do kasy, aby kupić bilety do Ptaszkowej i zetknąć się z pierwszą w tym dniu niespodzianką. Po chwili kolejno odchodziliśmy od okienka, trzymając w dłoni bilet do Nowego Sącza. Okazało się bowiem, że mimo iż leży on kilkanaście kilometrów dalej niż Ptaszkowa, bilet doń jest tańszy ponieważ objęty jest jedną z promocji PKP Przewozy Regionalne. Zaoszczędziwszy kilka złotych udaliśmy się (też tradycyjnie) na peron trzeci. Z niego bowiem odjeżdżają zazwyczaj pociągi w kierunku Sącza i Krynicy. Zaatakowaliśmy pierwszy wagon i tutaj czekała na nas następna niespodzianka. Było nią sympatyczne spotkanie z naszym górskim druhem Galonem i jego wesołą drużyną. Ich celem była najpierw Piwniczna Zdrój, a następnie trzydniowa eksploracja Pasma Jaworzyny Krynickiej. Ten turystyczny wagon został zasilony jeszcze w Gromniku, gdzie dołączyli do nas Halinka z Bogusiem. Trwająca nieco ponad 1,5 godziny podróż przebiegła w rodzinnej, poświątecznej atmosferze. W końcu musieliśmy jednak opuścić pociąg i wyjść na zaśnieżony peron.
    Ptaszkowa powitała nas mroźnym powietrzem. W kilka minut dotarliśmy do nowego kościoła i weszliśmy w „teren”. Szlak oczywiście (ku naszej radości) pozostawał nieprzetarty a pokrywa śniegowa wahała się od 5 do 70 cm (to w zaspach oczywiście). Za plecami mieliśmy widoki na Rosochatkę i Jodłową Górę. Po chwili weszliśmy do lasu. Pokryte świeżą szadzią drzewa sprawiały bajkowe wrażenie. Boguś wypatrzył przebiegającego lisa. Na śniegu znajdowało się zresztą wiele innych tropów. Kiedy dotarliśmy do grani Postawnego okazało się, że skończył się „dziewiczy śnieg” i dalsza droga przebiegać będzie po śladach skutera śnieżnego. Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy wreszcie na Jaworze. Tutaj, pod pięknie oszronioną metalową wieżą widokową zorganizowaliśmy przerwę śniadaniową połączoną z degustacją słodkości ze „świątecznego stołu”. Nie obyło się bez kieliszka pigwówki ze zbiorów Bogusia. Pokrzepieni posiłkiem weszliśmy na wieżę i przez kilka minut delektowaliśmy się widokami (niestety dość ograniczonymi ze względu na niskie chmury).


    27.12.2010 - IV Poświąteczny Spacer na Jaworze - (fot. Jerzy Zieliński)

    Kiedy ponownie dotknęliśmy stopami gruntu, przyszedł czas na obrzędy związane z przyjęciem do naszego grona Krzyśka (Cinia) – naszego korespondenta z Irlandii oraz Artura z leżącej nieco bliżej Dębicy. Teraz czekało nas już zejście do Grybowa. Szlak zielony szczęśliwie uniknął wcześniejszego odśnieżania i dzięki temu mieliśmy znowu okazję na „brodzenie” w świeżym puchu. Dzięki stromemu zejściu szybko traciliśmy wysokość. Po wyjściu z lasu dotarliśmy do pierwszych zabudowań i odśnieżonej, wykonanej z betonowych płyt drogi. Z lewej strony mogliśmy oglądać masyw Jaworza z prawej wyłonił się Chełm (ten nad Grybowem). Niestety obrany przez nas wariant zejściowy ma jeden feler. Ostatni odcinek prowadzi bowiem dość ruchliwą drogą wiodącą do Krynicy i przez dłuższy czas pozbawioną chodnika. Pokonaliśmy go jednak sprawnie i w nagrodę mogliśmy zasiąść w kultowej grybowskiej restauracji „Kaskada” i ocenić jakość produktów miejscowego browaru. Zresztą byliśmy jednymi z ostatnich klientów w historii tego lokalu, bowiem (jak dowiedzieliśmy się od Pani bufetowej) od pierwszego stycznia kończy on swoją działalność i będzie wyburzony, robiąc miejsce pod nowy most na Białej i nowe, zmodernizowane skrzyżowanie. Opuściwszy gościnną „Kaskadę” udaliśmy się na stację PKP. Tutaj znowu wykorzystaliśmy „sądecką promocję” i w mocno ogrzewanym wagonie dotarliśmy szczęśliwie, chociaż z niewielkim opóźnieniem do Tarnowa.

    Janusz Foszcz


    27.12.2010 -
    IV Poświąteczny Spacer na Jaworze - (fot. Leszek Foszcz)

  • Zapraszamy na Spotkanie Opłatkowe

    Zapraszamy serdecznie wszystkich Członków i Sympatyków PTT na kolejne nasze wspólne Spotkanie Opłatkowe, które odbędzie się 5 stycznia 2011 r. (środa) o godz. 17:30 na terenie Klasztoru xx. Filipinów w Tarnowie przy ul. Piłsudskiego 9.

    Podobnie jak w latach ubiegłych o "Wigilijny Stół" musimy zadbać sami, ale nie było z tym nigdy problemu.


  • 14.12.2010 Powstało Szkolne Koło PTT Nr 2 w Tarnowie

    Z ogromną radością pragnę poinformować, iż w odpowiedzi na wniosek z dnia 1 grudnia 2010 r. podpisany przez siedemnastu uczniów i nauczycieli z tarnowskiego V Liceum Ogólnokształcącego im. Janusza Korczaka, Zarząd Oddziału PTT w Tarnowie podjął uchwałę powołującą do życiaSzkolne Koło PTT Nr 2 im. ks. Walentego Gadowskiego. Stało się to 14 grudnia 2010 r. na zorganizowanym zebraniu założycielskim, które odbyło się we wspomnianym już V LO przy ul. Rejtana 20 w Tarnowie. Tam też Koło ma swoją siedzibę. W spotkaniu uczestniczyło oprócz zaproszonego zarządu tarnowskiego Oddziału PTT, którego reprezentantami byli ks. Robert Piechnik COr, Janusz Foszcz, Kamil Nowak i Jerzy Zieliński, liczne grono nauczycieli i uczniów. Swoją obecnością uświetnił tę uroczystość również przedstawiciel Zarządu Głównego PTT, wiceprezes Towarzystwa Nikodem Frodyma z O/PTT w Krakowie.
    Pierwszym punktem spotkania było przybliżenie przez przedstawicieli PTT historii Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i jego działalności oraz postaci ks. Walentego Gadowskiego, którego członkowie nowego Koła zaproponowali na swojego Patrona, po czym przystąpiono do wyborów władz Koła. Trzem nauczycielom - opiekunom Koła - powierzono następujące funkcje: Prezesem został wybrany Grzegorz Gawlik, Sekretarzem Marcin Zaród, a Skarbnikiem Piotr Kwiek. Pozostałymi Członkami Zarządu Koła zostali uczniowie: Dominika Szuba i Piotr Masło.


    14.12.2010 - Spotkanie Założycielskie SK PTT Nr 2 w Tarnowie - (fot. Marcin Zaród)

    Po części oficjalnejjako dopełnienie spotkania odbył się pokaz slajdów zaprezentowany przez uczestników trekkingu "Wokół Annapurny" zorganizowanego dla uczczenia 680-tej rocznicy lokacji Miasta Tarnowa przez sześciu członków tarnowskiego oddziału PTT.

    W tym miejscu pragnę podziękować Dyrekcji V Liceum Ogólnokształcącego za przychylność i życzliwość okazaną PTT, nauczycielom za zapał, a uczniom za zaangażowanie i zainteresowanie turystyką górską.

    Życzymy wszystkim wytrwałości oraz wielu udanych wycieczek górskich i krajoznawczych.

    Jerzy Zieliński


    14.12.2010 - Pamiątkowe zdjęcie opiekunów oraz członków Zarządu O/PTT w Tarnowie
    (fot. Nikodem Frodyma)

    >>Galeria zdjęć ze spotkania zamieszczona na stronie V LO w Tarnowie<< 

  • Pokaz Slajdów "Wokół Annapurny" w TCI

    Zapraszamy serdecznie do Tarnowskiego Centrum Informacji (Tarnów, Rynek 7)
    na prelekcję - pokaz slajdów


    "Wokół Annapurny"
    Tarnowianie w Himalajach Nepalu

    która odbędzie się 17 grudnia 2010 r. o godz. 18:00

    Tym razem prelegentami będą członkowie naszego
    tarnowskiego Oddziału PTT - uczestnicy trekkingu

    WSTĘP WOLNY
    aaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa



    Organizatorzy:

    Polskie Towarzystwo Tatrzańskie - Oddział w Tarnowie
    Tarnowskie Centrum Informacji
    ZHP - Hufiec Tarnów

  • 04-05.12.2010 "Zakładowe" Mikołajki na Turbaczu

    Biel i czerwień. Te barwy dominowały w czasie pierwszego grudniowego weekendu w Gorcach. Kiedy przed trzema laty wyruszaliśmy w pięcioosobowym składzie z Rzek do schroniska na Turbaczu, aby podarować sobie górski, mikołajkowy prezent, nie przypuszczaliśmy, że tworzymy "nową świecką tradycję". Z roku na rok grono gorczańskich "Mikołajów" powiększało się i w tym roku liczyło już ponad czterdzieści osób. Wyjazd przypominał więc znane z minionej epoki, a obecnie nieco zapomniane już, choć kultywowane w pewnych kręgach "wycieczki zakładowe". Już samo pozbieranie uczestników zajęło nam sporo czasu.
    Podobnie jak w latach ubiegłych święty biskup z Miry obdarował nas jednak najbardziej oczekiwanym prezentem czyli wspaniałą pogodą. Właściwie to była ona najlepsza z dotychczasowych gorczańskich mikołajkowych wyjazdów. Mimo iż jeszcze w nocy z piątku na sobotę dość mocno padał śnieg, poranek w Tarnowie powitał nas błękitnym niebem. Na drogach jednak warstewka białego puchu skutecznie zakrywała asfalt. Dodatkowo po pewnym czasie przyplątała się mgła. W związku z powyższym podróż do Kowańca trwała prawie cztery godziny. Po jedenastej opuściliśmy pokład autobusu przy goprówce obok Długiej Polany. Czerwony wąż rozciągnął się na długości kilkudziesięciu metrów. Pierwsze podejście, nie na darmo zwane Golgotą, poszarpało go jeszcze bardziej. Z przodu te same co zwykle uśmiechnięte twarze i w komplecie "nepalskie dziadki" (no ale Annapurna oblige). Mgła zostaje za nami i widoki coraz ładniejsze. Są i Taterki w całej krasie. Pod butami skrzypi śnieg, a nad głową znowu błękit. Na Sralówkach konsumpcyjna przerwa. Po chwili mkniemy dalej. Dochodzimy do Bukowiny Waksmundzkiej i po kilkudziesięciu minutach stajemy przed schroniskiem. Kwaterujemy się jak zwykle w wieloosobowych pokojach. Małe co nieco w schroniskowej jadalni i znowu na "świeże powietrze". Tym razem idziemy na Jaworzynę Kamienicką. To też tradycja. Zawsze odwiedzamy Bulandową Kapliczkę. Widok Tatr z Hali Długiej, jak zwykle niesamowity. Od wejścia w las przecieramy szlak i wraz z zachodzącym słońcem stajemy na jaworzyńskiej polanie. Kilka zdjęć i wracamy. Do schroniska dochodzimy już w ciemnościach. Na twarzach czujemy dobrze działalność mrozu. Rozgwieżdżone niebo zapowiada wspaniały poranek. Z Kiczory wracają inni tarnowscy Mikołaje. Obiadokolacja, a później w sali kominkowej wspominamy Himalaje. Jest laptop, rzutnik, tybetańska muzyka, buddyjskie flagi modlitewne i dwie godziny nepalskich opowieści. Potem w jadalni świętujemy przeszłe, teraźniejsze (Barbórka) i przyszłe imieniny i urodziny listopadowo-grudniowych solenizantów i jubilatów.


    05.12.2010 - IV Mikołajki na Turbaczu - (fot. Marcin Wiśniewski)

    Noc mija spokojnie zaś ranek (a właściwie okoliczności przyrody) zmusza nas do szybkiego opuszczenia łóżek i wyjścia przed schronisko. Brak słów do opisania wrażeń estetycznych, lepiej zaprosić nieobecnych do galerii zdjęć. Po mszy i śniadaniu czas na niedzielny spacerek. Najpierw przeżywam małe déjà vu. Po raz kolejny zostaję przyjęty w szeregi PTT. Ba przyjmuję sam siebie (zgadzają się personalia i rocznik). Od teraz jest nas już jednak w oddziale dwóch. A później wyruszamy w stronę Starych Wierchów. Znowu błękit, zieleń (świerków) i biel śniegu. Tatry, Babia Góra, Pilsko, Pasmo Podhalańskie Beskid Wyspowy i Makowski. Widać naprawdę sporo. I jeszcze skrzący biały puch. Szybko dochodzimy do schroniska na Starych Wierchach. Krótki postój i idziemy do Bacówki na Maciejowej. Tutaj sprawdzamy bacówkowe menu. Test wypada naprawdę dobrze (dość duży wybór i niezła jakość przy umiarkowanych cenach). Teraz pozostaje nam już ostatni etap. W nieco ponad półgodziny schodzimy do Rabki –Słonego. Jeszcze chwila i zajmujemy miejsca w autobusie. Po akcji "zaginiony szwagier" obieramy kurs na Tarnów. Kolejne, czwarte już "Mikołajki na Turbaczu" przechodzą do historii.

    Janusz Foszcz


    05.12.2010 - IV Mikołajki na Turbaczu - (fot. Janusz Foszcz)

  • 27.12.2009 Poświąteczny spacer na Liwocz

    Święta minęły szybko, ciepło i rodzinnie. A ponieważ dostarczyliśmy organizmom "trochę" więcej niż zwykle kalorii, toteż musieliśmy coś z tym fantem zrobić. Już przed dwoma laty wymyśliliśmy tzw. "poświąteczne spacerki" mające na celu rozruszanie zastanych kości i oczyszczenie ciał po tych wszystkich barszczykach, uszkach, pierogach, karpiach... I oto kolejny ze spacerków za nami. Mało zimowy, ale na szczęście nie błotnisty (podziękowania dla Dziadka Mroza). Zaczął się jak na niedzielę przystało Mszą Świętą w naszym "garnizonowym" kościele xx. Filipinów. Pożegnani czule przez kapelanów wyruszyliśmy samochodami przez Tuchów, Ryglice, Joniny do Wisowej. Pogoda przyjemna i już po drodze pojawiają się Taterki (ale miła niespodzianka) oraz resztki śniegu w przydrożnych rowach (no w końcu jest zima). Za chwilę dołączyła do nas grupa z "Fasolowej Doliny" czyli Halinka z Bogusiem. Teraz w ruch idą kijki, spod butów aż dymi i w niespełna dwie godzinki dotarliśmy na Liwocz. Po drodze niektórzy z nas zaliczyli jeszcze zapomniany, zniszczony kirkut. W samo południe ucztujemy na widokowym tarasie pod krzyżem - a nad kaplicą. Niestety i tutaj dopadają nas kulinarne wspomnienia świąt. Jest radość, są widoki i nie chce się schodzić. Gdzieś z Kopy Kondrackiej pozdrawia nas Rafik. Nie możemy go dostrzec. Jednak i on i my widzimy wspólnie Rosochatkę i Jodłową. Rozpoczynamy zejście i po drugiej meldujemy się na "przyleśnym parkingu". Wracamy przez Zalasową i Skrzyszów. Za niespełna godzinkę jesteśmy już w domach, a spacerek przechodzi do historii i zasila "wyjazdy, które już są za nami".

    Janusz Foszcz


    27.12.2009 - Poświąteczny Spacer na Liwocz - (fot. Jerzy Zieliński)

    {rokbox title=|Poświąteczny spacer na Liwocz| title=|27.12.2009 - fot. Jerzy Zieliński|}images/stories/Teksty/liwocz01.jpg{/rokbox}
  • 05-06.12.2009 Mikołajki na Turbaczu

    Impreza narodziła się dwa lata temu i mamy nadzieję, że pożyje jeszcze kilka lat. Tradycyjnie już okres zwany popularnie "mikołajkami" spędzamy w Gorcach i w Schronisku na Turbaczu. Chętnych na spotkanie z Mikołajem było sporo (co roku jest więcej). Grono mogło być jeszcze liczniejsze, ale niestety grypa niektórym dała się we znaki. Mimo wszystko spora grupa zapaleńców wyruszyła w sobotę o 715na południe od Tarnowa. Z pomocą PKS-u dotarliśmy do Nowego Sącza, skąd busikiem zajechaliśmy na Przełęcz Przysłop. Tutaj powitał nas chłód i mgła. Na szczęcie prognozy nie przewidywały żadnych opadów. I tak też było. Mimo dość ograniczonych panoram, w kilku grupkach wędrowalismy żółtym szlakiem w stronę Schroniska im. Władysława Orkana. Po drodze minęliśmy Jaworzynkę, Gorc Troszacki, Przełęcz Borek i Czoło Turbacza. Śladów październikowej zimy prawie nie dostrzegliśmy. Podobnie zresztą jak śladów turystów. Za to było ich pełno w schronisku. Długi grudniowy wieczór wypełniły urodziny Bogusia (...i jeszcze jeden i jeszcze raz...), śpiewy, rozmowy i czytelnictwo. Już po 2200zameldowaliśmy się grzecznie w łóżeczkach. Chyba przeczuwaliśmy, że niedzielny poranek może okazać się wyjątkowy. I tak właśnie było. Mikołaj obdarował nas najwspanialszym prezentem. Jakim? Przekonacie się oglądając galeryjki (a będzie ich sporo). Po porannej jajecznicy lub żurku opuściliśmy gościnne schronisko i już po pięciu godzinach zameldowaliśmy się w Rzekach. A po drodze, znowu tradycyjnie na Jaworzynie Kamienickiej (przy Bulandowej Kapliczce) powiększyliśmy nasz Oddział PTT. No i była jeszcze ciepła herbatka na Gorcu i piweczko w Chacie w Rzekach. A potem pozostało tylko spłukanie gorczańskiego błota w Kamienicy, jazda busem do Sącza i powrót pociągiem do Tarnowa.

    Janusz Foszcz


    06.12.2009 - Mikołajkowy poranek na Turbaczu - (fot. Jerzy Zieliński)

  • 05.12.2009 Pieniny Właściwe w grudniowej szacie

    Pierwsza górska wyprawa Szkolnego Koła Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego Nr 1 im. Jana Pawła II przeszła do historii. Wybór padł na Pieniny, a konkretniej na masyw Trzech Koron.
    5 grudnia, a była to sobota, pojechaliśmy wynajętym busikiem do miejscowości Sromowce Niżne i około godziny 9.00 wyruszyliśmy w góry. Podążyliśmy żółtym szlakiem wiodącym przez Wąwóz Szopczański, gdzie strome skalne ściany, wznoszące się na wysokość około 40 metrów i przepływający potok tworzą wspaniałą scenerię. Z wąwozem tym związana jest między innymi legenda o ocaleniu króla Jana Kazimierza z rąk Szwedów, którą opisał Henryk Sienkiewicz na kartach „Potopu”. Po odpoczynku na Przełęczy Chwała Bogu (zwanej również Szopką), ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem w kierunku Trzech Koron. Na wysokości około 900 metrów naszym oczom ukazał się wręcz bajkowy krajobraz. Oszronione drzewa, widoczne na zdjęciu poniżej, oraz mgła nadawały temu miejscu niepowtarzalny charakter. Masyw Trzech Koron tworzy pięć turni, z których najwyższą jest Okrąglica. Ona była celem naszej górskiej wędrówki. Weszliśmy na taras, z którego podczas dobrej przejrzystości powietrza rozciągają się przepiękne panoramy. My podziwialiśmy tym razem mgłę, w całej swojej okazałości. Na Okrąglicy miało miejsce ważne wydarzenie dla naszego koła. Amanda Kędzior, uczennica kl. 1d uroczyście otrzymała legitymację członkowską SK PTT. Były gratulacje i były zdjęcia. Po zdobyciu Okrąglicy odpoczęliśmy i ruszyliśmy niebieskim szlakiem na Zamkową Górę (799 m), na której znajdują się ruiny Zamku Pienińskiego. Budowla ta pochodzi z XIII w., a kojarzona jest z legendami o ucieczce św. Kingi przed Tatarami. Umiejscowiona jest tu również grota ze statuą świętej bardzo związanej i zasłużonej dla tego regionu Polski. Po powrocie na Polanę Kosarzyska, wybraliśmy zielony szlak, który doprowadził nas do Sromowców Niżnych. Podczas kilkugodzinnego rajdu po terenie Pienińskiego Parku Narodowego spotkaliśmy niewielu turystów, głównie ze Słowacji. Około godziny 15.00 wróciliśmy do naszego busika. Nie był to jeszcze koniec naszych wędrówek. Zgodnie podjęliśmy decyzję o wyprawie na Słowację, która zajęła nam kilka minut, gdyż skorzystaliśmy z rowerowo – pieszej kładki, spinającej brzegi Dunajca. Po obowiązkowej sesji zdjęciowej, niektórzy z nas pierwszy raz w życiu przekroczyli granicę Polski, wróciliśmy do kraju i wyruszyliśmy w kierunku Tarnowa, gdzie wieczorem powitaliśmy stęsknione rodziny.
    Pieniny pozostawiły w nas wiele wspomnień i z pewnością odwiedzimy je na wiosnę, gdy zachwycają, przybierając zupełnie inną szatę.

    Beata Wideł


    05.12.2009 - Nasza grupa pod Trzema Koronami
    (fot. Beata Wideł)

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama