13.07.2014 "Pstrągi w Beskidzie Niskim"

Pstrągi w Beskidzie Niskim...

Do jednej z wielu cyklicznych imprez organizowanych przez nasz Oddział należy letni wypad w Beskid Niski, który kończymy konsumpcją pstrągów. Podobnie jak w ubiegłym roku autorem planu był kolega Artur (specjalista od Beskidu Niskiego). Start został zaplanowany z Huty Polańskiej od schroniska Hajstra i kościółka św. Huberta i św. Jana z Dukli na Przełęcz (lub jak kto woli Sedlo) Mazgalica i Filipowski Wierch, a następnie łąkami nad Ożenną do szlaku zielonego, którym dojdziemy na Wysokie. Termin imprezy - 12 lipca. Lista na forum pęka w szwach… Aż tu nagle info - załamanie pogody. Nie trzeba też czytać prognoz - leje cały czas. Zainteresowani wyjazdem są trochę niepewni… ale Artur oznajmia wszem i wobec - wyjazd przełożony na następny dzień.


13.07.2014 - "Pstrągi w Beskidzie Niskim" - (fot. Artur Marć)

Nieco zamieszania, niektórzy mają wątpliwości (podobno Jasło zalane) i rezygnują, ale nie poddajemy się! W niedzielny poranek tradycyjnie o 7:00 startujemy spod Tarnovii. Pogoda troszkę zaskakuje, niby słoneczko, potem chmurki, deszczyk - no, ale nas to nie straszy. Startujemy uśmiechnięci, zadowoleni, że zamiast oglądać "Dzień dobry TVN" jesteśmy w górach. Podążamy więc wyznaczoną trasą - ciut zaskoczeni, że mało tego błotka po takich ulewach. Błoto zatem nie dopisało, ale żeby było ciekawie, to w części "łąkowej" napotykamy na wylany potok. Ale dla wytrawnych piechurów to żadna przeszkoda - umiemy chodzić po wodzie… no może z wyjątkiem Janusza, który kilkakrotnie wyciskał wodę ze skarpet… Reszta uczestników nie przyznała się, że ma mokro w butach. Może dlatego, że był to już końcowy etap trasy i wszyscy myślami byli już w Foluszu…


13.07.2014 - "Pstrągi w Beskidzie Niskim" - (fot. Artur Marć)

Mimo mokrych butów pogoda ducha nikogo nie opuszczała, powoli zeszliśmy do Krępnej - uzdrowiska w Magurskim Parku Narodowym (gdzie mieści się siedziba jego dyrekcji). Kilka ostatnich fotek z zalewem rekreacyjnym na Wisłoce w tle i udajemy się do busa, bo pstrągi już czekają. Kilkanaście minut jazdy i jesteśmy w Foluszu. Tam właśnie delektujemy się wyśmienitym pstrągiem. Troszkę trzeba było czekać, ale - cierpliwość kluczem do radości. Nasze podniebienia były usatysfakcjonowane, co potwierdzone było faktem, iż większość z nas zamawia "pstrąga na wynos"… (chociaż nie wiem czy jednak nie po to, by wkupić się w łaski opuszczonym rodzinom, które same pozostały w domu). Po skończonej degustacji niestety trzeba było wracać do Tarnowa. Smutno tak… z takiej sielanki wracać do codziennej rzeczywistości. Miło wspominać. Teraz pozostało nam tylko czekać na kolejną już edycję "Pstrągów w Beskidzie Niskim".

Przemysław Klesiewicz


13.07.2014 - "Pstrągi w Beskidzie Niskim" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama