17-18.10.2015 - Jesień na Połoninach

„Bieszczady we mgle”
Czwarta nad ranem…sen już nie przyszedł, za to przyjechał pan Janusz swoim busem, który zabrał nas w podróż w Bieszczady. Liczna grupa członków naszego Towarzystwa jak również sympatyków w dobrych humorach wyruszyła w kolejną wyprawę górską, której celem była Wetlina. Temperatura oraz mgły otaczające góry, nie wróżyły łatwej wędrówki, zaprawieni jednak w różnych warunkach w górach, wyruszyliśmy na szlak. Pomimo niesprzyjającej pogody oraz mgieł, które zakrywały szczyty, turyści licznie przybyli z różnych zakątków Polski. Mijaliśmy liczne grupy oraz samotnych wędrowców, którzy z zaciekawieniem spoglądali na nasze czerwone polary, a przewodnicy grup pozdrawiali nas, życząc dobrej wędrówki. Pierwszym przystankiem była Chatka Puchatka, w której osłoniliśmy się przed wiatrem oraz deszczem. Po dłuższym odpoczynku i drugim śniadaniu, ubrani w ciepłe kurtki, czapki i rękawiczki wyruszyliśmy na szczyt, do którego dotarliśmy we mgle i brodząc w błocie. Nie inaczej było na szczycie, Smerek spowity był mleczną konsystencją, a panorama była tylko kwestią dobrej wyobraźni. Podczas wędrówki spotkaliśmy naszych przyjaciół z PTT w Ostrowcu Świętokrzyskim, którzy schodzili już ze szczytu i oddaliśmy się wspomnieniom z ostatnich wyborów do Zarządu, gdzie byłam gościem i do dziś wspominam tak miłe przyjecie mnie oraz Jurka Zielińskiego z ramienia Zarządu Głównego.  Janusz z Arturem oraz kilkoma osobami, postanowili kontynuować wędrówkę do Bacówki Jaworzec, a pozostali z Przełęczy Orłowicza wyruszyli w wędrówkę powrotną do Wetliny. Dołączywszy do grupy, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, z wcześniej poznanymi wędrowcami z Lublina, którzy towarzyszyli już nam do samej Wetliny. Serdecznie pozdrawiamy naszych nowo poznanych kolegów, którzy zapowiedzieli wizyty na naszej stronie Oddziału.


autor: Iwona Leśniowska-Sułek

 

W oczekiwaniu na schodzących z gór kolegów, usiedliśmy w przydrożnym barze, by tam odpocząć . Chłopcy z naszej ekipy Andrzej, Rafał i Leszek szybko nawiązali kontakt z mieszkańcami, konsumując podczas burzliwej dyskusji miejscowe rarytasy. Coraz chłodniejszy wiatr, zmusił nas do opuszczenia baru i udaliśmy się do schroniska, w którym nocowaliśmy. Wieczór upłynął przy wspólnych rozmowach i zabawnych opowieściach. Po całonocnym opadzie deszczu, ranek przywitał nas błękitem nieba. Po śniadaniu wyruszyliśmy do Wołosatego, skąd przez Przełęcz Bukowską, Rozsypaniec i szczyt Halicz, dotarliśmy na najwyższy szczyt Bieszczad, na Tarnice. Poranny błękit znów został zasłonięty przez bieszczadzkie mgły. Gdzieniegdzie na kilka minut wyłaniały się połoniny i barwne jesienne pejzaże, by zaraz potem zniknąć na dobre. Zarząd Oddziału przygotował niespodziankę dla naszego nowego członka Towarzystwa Tatrzańskiego – Roberta. Na samym szczycie Tarnicy, została wręczona legitymacja członkowska oraz tradycyjne przejście przez szpaler złożony z kijków, które za pierwszym razem mocno dają się we znaki. Życzymy Robertowi wielu wypraw górskich i miło spędzonego czasu w dobrym Towarzystwie.

 


autor: Artur Marć 

Podczas wędrówki niebieskim szlakiem do Wołosatego, którym schodziliśmy do busa, Rafał z Asią oddali się opowieściom  o wycieczkach, podczas których czas płynie w dobrej zabawie i z lekkim humorem, który zresztą dopisywał każdemu podczas całej wyprawy. Na polanie w Wołosatym Janusz, Artur i Łukasz z zadumą spoglądali w stronę Tarnicy . Otóż okazało się, że gdy my już zeszliśmy ze szlaku, szczyt odsłonił się i okazał w całej pełni. Jak by to ująć w znanej piosence „opadły mgły i Tarnica ze snu się budzi…”. Nic straconego, nowy dzień wstanie już niebawem, gdy udamy się w kolejną wędrówkę po Bieszczadach. Dziękujemy Arturowi oraz Januszowi, którzy zorganizowali wycieczkę!

Kinga Buras


autor: Kinga Buras

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama