18.03.2015 Prelekcja "Hakuna Matata..."

Hakuna Matata czyli znowu w Afryce...

18 marca 2015 r. w tarnowskim Oddziale PTT odbyła się prelekcja zatytułowana „Hakuna Matata czyli znowu w Afryce”. W fascynującą podróż na afrykański ląd zabrali licznie przybyłych Janusz, Karol, Rafał i ks. Robert. Pierwsze slajdy ukazały uczestnikom prelekcji smutny obraz tamtejszej rzeczywistości. Slumsy, ulicznych sprzedawców, którzy chcąc zarobić na utrzymanie rodziny, sprzedają różne wyroby, niekoniecznie nadające się do użytku czy spożycia. Wśród najuboższych, mieszkańców ogromnego slumsu w Nairobi (stolicy Kenii) pracują od wielu lat misjonarze ze zgromadzenia Kombonianów. Serdecznie powitali oni naszych podróżników na lotnisku i zapewnili dalszy transport. Zanim jednak nasi koledzy wyruszyli w góry, czyli tam, gdzie wyruszają najchętniej, spędzili nieoczekiwanie ponad trzy godziny na odwiedzaniu kolejnych sklepów wielobranżowych. W nich bezskutecznie usiłowali zakupić butle gazowe pasujące do posiadanych palników. Bez butli wędrówka po afrykańskich górskich bezdrożach nie byłaby możliwa. Wreszcie poszukiwania zakończyły się sukcesem, ale początek pobytu w Afryce nie był całkiem fortunny i zachodziła obawa, że tak będzie do końca. Przecież niedzielna Msza Święta, w której tuż przed wyjazdem wzięli udział członkowie wyprawy rozpoczęła się - jak wspomniał Rafał - pieśnią „nasze plany i nadzieje coś niweczy raz po raz…”. Na szczęście limit pecha został szybko wyczerpany i jeszcze tego samego dnia uczestnicy afrykańskiej eskapady znaleźli się na obszarze Mount Kenya National Park.


18.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Zanim słońce schowało się za horyzont chłopaki dotarli już na wysokość ok. 3600 m n.p.m., gdzie rozbili namiot i rozpalili małe ognisko. Następnego dnia ruszyli w stronę Shiptons camp. Chłodzeni rześkim, górskim wiatrem uznali, że równikowe słońce afrykańskie nie opala zbyt mocno i nie jest konieczna pielęgnacja skóry kremem przeciwsłonecznym. Skutki zobaczyliśmy szybko. Na kolejnych slajdach naszym oczom ukazały się cztery dziwnie czerwone twarze. Kolejne zdjęcia to malownicza przyroda Parku oraz niepowtarzalne widoki. Zwłaszcza te ze szczytu Point Lenana (4985 m n.p.m.) - jednego z trzech wierzchołków Mt. Kenii. Niby równik, a na kolejnych zdjęciach oglądamy lodowce. Co prawda z roku na rok zmniejszają swoją wielkość, ale wciąż stanowią niebywałą atrakcję w tej części świata. Błękitne niebo, które towarzyszyło uczestnikom od początku wyprawy, przeobraziło się w kilka godzin w ciemną chmurę, z której zaczął padać śnieg. Mogliśmy zaobserwować radykalną zmianę pogody. Janusz wskazywał na zdjęciach ścieżki, którymi w śnieżnej zadymce szedł Karol, a które świadczyły o jego odwadze i te, którymi szli pozostali, nie dokładając dodatkowych kilometrów. Prezentacja zawierała też zdjęcia miast, które nasi podróżnicy zwiedzili. Wśród nich między innymi położone na równiku Nanyuki, stołeczne Nairobi czy położoną w Tanzanii Arushę. Janusz opowiadał o poznanych Afrykańczykach, o ich przygodach, mentalności i kulturze. Kolejne slajdy przeniosły nas do sąsiadującej z Kenią Tanzanii. Najpierw zobaczyliśmy obszary Arusha National Park, na terenie którego wznosi się wspaniały szczyt Mount Meru (4566 m n.p.m.). Był on kolejnym górskim celem wyprawy.


18.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Przy bramie wejściowej majestatycznie stał słoń. Na szczęście była to tylko naturalnych rozmiarów rzeźba. Turystom wędrującym na szczyt obowiązkowo musi towarzyszyć uzbrojony strażnik, którego zadaniem jest ochrona wędrowców przed dzikimi zwierzętami. Ów strażnik posiadał broń i wiedzę na temat czyhających zagrożeń. Strażnik okazał się młodym Tanzańczykiem zaś broń prawie muzealnym eksponatem. Nasi koledzy rozpoznali, że to liczący 106 lat niemiecki mauser. Z pewnością używany był w czasie I wojny światowej, gdy Tanzania nazywała się jeszcze Niemiecką Afryką Wschodnią. W czasie wędrówki oprócz strażnika towarzyszyła chłopakom sympatyczna para z Czech. Dzięki temu wieczory mijały na utrwalaniu przyjaźni polsko-czesko-tanzańskiej. Atak szczytowy na główny wierzchołek Meru rozpoczął się o 2:30 w nocy. Dzięki temu mogliśmy obejrzeć niesamowity spektakl, jakim jest zawsze wschód słońca oglądany w górach. Dla takich widoków warto znosić trudy wspinaczki i niewyspania. Wschodzące gdzieś nad Kilimandżaro słońce, grube warstwy chmur zalegające poniżej wierzchołka, oświetlone postrzępione skały. Te widoki pozostaną na długo w naszej pamięci. Podobnie jak kolejne, gdy u podnóża góry jej zdobywcy zetknęli się z dzikimi mieszkańcami Parku czyli bawołami, guźcami i zebrami. Następne dni nasi koledzy spędzili na stepie masajskim. Na tej gościnnej ziemi, oczekiwał już przyjaciel naszego Oddziału PTT, tarnowianin ks. Arek Nowak. Od wielu lat pracuje w Tanzanii jako misjonarz. Jest też autorem poczytnego bloga. Ksiądz Arek zabrał naszych podróżników na kilkudniową wycieczkę po rozległej sawannie.


018.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

W ten sposób przedstawiciele Oddziału dotarli do położonych z dala od cywilizacji masajskich wiosek, poznali się z tubylcami i dobrze poznali panujące wśród nich zwyczaje. Niecodzienne przeżycia sprawiły, że przybyli na prezentację goście dzięki opowieściom Janusza mogli w sposób zabawny poznać jak inna jest mentalność i sposób życia w dalekiej Afryce. Ciekawym epizodem było spotkanie polskiej rodziny (rodzice i dwójka dzieci w wieku szkolnym) z Torunia, która od 2014 roku podróżuje dookoła świata. Nasi koledzy poznali również pana Edwarda - najstarszego Polaka mieszkającego w Arushy od czasów II wojny światowej. Ma tutaj swój dom, a wokół niego piękny ogród, gdzie oprócz typowych roślin tropikalnych (kawa, bananowce, strelicje) nie brakuje też truskawek czy pomidorów. Wnętrze domu wypełniają kolekcje książek i liczne polonica świadczące dobitnie o pochodzeniu gospodarza. Ostatni slajd oprócz krajobrazu sawanny zawierał słowa „asante sana” - co w języku suahili znaczy „dziękuję bardzo”. My też dziękujemy Januszowi, Karolowi, Rafałowi i ks. Robertowi za wspaniałą podróż, którą dzięki ich opowieściom mogliśmy odbyć w marcowe popołudnie.
Na zakończenie prezentacji, ks. Robert wyświetlił jeszcze kilka filmów nakręconych podczas afrykańskiej eskapady. A potem zainteresowani mogli porozmawiać z uczestnikami wyprawy oraz obejrzeć przywiezione przez nich z Czarnego Lądu pamiątki. Wśród nich były m.in.: masajska włócznia, pałka wykonana z hebanu, sandały zrobione z używanych opon samochodowych, naczynie na wodę, pieniądze, ozdoby, biżuteria, a także tkaniny, które są typowym odzieniem masajskich mężczyzn…

Kinga Buras


18.03.2015 - Prelekcja "Hakuna Matata czyli znowu w Afryce" - (fot. Przemysław Klesiewicz)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 

Ultimate Facebook Like Box Slider