25.10.2014 "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap VII

Widmo na Wysokiej czyli VII Etap...

Blisko, coraz bliżej. Tytuł popularnego kiedyś serialu przychodzi na myśl po kolejnym etapie naszej sztandarowej (a właściwie odznakowej) imprezy obchodzonej w roku 90-lecia Oddziału PTT w Tarnowie. Wielki Rogacz, cel naszej niebiesko znakowanej peregrynacji, był już blisko po zakończeniu poprzedniego etapu w tzw. Pieninach Właściwych, które winny raczej nosić miano Pienin Najbardziej Znanych. Stojąc na Trzech Koronach dwa tygodnie wcześniej każdy chyba już myślał o tym, jak niewiele drogi pozostało nam do przebycia by zrealizować projekt zapoczątkowany w styczniu pod tarnowską kapliczką św. Walentego...
Ale po kolei. Zatrzymując się na stacji paliw w Łącku by przy pomocy kofeiny pobudzić organizm z zachwytem obserwowaliśmy idealny lazur nieba nad Beskidem Sądeckim. Pojawiające się tu i ówdzie chmury tylko dodawały górom uroku. Zapowiadał się więc pyszny górski dzień.
Szczawnica powitała nas opustoszałym parkingiem nad Dunajcem i chmurami gęsto zakrywającymi Małe Pieniny. To oczywiście nas nie zniechęciło. Wprost przeciwnie, z większą ochotą ruszyliśmy w drogę, by jak najszybciej nabrać wysokości i spojrzeć na chmury z góry.


25.10.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap VII - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Krótko maszerujemy Drogą Pienińską wzdłuż Dunajca. Przy jak zwykle zamkniętym schronisku Orlica odbijamy w lewo. Tu skończyły się żarty, a zaczęły schody, jakby to ujął najsłynniejszy ułan II Rzeczypospolitej. W przeciwieństwie jednak do Wieniawy-Długoszowskiego żaden z nas nie dosiada szlachetnego rumaka, ani nawet nie ma mocnej „inflanckiej kobyły” Longinusa Podbipięty, zatem ze zdumiewająco śliskim błotem na podejściu na Szafranówkę mierzymy się wyłącznie siłą własnych nóg. Co jakiś czas wykonujemy ślizg w dół zbocza. Jednak ruchami posuwisto-zwrotnymi jednostajnie przyspieszonymi mozolnie zdobywamy wysokość. Wilgoć z otaczającej nas mgły błyskawicznie osadza się na nas i naszych ubraniach. Przegląd ubrań przy skrzyżowaniu z żółtym szlakiem z Leśnicy wskazuje, że nie każdy z potyczki z błotem wyszedł zwycięsko. Trudno. Jak wiadomo turyści górscy dzielą się na turystów czystych i turystów szczęśliwych.
Póki co nasze nadzieje na „wyjście ponad mgłę” okazują się złudne. W marszu zboczami Rabsztyna, ku Wysokiemu Wierchowi co kilka chwil pojawia się „okno” na Pasmo Radziejowej. Szkoda trochę aury, wszak jesteśmy na jednym z najbardziej widokowych szlaków w polskich górach.


25.10.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap VII - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Po przerwie na Wysokim Wierchu kontynuujemy naszą znajomość z pienińskim błotem. Tyle tylko, że zamiast błotnej ścieżki mamy już prawdziwą błotną autostradę. Nasi słowaccy sąsiedzi słynący z osobliwego stosunku do poszanowania przyrody środkiem szlaku wiodącego na tym odcinku granicą państwa prowadzą zrywkę drewna. Efektem tego jest właśnie owa błotna autostrada, której ślad wyznaczony został przez ciągniki z drewnem. Czy naprawdę nie ma już innych miejsc gdzie można by prowadzić tzw. gospodarkę leśną? Choć patrząc na efekty działań Słowaków trudno to raczej nazwać gospodarką, raczej na myśl przychodzi słowo rabunek...
Tuż przed dwunastą meldujemy się na Wysokiej. Zanim jednak to nastąpiło doświadczyliśmy opadów wody, która pod wpływem rosnącej w ciągu dnia temperatury zmieniła stan skupienia ze stałego (czyli szronu i lodu na gałęziach) na stan zdecydowanie płynny.
Najwyższy wierzchołek Pienin, czyli Wysoka jest też najwyższym punktem na naszej dzisiejszej trasie. Nadzieje na widoki z wierzchołka pienińskiej kulminacji spełniają się połowicznie. Wzmagający się wiatr od czasu do czasu przepędza chmury znad szczytów Tatr.


25.10.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap VII - (fot. Artur Marć)

Widać też w dole Słowackie Podtatrze. Ale najlepsze na Wysokiej ma dopiero nadejść. Nie mam tu na myśli oczywiście konsumpcji kanapek z tzw. popychaczem, niezbędnym by produkty piekarsko-wędliniarskie nie pomyślały, że trafiły do układu pokarmowego najlepszego przyjaciela człowieka.
Oglądając rozgrywający się wokół nas spektakl pod nazwą słońce i chmury, którego reżyserem był wiatr, dostrzegamy swego rodzaju bonus, którym Natura najwyraźniej chciała wynagrodzić nam rozczarowanie pienińską mgłą. To Widmo Brockenu, zjawisko rzadkiej urody polegające na rzuceniu cienia postaci człowieka przez słońce, na chmury znajdujące się poniżej. Do tego wokół postaci tak „uchwyconej” osoby widać tęczową poświatę.
Głośno wyrażamy swą radość. Dla niektórych spośród przebywających na Wysokiej turystów nawet zdecydowanie za głośno. Cóż, góry są dla wszystkich, dla tych, którzy w spokoju je kontemplują oraz dla tych, którzy nieco inaczej, na bardziej „południową” modłę wyrażają swój zachwyt. Nie ma powodu by okazywać swoją wyższość z tego tylko względu, iż ma się inny sposób na przeżycie radości gór.
By nie naruszać górskiego miru i tym samym nie wywoływać dyskomfortu u prawdziwych turystów skracamy czas pobytu na Wysokiej.


25.10.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap VII - (fot. Artur Marć)

Nasza znajomość z pienińskim błotem trwa w najlepsze. Ślizgając sie na podejściach przydaje się balans ciałem wypracowany na stokach narciarskich ewentualnie w przedpokoju mieszkania, gdy po zbyt późnym powrocie z gór tzw. lepsza połowa wyraża niezadowolenie ciskaniem różnych przedmiotów, nie przyjmując do wiadomości, że z gór nie można wrócić za późno, a jedynie za wcześnie. A całkiem serio pada propozycja by następnym razem zabrać raczki. Warte rozważenia.
Do tej pory z takim, wlewającym się do butów przez cholewki błotem, mieliśmy do czynienia tylko w słynącym z tego zjawiska Beskidzie Niskim. Starając się nie pozostawić w błocie Meindli, Merreli i innych produktów firm obuwniczych docieramy do Przełęczy Rozdziela. To koniec. Oczywiście nie nasz, tylko szlaku w Pieninach. Przed nami już tylko Beskid Sądecki, ostatnie pasmo na trasie z Tarnowa na Wielki Rogacz. Jest już naprawdę blisko. Ale przyjemność trzeba umieć sobie dawkować. Zatem przez rezerwat „Biała Woda” zbiegamy w dół do Jaworek. Jeszcze dzisiaj nie skończymy naszej Wielkiej Tegorocznej Górskiej Przyjemności. Odłożymy to na kilka tygodni...

Artur Marć


25.10.2014 - "Tarnów-Wielki Rogacz 2014" - Etap VII - (fot. Artur Marć)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama