14-15.11.2009 Listopadowy Beskid Sądecki

Kolejny weekend w górach. Dwa dni i dwa różne światy. W sobotę piękna, słoneczna jesień, choć wyżej to w sumie taka wczesna wiosna. W sam raz na "spacerek" z Łącka do Szczawnicy. Najpierw forsowanie Dunajca (promem), a potem Okrąglica, Koziarz, Jaworzynka, Dzwonkówka... Wspaniałe panoramy we wszystkich kierunkach, topniejący śnieg, rewelacyjne grzańce (ach ten imbir) oraz muzyka w Schronisku pod Bereśnikiem i nocne (w blasku czołówek i gwiazd) zejście do uzdrowiska nad Grajcarkiem. Fasolka po bretońsku, pogaduchy, sen, i... zamglona niedziela z deszczem. No może nie wieloskalowym, ale ciągłym. O panoramach możemy zapomnieć, ale i tak podejmujemy decyzję - jedziemy do Jaworek. Tutaj też mleko i opad ciągły. Szybki marsz w mokrej brei, buty stają się coraz cięższe chociaż na szczęście... nie ukurzone. No i nie ma much! Mijamy Jasielnik, Ruski Wierch, Pokrywisko. Tym razem widoków brak (dobrze, że pamięć nam nie szwankuje). W nagrodę w Bacówce na Obidzy czekają na nas Przyjaciele, którzy wykorzystując znakomite warunki postanowili przyjechać do nas z Tarnowa, wyjść z Kosarzysk, by wspólnie spotkać sie z "burmistrzem" i nie tylko. Rezygnujemy z dotarcia do Piwnicznej przez Eliaszówkę, schodzimy razem na parking w Kosarzyskach i szybciej niż planowaliśmy meldujemy się w domach.
Na szczęście już niedługo Mikołajki, więc tradycyjnie spotkamy się na Turbaczu. Mam nadzięję, że w komplecie!

Janusz Foszcz


14.11.2009 - Zachód Słońca na Bereśniku - (fot. Janusz Foszcz)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama