25.10.2014 IV Noc Filmów Górskich w Tuchowie

IV Tuchowska Noc Filmów Górskich.

To była bardzo pracowita sobota. I z wszech miar udana. Najpierw górska aktywność w terenie (możecie o niej przeczytać w znajdującej się poniżej relacji Artura) czyli przejście grzbietu Małych Pienin ze Szczawnicy do Białej Wody. Potem szybki powrót do Tarnowa, wymuszony dwoma wieczornymi wydarzeniami kulturalnymi w których część z nas chciała uczestniczyć. Pierwszym był charytatywny koncert grupy Perfect w mościckiej Hali Jaskółka. Drugim zaś - Noc Filmów Górskich odbywająca się (już po raz czwarty) w Tuchowie. Z wiadomych względów tym właśnie wydarzeniem chciałbym się zająć. Imprezę skierowaną przede wszystkim do miłośników mniejszych i większych wzniesień, a także pasjonatów podróży, organizuje od początku Terenowe Koło PTTK Nr 76 w Tuchowie. W związku z naszą wcześniejszą „pienińską działalnością” i potrzebą dokonania niezbędnych powycieczkowych ablucji, zmuszeni byliśmy zrezygnować z pierwszej części „tuchowskiej nocy”. Stanowiła ją prelekcja Mateusza Matuszczaka poświęcona taniemu podróżowaniu po świecie.
W sali kina „Promień”, znajdującej się w tuchowskim Domu Kultury zjawiliśmy się mocną tarnowską oddziałową grupą kilka minut przed dwudziestą. Prawie w tym samym momencie dotarli również z Zakliczyna Boguś z Halinką oraz Bernadeta, która zrobiła sobie spacer z Burzyna (jakby nie dość było jej Małych Pienin). W Tuchowie obecni byli już Basia i Zbyszek czyli przedstawiciele oddziałowej sekcji „Włóczykijów” zaprzyjaźnieni od lat z organizatorami. Potem (po koncercie Perfectu) dotarła do nas jeszcze Asia.


25.10.2014 - IV Tuchowska Noc Filmów Górskich - (fot. Piotr Biś)

Pierwsza prezentacja, którą mogliśmy obejrzeć nosiła tytuł „Od Kazbeku po Batumi czyli szalone wędrówki po Gruzji”. Jej autorka - Ola Dzik, alpinistka i skialpinistka, przewodniczka górska, posiadaczka prestiżowego tytułu „Śnieżnej Pantery” (zdobycie wszystkich pięciu siedmiotysięczników byłego ZSRR), znana jest dobrze polskim pasjonatom gór. Przed kilkoma laty mieliśmy zresztą okazję gościć ją w naszym Oddziale. Wtedy opowiadała nam o wyprawie na Chan Tengri - szczyt leżący w górach Tien-szan. Tym razem Ola podzieliła się z uczestnikami wspomnieniami z dwóch komercyjnych tegorocznych wyjazdów do Gruzji organizowanych przez współzałożoną przez nią firmę „BluEmu”. Ich głównym celem było zdobycie Kazbeku - góry będącej jednym z gruzińskich symboli i wznoszącej się na wysokość 5047 m n.p.m. W trakcie wyprawy jej uczestnicy mogli również poznać krajoznawczo-przyrodnicze walory kraju, uważanego przez wielu za jeden z najwspanialszych zakątków świata. Wzbogacona wieloma zdjęciami i kilkoma krótkimi filmami prezentacja przybliżyła nam historię, kulturę i codzienność Gruzji. Nikt nie mógł narzekać na nudę. A to była przecież dopiero przystawka, przed głównym daniem wieczoru. Miało nim być (i takim okazało się w rzeczywistości) spotkanie z Januszem Gołąbem - wybitnym alpinistą i himalaistą, pierwszym zimowym (wraz z Adamem Bieleckim) zdobywcą leżącego w Karakorum ośmiotysięcznika Gaszerbrum I (8068 m n.p.m.), autorem wielu najznakomitszych wspinaczek o charakterze alpejskim w historii polskiego alpinizmu.
Głównym tematem prelekcji Janusza, zatytułowanej „K2 - 60 lat później” była relacja z tegorocznej, zakończonej sukcesem wyprawy na drugi pod względem wysokości szczyt Ziemi. Himalaista okazał się skromnym, a zarazem wyjątkowo sympatycznym człowiekiem.


25.10.2014 - IV Tuchowska Noc Filmów Górskich - (fot. Piotr Biś)

Jeżeli dodamy do tego wyjątkową zdolność zainteresowania słuchaczy oraz szczególny temat, nikogo nie dziwi, że ponad dwugodzinne spotkanie przebiegło w mgnieniu oka. Opowieść Janusza nie dotyczyła jedynie wyprawy na K2, wypełniały ją również informacje z historii himalaizmu, innych wypraw, a także „branżowe” anegdoty. Sama wyprawa odbywała się od czerwca do sierpnia 2014 roku. Wzięło w niej udział pięciu himalaistów: Marcin Kaczkan (kierownik), Janusz Gołąb, Artur Małek, Paweł Michalski i Piotr Snopczyński (mieliśmy okazję poznać go osobiście w ubiegłym roku w bazie pod Manaslu). Równolegle z ekspedycją na K2 prowadzona była wyprawa na Broad Peak Middle (8016 m n.p.m.). Obie zorganizowane były jako tzw. wyprawy unifikacyjne w ramach Polskiego Himalaizmu Zimowego im. Artura Hajzera. Pierwszy etap wyjazdu stanowił lot z Warszawy do stolicy Pakistanu - Islamabadu. Następnie himalaistów czekała ponad 30 godzinna jazda autobusem do Skardu. Odbywała się ona sławną Karakorum Highway. Jeden z jej odcinków jest szczególnie niebezpieczny, prowadzi bowiem przez okolicę znaną z waśni między szyitami i sunnitami. Odwiedzają ją także chętnie handlarze narkotyków, przemytnicy i afgańscy talibowie. Ponieważ można tutaj wyjątkowo łatwo nabyć każdy rodzaj broni, członkowie wyprawy wpadli na doskonały pomysł, aby tę część „autostrady” przebyć nad samym ranem, licząc, że każdego „kiedyś musi zmorzyć sen”. Następną sporą dawkę adrenaliny otrzymali uczestnicy w kolejnej fazie podróży. W jej trakcie, w ciągu kilku godzin dotarli jeepami ze Skardu do miejscowości Askole. Jazda wąskimi szutrowymi drogami, nad kilkudziesięciometrowymi urwiskami z jednej i skalnymi ścianami z drugiej strony, przekraczanie lodowcowych potoków (oczywiście bez mostów), to tylko niektóre z atrakcji tego etapu wyprawy. Z Askole do bazy wyruszyła już klasyczna piesza karawana znana z setek wypraw w najwyższe góry świata. W ciągu pięciu dni himalaiści przebyli w ten sposób 100 kilometrów i stanęli wreszcie w położonej na lodowcu Godwin Austin (na wysokości 5300 m n.p.m.) bazie.


25.10.2014 - IV Tuchowska Noc Filmów Górskich - (fot. Piotr Biś)

W czasie następnych tygodni trwała „walka z górą” czyli zakładanie kolejnych obozów, poręczowanie i stopniowa aklimatyzacja. Wejście na wierzchołek K2 odbywało się drogą pierwszych zdobywców, tzw. Żebrem Abruzzi. Głównym powodem takiego wyboru była chęć zapoznania się z trudnościami i szczegółami technicznymi trasy przed planowaną pod koniec roku ekspedycją, mającą na celu pierwsze zimowe wejście na K2 - jeden (z dwóch) niezdobytych o tej porze roku ośmiotysięczników świata.
31 lipca 2104 roku (dokładnie w sześćdziesiątą rocznicę pierwszego wejścia) o 9:30 na szczycie K2 stanął Janusz Gołąb. Sześć godzin później podobnego wyczynu dokonał Marcin Kaczkan. Załamanie pogody, które wkrótce potem pojawiło się w tym rejonie, spowodowało, że bezpieczne zejście do bazy stało się przysłowiową „walką o życie”. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i po dwóch miesiącach od wyjazdu z kraju, himalaiści powrócili do własnych domów. Opowieść Janusza Gołąba powoli dobiegała końca. Mimo, iż w międzyczasie minęła północ i zaczęła się niedziela, prelegent cierpliwie odpowiadał na kolejne, zadawane przez uczestników pytania. Na zakończenie mieliśmy jeszcze możliwość indywidualnej rozmowy z głównym bohaterem. Wykorzystując nadarzającą się okazję zrobiliśmy sobie również pamiątkową fotografię wraz ze zdobywcą K2. Takie okoliczności nie zdarzają się bowiem codziennie. Będąc pod wrażeniem kilku spędzonych w prawdziwie górskiej atmosferze godzin postanowiliśmy jednogłośnie pojawić się w Tuchowie za rok. A kolegom z działającego w tym mieście Terenowego Koła PTTK Nr 76 serdecznie gratulujemy wspaniałego pomysłu.

Janusz Foszcz


25.10.2014 - IV Tuchowska Noc Filmów Górskich - (fot. Piotr Biś)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama