09-11.10.2009 Deszczowy Beskid Żywiecki

Miała być piękna złota polska jesień, panoramki i dawnych wspomnień (Prezesa) czar. Termin wydawał się sprzyjający. W ubiegłym roku w tym samym czasie były cieplutkie i słoneczne Gorce, a teraz... Już piątkowy ranek w Tarnowie powitał nas zachmurzonym niebem. Podróż do Rycerki dłużyła się z powodu sporego ruchu na drogach. Nie pomagały nam też liczne remonty. Po drodze (Zgłobice, Wojnicz, Bochnia) zabieramy kolejnych uczestników. W końcu jazda dobiega końca, zostawiamy samochody u sympatycznych mieszkańców Rycerki, uzupełniamy "zapasy" i w drogę. Szlakiem czerwonym wspinamy się na Hutyrów Wierch, mijamy przekaźnik i oglądamy dość ograniczone (ze względu na zachmurzenie) panoramki. Teraz kilka kilometrów wspinaczki na Mładą Horę. Szlak coraz częściej zanika (czyżby ktoś oszczędzał farbę?) mimo to udaje nam się dotrzeć do Schroniska PTT zwanego "Chyzem u Bacy". Niestety Chyz zamknięty na głucho, Bacy ni ma, za to w drzwiach dwie karteczki: "Jestem u pszczół" i "Nie pukaj bo i tak nikt nie usłyszy". Wrażenie raczej przygnębiające. Zatem udajemy się dalej w drogę. Przez Jaworzynkę i Małą Rycerzową docieramy do Bacówki na Rycerzowej. Chmury coraz ciemniejsze, ale nie pada. W Bacówce czeka nas nocleg, a przed nim wieczorne rozmowy o górach przy małej piance. Rano budzi nas deszcz i jak się okaże pozostanie już z nami do końca. Wokół kłębią się chmury. Jemy śniadanie i w strumieniach wody kierujemy się w stronę Przegibka. Mijamy słynącą ze wspaniałej panoramy Wielką Rycerzową i po godzince meldujemy się w Schronisku na Przegibku. Jest w nim cieplutko, cicho i przytulnie. Nie dziwi, że właśnie to schronisko zdobyło pierwsze miejsce w rankingu schronisk miesięcznika "npm". Bogate menu i lany żywiecki porter, jakiego Boguś nie "smakował" już 30 lat... Musimy troszkę podeschnąć więc podejmujemy decyzję, że właśnie tutaj zjemy obiad. Dwie godziny mijają nam wyjątkowo szybko. Wychodzimy na zewnątrz w momencie, gdy na chwilkę przestaje padać. Jak na zamówienie, bo właśnie wtedy przyjmujemy do naszego turystycznego grona (czytaj tarnowskiego Oddziału PTT) nową koleżankę - Monikę.


10.10.2009 - Przed schroniskiem na Przegibku - (fot. Piotr Fido)

Deszcz zaczyna kropić i po chwili już leje, a przed nami jeszcze 10 km marszu (o 410 metrach przewyższenia nie wspominając). Dokładnie przemoczeni (w kilku grupkach) docieramy do schroniska na Wielkiej Raczy. Wieczorem Karolina urządza turystyczne przyjęcie urodzinowe (jeszcze raz "Sto lat"). Pojawia się też obawa, że nie zdążymy się wysuszyć do rana. Zasypiamy kołysani stukającym w dach deszczem. Ranek nie przynosi żadnych zmian. Niedzielna tradycyjna jejecznica w schronisku, potem poranna kawa i czekolada. Zmieniamy swoje plany. Decydujemy, że nie pójdziemy do Zwardonia, tylko zbiegniemy do Rycerki Górnej. Tak będzie szybciej. A deszcz pada i pada, nie przestaje nawet wówczas, gdy zajmujemy miejsca w samochodach... i będzie nam towarzyszył, aż do samego Tarnowa.

Janusz Foszcz


11.10.2009 - Przed schroniskiem na Wielkiej Raczy - (fot. Jerzy Zieliński)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama