09-10.11.2013 II Górski Marsz Niepodległości

II Górski Marsz Niepodległości w Beskidzie Niskim i Pogórzu Ciężkowickim (nieoczekiwanie).

Wybór miejsca na ten wyjazd nie mógł być oczywiście przypadkowy. Łemkowszczyzna, bliska geograficznie kraina, była areną walk toczonych w czasie Konfederacji Barskiej, pierwszego polskiego powstania narodowego. Zatem II Górski Marsz Niepodległości odbywał się w Beskidzie Niskim, gdzie walczyli ci, którzy „nigdy z królami nie byli w aliansach, nigdy przed mocą nie ugięli szyi”.
Niezbyt obiecujące prognozy pogody nie mogły zrazić nas przed uczczeniem Święta 11 listopada w najlepszy znany nam sposób, czyli górską wędrówką, na trasie której znaleźć się miały Jaworzyna Konieczniańska i Lackowa. Początek Marszu ustalamy na Przełęcz Beskidek. Opustoszałe przejście graniczne w listopadowej mgle sprawia wyjątkowo smętne wrażenie, zaś od czasu wejścia Słowacji do strefy EURO tutejsze sklepy oferujące rozmaite produkty gościnnej ziemi naszych południowych sąsiadów (ze wskazaniem na używki) popadają w ruinę.
Pierwszy przystanek na szlaku wypada przy cmentarzu nr 46, pamiątce po toczonych tu w czasie I wojny światowej ciężkich walkach. W architekturze cmentarza widać charakterystyczne cechy stylu jego projektanta Dusana Jurkovicia, znanego nam z cmentarzy w Krempnej i na Rotundzie. Wysoka gontyna dominuje nad grobami oznaczonymi krzyżami łacińskimi i patriarchalnymi. Sam cmentarz również został założony na planie krzyża. To pierwszy z akcentów przypominających o wydarzeniach sprzed blisko stu lat, które doprowadziły do tego, że możemy dziś przemierzać góry w Marszu Niepodległości.


09.11.2013 - II Górski Marsz Niepodległości - (fot. Artur Marć)

Po chwili zadumy zamglonym lasem maszerujemy granicą przez Beskidek szybko docierając do stoków Jaworzyny Konieczniańskiej. Podejście na Jaworzynę bywalcom Beskidu Niskiego nieodparcie kojarzy się z podejściem na Lackową. Trudności potęgowane są przez błoto i mokre liście. Nasza zwarta dotąd grupa rozciąga się na dystansie kilkuset metrów. Na szczęście to Beskid Niski, długich i stromych podejść jest tu jak na lekarstwo. Zakręt szlaku na wypłaszczeniu informuje nas, że osiągnęliśmy wierzchołek Jaworzyny Konieczniańskiej. Na szczycie znajduje się miejsce z którego można przy dobrej pogodzie podziwiać „minipanoramę” Beskidu. Niestety dziś po raz kolejny oglądamy mgłę i jedyne co możemy to wrócić wspomnieniami do listopada sprzed dwóch lat, gdy z Busova i Koziego Żebra podziwialiśmy przy idealnej pogodzie Tatry.
Dzisiejsza kulminacja jest najlepszym miejscem do wręczenia legitymacji nowym członkom naszego Oddziału. Tym razem po zieloną książeczkę i uścisk dłoni Prezesa pod kijkami przepędzeni zostają: Karolina, dla której jest to już kolejna wycieczka z PTT oraz nasz człowiek w stolicy czyli Paweł, debiutujący na wyjazdach z ptt-owską rodziną. Gratulujemy nowym. Choć w przypadku Pawła, znanego mi od trzydziestu lat, określenie „nowy” brzmi raczej dziwnie. Potem oczywiście następuje sesja foto z flagami. Ze względu na warunki atmosferyczne na dłużej zatrzymujemy się na Przełęczy Regetowskiej, przy wiacie turystycznej, którą ze względu na solidny murowany grill można uznać za „wiatę all inclusive”. Jest nawet starannie ułożone drewno i gałęzie na rozpałkę. Nikt z nas nie przewidział takiego obrotu sprawy, więc posiłek w wiacie ma postać suchego prowiantu. No może nie całkiem suchego, bo przecież proces trawienia można ułatwić i nieco przyspieszyć...


09.11.2013 - II Górski Marsz Niepodległości - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Szlak z Przełęczy wiedzie nas na łagodne wzniesienie Obycza. Tu mamy do wyboru kilka wariantów dalszej wędrówki. Decydujemy się oczywiście na ten najdłuższy, czyli marsz na Przełęcz Wysowską, a potem zejście przez Blechnarkę do Wysowej.
Kolejnym przystankiem jest wiata na Przełęczy Wysowskiej. Obiekt, mimo iż niedawno zbudowany jest już upstrzony napisami z których można się dowiedzieć wiele o obyczajach osób z niego korzystających. Obyczaje te, głównie ze sfery erotycznej, ze względu na tzw. moralność publiczną nie nadają się do szerszego tutaj omówienia. Po krótkim odpoczynku błotnistą drogą przechodzimy przez Blechnarkę oglądając po lewej stronie drogi cerkiew p. w. śś. Kosmy i Damiana oraz zbocza Cigelki, zaś po obu stronach drogi nowe domy letniskowe. Pisana cyrylicą tablica z nazwą miejscowości, kamienny krzyż i cerkiew przypominają, że jesteśmy na ziemi Łemków.
Nasza grupa po raz kolejny rozciąga się na drodze z Blechnarki do Wysowej. W awangardzie idą - co nie powinno dziwić - maratończyk Rafał ze Zdziskiem, natomiast cała reszta tworzy zwarty peleton. Godzina piętnasta o której docieramy do Wysowej jest świetną porą na obiad, więc kierujemy swe kroki do znanej nam dobrze sprzed dwu lat „Dziurnówki”, gdzie rozsiadamy się przy stylowych stołach.
Absolutnym przebojem stołu „przybarowego” jest placek po góralsku, który pod innymi szerokościami geograficznymi nosi nazwę placka po węgiersku. Dochodzimy do wniosku, że „góralskość" tego placka przejawia się głównie w surówce z selera, której zalety wśród ludów wyżynnych (i nie tylko) są powszechnie znane.


09.11.2013 - II Górski Marsz Niepodległości - (fot. Artur Marć)

Wyraz twarzy uroczej barmanki, zbierającej zamówienia na kolejne placki po góralsku jest bezcenny i mówi mniej więcej: zamieniłam się z koleżanką bo miał być spokojny dzień, a tu masz babo (nomen omen) placek.
Kuchnia w restauracji działa wyjątkowo sprawnie i po chwili uzupełniamy kalorie stracone w beskidzkim błocie. Do tego oczywiście dochodzi proces nawodnienia organizmu. Wraz z zapadającym zmrokiem opuszczamy gościnne progi „Dziurnówki” i zahaczywszy o pobliskie Delikatesy obieramy kurs na znany nam również z wyjazdu w listopadzie 2011 r. pensjonat „Osława”.
Wieczorny trekking z plecakami po parku zdrojowym nie jest oczywiście ostatnim akcentem soboty. Wadą listopadowego dnia jest mała ilość czasu, którą można poświęcić na górskie wędrówki, ale z drugiej strony długi wieczór pozwala zaplanować atrakcje nieco innego rodzaju. W „Osławie” po rozlokowaniu się w pokojach następuje podział na kilka grup: ci, którym mało wilgoci i padającego deszczu postanawiają zaznajomić się z niedawno otwartym pobliskim parkiem wodnym, mniej liczna grupa wyrusza na zapoznanie się z lokalnymi produktami będącymi efektem procesu fermentacji, zaś pozostali w podgrupach zagospodarowują czas pozostały do „wieczornej posiady”.


09.11.2013 - II Górski Marsz Niepodległości - (fot. Artur Marć)

Tuż przed dwudziestą schodzimy się na parterze w sali jadalnej. Spotkanie rozpoczyna się od życzeń urodzinowych dla Iwony, która jak twierdzi właśnie skończyła osiemnaście lat, i gromkiego „Sto lat” dla solenizantki. Tylko niektórzy są nieco zaintrygowani dlaczego w takim razie solenizantka nie wspomina o zbliżającej się maturze.
Na stołach największą furorę robi zestaw „chłopskie jadło” czyli smalec Teresy wsparty ogórkami. Z nieco innych przysmaków na stole widać było macedońską rakiję i ukraiński koniak. Urodziny Iwony oraz polskie święto niepodległości są zatem uczczone specjałami międzynarodowymi...
Pamiętając o prognozach pogody niedzielny poranek rozpoczynamy od spojrzenia za okno. Niestety, aura jest bezlitosna. Z zaplanowanego zdobycia Lackowej wschodnią ścianą nic nie będzie. W tych warunkach pogodowych, przy padającym deszczu oraz całkowitym zamgleniu, musimy zmienić plan na niedzielę.
Krótka narada i decydujemy się w drodze powrotnej do domu na spacer po Skamieniałym Mieście w Ciężkowicach. Tego jeszcze nie było w naszym Oddziale - dwudniówka w której programie jest Skamieniałe Miasto. Czyżby zapowiedź jednego kolegi o zorganizowaniu weekendowej wycieczki na Górę św. Marcina miała się jednak spełnić?


10.11.2013 - II Górski Marsz Niepodległości - (fot. Artur Marć)

Zanim jednak zatrzymamy się przy dobrze znanych podtarnowskich skałkach robimy mały postój przy Cerkwi p. w. Opieki Matki Bożej w Hańczowie. W niedawno odnowionej cerkwi właśnie kończy się nabożeństwo, więc możemy zwiedzić wnętrze. Wzrok przykuwa pięknie zachowany ikonostas. Przez chwilę podziwiamy świątynię i ruszamy dalej na północ, gdzie na niebie, jak na złość, dominuje błękit. Mijamy zalew w Klimkówce, który w filmowej adaptacji „Ogniem i mieczem” zastępował Dniepr w scenach podróży Skrzetuskiego na Sicz, a kilka chwil później widzimy już charakterystyczne wzniesienie Chełmu nad Grybowem.
W Ciężkowicach zaczynamy spacer nietypowo od miejsca, w którym niebieski szlak przecina drogę do jaru z wodospadem. Po krótkim podejściu przy Skałce z Krzyżem podziwiamy panoramę Ciężkowic, a potem na chwilę zatrzymujemy się przy kolejnych skałach - Cygance, Baszcie Paderewskiego, Pustelni i Piramidach. Nie może oczywiście zabraknąć zdjęć z flagą oddziałową i narodową, wszak Święto Niepodległości już jutro. Spacer kończymy na parkingu przy „Czarownicy”. Jeszcze tylko spojrzenie na nieco wezbraną Białą i pora ruszać do Tarnowa. II Górski Marsz Niepodległości, z konieczności skrócony i w swojej drugiej części nieco mało górski, dobiega końca. A my myślami jesteśmy już na Turbaczu...

PS. Powyższa relacja zawierała lokowanie wielu produktów.

Artur Marć


10.11.2013 - II Górski Marsz Niepodległości - (fot. Przemysław Klesiewicz)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama