27.10.2013 Wycieczka na Radziejową w Besk. Sądeckim

Złota polska jesień w Paśmie Radziejowej.

Marzenia jednak się spełniają. Czasem nawet szybciej niż przypuszczamy...
Kiedy wędrując po himalajskich ścieżkach w Nepalu, od czasu do czasu otrzymywałem od przyjaciół smsy o pięknej, polskiej jesieni panującej w naszych górach, przyznam szczerze, że tęskniłem bardzo za mieniącymi się odcieniami żółci, czerwieni i brązów stokami Tatr, Pienin, Gorców czy Beskidów. Byłem prawie pewien, że tego typu wrażenia wizualne będą moim udziałem dopiero za rok. Nutka optymizmu pojawiła się jednak dość szybko. Tuż po powrocie, kiedy w słoneczny i ciepły niedzielny poranek dwudziestego października wracaliśmy z Okęcia do Tarnowa mijając na trasie różnokolorowe zagajniki i większe obszary leśne, miałem nadzieję, że przez kilka następnych dni pogoda nie ulegnie zmianie. A wtedy…


27.10.2013 - Wycieczka na Radziejową w Beskidzie Sądeckim - (fot. Janusz Foszcz)

Budzik zadzwonił punktualnie o szóstej. Jeszcze wczoraj o tej porze panowały zupełne ciemności. Teraz jednak jest już jasno. Ostatnia niedziela października niesie ze sobą ten niewątpliwy handicap. Zmiana czasu z letniego na zimowy to dodatkowa godzina snu i wcześniejszy wschód słońca. Pogoda zrobiła swoje więc czas wstać i zrealizować nepalskie marzenie. Razem z synem idę na przystanek. Oprócz błękitnego nieba potrzeba mi dziś jeszcze grupy górskich przyjaciół. Środowy pomysł na niedzielną wycieczkę ścieżkami Pasma Radziejowej znalazł jednak liczne grono zwolenników. Oddziałowy bus wiezie nas zatem do Kosarzysk. Kilka minut po ósmej ruszamy w stronę Chatki pod Niemcową. Coraz bardziej błękitne niebo i rosnąca temperatura powietrza potwierdzają nasze przypuszczenia. To będzie piękny dzień. Mimo, iż na bukach i brzozach liście zostały już dość przerzedzone, to widać jeszcze dobrze ślady złotej jesieni. Po godzinie docieramy do chatki. Wokół sporo turystów. Z pewnością spędzili tutaj noc. Nie brakuje małych dzieci. Słońce grzeje już mocno. Nad doliną Popradu wisi jeszcze mgła, ale Pasmo Jaworzyny jest już ponad nią. Zasiadamy na drewnianych ławkach i wyciągamy kanapki. Pani z chatki częstuje gorącą herbatą. Na zupełne rozleniwienie nie możemy sobie pozwolić więc po kilkudziesięciu minutach ruszamy dalej. Krótkie podejście i jesteśmy na Niemcowej. Tutaj wkraczamy na Główny szlak Beskidzki i maszerujemy w stronę Wielkiego Rogacza. Na grzbiecie zaczynamy odczuwać podmuchy mocnego, południowego wiatru. Rosnące tutaj buki pozbawione są już prawie w całości liści. Teraz tworzą one na ścieżce gęsty naturalny dywan. Brodzimy w nim po kostki, szurając do woli jak dzieci. Niepostrzeżenie i prawie bez zmęczenia docieramy do skrzyżowania szlaków na Wielkim Rogaczu. W związku z tym jednogłośnie postanawiamy, że cała grupa pójdzie na Radziejową.


27.10.2013 - Wycieczka na Radziejową w Beskidzie Sądeckim - (fot. Janusz Foszcz)

To był bardzo dobry pomysł. Już po chwili marszu naszym oczom ukazały się (w całej okazałości) Tatry, Małe Pieniny, Pieniny, Gorce i Beskid Żywiecki z Babią Górą. Chociaż podejście na szczyt Radziejowej rozciągnęło nieco naszą grupę wszyscy w dobrej formie osiągnęli wierzchołek. Energii bez problemów starczyło też do wejścia na wieżę widokową. Widoki były doprawdy rewelacyjne. Do wymienionych wcześniej pasm górskich dołączyły jeszcze: Beskid Wyspowy i Niski oraz Pogórze Rożnowskie. Tylko wiatr, który dmuchał z całą mocą przeszkadzał trochę w podziwianiu panoram. Zadowoleni ze zrealizowania planów opuściliśmy szczyt Radziejowej i poszliśmy z powrotem w stronę Rogacza. Wiatr nieco się uspokoił. Z Rogacza obraliśmy kierunek na Bacówkę na Obidzy. Zbliżała się wszak pora obiadu. Kiedy straciliśmy jeszcze trochę wysokości, wiatr pożegnał się z nami na dobre. Widać wolał działalność szczytową. I dobrze, bo dzięki temu czuliśmy się jak na prawdziwie letniej wycieczce. Dodatkowo cały czas towarzyszyły nam wspaniałe górskie panoramy. Prawdziwie spacerowym tempem dotarliśmy do Polany Litawcowej - całej w pięknych jesiennych barwach. Do bacówki już naprawdę niedaleko. Wreszcie jest! Naleśniki, pierogi, schabowe, szarlotki i pewien złocisty napój szybko uzupełniły utracone kalorie. A wszystko to z widokiem na pasmo Jaworzyny Krynickiej oraz „grupę” Eliaszówki.


27.10.2013 - Wycieczka na Radziejową w Beskidzie Sądeckim - (fot. Janusz Foszcz)

Ponad godzinę siedzieliśmy przed bacówką, ciesząc się tak wspaniałym niedzielnym popołudniem. Potem rozpoczęliśmy ostatni etap naszej wędrówki. Przez Suchą Dolinę dotarliśmy do parkingu w Kosarzyskach. Dojeżdżając do Tarnowa przekonaliśmy się jeszcze raz, że obowiązuje już czas zimowy. Mimo, iż do siedemnastej pozostawało ponad dwadzieścia minut na zewnątrz zaczynał się zmierzch. Teraz przez kilka miesięcy z naszych górskich wycieczek będziemy wracać nocą. Ale takie są przecież uroki późnojesiennego i zimowego sezonu turystycznego.

Janusz Foszcz


27.10.2013 - Wycieczka na Radziejową w Beskidzie Sądeckim - (fot. Janusz Foszcz)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama